<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Motyw Drogi &#187; książki</title>
	<atom:link href="http://motywdrogi.pl/varia/ksiazki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://motywdrogi.pl</link>
	<description>we care</description>
	<lastBuildDate>Tue, 06 Dec 2011 22:04:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Uwikłanie</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2010/07/24/uwiklanie/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2010/07/24/uwiklanie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 17:53:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Konrad Hildebrand</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=11510</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczas znałem Zygmunta Miłoszewskiego, jako &#8222;tego piszącego felietony o grach pisarza&#8221; i bliższej styczności z jego twórczością nie miałem. Z felietonami zazwyczaj się zgadzałem, jednakże po przeczytaniu &#8222;Uwikłania&#8221; kompletnie zapomniałem, że kiedykolwiek je napisał. &#8222;Uwikłanie&#8221; to wydany w 2007 roku kryminał opowiadający o prowadzonym przez Teodora Szackiego, prokuratora, śledztwie w sprawie morderstwa, które jest oczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2010/07/uwikłanie1.jpg" alt="" title="uwikłanie" width="500" height="250" class="alignnone size-full wp-image-11518" /></p>
<p>Dotychczas znałem Zygmunta Miłoszewskiego, jako <em>&#8222;tego piszącego felietony o grach pisarza&#8221;</em> i bliższej styczności z jego twórczością nie miałem. Z felietonami zazwyczaj się zgadzałem, jednakże po przeczytaniu &#8222;Uwikłania&#8221; kompletnie zapomniałem, że kiedykolwiek je napisał.<br />
<span id="more-11510"></span><br />
&#8222;Uwikłanie&#8221; to wydany w 2007 roku kryminał opowiadający o prowadzonym przez Teodora Szackiego, prokuratora, śledztwie w sprawie morderstwa, które jest oczywiście tajemnicze. Intryga poprowadzona jest sprawnie, wątki się mieszają, prowadząc wręcz do spiskowych teorii dziejów, ale nie to jest tutaj głównym daniem.</p>
<p>Bardziej niż losy śledztwa wciągnął mnie przeżywany przez Szackiego kryzys wieku średniego. W małżeństwo wkradła się nuda i rutyna, seks zszedł na plan dalszy, praca niewdzięczna i jakoś tak mało satysfakcji w życiu. Na horyzoncie pojawia się więc młoda dziennikarka i to co mnie najbardziej trzymało w napięciu to dalsze losy tego romansu. Czy Szacki da się ponieść hormonom czy jednak weźmie się w garść? Zabójstwo w kryminale zawsze znajdzie swoje rozwiązanie, ale problemy sercowe bohatera już niekoniecznie.</p>
<p>Miłoszewski odwalił też kupę roboty, aby jak najbardziej osadzić akcję książki w warszawskiej rzeczywistości &#8211; konkretnie tej z 2005 roku. Knajpy, ulice, sklepy &#8211; nie wiem jaką to ma wartość dla osoby nieznającej stolicy, ale dla mnie obraz miasta był bardzo żywy i wiarygodny. Jednocześnie da się w &#8222;Uwikłaniu&#8221; wyczuć lekką nutkę szyderstwa wymierzonego w osoby, które do Warszawy dopiero co przyjechały. Być może jestem przewrażliwiony &#8211; w moim najbliższym otoczeniu, poza rodziną, są jedynie dwie osoby, które się w stolicy urodziły i wychowały i jakoś nie przywiązuje do tego większej wagi.</p>
<p>Oprócz geografii Miłoszewski zadbał również o odpowiednie tło czasowe &#8211; zabawnie czyta się nieistotne już relacje z kampanii wyborczej, namysłów Cimoszewicza, pomysłów Lecha Kaczyńskiego za czasów jego rządów w stołecznym ratuszu, wybryków Młodzieży Wszechpolskiej. Niby minęło raptem pięć lat, a brzmi to jak strasznie odległe echo, co dobrze pokazuje, jak nieistotne to wszystko wówczas było.</p>
<p>Jest też wreszcie &#8222;Uwikłanie&#8221; pierwszą książką jaką przeczytałem w życiu, w której tyle było nawiązań do świata gier. Szacki rozmawia z synem ofiary o &#8222;Call of Duty&#8221;, odmóżdża się wieczorami grając w &#8222;Far Cry&#8221;, a w Empiku na Nowym Świecie widzi reklamy najnowszej, trzeciej części &#8222;Splinter Cell: Chaos Theory&#8221;. Zazwyczaj z nawiązaniami do gier spotykam się w odpowiednich komiksach internetowych <a href="http://motywdrogi.pl/2009/05/27/the-big-bang-theory-i-geekizacja-stosowana/">czy serialach</a>. A tu proszę, równorzędne medium przewijające się przez drugi plan.</p>
<p>W zeszłym roku &#8222;Uwikłanie&#8221; zostało wydane w letniej serii budżetowo wydanych kryminałów, polecanych przez &#8222;Politykę&#8221;, z tego też względu jest do dostania na Allegro w śmiesznych cenach. Jak nie intrygą kryminalną, to wciągnie Was wątkiem obyczajowym. Możecie też traktować ją jak przewodnik po Warszawie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2010/07/24/uwiklanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stacja arktyczna Zebra</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2010/07/12/stacja-arktyczna-zebra/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2010/07/12/stacja-arktyczna-zebra/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 14:14:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Konrad Hildebrand</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=11467</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczas na mojej liście środków do walki z upałem wysokie miejsce zajmowało &#8222;Whiteout&#8221;, to komiksowe oczywiście. Rok temu na kiermaszu książek zapakowałem cały plecak różnymi pulpowymi kryminałami z PRL-u, wśród których trafiła się także wydana już w 1990 &#8222;Stacja arktyczna Zebra&#8221; Alistaira MacLeana. Mając przed sobą kilka godzin jazdy pociągiem wygrzebałem ją teraz z dna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2010/07/stacjaarktycznazebra.jpg" alt="stacja arktyczna zebra" title="stacja arktyczna zebra" width="500" height="235" class="alignnone size-full wp-image-11475" /></p>
<p>Dotychczas na mojej liście środków do walki z upałem wysokie miejsce zajmowało &#8222;Whiteout&#8221;, <a href="http://motywdrogi.pl/2010/03/24/whiteout-zamiec-ta-filmowa/">to komiksowe oczywiście</a>. Rok temu na kiermaszu książek zapakowałem cały plecak różnymi pulpowymi kryminałami z PRL-u, wśród których trafiła się także wydana już w 1990 &#8222;Stacja arktyczna Zebra&#8221; Alistaira MacLeana. Mając przed sobą kilka godzin jazdy pociągiem wygrzebałem ją teraz z dna regału i okazało się, nic tak dobrze nie chłodzi, jak klasyka.<br />
<span id="more-11467"></span><br />
&#8222;Zebra&#8221; mrozi na dwa sposoby. Po pierwsze, jest pełna scen rozgrywających się podczas nocy polarnej. Burza śnieżna, odmrożenia, złamania, ślizganie się po lodzie. Żywioł jest bezlitosny i przerażający, taki jak potem będzie w &#8222;Whiteout&#8221;. Po drugie, akcja toczy się także na pokładzie atomowej łodzi podwodnej, a mało jest bardziej przerażających miejsc na Ziemi niż pokłady łodzi podwodncych. Na dodatek tych płynących przez morze arktyczne i nie mogących znaleźć miejsca, aby wynurzyć się na powierzchnię &#8211; wiadomo, lód. Lód jest zimny.</p>
<p>Przy tym, &#8222;Zebra&#8221; jest po prostu świetnym kryminałem, z rodzaju tych, który do końca nie zdradza, kto zabił i trudno jest się domyśleć w trakcie. To miła odmiana po kilku ostatnich książkach z lat 90. które miałem okazję czytać. Już nie pamiętam, czy ekranizacja jest równie dobra, oglądałem ją jeszcze w zeszłym wieku.</p>
<p>Jak zawsze podczas lektury starszych książek, najbardziej cieszą mnie różne szczegóły. W 1990 tłumacz nie wiedział jak przetłumaczyć &#8222;french fries&#8221; inaczej niż &#8222;frytki po francusku&#8221;, a wszyscy bohaterowie są wobec siebie bardzo grzeczni i nie przeklinają, jak to marynarze na atomowej łodzi podwodnej. </p>
<p>&#8222;Zebrę&#8221; wydał w 1990 Amber, wcześniej wydanie książki raczej nie wchodziło w grę. Napisana w trakcie Kryzysu Kubańskiego opowiada o szpiegowskich zmaganiach Anglosasów z Sowietami. Przez aferę przemyka nawet polski samolot wykorzystany do przemytu pewnej ważnej rzeczy.</p>
<p>Tak czy siak, chłodzi znakomicie. Za tydzień robię sobie maraton wszystkich filmów animowanych z pingwinami w roli głównej. Albo i nie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2010/07/12/stacja-arktyczna-zebra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biohell 48K</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2010/05/19/biohell-48k/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2010/05/19/biohell-48k/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 08:10:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Klus</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Andy Remic]]></category>
		<category><![CDATA[ZX Spectrum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=10926</guid>
		<description><![CDATA[Gry zamiast książek? Lepiej grać w &#8222;Metro 2033&#8243; niż przeczytać &#8222;Metro 2033&#8243;? A może choć część z tych, którzy postrzelają w grze, zainteresuje się nieco bardziej staromodnym sposobem poznawania interesujących historii? Andy Remic, autor powieści &#8222;Biohell&#8221;, miał jeszcze inny pomysł na połączenie gier i literatury. Prawdopodobnie nie znacie tego pisarza, chyba że jesteście zawziętymi fanami rozrywkowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="/wp-content/uploads/2010/05/biohell.png" border="0" alt="biohell.png" width="500" height="250" /></p>
<p>Gry zamiast książek? Lepiej grać w &#8222;Metro 2033&#8243; niż przeczytać &#8222;Metro 2033&#8243;? A może choć część z tych, którzy postrzelają w grze, zainteresuje się nieco bardziej staromodnym sposobem poznawania interesujących historii? Andy Remic, autor powieści &#8222;Biohell&#8221;, miał jeszcze inny pomysł na połączenie gier i literatury.<br />
<span id="more-10926"></span><br />
Prawdopodobnie <a href="http://andyremic.wordpress.com/">nie znacie tego pisarza</a>, chyba że jesteście zawziętymi fanami rozrywkowej militarnej science-fiction. Gdyby na siłę szukać krajowych porównań, można by napisać, że Remic to taki <a href="http://www.fabryka.pl/autorzy.php?id=7#searchkk">Andrzej Ziemiański</a> (&#8222;Toy wars&#8221;) tyle że z Manchesteru. Ma być szybko, efektownie, bez zatrzymywania i bez większych ambicji &#8211; pulpa do tramwaju, choć napisana raczej sprawnie. Krótkie zdania, brak opisów przyrody. Przeczytać &#8211; zapomnieć. Takie książki też są potrzebne.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/2010/05/remic.jpg" border="0" alt="remic.jpg" width="500" height="250" /></p>
<p>Co ciekawe, Remic, zanim został pisarzem, wyżywał się twórczo, <a href="http://www.worldofspectrum.org/infoseekpub.cgi?regexp=^Andy+Remic$">wymyślając i programując gry na ZX Spectrum</a>. Pech chciał, że nie trafił w swoje czasy. Spóźnił się. Jego komputerowa aktywność przypadła na przełom lat 80. i 90., gdy spectrumna dostojnym krokiem technologicznego staruszka odchodziła na emeryturę. Mało kto grał w produkcje Remica, bo gracze mieli już inny sprzęt.</p>
<p>Nie mogąc zostać twórcą gier, <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Andy_Remic">Remic zaczął pisać</a> i już jako pisarz, w 2009 roku, wrócił do dawnej pasji, łącząc ją z wykonywanym zawodem.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/2010/05/biohell2.png" border="0" alt="biohell2.png" width="500" height="379" /></p>
<p>Jego książce &#8222;Biohell&#8221; towarzyszy gra <a href="http://www.worldofspectrum.org/infoseekid.cgi?id=0023491">&#8222;Biohell&#8221;</a> &#8211; ta sama historia opowiedziana z wykorzystaniem środków oferowanych przez inne medium. Trochę jak w przypadku &#8222;Metra 2033&#8243;, ale w odróżnieniu od Glukhovsky’ego, Remic samodzielnie przygotował interaktywny &#8222;Biohell&#8221;. Sam napisał scenariusz, sam zakodował program, sam narysował grafikę. Potraktował grę jak książkę &#8211; jako solowy projekt jednego autora, uzupełniający literacką wizję. Duża odwaga i wielka rzadkość w dzisiejszych czasach.</p>
<p>&#8222;Biohell&#8221; został przygotowany w wersji na komputery ZX Spectrum. To gra tekstowa, w której liczą się słowa i fabuła. Symboliczna grafika nie ma znaczenia, choć spectrumna generuje przyjemny retronowoczesny klimat.</p>
<p><img src="/wp-content/uploads/2010/05/biohell3.png" border="0" alt="biohell3.png" width="500" height="381" /></p>
<p>Cyberpunkowe miasto przyszłości. Wszechpotężna korporacja. Wszczepy, które zmieniają ludzi w bezmyślne maszyny do zabijania. Seks, broń, przemoc, nowoczesna technologia. Brudne pieniądze, spisek i wielka tajemnica. Superkomandosi robiący porządek. Jeśli ktoś lubi takie atrakcje, niech śmiało sięga po &#8222;Biohell&#8221;. <a href="http://www.worldofspectrum.org/infoseekid.cgi?id=0023491">Po grę</a>, a jeśli się spodoba, to może i <a href="http://andyremic.wordpress.com/books/biohell/">po książkę</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2010/05/19/biohell-48k/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Millennium, tomy pierwszy i drugi</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/09/14/millennium-tomy-pierwszy-i-drugi/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/09/14/millennium-tomy-pierwszy-i-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 07:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudeusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=6487</guid>
		<description><![CDATA[Fragment okładki pierwszego tomu trylogii. Żadnemu miłośnikowi kryminałów nie trzeba polecać trylogii &#8222;Millenium&#8221; Stiega Larssona – jeżeli jeszcze jej nie przeczytał, to na pewno czytał masę pochlebnych recenzji (m.in. w &#8222;Przekroju&#8221;, &#8222;Dzienniku&#8221; i &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;). Publicyści pieją z zachwytu nad kunsztem pisarskim autora, który stworzył galerię świetnych, prawdziwych postaci, w tym coś, co nie udało się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/09/millenium1.jpg" alt="Millennium" title="Millennium" width="500" height="288" class="alignnone size-full wp-image-6492" /><br />
<em>Fragment okładki pierwszego tomu trylogii.</em></p>
<p>Żadnemu miłośnikowi kryminałów nie trzeba polecać trylogii <a href="http://www.stieglarsson.pl/">&#8222;Millenium&#8221; Stiega Larssona</a> – jeżeli jeszcze jej nie przeczytał, to na pewno czytał masę pochlebnych recenzji (m.in. w <a href="http://www.przekroj.pl/kultura_ksiazki_artykul,5148.html?print=1">&#8222;Przekroju&#8221;</a>, &#8222;Dzienniku&#8221; i &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;). Publicyści pieją z zachwytu nad kunsztem pisarskim autora, który stworzył galerię świetnych, prawdziwych postaci, w tym coś, co nie udało się do tej pory nikomu od czasów Agathy Christie – kobiecą bohaterkę kryminału. Akcja poprowadzona jest tak dobrze, że uprawdopodabnia wszystkie sensacyjne elementy powieści – współcześni naziści, rodzinne sekrety, hakerka na światowym poziomie, milionowe przekręty gospodarcze (w tym w Polsce), tajni agenci GRU, gangi bajkersów – to tylko część tego, co Larsson wplata w swoje książki. I wszystko razem wspaniale gra! Ale poza niewątpliwymi walorami rozrywkowymi &#8222;Millenium&#8221; ma także ciekawy wymiar socjologiczny.<br />
<span id="more-6487"></span></p>
<p>Każda z dotychczas wydanych części – <a href="http://www.czarnaowca.pl/inf.php?id=nr420">&#8222;Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet&#8221;</a> i <a href="http://www.czarnaowca.pl/inf.php?id=nr446">&#8222;Dziewczyna, która igrała z ogniem&#8221;</a> – opowiada odrębną historię. To właśnie tym dwóm opowieściom słusznie należy się etykietka &#8222;kryminał&#8221;. W pierwszej zastanawiamy się nad zniknięciem Harriet Vanger. Zagadkę sprzed lat próbuje rozwiązać Mikael Blomkvist, dziennikarz pogrążony w chwilowych kłopotach zawodowych. Pomaga mu Lisbeth Salander, researcherka o wzroście metr pięćdziesiąt cztery, która w wolnych chwilach uprawia boks i włamuje się do cudzych komputerów. O ile ta intryga mieści się jeszcze w granicach prawdopodobieństwa, a autor skupia się na samej akcji, lekko tylko kreśląc wzajemne związki i przeszłość bohaterów, to w drugiej części zaczyna się prawdziwy hardkor. Oraz to, co można by nazwać powieścią obyczajową, naciągając ten termin tylko nieznacznie.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/09/larsson.stieg.jpg" alt="Stieg Larsson" title="Stieg Larsson" width="500" height="300" class="alignnone size-full wp-image-6491" /><br />
<em>Stieg Larsson we własnej osobie.</em></p>
<p>Tamże dochodzenie dotyczy siatki przemytników kobiet, a dziwny splot wydarzeń stawia Salander w samym środku akcji. Dowiadujemy się więcej o jej przeszłości, a Lisbeth mimochodem udowadnia twierdzenie Fermata. Zaznaczone tylko w poprzedniej części wątki – przemocy wobec kobiet i funkcjonowania szwedzkiego rządu &#8211; wychodzą na pierwszy plan. To w nich kryje się sekret sukcesu powieści. Larsson porusza dwie struny, które po prostu gwarantują czytelnikowi emocje. Obie zbiegają się w postaci Lisbeth Salander, czyniąc ją fenomenem popularności. </p>
<p>O niej samej wiadomo początkowo niewiele – jest ewidentnie dziewczyną z problemami, maskującą wygląd dwunastolatki licznymi tatuażami i piercingiem. Taka prezencja nie zapewnia jej powszechnego szacunku, wręcz przeciwnie, mało kto traktuje ją poważnie. Co jest olbrzymim błędem. Lisbeth ma fotograficzną pamięć i mózg, który z łatwością analizuje niezliczone dane. Komputery nie mają przed nią tajemnic, podobnie jak walka wręcz. Brzmi jak cyborg? Nieprawdopodobna, martwa postać? Błąd! Salander jest żywa, uzbrojona i robi to, o czym skrycie marzy wiele dziewcząt – karze mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet. Najpierw rozprawia się z najbardziej wyrafinowaną i ciężką do zdefiniowania formą dyskryminacji płciowej, czyli z pobłażaniem. Bycie kobietą często oznacza bycie traktowaną z łagodnym, pełnym zdziwienia dystansem, który przejawia się w porozumiewawczych spojrzeniach za plecami, w lekkich uśmieszkach, subtelnym języku ciała, który mówi: <em>&#8222;Tak, tak, jesteś bardzo mądra, dziewczynko. A teraz daj nam porozmawiać na poważne tamaty&#8221;</em>. Nie radzę próbować tej taktyki z Salander. Ona miażdży, w krótkich, celnych słowach ściera głupkowate uśmiechy z twarzy swoich rozmówców. Na zawsze. </p>
<p>A to tylko przedsmak tej mściwej, niskiej satysfakcji, którą odczuwa się, obcując z Lisbeth, kobietą, która umie się mścić – nawet, jeżeli nie jest w stanie obronić się przed gwałtem. Kiedy Larsson w porażających detalach opisuje los człowieka, który skrzywdził Salander, nie można nie odczuwać jakiejś perwersyjnej radości, nie można stłumić poczucia, że to właśnie należało mu zrobić, a może i jeszcze więcej, chociaż działania Lisbeth są wyjątkowo dalekie od cywilizowanych zasad państwa prawa. Zagranie to trochę ze strony autora nieuczciwe, wykorzystujące pierwotne emocje i odruchy, ale trzeba przyznać, że skuteczne.  </p>
<p><a href="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/09/oleksicki.jpg" rel="lightbox[6487]"><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/09/millenium-oleksicki.jpg" alt="ilustracja autorstwa Marka Oleksickiego, z Przekroju" title="ilustracja autorstwa Marka Oleksickiego, z Przekroju" width="500" height="250" class="alignnone size-full wp-image-6520" /></a><br />
<em>Fragment rysunku Marka Oleksickiego ilustrującego artykuł o szwedzkich kryminałach w &#8222;Przekroju&#8221;. Kliknij po całość.</em></p>
<p>W książce znajdziemy jednak coś, co jeszcze bardziej te jaskiniowe instynkty rozpali. Spisek, zgroza, jaki spisek! Szwedzkie służby socjalne zajmują się między innymi osobami z różnego stopnia upośledzeniami psychicznymi. Wiele z tych osób nie ma żadnej rodziny, wyznacza się więc opiekuna prawnego. W zależności od rodzaju nieprzystosowania, taki kurator ma mniejsze lub większe uprawnienia. Jak to możliwe, że Lisbeth Salander, w zupełności sprawna intelektualnie – a nawet więcej przecież niż sprawna – jest ubezwłasnowolniona od 14 roku życia i nie może nawet zarządzać swoimi pieniędzmi? Wyjaśnienie tajemnicy jest nie tylko sensacyjne, ale także tak rażąco niesprawiedliwe, że czytelnikowi ze złości gotuje się krew, a opinia Salander na temat szukania sprawiedliwości w strukturach państwowych staje tym bardziej uzasadniona. Przypominam, że Larsson jest świetnym pisarzem, więc uwierzenie w przedstawioną przez niego intrygę, w której macza palce każda instytucja teoretycznie chroniąca obywateli, jest zwodniczo łatwe. I znów wraca ta dziwna satysfakcja, gdy wszystko kończy się dobrze&#8230;</p>
<p>Co więc sprawia, że Larsson, mimo pewnej fantastyczności fabuły i niezwykłych zbiegów okoliczności, znacząco różni się od autora szmatławych przygodówek, Dana Browna? Pozornie przecież wykorzystuje podobne mechanizmy: teorie spiskowe, bohater obdarzony niezwykłą umiejętnością lub wiedzą… Otóż poczucie zagrożenia, jakie wzbudza w odbiorcach Larsson, jest jak najbardziej realne. Systemy sprawiedliwości i opieki społecznej w wielu państwach działają z ogromnymi błędami. Kontrola państwa nad jednostką zwiększa się z roku na rok, ale jest to bardziej kontrola nad szarym obywatelem, podczas gdy uprzywilejowani z łatwością się jej wymykają. Alarm z powodu skutków globalizacji (bo i ogromnym korporacjom się dostaje, a co!) wszczynają poważni socjologowie. Owszem, Larsson uderza w czułe punkty i wyśrubowuje poziom sensacji do maksimum, ale ciężko odmówić mu pewnej słuszności w tym kopaniu systemu. Nie ma się zatem co dziwić sympatii do skrzywdzonej dziewczyny, której udało się wykiwać wszystkich prezydentów świata.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/09/14/millennium-tomy-pierwszy-i-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łups!</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/08/17/lups/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/08/17/lups/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Aug 2009 13:00:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Kamiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Terry Pratchett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=5827</guid>
		<description><![CDATA[Terry Pratchett to jeden z tych twórców, na których zwykle można polegać &#8211; choć zdarza mu się napisać książkę słabszą od innych, to nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Niektórzy mówią, że tak naprawdę pisze wciąż tę samą książkę. Można przyznać im rację, jednak jest cykl, którego będę bronił przed zarzutami o wtórność. Przygody Straży Miejskiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/08/Thud1.jpg" alt="Za chwilę będzie słychać tylko miarowe: &#039;Łups! Łups! Łups!&#039;" title="Za chwilę będzie słychać tylko miarowe: &#039;Łups! Łups! Łups!&#039;" width="500" height="240" class="alignnone size-full wp-image-5830" /></p>
<p>Terry Pratchett to jeden z tych twórców, na których zwykle można polegać &#8211; choć zdarza mu się napisać książkę słabszą od innych, to nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Niektórzy mówią, że tak naprawdę pisze wciąż tę samą książkę. Można przyznać im rację, jednak jest cykl, którego będę bronił przed zarzutami o wtórność. Przygody Straży Miejskiej znakomicie rozwijają się z odcinka na odcinek, serwując czytelnikom to, co doskonale znają, lecz zawsze przyprawione nowością. Niedawno wydana część nie jest tu wyjątkiem.<br />
<span id="more-5827"></span><br />
&#8222;Łups!&#8221; to mniej więcej siódma, choć niektórzy uważają, że ósma lub dziewiąta książka opowiadająca o Straży Miejskiej. Można rzec, że każda podseria Świata Dysku reprezentuje inny gatunek &#8211; powieści o strażnikach sytuują się gdzieś pomiędzy kryminałem i political fiction, w Pratchettowskim wydaniu. Może dlatego nigdy mnie nie znudziły &#8211; na drugim planie jest tu żartowanie z rzeczywistości i konsystencji rzeki Ankh, specjalność pozostałych książek. Na pierwszym jest trup, wartka akcja, zagadki i tajemnice oraz problemy osobiste strażników. Nie wywołują może salw śmiechu, zwłaszcza gdy czytało się wszystkie, ale wciągają dobrze skonstruowaną intrygą. I nawet nie pamiętam, czy ten nieszczęsny żart o rzece Ankh się pojawia, więc mógłbym polecić je tym, którzy sparzyli się na innych podseriach Świata Dysku. </p>
<p>W &#8222;Łups!&#8221; Samuel Vimes i jego strażnicy muszą rozwiązać zagadkę śmierci pewnego krasnoludzkiego dostojnika, zanim krasnoludy zechcą wziąć odwet na trollach, które są naturalnymi wrogami i pierwszymi podejrzanymi. Oczywiście krasnoludzcy i trollowi członkowie straży mają własne zdanie na ten temat, zapominając, że <em>&#8222;w straży nie ma ani krasnoludów, ani trolli, ani ludzi (&#8230;) są tylko strażnicy&#8221;</em>. Na domiar złego zbliża się rocznica bitwy w Dolinie Koom, którą krasnoludy i trolle mają zwyczaj upamiętniać, tłukąc się po łbach i rąbiąc w okolicy kolan. A Samuel Vimes musi wśród całego zamieszania znaleźć chwilę czasu, by być dobrym ojcem dla swojego niedawno narodzonego syna. W tle zaś ktoś cały czas przesuwa po planszy&#8230; trolle i krasnoludy.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/08/Thud3.jpg" alt="Samuel Vimes" title="Samuel Vimes" width="500" height="274" class="alignnone size-full wp-image-5922" /></p>
<p>W cyklu o straży uwodzi mnie konsekwencja rozwoju postaci &#8211; czego nie da się powiedzieć o Rincewindzie i innych magach, a w mniejszym stopniu da się o wiedźmach i Śmierci. Tymczasem gdy w &#8222;Straż, Straż!&#8221; poznawaliśmy strażników, ciężko było określić ich mianem służby publicznej &#8211; kapitan pijak i trzech podwładnych w obskurnym komisariacie. Przez te kilka odcinków, gdzieś w tle głównych wydarzeń, pijak stał się szanowanym przez ludzi i poważanym przez podwładnych kapitanem i zdobył tytuł diuka. Potem ożenił i doczekał się potomka, którego w &#8222;Łups!&#8221; stara się wychowywać. A Straż Miejska rozrosła się, przyjmując kształt mniej więcej zdyscyplinowanego oddziału i rekrutując coraz to nowych członków, coraz to nowych ras. Tym razem jest to pewna wampirzyca, która niekoniecznie podoba się służącemu już w straży wilkołakowi. Zmienia się nawet Nobby Noobs &#8211; robi coś, czego nigdy byście nie podejrzewali &#8211; związanego z kobietami. Czytanie książek o Straży Miejskiej ma coś z wracania na dobrze znane stare śmieci &#8211; te same postaci, wśród których każdy chyba ma jakiegoś ulubieńca i nowe problemy przed nimi stawiane. I gwarancja, że w następnej książce cyklu Pratchett podejmie zarzucone wątki, dodając kolejne kawałki do bogatego obrazu strażników. Szkoda tylko, że ostatnio tak mało czasu poświęca kapitanowi Marchewie i jego związkowi z kapral Anguą, skupiając się głównie na Vimesie. Z drugiej strony &#8211; przyjemnie jest patrzeć na ewolucję kapitana, ciekaw jestem, jak autor ocali tę postać przed skapcanieniem i porzuceniem straży na rzecz wygodnych pieleszy domowego ogniska. Jednak nie przeczę &#8211; może to nużyć i wywoływać żal, że Pratchett nie poszerza uniwersum o kolejne postacie, eksploatując stare do bólu.</p>
<p>Książki ze Świata Dysku zwykło się uważać za powieści humorystyczne. Nie odkryję Ameryki, stwierdzając, że to nie do końca właściwa szufladka. Także w &#8222;Łups!&#8221; zabawny kostium fantasy jest tylko przykrywką, która pozwala krytykować spory etniczne, podsycanie nierówności rasowych i fanatyczną wiarę w przywódców. Choć przesadą byłoby książce Pratchetta dorabiać jakieś wartości edukacyjne, to jednak nie da się ukryć, że przedstawienie problemu w lekko absurdalnych ankhmorporskich realiach, dobitnie obnaża bezsens i głupotę zachowań ludzkich. Albo krasnoludzkich. Takie podejście do rzeczywistości to już standard w serii Świata Dysku, ale nic nie przeszkadza za ten standard pisarza docenić.<br />
<img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/08/thudgame.jpg" alt="Zagraj w Thud! na twoim stole" title="Zagraj w Thud! na twoim stole" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-5828" /></p>
<p>W tle akcji &#8222;Łups!&#8221; przewija się gra o tejże nazwie &#8211; planszowa adaptacja bitwy między garstką trolli i sporym oddziałem krasnoludów. Co bardziej spostrzegawczy zauważyli ją już w <a href="http://motywdrogi.pl/2008/12/29/pieklo-pocztowe/">&#8222;Piekle pocztowym&#8221;</a>. Zrozumienie jej zasad jest dla Vimesa kluczowe do rozwiązania sprawy i pogodzenia zwaśnionych stron. Zaskakująca ciekawostka &#8211; choć może nie tak zaskakująca, gdy wziąć pod uwagę mentalność fanów i marketingowców &#8211; gra &#8222;Thud!&#8221; powstała naprawdę w <a href="http://www.pixelpark.co.nz/mind_games/thud.htm">wersji planszowej</a> i <a href="http://www.million.nl/thudboard/">komputerowej</a>. W tej drugiej możecie odegrać sobie bitwę w Dolinie Koom kompletnie za darmo, zaś wokół planszowej skupiona jest <a href="http://www.thudgame.com/">spora społeczność fanów</a>.</p>
<p>Stęsknionym za brukami Ankh-Morpork i zapachem rzeki Ankh nie trzeba polecać &#8222;Łups!&#8221;, który będzie sposobem na radosne spędzenie kolejnych dwóch wieczorów. Odradziłbym ją tym, którzy przygodę ze Światem Dysku dopiero zaczynają &#8211; warto sięgnąć po poprzednie książki o Straży i czytać po kolei, co pozwala wyłapać smaczki i docenić rozwój bohaterów. Jeśli ktoś nie ma nie ma ochoty znów czytać o Straży Miejskiej, musi chwilkę zaczekać &#8211; lada dzień wyjdzie kolejna po &#8222;Piekle pocztowym&#8221; powieść o Moiście von Lipwigu &#8211; <a href="http://www.proszynski.pl/Swiat_finansjery-p-30149-1-30-.html">&#8222;Świat Finansjery&#8221;</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/08/17/lups/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Crooked Little Vein, czyli Ellis powieściopisarz</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/07/17/crooked-little-vein/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/07/17/crooked-little-vein/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 14:19:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Kamiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Warren Ellis]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=5183</guid>
		<description><![CDATA[Kliknij po galerię autora okładki &#8211; raczej dla dorosłych. Gorące lato nie sprzyja przyswajaniu wymagającej literatury, dlatego z półek bibliotek błyskawicznie znika tania science-fiction, tania fantasy, tanie romanse i tanie kryminały&#8230; Takie jak &#8222;Crooked Little Vein&#8221;. Ale zaraz&#8230; Debiutancka powieść Warrena Ellisa &#8211; tego Ellisa od &#8222;Transmetropolitan&#8221;, &#8222;FreakAngels&#8221; i &#8222;Authority&#8221; &#8211; to byłby zaledwie tani [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.claytoncubitt.com/"><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/clv1.jpg" alt="Okładka Claytona Cubitta" title="Okładka Claytona Cubitta" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-5208" /></a><br />
<em>Kliknij po galerię autora okładki &#8211; raczej dla dorosłych.</em><br />
Gorące lato nie sprzyja przyswajaniu wymagającej literatury, dlatego z półek bibliotek błyskawicznie znika tania science-fiction, tania fantasy, tanie romanse i tanie kryminały&#8230; Takie jak &#8222;Crooked Little Vein&#8221;. Ale zaraz&#8230;  Debiutancka powieść Warrena Ellisa &#8211; tego Ellisa od <a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/transmetropolitan">&#8222;Transmetropolitan&#8221;</a>,  <a href="http://motywdrogi.pl/2008/02/19/warren-ellis-publikuje-w-sieci/">&#8222;FreakAngels&#8221;</a> i <a href="http://motywdrogi.pl/2007/05/30/the-authority-krag/">&#8222;Authority&#8221;</a> &#8211; to byłby zaledwie tani kryminał?<br />
<span id="more-5183"></span><br />
I tak i nie, jak się zapewne domyślacie. Niby wszystko zaczyna się jak w kryminalnej historii, z lekkim odcieniem noir. Michael McGill jest prywatnym detektywem, jego kariera właściwie nie istnieje, o kobietach zapomnijcie, biuro to dziura, a zmutowany szczur regularnie sika mu do kawy. Mike ma jednak szczególną umiejętność &#8211; jeśli może się zdarzyć coś paskudnego, to jemu na pewno się zdarzy. Nazywają go &#8222;shit-magnet&#8221;, bowiem to on wpada bez przerwy na ekscentryków, wykolejeńców albo zwyczajnych zboczeńców i mniej lub bardziej szkodliwych wariatów. I właśnie ta cecha sprawia, że zostanie Wybrańcem szefa sztabu Białego Domu, by odnaleźć dawno zaginiony dokument. Poszukiwana książka ma pomóc przywrócić nurzającą się w liberalizmie Amerykę na stary dobry kurs. Z połową miliona na koncie i palmtopem wypełnionym poszlakami, Mike rusza w podróż.   </p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/clv2.jpg" alt="Inna, brzydsza okładka" title="Inna, brzydsza okładka" width="500" height="265" class="size-full wp-image-5216" /></p>
<p>Warren Ellis powiedział, że powieść detektywistyczna posłużyła mu tylko jako punkt wyjścia. Faktycznie, &#8222;Crooked Little Vein&#8221; przypomina bardziej powieść drogi, a historia poszukiwania książki jest zaledwie pretekstem do ukazania kawałka współczesnej Ameryki. W drodze Mike&#8217;owi towarzyszyć będzie Trix, zbierająca materiały do pracy dyplomowej o fetyszach seksualnych. Jak na ironię okaże się najlepszym przewodnikiem po współczesnych Stanach Zjednoczonych. Bowiem osoby, w które ręce wpadała książka, używały jej najczęściej do tuszowania swoich ekscesów, nierzadko seksualnych. A Warren Ellis z upodobaniem prezentuje sporą ich galerię, racząc czytelnika dokładnymi opisami. Co ciekawe &#8211; jeden z takich epizodów miał posłużyć do odstraszenia upominającej się o książkę agentki, bo Ellisowi wcale nie chciało się pisać. Macie więc wyobrażenie jakie typy pojawiają się w tej powieści.</p>
<p>I właśnie dlatego ciężko nazwać &#8222;Crooked Little Vein&#8221; kryminałem. Ciężko też powiedzieć o niej coś więcej, by nie opowiedzieć książki w całości. Sprawa właściwie rozwiązuje się sama &#8211; jeden ślad prowadzi do drugiego i tak jak po sznurku aż do zakończenia. Ciekawiej obserwuje się rozwój relacji nieco konserwatywnego Mike&#8217;a z młodą wyzwoloną Trix. Wskutek tego pojawia się dylemat moralny &#8211; lekko konserwatywny detektyw zaczyna wątpić, czy próba przywrócenia przez rządzących starej dobrej Ameryki, to aby na pewno dobry pomysł. Zakończenie lekko mnie tutaj zaskoczyło. Zaś największa radość lektury płynie z odkrywania wraz z Mike&#8217;em jak wygląda podziemny świat Ameryki &#8211; mieszczą się tam nawet fani seksu z Godzillą. Miłośnicy &#8222;Transmetropolitan&#8221; będą się czuli jak u siebie w domu. Ale uwaga &#8211; to nie jest przeniesienie &#8222;Transmetropolitan&#8221; na karty powieści &#8211; Mike McGill przyciąga problemy, a Pająk Jeruzalem je tworzy. Druga istotna różnica wynika z czasu akcji obydwu historii&#8230; </p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/clv3.jpg" alt="Warren Ellis" title="Warren Ellis" width="500" height="330" class="alignnone size-full wp-image-5209" /></p>
<p>&#8222;Crooked Little Vein&#8221; nie ma sprecyzowanego czasu akcji. Przez dłuższy czas miałem wrażenie, że dzieje się w niedalekiej przyszłości, a świat przedstawiony przypomina ten wykreowany w futurystycznym &#8222;Tansmetropolitan&#8221;.  Jednak im bliżej byłem końca, tym bardziej jasne było, że Ellis opowiedział o tym, co już się stało, a tylko tego nie dostrzegliśmy. Największym zaskoczeniem w powieści, jest jej paradokumentalność. Autor w <a href="http://forum.newsarama.com/showthread.php?t=99505">wywiadzie dla &#8222;Newsaramy&#8221;</a> mówi to wprost &#8211; osoby i sytuacje przedstawione w książce są z życia wzięte, wyszukane w internecie. Nie jest to może nic specjalnie odkrywczego, ale Ellis zwraca uwagę, że nie zawsze mamy do czynienia z rewolucją obyczajową. W dzisiejszych czasach zmiany obyczajowości, zwyczajów seksualnych dokonują się powoli, wiele trendów istnieje już teraz, lecz w podziemiu i po prostu o nich nie wiemy. Czasem trafiamy na nie w internecie i szybko zamykamy przeglądarkę lub przez chwilę oglądamy wstydliwie, z niespokojnymi wypiekami. Wkrótce wypłyną na światło dzienne &#8211; wczorajsze tabu wślizgną się do głównego nurtu i przestaną szokować, a znudzeni ludzie zaczną szukać nowych wrażeń. I tak naprawdę zepsuty świat znany z cyberpunka zaczyna się już &#8211; zaczął się, gdy filmy porno przestały ograniczać się do kilku podstawowych chwytów. Warren Ellis nie stawia na ten temat diagnozy &#8211; zaznacza natomiast, że ostrożny, ale nie uprzedzony, Mike McGill nie jest odbiciem jego poglądów. Sami musimy zastanowić się, czy nam się to podoba  i dokąd prowadzi.<br />
Niezależnie od tego &#8222;Crooked Little Vein&#8221; pozostaje jednak lekką powieścią wakacyjną, a nie moralitetem &#8211; zapewni Wam kilka godzin dobrej zabawy i znaczące rozszerzy wasz zasób slangowych określeń na czynności seksualne. O ile nie brzydzicie się opisu wstrzykiwania solanki w jądra.</p>
<p>Niezdecydowanym polecam przeczytać <a href="http://g-ec2.images-amazon.com/images/G/01/books/a-plus/Chapter_One_Crooked_Little_Vein._V31846486_.pdf">spory fragment</a> udostępniany przez Amazon.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/07/17/crooked-little-vein/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Patos patosem wódkę pogania</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/07/04/patos-patosem-wodke-pogania/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/07/04/patos-patosem-wodke-pogania/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Jul 2009 08:00:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zuzanna Kochańska</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[MAG]]></category>
		<category><![CDATA[Sergiej Łukanienko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=4944</guid>
		<description><![CDATA[Całkiem niedawno obejrzałam po raz drugi film &#8222;Nocna Straż&#8221; i doszłam do wniosku, że jest on w miarę przyzwoity. Przyszło mi też na myśl, że skoro film &#8222;daje radę&#8221;, to książka Siergieja Łukjanienki, na podstawie której jest zrobiony, musi być po prostu świetna. Dostałam ją na urodziny, usłyszałam dużo pochlebnych opinii, zabrałam się do czytania… [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/patroltitle.jpg" alt="patroltitle" title="patroltitle" width="500" height="230" class="alignnone size-full wp-image-4946" /><br />
Całkiem niedawno obejrzałam po raz drugi film <a href="http://www.foxsearchlight.com/nwnd/">&#8222;Nocna Straż&#8221;</a> i doszłam do wniosku, że jest on w miarę przyzwoity. Przyszło mi też na myśl, że skoro film &#8222;daje radę&#8221;, to książka <a href="http://www.lukianenko.ru/eng/">Siergieja Łukjanienki</a>, na podstawie której jest zrobiony, musi być po prostu świetna. Dostałam ją na urodziny, usłyszałam dużo pochlebnych opinii, zabrałam się do czytania… i załamałam się.<br />
<span id="more-4944"></span><br />
&#8222;Nocny Patrol&#8221; to opowieść o dwóch instytucjach działających na terenie Moskwy, patrolach, kontrolujących siebie nawzajem, działających na bardzo wymyślnych zasadach które czytelnik czasami rozumie, a czasami nie. Członkami organizacji są Inni, osoby obdarzone mocą, nazywane również magami. Inny może być Jasny albo Ciemny. Jasny mag należeć będzie do Nocnego Patrolu, a Ciemny do Dziennego. Obie strony szczerze się nienawidzą, ale utrzymują delikatną równowagę &#8211; wszystko żeby zapobiec rzezi do której mogłoby dojść. Głównym bohaterem jest zwyczajny mag, analityk–informatyk, Anton Gorodecki. Dużo pije i myśli, ale zazwyczaj nie o tym co trzeba. Nie ma żadnych specjalnych umiejętności ani planów, ale z jakiegoś powodu znajduje się w centrum wydarzeń. Kto widział film i zastanawia się co z jego potomstwem  – które w filmie jest niezwykle ważne – może przestać się ekscytować. Ów wątek, który czynił film ciekawym i trzymał fabułę w ryzach, nie występuje w książce. Zamiast tego mamy wymuszone moralne dylematy i <em>pożal się Boże</em> intrygę.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/nooot.jpg" alt="nooot" title="nooot" width="500" height="260" class="alignnone size-full wp-image-4960" /></p>
<p>O czym tak naprawdę jest &#8222;Nocny Patrol&#8221;? O grupie niezdecydowanych Rosjan, pracujących w trochę fajniejszym KGB, zakrapiających wódką wszystkie swoje wyimaginowane wyrzuty sumienia i przekombinowane problemy. Każdy bohater co trzy strony musi się żalić na trudy pracy w patrolu, na hipokryzje wyższego kierownictwa, na układ z Dziennym Patrolem, na przyszłość bez perspektyw, na pogodę, na brudną Moskwę, na nieudane życie osobiste i wszystko co można jeszcze wymyślić. Najgorsze jest jednak to, że dialogi i monologi związane właśnie z marudzeniem i moralnymi rozterkami są niesamowicie patetyczne, ale nigdy nie prowadzą do konkluzji. Temat dawania Ciemnym licencji na czynienie zła (każda strona pozwala na coś drugiej) jest wałkowany po tysiąckroć, a czytelnik zawsze dochodzi do tego samego wniosku: <em>&#8222;Ależ oni mają przerąbane&#8221;</em>. Bohaterowie żyją w ciężkich czasach i dziwnym otoczeniu, ale nic nie robią, potrafią jedynie gadać i pić. Oczywiście, narzekanie i pesymizm leżą w polskiej i rosyjskiej naturze, toteż znajdą się miłośnicy biadolenia. Ja jednak do nich nie należę. Zwłaszcza jeśli problemy postaci nie mają nic wspólnego z realnym światem, i nie istnieje sytuacja do której można by je odnieść.</p>
<p>Siergiej Łukjanienko stworzył całkiem dobry system patroli, postarał się nawet o fabułę, ale potem puścił wodze wyobraźni i wszystko się poplątało. W książce panuje chaos. Bohater postanawia jedno – robi drugie, raz gdy Anton zabija członka przeciwnego patroli grozi mu śmierć, natomiast podczas innej akcji w metrze, gdy zlikwidowany zostaje operacyjny, nikt nie wyciąga konsekwencji. Pełno jest dziwnych, nielogicznych i niewytłumaczonych sytuacji. Styl również pozostawia wiele do życzenia – choć może jest to częściowo wina tłumacza. Całość pisana jest bardzo kolokwialnym językiem, raczej &#8222;na luzie&#8221;.  Z początku odnajdywałam w tym pewien urok, następnie zgubił się on w chaosie akcji. Może gdyby fabuła była bardziej przejrzysta owy styl miałby tu zastosowanie.<br />
<img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/07/facepalmpatrol.jpg" alt="facepalmpatrol" title="facepalmpatrol" width="500" height="384" class="alignnone size-full wp-image-4976" /><br />
Fragmentów książki, które sprawiły ze wykonywałam popularny <em>facepalm</em> było wiele, ale najbardziej irytujące okazały się rozmowy przedstawiające różne wydarzenia historii przez pryzmat patrolu. We wszystkie najważniejsze wydarzenia zamieszani byli Jaśni lub Ciemni magowie. Rewolucje w Rosji, wojny, Holokaust – wszystko to przypisane jest patrolom, co doprowadza do szału &#8211; obie instytucje są niezorganizowane i momentami żałosne. Rewolucja Październikowa to sprawa zdecydowanie zbyt dużego kalibru żeby patrol mógł w niej namieszać. Przedstawianie w ten sposób znanych czytelnikowi wydarzeń ma na celu uświadomienie mu jak ważni są Inni i jak potężne instytucje którym służą, ale rezultat jest zupełnie odwrotny (przynajmniej dla mnie). Osobiście postrzegam to jako nieudaną próbę urealnienia wyimaginowanych organizacji, desperacki chwyt autora. </p>
<p>&#8222;Nocny Patrol&#8221; to jeden z niewielu przypadków w którym wolę film od książki. Nie rozumiem dlaczego uznawana jest ona za klasykę współczesnej rosyjskiej fantastyki, nie jest też dla mnie jasne jak zdobyła tak dużą popularność. Tłumaczę to sobie hordą owładniętych hormonami trzynastolatków, którzy uwielbiają historie pełne <a href="http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/Angst">angstu</a>, i kupują &#8222;Nocny Patrol&#8221; bo ma <a href="http://merlin.pl/Nocny-patrol_Siergiej-Lukjanienko/browse/product/1,457883.html">ciemną okładkę</a>, a autor jest Rosjaninem…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/07/04/patos-patosem-wodke-pogania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Droga</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/04/30/droga/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/04/30/droga/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 09:33:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Kamiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Cormac McCarthy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Literackie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=2638</guid>
		<description><![CDATA[Według blurbu, Jacek Dukaj porównał &#8222;Drogę&#8221; do muzyki Nicka Cave&#8217;a przełożonej na prozę. Blurbom raczej wierzyć nie należy, ale nawet jeśli nie jest to dokładny cytat z Dukaja, to ciężko odmówić temu porównaniu trafności. Od siebie jednak dodam, że nie polecam łączenia tej muzyki z książką &#8211; dół gwarantowany. Dotychczas w popkulturze natykałem się na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/04/droga.jpg" alt="droga" title="droga" width="500" height="309" class="alignnone size-full wp-image-2643" /><br />
Według blurbu, Jacek Dukaj porównał <a href="http://wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1774">&#8222;Drogę&#8221;</a> do muzyki Nicka Cave&#8217;a przełożonej na prozę. Blurbom raczej wierzyć nie należy, ale nawet jeśli nie jest to dokładny cytat z Dukaja, to ciężko odmówić temu porównaniu trafności. Od siebie jednak dodam, że nie polecam łączenia tej muzyki z książką &#8211; dół gwarantowany.<br />
<span id="more-2638"></span><br />
Dotychczas w popkulturze natykałem się na dość podobne obrazy postapokalipsy. Gry, książki, <a href="http://motywdrogi.pl/2009/01/21/afterworld-jutra-nie-bedzie/">filmy</a>, <a href="http://motywdrogi.pl/2007/06/04/na-piec-minut-przed-fallout-3/">komiksy</a> zabierają odbiorcę do światów wzorowanych na &#8222;Mad Maxie 2&#8243; i kolejnych częściach &#8222;Fallouta&#8221; &#8211; najczęściej na pustynię, zamieszkaną przez małe społeczności, które starają się zbudować nową cywilizację z resztek starej. Taka połatana i tymczasowa rzeczywistość, wypełniona fajnymi gadżetami, okazuje się atrakcyjniejsza od przeszłości. Może pokuszę się o herezję, ale w &#8222;Falloucie&#8221; klimat zagłady dało się poczuć tylko na początku, gdy bohater z nożem w łapie i butelką wody w plecaku sam przemierzał pustynię. Potem docierał do miasta, gdzie ludzie świetnie sobie radzą, mają bar i kasyno. A w bazie wojskowej pod ziemią kryją się technologie, które i przed kataklizmem wzbudzałyby podziw. I szlag trafiał klimat zagłady.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/04/droga2.jpg" alt="&quot;The Road&quot; the movie" title="&quot;The Road&quot; the movie" width="500" height="333" class="alignnone size-full wp-image-2640" /></p>
<p>Cormac McCarthy napisał inną książkę postapokaliptyczną. W &#8222;Drodze&#8221; zrezygnował z typowych dekoracji ze złomu i śmieci. Zrezygnował też ze stopniowego rozwiązywania zagadki: kto i dlaczego nacisnął guzik. Najważniejsze jest to, co zostało &#8211; pokryta szarym popiołem kraina, gdzie z trudem walczy się o przeżycie. Zaprezentowana wizja jest bardzo sugestywna &#8211; słowo apokalipsa odzyskało swoje właściwe znaczenie, bowiem świat po niej nie nadaje się do życia. Nieliczni ocaleni zdegenerowali się do poziomu bliskiego zwierzętom. A nie, przepraszam &#8211; przecież zwierzęta rzadko kiedy polują na osobniki własnego gatunku. Tym bardziej zadziwiają dwaj bohaterowie &#8211; ojciec i syn, którzy przemierzają kraj, popychani nadzieją lub tylko ślepym uporem. Choć cel jest niejasny, wędrówka nadaje sens ich życiu. Pisarzowi pozwala ukazać małe akty heroizmu i wyrzeczenia, w jakie obfituje codzienne życie ojca, który stara się zapewnić synowi bezpieczny byt w postapokaliptycznej rzeczywistości. Tu śmierć jest cały czas o krok za bohaterami, zapasów nigdy nie ma za wiele, a czytelnik zaczyna doceniać to, co odeszło wraz z katastrofą.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/04/droga3.jpg" alt="Viggo Mortensen jako ojciec, Kodi Smit-McPhee jako syn" title="Viggo Mortensen jako ojciec, Kodi Smit-McPhee jako syn" width="500" height="335" class="alignnone size-full wp-image-2659" /></p>
<p>Nie udało się niestety uniknąć elementów, które sprawiają, że &#8222;Droga&#8221; może wydać się pretensjonalna. Jednym z nich jest niestety zakończenie &#8211; mocno rozczarowujące i niepotrzebnie wyłamujące się z konwencji ogólnej beznadziei. Drugi element, to długie dialogi ojca i syna, z których składa się 2/3 książki. Z jednej strony doskonale obrazują nieludzkość świata, w chwilach, gdy ojciec próbuje go wyjaśnić synowi. Urzekło mnie, że chłopiec nadal potrafi okazać dziecięcą ciekawość, naiwność i bezradność. A z drugiej strony &#8211; pojawiające się w rozmowach refleksje na temat życia, są w istocie dość banalne. Drażnić może sposób zapisu rozmów &#8211; z zupełnie niezrozumiałych przyczyn pozbawiono je myślników oraz innych wskaźników na wypowiadającego kwestię. Zabieg oryginalny, zmuszający do skupienia dodatkowej uwagi, ale w efekcie dość sztuczny i zaburzający płynność lektury. W dodatku kojarzy mi się z tanią prozą psychologiczno-obyczajową.</p>
<p>&#8222;Droga&#8221; ukazała mi punkt widzenia inny od &#8222;madmaxowego&#8221; modelu postapokalipsy. Łapałem się wielokrotnie na tym, że oczekuję jakichś elementów dla takowego typowych, by przerwały monotonię egzystencji bohaterów w spopielonym świecie. A jednak nie mogłem się oderwać od lektury, nawet mimo dołującego, dusznego klimatu. Zastanawiam się, czy uda się go oddać w <a href="http://www.filmweb.pl/f419050/Road%2C+The,2009">planowanym na ten rok filmie</a>. Oglądając <a href="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/04/theroadfail1.jpg" rel="lightbox[2638]">takie zdjęcia</a>, obawiam się, że &#8222;The Road&#8221; zostanie, na potrzeby masowego odbiorcy, wzbogacony o elementy mainstreamowej postapokalipsy. No i Viggo Mortensen jakoś nie pasuje mi do roli ojca &#8211; chyba za bardzo kojarzy mi się ze swoim heroicznym wizerunkiem. </p>
<p>Pytanie, dlaczego opisuję &#8222;Drogę&#8221; dopiero teraz? Wydawało mi się, że to książka na raz. Jednak po drugiej lekturze znów pogrążyłem się w zadumie, a na języku poczułem gorzki smak popiołu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/04/30/droga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oko Jelenia</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2009/03/25/oko-jelenia/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2009/03/25/oko-jelenia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 10:42:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mroophka</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Pilipiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Fabryka Słów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=1765</guid>
		<description><![CDATA[Okładki cyklu &#8222;Oko Jelenia&#8221; są zupełnie nijakie, więc tekst ilustrujemy znanym bohaterem prozy Pilipiuka. Każdy z nas nie raz marzył, żeby cofnąć się w przeszłość i obejrzeć, jak żyło się w dawnych czasach. Ba, powstały o tym setki książek i dziesiątki filmów. Czy można więc zaciekawić czytelnika czymś nowym w tym temacie? Lepiej zastanowić się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/03/oko1.jpg" alt="Weźmisz czarno kurę... " title="Weźmisz czarno kurę... " width="500" height="271" class="alignnone size-full wp-image-1771" /><br />
<em>Okładki cyklu &#8222;Oko Jelenia&#8221; są zupełnie nijakie, więc tekst ilustrujemy znanym bohaterem prozy Pilipiuka.</em></p>
<p>Każdy z nas nie raz marzył, żeby cofnąć się w przeszłość i obejrzeć, jak żyło się w dawnych czasach. Ba, powstały o tym setki książek i dziesiątki filmów. Czy można więc zaciekawić czytelnika czymś nowym w tym temacie? Lepiej zastanowić się nad tym pytaniem, gdy sięgamy po nową polską sagę &#8222;Oko Jelenia&#8221; <a href="http://valkiria.net/?area=20">Andrzeja Pilipiuka</a>.<br />
<span id="more-1765"></span></p>
<p>Dokładnie rok temu największy grafoman Rzeczpospolitej wydał pierwszy tom owego cyklu – <em><a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?id=203&#038;flash=y">&#8222;Droga do Nidaros&#8221;</a></em>. Książka zapowiadała się bardzo dobrze, zresztą Pilipiuk jest całkiem dobrym pisarzem. Wszyscy dobrze znają egzorcystę i bimbrownika Jakuba Wędrowycza, który rozbawia do łez, czy trylogię &#8222;Dziedziczki&#8221;, za którą Pilipiuk otrzymał nagrodę Janusza Zajdla. Nie wspominając już o zwalających z nóg &#8222;Pamiętnikach norweskich&#8221;, czy wielu, wielu innych książkach. Pan Andrzej znany jest też z niesamowitego tempa pisania. W ciągu roku potrafi wydać nawet do 16 książek (2006 – <a href="http://www.fabryka.pl/introtator.html">Fabryka Słów</a>). Wydał też 19 tomów kontynuacji <a href="http://www.valkiria.net/index.php?area=20&#038;p=static&#038;page=pilipiuk_pan_samochodzik">&#8222;Pana Samochodzika&#8221;</a> pod pseudonimem Tomasz Olszakowski, co mnie zresztą niesamowicie zaskoczyło. Prędkość wydawania &#8222;Oka Jelenia&#8221; też zwala z nóg. W ciągu roku (marzec, maj, wrzesień, luty) pokazały się cztery kolejne tomy, każdy po około pięćset stron. W tym momencie trzeba zadać sobie jedno z tych ważnych, egzystencjalnych pytań. Czy ilość równa się jakość? A do 2010 roku zapowiadanych jest jeszcze około czterech tomów.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/03/oko2.jpg" alt="Andrzej Pilipiuk" title="Andrzej Pilipiuk" width="500" height="243" class="alignnone size-full wp-image-1772" /></p>
<p>Historia opisywana w pierwszym tomie zaczyna się, gdy kończy się świat. Główny bohater, Marek, nauczyciel informatyki, ratuje z opresji pewnego licealistę – Staszka, by razem z nim zginąć w światowej katastrofie. W ostatnim momencie, a może i nie, ratuje ich tajemniczy przybysz z kosmosu, który chciał tak naprawdę ocalić nic innego, jak Bibliotekę Narodową (cenna wiedza rasy homo sapiens, no i ta socjalistyczna architektura). Skrat, ów kosmiczny kolekcjoner, przy okazji bierze pod opiekę głównych bohaterów i cofa, a raczej odtwarza, ich w przeszłości. Ta okazuje się niczym innym jak szesnastowieczną Norwegią. Rolę posłanniczki kosmity pełni Ina, występująca pod postacią łasicy, a przez miejscowych uważana za demona zła i zniszczenia. Oczywiście Marek i Staszek, oraz dziewiętnastowieczna szlachcianka Helena, która dołączyła do nich w międzyczasie, włączają się w bieg ważnych wydarzeń historycznych, to jest w wojnę Danii z Hanzą i walk protestantów z katolikami.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/03/oko4.jpg" alt="I Jakub Wędrowycz dla wszystkich" title="I Jakub Wędrowycz dla wszystkich" width="500" height="228" class="alignnone size-full wp-image-1774" /></p>
<p>Świat przedstawiony w sadze jest niesamowicie wiernie odtworzony. Widać, że Pilipiuk wie o czym pisze i przygotował się, wiernie odtwarzając rzeczywistość szesnastowiecznej Szwecji, czy hanzeatyckiego Gdańska. Drewniane miasta, kościoły, społeczności, przyroda i otaczające bohaterów środowisko jest opisane tak, że pozwala czytelnikowi wyobrazić sobie, że sam cofnął się w przeszłość i może dotknąć choć trochę dawnej tkanki społeczeństwa. Dodatkowym atutem są rysunki <a href="http://www.interstrefa.com/main.php">Rafała Szłapy</a>. Są to proste, czarno–białe grafiki, wiernie oddające klimat i nastrój pomieszczeń oświetlanych tylko świecą.</p>
<p>Jednak jest jeszcze fabuła. Przyzwyczailiśmy się do naciągania faktów, choćby w wykonaniu Wędrowycza i można przymknąć oko na różną tandetę, którą wciska autor. Jednak po sadze, która ma mieć około siedem tomów, spodziewałam się czegoś poważniejszego, bardziej realnego niż tego, co otrzymujemy już w tomie trzecim – <em><a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?id=229#searchkk">&#8222;Drewniana Twierdza&#8221;</a></em>. A im bardziej w las, tym więcej drzew. Ostatni tom, czyli <em><a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?ibook=263&#038;flash=y">&#8222;Pana Wilków&#8221;</a></em>, czyta się ciężko. Jest tam za wiele rzeczy nagiętych pod pomysł autora, chociaż z drugiej strony wydaje się, że czasami nawet i tego pomysłu brak. Akcja raz ciągnie się jak flaki z ogonem, a raz przyspiesza tak, że czytelnik zostaje daleko w tyle. Rozwiązania problemów Staszka czy Marka okazują się albo banalne, i czytelnik zastanawia się, dlaczego on się tak długo nad tym zastanawiał, albo całkowicie nierealne do wyobrażenia, wręcz całkowicie absurdalne. Trzeba przyznać, że ten absurd, naginanie wątków, stwarzanie nierealnych sytuacji jest pewnym urokiem Pilipiuka, ale ma to też pewne granice.  </p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/03/oko3.jpg" alt="Niezbędnik chłopa polskiego: gumiaki i widły" title="Niezbędnik chłopa polskiego: gumiaki i widły" width="500" height="208" class="alignnone size-full wp-image-1773" /></p>
<p>Do całości dochodzą jeszcze powszechnie znane poglądy autora, które próbuje podprogowo, a czasami wręcz wprost na chama, wpoić swoim czytelnikom. Jako że mam diametralnie inne poglądy, zdania typu <em>&#8222;weszliście do Unii Europejskiej – zatraciliście suwerenność&#8221;</em> niemiłosiernie mnie irytują. A powtarzane w kółko, przynajmniej raz na rozdział, zaczynają denerwować do granic możliwości. Chyba że ktoś jest zwolennikiem tychże teorii i lubi czytać, jaki to dwudziesty pierwszy wiek jest zniewieściały, że ludzie nic nie umieją, a w dżungli szesnastego wieku nie przeżyliby nawet godziny, bo wtedy wszystko było lepsze. Nieważne, że główny bohater ma rozterki, bo nie umie rozpoznać ziół przy drodze, prawdopodobnie jak większość mieszkańców miast z tego okresu. I nieważne, że każdy przeciętny człowiek w naszych czasach, bez problemu odróżni bazylię, rozmaryn, tymianek od innej pietruszki. Generalnie saga ma przekazać czytelnikowi, że teraz jest źle, jeżeli nie gorzej i że zatraciliśmy polskość, a nasi przodkowie w grobach się przewracają. A Balcerowicz musi odejść.</p>
<p><img src="http://motywdrogi.pl/wp-content/uploads/2009/03/oko5.jpg" alt="&quot;Oko Jelenia&quot; okładka" title="&quot;Oko Jelenia&quot; okładka" width="500" height="266" class="alignnone size-full wp-image-1781" /><br />
<em>Ok, jednak kawałek okładki się tu znalazł</em></p>
<p>I jeszcze słów parę związanych z archeologią, bo nie umiem się bez tego obejść. Andrzej Pilipiuk jest chyba obecnie jednym z trzech najbardziej znanych archeologów polskich. Nie raz w swoich książkach nawiązuję do archeologii, przedstawiając ją stereotypowo (pochlaj party na wykopie), albo jako szanowaną naukę, pełną poświęcenia, wymagającą wiele cierpliwości. Archeolodzy wielce szanują pana Andrzeja, bo propaguje ich dziedzinę i widać, że kocha ją tak samo jak oni. I za każdym razem, gdy mogą przeczytać jakieś nawiązania, albo wyłapują te mrugnięcie oczkiem w ich kierunku, serce się raduje ogromnie! Jednak, gdy nauczyciel informatyki opowiada po raz setny o swoich archeologicznych doświadczeniach, w ogóle bez związku z akcją, która go otacza, to jednak coś trochę jest nie tak, jest to taka mała przesada. Archeolodzy i tak będą najwierniejszymi czytelnikami Pilipiuka, nie trzeba im na siłę machać ręką ze stron książki.</p>
<p>Saga &#8222;Oko Jelenia&#8221; zapowiadała się ciekawie, szczególnie z racji wierności opisów miejsc i wydarzeń. Jednak po tomie czwartym wydaje się, że autor trochę się zgubił w plątaninie własnych pomysłów i wątków. Chociaż koniec, jakże filmowy i sensacyjny, rodzi pewne nadzieje na lepszą przyszłość. W szczególności, że czeka nas przerwa i nowy tom nie pojawi się w przeciągu trzech miesięcy. Cyklu nie odradzam, ani nie polecam, no, chyba że historykom. Co będzie dalej? Żeby się przekonać, musimy jeszcze poczekać. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2009/03/25/oko-jelenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piekło pocztowe</title>
		<link>http://motywdrogi.pl/2008/12/29/pieklo-pocztowe/</link>
		<comments>http://motywdrogi.pl/2008/12/29/pieklo-pocztowe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2008 16:03:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Konrad Hildebrand</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Terry Pratchett]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://motywdrogi.pl/?p=625</guid>
		<description><![CDATA[Gdy byłem w podstawówce, uwielbiałem książki Terrego Pratchetta, chyba aż za bardzo, co widać momentami do dziś. Jednakże gdzieś w połowie liceum i &#8222;Maskarady&#8221;, miałem dosyć ciągle powtarzanych tych samych żartów i sformułowań. Pięć lat i chyba piętnaście książek ze Świata Dysku później, Agnieszka, aktualnie przekopująca się przez moje licealne lektury, pożyczyła mi &#8222;Piekło pocztowe&#8221;, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="/wp-content/uploads/ksiazki/pieklopocztowe.jpg" alt="Piekło pocztowe" title="Piekło pocztowe" align="texttop" width="500" height="218" border="0" /></p>
<p>Gdy byłem w podstawówce, uwielbiałem książki Terrego Pratchetta, chyba aż za bardzo, co widać momentami do dziś. Jednakże gdzieś w połowie liceum i &#8222;Maskarady&#8221;, miałem dosyć ciągle powtarzanych tych samych żartów i sformułowań. Pięć lat i chyba piętnaście książek ze Świata Dysku później, Agnieszka, aktualnie przekopująca się przez moje licealne lektury, pożyczyła mi <a href="http://www.proszynski.pl/Pieklo_pocztowe-p-29943-.html">&#8222;Piekło pocztowe&#8221;</a>, ostatnią wydaną u nas książkę Pratchetta.<br />
<span id="more-625"></span><br />
Głównym bohaterem &#8222;Piekła&#8221; jest Moist von Lipwig, młody oszust postawiony w sytuacji bez wyjścia: albo podniesie z nóg upadły urząd pocztowy Ankh Morpork, albo zginie w bolesny sposób. Poza uporządkowaniem spraw urzędu będzie musiał rywalizować z groźnym Wielkim Pniem &#8211; kompanią sekarową. Sekary to taka pratchettowska wariacja na temat telegrafu i internetu.</p>
<p>Jak wiadomo, fabuła w Świecie Dysku jest jedynie pretekstem do żartów i społecznych obserwacji Pratchetta. &#8222;Piekło pocztowe&#8221; jest żywe, cwane, jednakże brakuje mu jakiś zapadających w pamięć scen, takich, że chciałoby się je opowiadać dalej. Jest <a href="http://raisegrate.deviantart.com/art/Going-Postal-Comic-page-4-80955076">właściwie jedna</a>, w związku z wątkiem miłosnym Moista z panną Dearheart. Pratchett czytelnie przedstawia różne błędy i wypaczenia korporacyjnych molochów, pisze, jak ważna jest w życiu nadzieja i pasja. Kilka razy się uśmiałem, parę razy odniosłem wrażenie, że jakiś żart jest nadużywany.</p>
<p>To był swego rodzaju powrót do domu, do pewnej estetyki, która w jakiś sposób mnie ukształtowała.  &#8222;Piekło pocztowe&#8221; jest czytadłem, inteligentnym, ale zawsze czytadłem i w gruncie rzeczy nie zachęciło mnie do nadrobienia pratchettowych zaległości. Jakbym się teraz na nie rzucił, to pewnie po dwóch książkach miałbym znowu dość. Ale generalnie, bawiłem się dobrze.</p>
<p>Dla zainteresowanych, na Deviant Arcie znalazłem <a href="http://crewwolf.deviantart.com/art/Going-Postal-Comic-Pg-1-37064496">kilka plansz fanowskiej adaptacji &#8222;Piekła&#8221;</a>. Na futrzaczki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://motywdrogi.pl/2008/12/29/pieklo-pocztowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

