Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Ziniol #5


komiksy · komentarzy 20

Ziniol okładka
Patrząc na ilość opinii o „Ziniolu” na forach, blogach i serwisach, można odnieść wrażenie, że specjalnie dla jedynego magazynu komiksowego na rynku wskrzeszono Magazyn Artykułów Niechodliwych w Bydgoszczy, który – z rezultatami sobie właściwymi – zajmuje się dystrybucją periodyku. Czy piątym numerem „Ziniola” redakcja stara się jakoś wyjść z tego impasu objawiającego się trzystuegzemplarzowym nakładem, czy raczej konsekwentnie dąży do jeszcze większej niszowości, do której garstka czytelników zdążyła się już przyzwyczaić?
więcej…

Ziniol #4


papier · komentarzy 13

Ziniol Spawn

Nowy „Ziniol” zadaje czytelnikowi szereg pytań: „Która okładka jest lepsza?”, „Co tym razem zjebaliśmy?”, „Mainstream czy awangarda?”, „Ile płyt DVD ma naczelny »Paralaksy«?” i „Kiedy Bartosz Sztybor wyskoczy z Twojej lodówki?”. Jako wierny czytelnik nie umiałbym zachować odpowiedzi nań tylko dla siebie.
więcej…

Niedziela sto siedem


niedziela · komentarzy 8

niedziela

Konrad:
* Marcin Podolec przedstawia: polski komiks na siedem kadrów, dwa szczury i psa. Cała prawda.

* Coś dla osób, które dużo czasu spędzają w podróży albo po prostu lubią spać w ciuchach, w których chodzą na co dzień: bluza z nadmuchiwanym kapturem.

* Pamiętacie jeszcze taki komiks jak „Whiteout”? A czy wiedzieliście, że w bazie McMurdo był reaktor atomowy? Fascynujące.

* Jeżeli kiedyś dorobimy się Motywowych koszulek, to chyba już wiem, jaki będzie jeden z pierwszych dostępnych wzorków. Motyw uczy, bawi, inspiruje.

* Jako że kurz po kampanii promocyjnej „Strażników” zaczyna powoli opadać my wyobraźmy sobie, co by było, gdyby za ekranizację komiksu odpowiadało studio Hanna Barbera.

Łukasz:
# Parę fajnych rzeczy zdarzyło się w blogosferze:

  • Przemek Pawełek i Łukasz Mazur, znani pod przestępczymi pseudonimami jako Gonzo i arcz, zupełnie się nie umawiając, przeprowadzili wywiady z dwoma meksykańskimi twórcami: Tonym Sandovalem i Patricio Betteo. Szczerze polecam.
  • „Ziniol” postanowił wesprzeć internetową nogę i nie tylko zmienił layout sieciowego dodatku, ale także podjął decyzję o umieszczaniu tamże recenzji. Przypuszczam, że obok Kolorowych Zeszytów i czytanego właśnie przez Was Motywu będzie to miejsce w internecie, gdzie przeczytacie najwięcej o komiksach. Z tego, co zrozumiałem, wpłynie to na mniejszą ilość recenzji w papierowym „Ziniolu”, ale za to też na większe wyczerpywanie tematu. Jestem na tak i również szczerze polecam.

# Pamiętacie śmieszne winylowe figurki, o których nie tak dawno pisaliśmy? Jest kolejny sympatyczny zestaw – tym razem ze Spawnem. Boicie się? No bo ja jakoś nie.

# Za niecały tydzień Warszawskie Spotkania Komiksowe, zaprezentowano zatem ohydny plakat, który zbiera okropne oceny. Tymczasem jutro możecie spodziewać się u nas listy premier, które powinny się pojawić na rzeczonych spotkaniach.

# Z muzyki proponuję dość starą jedenastominutową animko-piosenkę „Weird Ala” Yankovica „Trapped in the Drive-Thru”:

Ziniol #2


papier · komentarzy 7

Sztybor & Stefaniec

Od wydania pierwszego „Ziniola” minęło już trochę czasu, w którym wydarzyło się wiele związanego z kwartalnikiem kultury komiksowej: „Ziniol” #1 zebrał wiele mniej lub bardziej pozytywnych reakcji, niestety nie udało się wprowadzić go do Empików, otwarto jego stronę internetową (na blogowym silniku), czy w końcu, „Ziniol” był obecny na Międzynarodowym Festiwalu w Łodzi, na którym miejsce miała nie tylko premiera drugiego numeru, ale także spotkanie z redaktorem naczelnym – Dominikiem Szcześniakiem. Wszystko to zebrane do kupy i jest wniosek – „Ziniol” umościł się już na rynku, dotarł do zbiorowej świadomości i na nowo przeciera szlaki oznaczone na polskiej mapie komiksowej jako magazyny. Jakie zmiany zaszły w kwartalniku, czy są to zmiany na lepsze, co należałoby poprawić i jak wygląda ten drugi numer? Spróbuję być Waszym przewodnikiem.
więcej…

O nieczytaniu…


papier · komentarzy 18

Books of Magic #68

Gdyby powyższy kadr był dla Was niejasny, gdybyście nie wiedzieli jak go czytać (oglądać) z wyjaśnieniami spieszy Jerzy Szyłak:

Historia zaczyna się od napisu „Bagna Okefenokee…”. Na pierwszym rysunku widzimy – w planie ogólnym – uciekającą dwójkę ludzi, kobietę, która biegnie przodem i otyłego mężczyznę, biegnącego tuż za nią i dyszącego ciężko. Rysunek jest bardzo uproszczony. Drzewa i sylwetki ludzkie, widoczne na pierwszym planie, są skąpane w cieniu. Drugi plan został zaznaczony jedynie konturową kreską. Malutkie postacie mężczyzny i kobiety zostały naszkicowane przy pomocy kilku kresek i umieszczone po prawej stronie rysunku u dołu. W gruncie rzeczy te ludziki są groteskowe i prymitywnie narysowane. Wystarczy przyjrzeć im się z bliska, by dostrzec, że rysownik przedstawił ich oczy stawiając kropki. Że ich usta, zaznaczone przy pomocy pojedynczych kresek, są zbyt duże w stosunku do głów. Że proporcje postaci są nie takie, jak trzeba. Że…

Można wątpić, czy przeciętny czytelnik komiksu przyglądał się z bliska owym postaciom. Jeśli zaś to robi, wątpliwe jest, by groteskowość i uproszczenia rysunku mu w czymkolwiek przeszkadzały. Jeśli sięgnął po komiks nie po to, by nań wybrzydzać, ale dlatego, że chciał przeczytać jakąś interesującą historyjkę, pozwoli, by pierwszy kadr wciągnął go w opowieść i szybko przesunie wzrok dalej. Bo ów obrazek jest dobrze zakomponowany, a zastosowane w nim uproszczenia są dobrane nader trafnie.

Człowiek, który sięgnie po ten komiks, rozpocznie jego lekturę tak samo jak my – od przeczytania napisu umieszczonego w błękitnej ramce. Potem zaś przesunie wzrok ku dymkowi z napisem „- huff – huff” i na postacie, z których jedna wydaje owe dźwięki. Ruch, jaki wykona, będzie zgodny z jego przyzwyczajeniami związanymi z lekturą: spojrzenie przebiegnie od lewej do prawej, tak, jak biegnie tekst w książce. W ten sposób ogarnie wzrokiem cały obrazek, bo ramka i postacie ludzkie są umieszczone w przeciwległych rogach kadru i niejako na przekątnej osi ramki. Pomiędzy napisem i ludzikami właściwie na obrazku nic nie ma: kilka drzew i krzaków, przedstawionych jako czarne plamy, narysowanych grubymi krechami. Nie dowiemy się z niego, przed kim owi ludzie uciekają lub też ku czemu pędzą i to właśnie sprawi, że szybko przeniesiemy wzrok na następny kadr.

więcej…

O wyższości komiksów niemych nad komiksami z tekstem


papier · komentarzy 78

Arrival

„O wyższości komiksów niemych nad komiksami z tekstem” jest artykułem Marka Turka z najnowszego „Ziniola”. Największe nadzieje wiązałem właśnie z tym artykułem, gdy zobaczyłem jakiś czas temu spis treści. Niestety, zawiodłem się. Zamiast artykułu eksperta od niemych komiksów, otrzymałem nietrafioną wyliczankę. W tej notce przytaczam całość artykułu autora „Bajabongo”, polemizując z jego „argumentami”. Mam nadzieję, że wydawca i Marek wybaczą mi splugawienie tekstu i przepisanie go tutaj.

Przede wszystkim, sama teza, będąca tytułem artykułu, mnie zaintrygowała. Po prostu nie uważam, że jakakolwiek „wyższość” istnieje. Uważałem, że Marek Turek uświadomi mnie, że jednak tak. Ogólnie, nie lubię gdy ktoś wprowadza dodatkowe podziały – to jest lepsze, to gorsze, to dla myślących, inne dla leniwych. Ale najważniejsze – czytanie komiksu niemego jest zupełnie odmiennym doświadczeniem niż komiksu klasycznego, stąd udowadnianie jakiejkolwiek „wyższości” nie ma sensu. Bo komiksy nieme uwielbiam, Otta czytam na okrągło, do „Bajabongo” wróciłem z siedem razy w przeciągu pół miesiąca i ciągle mi się podoba! Bo jest coś niezwykłego i mistycznego w tym, co się przeżywa, gdy zostajemy wrzuceni w wir narracji komiksu niemego. To jak Marek Turek chce dowieść wyższości historii niemych? Tekst zdobią kadry z „The Arrival” Shauna Tana, wytłuszczenia w tekście artykułu są moją sprawką.

więcej…