Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kaznodzieja raz jeszcze…


papier · komentarzy 17

Preacher zwany Kaznodzieją
Na zakończenie Ennis Invasion przyszło Wam chwilę poczekać. Zastanawiałem się nawet, czy jest sens opisywać komiks tak dobrze znany. Ale może będzie to okazja do ponownej dyskusji. A i osoby, które go nie czytały, na tym skorzystają…

Zacząłem kupować „Kaznodzieję” z dużym opóźnieniem, gdzieś w okolicach tomu 11, gdy już właściwie było wiadomo, że zostanie wydany do końca. Wcześniej starałem się unikać czytania recenzji, jednak nie sposób było nie trafić na jakieś komentarze, chociażby na forach. Z nich wyłaniał się obraz komiksowego opus magnum, przełomowego nie tylko dla Gartha Ennisa, ale i dla komiksu w ogóle. Określano też „Kaznodzieję” jako rzecz kontrowersyjną, obrazoburczą i niecenzuralną. Nabywając kolejne tomy czytałem je niezwłocznie, jednak w pewnym momencie postanowiłem zaczekać, aż skompletuję całość. Wtedy znalazłem wolne 13 godzin, by zapoznać się z „Kaznodzieją” od deski do deski – wtedy w pełni zobaczyłem jego zalety i wady.
więcej…

Punisher Vol. 3 & Vol. 4


import, papier · komentarzy 7

Trzy tomy rzezi - Punisher Vol. 3 & 4
Opisując „The Punisher: Born”, wspomniałem już, że wcześniejsze przygody Pogromcy, nigdy specjalnie mnie nie wciągnęły. Jak się okazuje, nie byłem sam – po sukcesie w pierwszej połowie lat 90. popularność tytułów z Frankiem zaczęła spadać. Szefowie Marvela zastosowali „Procedurę awaryjną dla tracących czytelników tytułów nr 1” – zabili bohatera na niby, by wprowadzić jego następców. Gdy to nie wystarczyło – zabili go naprawdę i wskrzesili jako agenta niebios. Gdy i to nie wystarczyło złapali się za głowę. Pozostała im „Ostateczna procedura awaryjna”:

If there’s something weird
and it don’t look good
Who ya gonna call?
GARTH ENNIS!

więcej…

Hellblazer: Niebezpieczne nawyki & Strach i wstręt


papier · komentarzy 40

1. Grafiki w tym tekście nie są grafikami z opisywanych komiksów...

Statystyczny polski czytelnik-zjadacz popkultury (czyli np. ja) nie miał za wielu okazji, by poznać Johna Constantine’a. Dopiero w 2005 roku pojawił się film „Constantine”. Udało mu się zwrócił uwagę na tę postać, chociaż przedstawił flagowego bohatera Vertigo jako Egzorcystę na sterydach o wyglądzie Neo (znaczy Reevesa) i z miotaczem ognia w łapie. To nie było to…
więcej…