Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wywiad z Wojtkiem Szotem


wywiady · komentarze 32

Królewna Śnieżka
We wtorek, z narażeniem życia, spotkałem się z właścicielem wydawnictwa Abiekt.pl, które wydało opisywany przeze mnie komiks „Konrad i Paul”. Włożyłem swoją sukienkę przeciw gwałtom i przeprowadziłem poniższą rozmowę. W niej nie tylko o komiksach, ale również o temacie, który się naturalnie napatoczył, czyli o homoseksualizmie. Wywiad jest dość długi, ale mam nadzieję, że Was zaciekawi. Tekst jest również ukłonem w stronę czytelników, którzy dopytywali się ostatnio, kiedy będzie coś o ruchaniu. Tutaj, na Motywie Drogi, nie jesteśmy głusi na Wasze wołanie. Wywiad zdobi cykl prac Andy’ego Warhola – „Sex parts”. Tak też, miłej lektury.
więcej…

Konrad i Paul: Big Dick


papier · komentarzy 10

Konrad i Paul

Homoseksualizm to jeden z tych tematów, zaraz obok kary śmierci czy aborcji, które zawsze skutkują zażartymi dyskusjami. Dlatego też, w ostatnich latach, można było zobaczyć jak ten temat zawładnął popkulturą. Dla przykładu wystaczy wymienić „Tajemnicę Brokeback Mountain”, „Six Feet Under”, czy wydane ostatnio w Polsce „Lubiewo” Michała Witkowskiego. Mimo że komiks gejowski, czy homoseksualny, ma już swoje miejsce w świecie od jakiegoś czasu, to w Polsce nikt jeszcze nie odważył się wydać tego typu rzeczy. Do dziś, bo wydawnictwo Abiekt.pl wypuściło komiks „Konrad i Paul: Big Dick” Ralfa Königa.

Dwójka tytułowych bohaterów żyje w stałym związku partnerkim od dziesięciu lat. Na kartach komiksu przedstawiają nam historię swojego pożycia, która w tomie „Big Dick” składa się z kilkudziesięciu zabawnych opowieści. Konrad i Paul przedstawiają nam pokrótce siebie, oraz to jak się poznali, by później zabawić nas barwnymi opowieściami – głównie związanymi z ich życiem seksualnym.
A życie seksualne Konrad i Paul mają ciekawe. Konrad odkrył swój homoseksualizm w momencie poznania Paula, jest raczej taki wyważony i spokojny, jak sam mówi, ze względu na tradycyjne wychowanie czasem jest sztywny i konserwatywny. Z kolei Paul jest tym typem bardziej szalonym, twardym gejem, który kobiet po prostu nie lubi. Lubi za to bezpruderyjne podejście do życia, zabawy BDSM i rżnąć Konrada. No, i chłopaki się po prostu kochają.

Komiks ma dwa duże plusy. Pierwszy – zabawnie pokazuje życie ludzi świadomych swojej seksualności. Nawet nie chodzi o to, że bohaterowie są gejami, przypuszczam, że równie dobry komiks można by zrobić o heteryckich swingersach. Tak czy siak – Konrad i Paul mieli wiele pedalskich przygód, czy to związanych ze specyficznymi homoseksualnymi imprezami, czy z własnego łóżka. I mówiąc „pedalski” nie mam nic złego na myśli, autor sam tak mówi o swoim komiksie. Bo komiks jest iście pedalski. Nie brakuje tam żartów ejakulacją podszytych czy sterczących penisów, którymi już na pewno ktoś się zainteresuje. A wszystko to podane z naprawdę dobrym humorem. Oczywiście, nie jest to w większości humor wysokich lotów – przy lekturze „Konrada i Paula” trzeba być po prostu nastawionym na tego typu klimaty i nie wstydzić się przed samym sobą. Bo ci, którzy dość łatwo się oburzają, a temat seksu jest dla nich tabu, nie będą się dobrze bawić. Oprócz całej „pedalskości” jest też wiele zwykłych, zabawnych małżeńskich momentów, jak na przykład kłótnia nad wyższością Nutelli nad Schokocreme – miód!
Konrad i Paul
Drugą sprawą jest wprowadzenie w niemiecki świat gejów, który w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie wyglądał zbyt ciekawie. To za sprawą paragrafu 175, histerii AIDS czy paru innych rzeczy. Dlatego Ralf König zasypuje nas ciekawostkami związanymi z gejowskim stylem życia, ale także wprowadza w to, jak niemieccy geje radzili sobie w tamtych latach. Tutaj należy się duży plus za przypisy na końcu komiksu, które wyjaśniały niektóre nazwiska (np. aktorów porno) czy terminologię (dildo, złoty deszcz). Akurat z terminologią nie miałem problemów, ale widzę, czemu to może być przydatne. Spodobały mi się ciekawostki zamieszczone na stronie wydawcy, szczególnie grafika Andy’ego Warhola wykorzystana w komiksie, bo poza jego Marylin i puszką pomidorówy kojarzę niewiele.

Z minusów – rysunki nie są powalające. Ot, luźno pociągnięta kreska, jak w Wilq – bo nie rysunki są tu najważniejsze. Kolejny minus to cena. Komiks kosztuje 30 złotych za 100 stron – to zdecydowanie za dużo jak na takie wydanie. Dla porównania, bardzo podobnie wydany (format, rysunki czarno-białe) „Calvin i Hobbes” ma 128 stron, lepszą okładkę, a kosztuje 24,90zł. Powiedzmy, że przeboleję, bo przy komiksie ubawiłem się po pachy. Aż głupio mi było parskać śmiechem w autobusie – tak, tym razem się nie wstydziłem – takie hetero gay pride. Wiem, że po części komiks jest adresowany do środowisk homoseksualnych i mimo że raczej nie jestem z nimi zaznajomiony, mam pewność, że się tam dobrze przyjmie, ale polecam „Konrada i Paula” każdemu, bo jest to po prostu śmieszny i prawdziwy komiks.