Lucyfer #3: Potępieńcze związki

A siódmego dnia odpoczął...

Nie czytałem „Sandmana”, więc od Lucyfera podszedłem z rezerwą, obawiając się ton nawiązań i wątków, w których się najzwyczajniej pogubię. Lucek okazał się jednak na tyle uniwersalnym charakterem, że bez trudu przemknąłem przez dwa tomiszcza, dając się wciągnąć opowieści. Fakt, jest tu dużo wątków, warto więc sobie przed lekturą tomu trzeciego odświeżyć resztę.
Continue reading

Lucyfer #1: Diabeł na progu

Diaboł na progu

To nie jest tak, że mam jakiś uraz do „Sandmana”. Owszem, w tych pierwszych pięciu wydanych u nas albumach z którymi miałem styczność, oprawa graficzna była dla mnie nieco kupowata, ale Gaiman na tyle fajnie żonglował smaczkami, że jestem w stanie sobie wyobrazić, czemu tyle osób polubiło ten komiks.
Continue reading