Jeździłem tymi samymi trolejbusami

Marek Lachowicz

Gang Wąsaczy się nie patyczkuje – na tydzień przejął kontrolę nad Motywem, abyście mogli być świadkami ich zapierających dech w piersiach przygód. Wielokrotnie zabiegałem u Ryszarda, Bogdana i Bohdana o wywiad, rozumując, że skoro już tu przyszli, to może by coś powiedzieli ciekawego. Oni zaś odesłali mnie do Marka Lachowicza, można by rzec, Piotra Pytlakowskiego polskiego komiksu.

Miłej lektury.
Continue reading

Bez komentarza, bez kompromisów

Bez Komentarza
Żyjemy w spokojnych czasach, przynajmniej tutaj, teraz, w dużym mieście, w Polsce, w Europie. Spokojne czasy mają to do siebie, że potrafią rozleniwiać, sprawiają, że zapominamy o pewnych problemach, albo po prostu nie chcemy zdawać sobie z nich sprawy. „Bez komentarza” Ivana Bruna jest komiksowym kopniakiem prosto w twarz, który momentalnie pozbawi Was dobrego samopoczucia.
Continue reading

Trzy cienie

3cienie

Cyril Pedrosa dokonał tego, co wydawało mi się nieosiągalne – tak dogłębnie poruszył mnie swoim komiksem, że zapłakałem ze wzruszenia. I nie piszę tego z pozycji twardziela, którym nie jestem. Łzy reprezentują tutaj moje szczere emocje, a ja chcę Wam dać pierwszy sygnał, jak mocną rzeczą są „Trzy cienie”.
Continue reading

Wartości rodzinne #1

Tucholski Patrol Assemble!

Michał „Śledziu” Śledziński to już właściwie uznana marka. Twórca „Produktu”, autor kultowego „Osiedla Swoboda”, rysownik licznych pasków komiksowych w czasopismach dla graczy – od „Świata Gier Komputerowych” aż po „Engarde”. Jeszcze nie zakończył quasi-biograficznej sagi „Na szybko spisane”, a już atakuje z nową serią – tym razem w zeszytach.
Continue reading

Trzy paradoksy

trzy paradoksy

Sformułowanie „autobiograficzny komiks młodego amerykańskiego twórcy” po lekturze „Blankets” czy „Morskiego powietrza” nieco mrozi mi krew w żyłach. Mrozu do mroziska dorzucił jeszcze wczoraj Szymon Holcman, którego spotkałem wczoraj przypadkiem na mieście i dumał, że jest bardzo ciekawy, jak ludzie na „Trzy paradoksy” zareagują. Z pewnym lękiem zabrałem się zatem do czytania.
Continue reading

Kroniki birmańskie

Kroniki birmańskie
Mogliście już kiedyś przeczytać, że to, co robi Guy Delisle, chłonę ze smakiem. Na wydanie „Kronik birmańskich” czekałem zresztą z niecierpliwością nie tylko dlatego, że odpowiada mi styl narracji autora „Phenianu”, ale ponieważ o Birmie nie wiedziałem praktycznie nic. Nawet nie chodzi o to, że w mojej świadomości nie utkwiła wcześniej nazwa Myanmar – po prostu Birmę kojarzyłem wyłącznie z tym państwem, w którym strzela się do mnichów, a cyklony zabijają setki tysięcy ludzi. No tak – i nazwę którego wymienia się gdy się spanikuje. Liczyłem, że najnowszy travelogue Delisle’a przybliży mi codzienne życie Birmańczyków. I choć „Kroniki birmańskie” okazały się być pod tym względem delikatnie inne od „Phenianu” (i to nie dlatego, że tam mówiono o codzienności Koreańczyków z północy), ich lekturę mogę uznać za jedną z bardziej fascynujących wśród ostatnich nowości.
Continue reading