Guy Delisle

Guy Delisle, Guy Delisle'a
OK. Wychodzi na to, że jestem jedną z niewielu osób w Polsce, która wie, jak odmienić imię i nazwisko autora takich komiksów, jak „Pjongjang”, „Kroniki birmańskie” czy „Louis na plaży”. Pro publico bono dzielę się tą wiedzą (bo jedno użycie na okładce „Pjongjangu” nie wystarczy), licząc na to, że wujek Google nakieruje osoby jej żądne na ten wpis.
Continue reading

Tworzenie komiksów pozwala na bycie dyskretnym

Guy Delisle

Z trzema wydanymi po polsku albumami Guy Delisle może spokojnie cieszyć się w naszym kraju statusem gwiazdy, co zresztą potwierdził tłum ludzi, który przybył pod koniec czerwca na spotkanie z nim do klubokawiarni na Chłodnej. Dzień później, w znacznie mniej dusznych okolicznościach, miałem możliwość porozmawiania z nim o jego komiksach, podróżach i krajach trzeciego świata.

Ten wywiad nie powstałby gdyby nie pomoc Szymona Holcmana z Kultury Gniewu, Agnieszki Hildebrand, która dokonała transkrypcji oraz Marty Paciorkowskiej, która całość następnie przetłumaczyła. Dziękuję.
Continue reading

Kroniki birmańskie

Kroniki birmańskie
Mogliście już kiedyś przeczytać, że to, co robi Guy Delisle, chłonę ze smakiem. Na wydanie „Kronik birmańskich” czekałem zresztą z niecierpliwością nie tylko dlatego, że odpowiada mi styl narracji autora „Phenianu”, ale ponieważ o Birmie nie wiedziałem praktycznie nic. Nawet nie chodzi o to, że w mojej świadomości nie utkwiła wcześniej nazwa Myanmar – po prostu Birmę kojarzyłem wyłącznie z tym państwem, w którym strzela się do mnichów, a cyklony zabijają setki tysięcy ludzi. No tak – i nazwę którego wymienia się gdy się spanikuje. Liczyłem, że najnowszy travelogue Delisle’a przybliży mi codzienne życie Birmańczyków. I choć „Kroniki birmańskie” okazały się być pod tym względem delikatnie inne od „Phenianu” (i to nie dlatego, że tam mówiono o codzienności Koreańczyków z północy), ich lekturę mogę uznać za jedną z bardziej fascynujących wśród ostatnich nowości.
Continue reading

Phenian

books_1.jpg
Konrad napisał już kiedyś o „Phenianie”. Ja w sumie też, ale nie tutaj. Postanowiłem przeredagować swój stary tekst, bo „Phenian” rzucił mi się ostatnio na myśl gdy była mowa o prawach człowieka w Chinach (Olimpiada tuż, tuż) i demokracji w Rosji. „Phenian” jak nic jest tutaj najlepszym komiksowym komentarzem i fajnie go sobie przypomnieć.
Continue reading