Baśnie: Strony rodzinne

strony rodzinne

Pisząc o poprzednim, piątym tomie serii, Paweł zwracał uwagę, że „Cztery pory roku” są momentem przejściowym, chwilą oddechu, która pozwala rozejrzeć się po uniwersum, ale nie pcha głównej intrygi znacząco naprzód. „Strony rodzinne” przenoszą akcję do krainy Baśniowców i przynoszą odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań w „Baśniach”: kim jest Adwersarz?
Continue reading

Lou! x 4

loutitle

Wiele osób starało się zrozumieć umysł dziewczęcy a następnie przedstawiało wyniki swoich obserwacji w okropnych serialach, filmach i książkach pokroju „Dziewczyny i miłość” czy „Pamiętnik księżniczki”. Bohaterki takich produkcji są zazwyczaj głupie i zupełnie niewiarygodne, zachowują się jak zaprojektowane roboty myślące jedynie o ciuchach, makijażu i chłopcach. Wiadomo, że nie każdy był kiedyś małą dziewczynką, toteż wybacza się owe twory przedstawicielom płci męskiej, ale niestety również kobiety tworzą tak sztampowe serie i opowieści. Dlatego też w zdziwienie i osłupienie wprawia „Lou!”, komiks, który nie tylko prezentuje realistyczne, myślące postaci dziewczęce ale także został napisany właśnie przez mężczyznę.
Continue reading

Aldebaran

Aldebaran - okładka integrala
Pierwszą próbę wydania „Aldebarana” podjął Siedmioróg w 2002 roku – niezadowalające wyniki sprzedaży sprawiły, że skończyło się na dwóch tomach. Mijały lata, wydawnictwa upadały i powstawały, a dopiero w 2009 roku usłyszano znów o „Aldebaranie”. Wydawnictwo Egmont zdecydowało się wydać kompletną sagę – wszystkie pięć tomów w jednym – inaugurując tym samym nową kolekcję: „Science Fiction”. Przez 7 lat można było spokojnie nauczyć się francuskiego i przeczytać oryginał. Czy warto więc było czekać?
Continue reading

Kaznodzieja raz jeszcze…

Preacher zwany Kaznodzieją
Na zakończenie Ennis Invasion przyszło Wam chwilę poczekać. Zastanawiałem się nawet, czy jest sens opisywać komiks tak dobrze znany. Ale może będzie to okazja do ponownej dyskusji. A i osoby, które go nie czytały, na tym skorzystają…

Zacząłem kupować „Kaznodzieję” z dużym opóźnieniem, gdzieś w okolicach tomu 11, gdy już właściwie było wiadomo, że zostanie wydany do końca. Wcześniej starałem się unikać czytania recenzji, jednak nie sposób było nie trafić na jakieś komentarze, chociażby na forach. Z nich wyłaniał się obraz komiksowego opus magnum, przełomowego nie tylko dla Gartha Ennisa, ale i dla komiksu w ogóle. Określano też „Kaznodzieję” jako rzecz kontrowersyjną, obrazoburczą i niecenzuralną. Nabywając kolejne tomy czytałem je niezwłocznie, jednak w pewnym momencie postanowiłem zaczekać, aż skompletuję całość. Wtedy znalazłem wolne 13 godzin, by zapoznać się z „Kaznodzieją” od deski do deski – wtedy w pełni zobaczyłem jego zalety i wady.
Continue reading

Śmierć

Death is cute, aren't she?
Wydawałoby się, że czytanie spin-offów „Sandmana” Neila Gaimana, przed lekturą tegoż, nie ma zbytniego sensu. Ta świadomość nie przeszkodziła mi jednak wciągnąć się w „Lucyfera”, który bez trudu obronił się samodzielnie. Chociaż nie wątpię, że dopiero po lekturze macierzystego tekstu, odnajdę dodatkowe sensy. Ponieważ jednak zbieranie „Sandmana” jest długie i żmudne, w międzyczasie zabrałem się za „Śmierć”.
Continue reading

Superman: na wszystkie pory roku

Superman: For All Seasons
Czasem mam wrażenie, że wydany w złym momencie „Superman: na wszystkie pory roku” przypieczętował niejako los dalszych komiksów z tym bohaterem. Od ukazania się tego tytułu, czyli bagatela od 2006 roku, nie pojawiło się nic więcej z Kryptończykiem w roli głównej. A żadna w tym wina tegoż wydawnictwa.
Continue reading