Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Kolektyw #5


papier · komentarzy 27

Kolektyw #5, okładka

Tak się złożyło, że dwa festiwale – wiosenne Warszawskie Spotkania Komiksowe i jesienny Międzynarodowy Festiwal Komiksu – wyznaczają zinom cykl wydawniczy. Bałtycki Festiwal Komiksu ma szansę tę harmonię zakłócić, być może zmuszając wydawców do zwiększenia częstotliwości, a rysowników i scenarzystów do bardziej wytężonej pracy. Póki co – po „czwórce” na WSK, na MFK trafi w Wasze łapki piąty numer „Kolektywu” od netkolektywu, czyli zin twórców, których na co dzień spotkać można w różnych zakątkach sieci.
więcej…

Szrama – istota legendy


papier · komentarzy 87

Autorem poniższej okładki jest Grzegorz Przyboś, o którym wspominamy jako jedyni w polskim internecie - nie zrobiły tego ani serwisy komiksowe, ani wydawca komiksu. Ok, wydawca przypomniał sobie w końcu.

Jedną z rzeczy, której nie można odmówić współczesnemu polskiemu komiksowi, jest to, że może pochwalić się wieloma zdolnymi rysownikami. Problem zaczyna się jednak, gdy spróbujemy poszukać scenarzystów – tych mających ciekawe pomysły można policzyć na palcach jednej ręki. Gdy na rynku zatem pojawia się komiks napisany praktycznie przez debiutanta, to jest to coś, co musi zwracać uwagę.
więcej…

Kwaziu


papier · komentarzy 16

Kwaziu

Biorąc się do lektury „Kwazia” najnormalniej się bałem. Nie tego pokracznego wampira, bałem się, że może to być coś podobnego do „Kwazia i turystek”. Pierwszy „Kwaziu” był bowiem koszmarny – okraszony topornym scenariuszem Piotra Szreniawskiego i współgrającymi z nim rysunkami Piotrka Nowackiego. Jedyną dobrą rzeczą związaną z tym komiksem jest to, że linkując pszrena właśnie obejrzałem przyzwoity taniec na rurze. Nie zapominam oczywiście o „Komnacie gościnnej”, w której znalazło się parę znośnych wariacji kwaziowych, ale główna historia nadaje się co najwyżej do wykształcania świadomości komiksowego medium wśród dwunastolatków. I to tych bez poczucia humoru. „Kwazia” bałem się również ze względu na scenarzystę – Daniela Gizickiego, z którym co jakiś czas, z niewyjaśnionych przyczyn, obdarowujemy się kuksańcami. Wszystkie te strachy okazały się jednak zbędne…
więcej…