Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Wilq 1234 – zbiorczo i w kolorze


papier · komentarzy 16

Wilq 1234

„Wilq” zaczął karierę w „Produkcie” i właściwie należą mu się gratulacje, bo przeżył macierzysty magazyn i doczekał się 14 zeszytów oraz pierwszego wydania zbiorczego. O „Wilq 1234” głośno było przed premierą, jednak po niej nie znalazłem zbyt wielu opinii. Niby to tylko wznowienie i nie bardzo jest sens dyskutować nad już raz wydanym komiksem. Ale z drugiej strony, zbiorczy „Wilq” ma kilka cech, o których warto wspomnieć – choćby przez wzgląd na nasz „Produktowy” cykl oraz osoby, dla których będzie to pierwszy kontakt z superbohaterem z Opola.
więcej…

Wilq X


komiksy · komentarze 4

Ten Zółty Drań!

Dziesiąty zeszyt Wilqa miał sporą obsuwę. Może nie rzędu tej z jakiej słynęło Osiedle Swoboda, ale przerwa wydłużyła się na tyle, że zapomniałem o czekaniu. Co jakiś czas Ada tylko zadawała dziwne pytania w stylu „A kiedy nowy Wilq?„. Kiedy wreszcie przed świętami na rynku ukazał się nowy numer, stwierdziłem, że nie ma co się śpieszyć, kupie po Nowym Roku. No i w końcu jest, kupiłem, wbrew zwyczajowi nie u buców znad metra, a w Empiku. Poniekąd zgodnie z duchem najnowszego zeszytu: Tłuc Buców!

Głównym daniem dziesiątego zeszytu jest trzecia, ostatnia część epickiej trylogii ze świata województwa opolskiego. Wydaje mi się, że czytelników Wilqa można podzielić na dwie grupy: tych, którzy lubią krótkie, paro stronicowe opowieści, oraz tych, którzy wolą historie dłuższe. Ja należę do tej drugiej grupy, więc Tłuc Buców przypadło mi do gustu.

Kiełbasa Asa

SS Sisters przejmują Opole, Entombet poszukuje swoich krzyżackich korzeni, rowerzyści chcą przerobić wszystko na alejki rowerowe. Czy przeżywający załamanie nerwowe Wilq zdoła opanować to szaleństwo? Czy wyrwie się spod diabolicznej kontroli sióstr? Jasne, że tak. Musi jednak najpierw przyswoić sobie najważniejszą prawdę na świecie: „Zawsze jest coś na co warto się wkurwić! Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, póki wciąż śpiewa ptak warto się wkurwiać! Trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa…” – wzniośle przekonuje go Alcman.

Cudny pastisz. Minkiewiczowie w swoim stylu bawią się superbohaterską konwencją i pod tym względem „opolska trylogia” zdaje się być ich oposim magnum. Jest tu wszystko, wyraziste czarne charaktery snujące złowrogie plany, bohater, który stara się ich powstrzymać ale ponosi porażkę, potem następuje przegrupowanie sił, kontratak herosa i wielka, finałowa bitwa. Przy czym jest to oczywiście nadal stary dobry Wilq wrzeszczący Mam to w chuju! Wdupcę wam! Wdupcę!!!

Torrenciarze

W swoich pierwszych odsłonach komizm Wilqa opierał się głównie na sporej dawce wulgaryzmów. Z czasem, co już bardziej przypadło mi do gustu, Minkiewiczowie zaczęli stawiać raczej na gry słowne i jeszcze bardziej absurdalne pomysły. Tłuc Buców w moim odczuciu znajduję się pod tym względem gdzieś pośrodku skali. Mimo że nie wywołuje już to takiego uśmiechu niż kiedyś.Chyba po prostu Wilq się opatrzył.

Dwie krótsze, bardziej klasyczne historie, W imię Kebaba oraz Zemsta w sidłach Zasadzki, są równie zabawne co Tłuc Buca, zwłaszcza ta druga w kategorii „walka z arcyłotrem”. Nie mówiąc już o wywodzie Alcmana na temat roli w najnowszym filmie Wajdy.

Wyprawa na ciemną stronę słońca jest jednym z tych komiksów, których dzielenie na kawałki zrobiło wielką krzywdę najwyraźniej. Kiedyś będzie to trzeba na raz przeczytać po prostu.

Zastanawialiśmy się z Ada, czy to może być już ostatni zeszyt serii. Wilq mimo licznych smaczków nie śmieszy jak kiedyś, Minkiewiczowie zdają się być nim nieco zmęczeni, czas pokaże. My i tak będziemy pamiętać, skąd się wzięło Ba Ba Ba, oraz, że gdy ktoś żegna się z nami mówiać Na razie, na razie, to nie koniecznie jest to miłe pożegnanie.