W cztery oczy – narkotyki są super

w cztery oczy
„Narkotyki są super”. Zawsze to powtarzam, gdy oglądam głupawe sceny odjazdu w rodzaju tej z pierwszego sezonu „True Blood” z udziałem Jasona i jego dziewczyny. To samo też powiedziałem sobie po lekturze „W cztery oczy” Saschy Hommera, które szczęśliwie głupawe nie było.
Continue reading

Kolektyw #7

Szósty numer „Kolektywu” był czymś, co przeczytałem i po 15 minutach wyparłem z pamięci. Zapamiętałem jedynie, że był to zbiór porządnie rysowanych historyjek od osób znanych z dziesięciu innych miejsc i może ze dwie wywołały we mnie jakieś emocje. Teraz wygrzebałem z regału rzeczony numer, przekartkowałem i tak, nie chce mi się drugi raz go czytać. Nie chodzi o to, że były to jakieś tragiczne historie, o nie. Były po prostu… nijakie. Siódmy numer to jednakże zupełnie inna historia.
Continue reading

Zielone lata dziewięćdziesiąte

Osiedle Swoboda

Czytając „Osiedle Swoboda”, myślałam o mantrze pewnych słów i czynności, którymi codziennie witam sąsiadów i wąsatą panią z pobliskiego sklepu. Ten bez namysłu odprawiany rytuał, który nazwać można pustym gestem, sprawia, że codziennie nieświadomie zgadzam się na przynależność do grupy społecznej funkcjonującej w ściśle określonym czasie i miejscu. Wszystko bowiem obrasta lekki tłuszczyk kontekstów kulturowych. Idziesz do sklepu – jesteś konsumentem; stajesz pod sklepem – jesteś menelem; siadasz na ławeczce pod blokiem – jesteś blokersem itd. Codzienność ma formę rytuału, a widoczne jest to chyba najlepiej w formie serialu. Każda umowność i niedopowiedzenie zdają się być niesione na fali tego, co mówi się samo, czego istnienie zakładamy. Wystarczy nieraz jeden przedmiot lub dwa charakterystyczne zdania w ustach bohatera i już dostrzec można pewną czasoprzestrzenną specyfikę przedstawionych w nim zjawisk.
Continue reading

Daremna tęsknota za komiksowym zeszytem

Czy twój kot czytałby zeszytówki? Nettie czyta.
BH123, Flickr, CC-BY

Poniższy tekst miał w założeniu być podsumowaniem akcji, którą zainicjował anonimowy fan, bądź fani, szumnie tytułujący się Nieformalnym Frontem Fanów Komiksu. Jednakże z perspektywy dwóch tygodni, które minęły od powstania blogu „Tęsknie za Tobą, zeszytówko”, nie da się chyba mówić o jakiejś zorganizowanej akcji. Nie ma więc za bardzo czego podsumowywać. Mogę za to podzielić się kilkoma spostrzeżeniami i zastanowić się, raz jeszcze, czemu źle się dzieje w państwie polskim i komiksów w zeszytach tu nie uświadczysz.
Continue reading

Graphic.ly – cyfrowa rewolucja w komiksach?

Graphic.ly - połączenie Facebooka z czytnikiem komiksów
Nie ukrywam, że od dawna śledzę rozwój rozmaitych sposobów na publikację cyfrowych wersji komiksów. Czytnik na stronie Marvela to krok w dobrą stronę, jednak dostępny tylko w internecie przegrywa z tradycyjnymi zeszytami, które można zabrać ze sobą w podróż pociągiem – nie wyobrażam sobie taszczenia laptopa i przenośnego internetu. Pojawiły się co prawda lekkie i małe czytniki ebooków, ale brak im kolorowych ekranów. Dopiero niedawna premiera tabletu Apple oraz serwisu Graphic.ly zapaliły światełko w mojej głowie, dlatego bez wahania zapisałem się do testowania wersji beta.
Continue reading

Baśnie: Strony rodzinne

strony rodzinne

Pisząc o poprzednim, piątym tomie serii, Paweł zwracał uwagę, że „Cztery pory roku” są momentem przejściowym, chwilą oddechu, która pozwala rozejrzeć się po uniwersum, ale nie pcha głównej intrygi znacząco naprzód. „Strony rodzinne” przenoszą akcję do krainy Baśniowców i przynoszą odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań w „Baśniach”: kim jest Adwersarz?
Continue reading