
Rozmowę o powyższym tytule miałem przeprowadzić z Gonzem, ale jakoś pomysł uleciał i ciężko nam się zebrać. Powody, które wymienię nie będą zapewne odkrywcze, ale liczę na to, że ciekawszym punktem tego wpisu, będzie dyskusja. I po raz kolejny, to nie jest wpis sponsorowany.
Powód najważniejszy: kasa
Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, że przy obecnym kursie dolara, kupno oryginalnych TPB się po prostu opłaca. Pierwszy z brzegu przykład – drugi tom „Ligi niezwykłych dżentelmenów”, najlepsza polska cena w sklepie internetowym to 30zł za 160 stron. Cena ze sklepu amerykańskiego to 23zł za 228 stron, koszty przesyłki są porównywalne. Albo „From Hell”, które ma być u nas wydane w październiku – w CK ze zniżką kupię wersję SC za ok. 85zł, zza granicy ściągnę obecnie za 60zł. Pomijam fakt, że trzeba być niesamowitym językowym wymiataczem by czytać „From Hell” w oryginale, więc to już inna bajka. Sęk w tym, że większość TPB bez problemu przeczyta ktoś ze średnią znajomością języka, a i pewnie się czegoś nauczy.
Język
Jest parę plusów czytania w oryginale. Przede wszystkim chodzi o wymiar edukacyjny. Dla mnie kontakt z językiem pisanym jest potrzebny, ponieważ ostatnio angielski towarzyszy mi tylko w formie słuchanej podczas oglądania kolejnych TV shows. Jest też kwestia lost in translation, niektóre rzeczy są nieprzetłumaczalne, na przykład stylizacja. No i omijamy niekompetentnych tłumaczy, których pochłania rutyna. Przykład z ostatniej lektury – w ostatnio wydanym „Hellblazerze” słowo philistine zostało przetłumaczone jako filistyn, czyli członek pewnego biblijnego ludu. W taki sposób tłumacz okazał się filistrem, człowiekiem o ograniczonych horyzontach. O ironio.
Wydanie
Wątpię, że Egmont wyda „Hard Boiled” w oryginalnym wymiarze, raczej polecą standardowym mistrzowskim wydaniem. Co więcej, nawet polskie mistrzowskie wydanie nie może konkurować z niektórymi HC, weźmy „Fables: 1001 Nights of Snowfall”. Jestem ciekaw czy Egmont zrobi obwolutę, tłoczenia itd. Śmiem wątpić. A jeżeli już, ciekawym ile to będzie kosztować, 89zł? No i inna rzecz – popatrzcie na „Sześć stóp pod spluwą”. Po co mam sobie kupować jakieś dziwne polskie wydanie HC, które odstaje od pozostałych, skoro za połowę ceny mogę mieć standardowy TPB?
Dostępność
- Możemy kupić komiksy, których dostępność jest u nas zerowa („Azyl Arkham”, „Kingdom Come”).
- Możemy kupić komiksy, które nigdy się u nas nie ukażą, albo ukażą się w niewiadomej przyszłości. Z autopsji – „Black Dossier”, albo „Troubled souls” i „Heartland” mojego ulubionego scenarzysty, Ennisa.
- To samo tyczy się zawieszonych serii. Po co czekać, aż ktoś wznowi „Straceńców”? Oryginały są na wyciągnięcie ręki.
Obsługa
Na Amazonie są promocje, których u nas nie uświadczycie. Prócz tego cechuje go proklienckie nastawienie – nie ma problemów z reklamacjami, upustami w razie uszkodzenia przesyłki etc. Byłem miło zaskoczony, gdy po uszkodzeniu jednego komiksu wysłali mi ten sam tytuł ponownie, bez żądania zwrotu uszkodzonego egzemplarza.
Kupowanie za granicą ma oczywiście minusy. Na przesyłkę trzeba trochę dłużej poczekać, a Amazon nie zawsze dobrze zabezpiecza przesyłki. Prócz tego trzeba mieć kartę kredytową bądź inną uprawniającą do zakupów przez internet. Nie są to jednak czynniki przeważające powyżej wymienione plusy. Także, miłych zakupów.