
Dotychczas znałem Zygmunta Miłoszewskiego, jako „tego piszącego felietony o grach pisarza” i bliższej styczności z jego twórczością nie miałem. Z felietonami zazwyczaj się zgadzałem, jednakże po przeczytaniu „Uwikłania” kompletnie zapomniałem, że kiedykolwiek je napisał.
Czytaj dalej

Dotychczas na mojej liście środków do walki z upałem wysokie miejsce zajmowało „Whiteout”, to komiksowe oczywiście. Rok temu na kiermaszu książek zapakowałem cały plecak różnymi pulpowymi kryminałami z PRL-u, wśród których trafiła się także wydana już w 1990 „Stacja arktyczna Zebra” Alistaira MacLeana. Mając przed sobą kilka godzin jazdy pociągiem wygrzebałem ją teraz z dna regału i okazało się, nic tak dobrze nie chłodzi, jak klasyka.
Czytaj dalej

Gry zamiast książek? Lepiej grać w „Metro 2033″ niż przeczytać „Metro 2033″? A może choć część z tych, którzy postrzelają w grze, zainteresuje się nieco bardziej staromodnym sposobem poznawania interesujących historii? Andy Remic, autor powieści „Biohell”, miał jeszcze inny pomysł na połączenie gier i literatury.
Czytaj dalej

Fragment okładki pierwszego tomu trylogii.
Żadnemu miłośnikowi kryminałów nie trzeba polecać trylogii „Millenium” Stiega Larssona – jeżeli jeszcze jej nie przeczytał, to na pewno czytał masę pochlebnych recenzji (m.in. w „Przekroju”, „Dzienniku” i „Rzeczpospolitej”). Publicyści pieją z zachwytu nad kunsztem pisarskim autora, który stworzył galerię świetnych, prawdziwych postaci, w tym coś, co nie udało się do tej pory nikomu od czasów Agathy Christie – kobiecą bohaterkę kryminału. Akcja poprowadzona jest tak dobrze, że uprawdopodabnia wszystkie sensacyjne elementy powieści – współcześni naziści, rodzinne sekrety, hakerka na światowym poziomie, milionowe przekręty gospodarcze (w tym w Polsce), tajni agenci GRU, gangi bajkersów – to tylko część tego, co Larsson wplata w swoje książki. I wszystko razem wspaniale gra! Ale poza niewątpliwymi walorami rozrywkowymi „Millenium” ma także ciekawy wymiar socjologiczny.
Czytaj dalej

Terry Pratchett to jeden z tych twórców, na których zwykle można polegać – choć zdarza mu się napisać książkę słabszą od innych, to nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Niektórzy mówią, że tak naprawdę pisze wciąż tę samą książkę. Można przyznać im rację, jednak jest cykl, którego będę bronił przed zarzutami o wtórność. Przygody Straży Miejskiej znakomicie rozwijają się z odcinka na odcinek, serwując czytelnikom to, co doskonale znają, lecz zawsze przyprawione nowością. Niedawno wydana część nie jest tu wyjątkiem.
Czytaj dalej
Opublikowano o 17 lipca 2009
autor: Paweł Kamiński

Kliknij po galerię autora okładki – raczej dla dorosłych.
Gorące lato nie sprzyja przyswajaniu wymagającej literatury, dlatego z półek bibliotek błyskawicznie znika tania science-fiction, tania fantasy, tanie romanse i tanie kryminały… Takie jak „Crooked Little Vein”. Ale zaraz… Debiutancka powieść Warrena Ellisa – tego Ellisa od „Transmetropolitan”, „FreakAngels” i „Authority” – to byłby zaledwie tani kryminał?
Czytaj dalej

Całkiem niedawno obejrzałam po raz drugi film „Nocna Straż” i doszłam do wniosku, że jest on w miarę przyzwoity. Przyszło mi też na myśl, że skoro film „daje radę”, to książka Siergieja Łukjanienki, na podstawie której jest zrobiony, musi być po prostu świetna. Dostałam ją na urodziny, usłyszałam dużo pochlebnych opinii, zabrałam się do czytania… i załamałam się.
Czytaj dalej

Według blurbu, Jacek Dukaj porównał „Drogę” do muzyki Nicka Cave’a przełożonej na prozę. Blurbom raczej wierzyć nie należy, ale nawet jeśli nie jest to dokładny cytat z Dukaja, to ciężko odmówić temu porównaniu trafności. Od siebie jednak dodam, że nie polecam łączenia tej muzyki z książką – dół gwarantowany.
Czytaj dalej

Okładki cyklu „Oko Jelenia” są zupełnie nijakie, więc tekst ilustrujemy znanym bohaterem prozy Pilipiuka.
Każdy z nas nie raz marzył, żeby cofnąć się w przeszłość i obejrzeć, jak żyło się w dawnych czasach. Ba, powstały o tym setki książek i dziesiątki filmów. Czy można więc zaciekawić czytelnika czymś nowym w tym temacie? Lepiej zastanowić się nad tym pytaniem, gdy sięgamy po nową polską sagę „Oko Jelenia” Andrzeja Pilipiuka.
Czytaj dalej

Gdy byłem w podstawówce, uwielbiałem książki Terrego Pratchetta, chyba aż za bardzo, co widać momentami do dziś. Jednakże gdzieś w połowie liceum i „Maskarady”, miałem dosyć ciągle powtarzanych tych samych żartów i sformułowań. Pięć lat i chyba piętnaście książek ze Świata Dysku później, Agnieszka, aktualnie przekopująca się przez moje licealne lektury, pożyczyła mi „Piekło pocztowe”, ostatnią wydaną u nas książkę Pratchetta.
Czytaj dalej