Zuzanna Kochańska

Harajuku ni ikitai, kimono ga hoshii.


Harajuku, najsłynniejsza chyba po Akihabarze dzielnica Tokio wita mnie dzikim tłumem i palącym słońcem. Po raz pierwszy widzę cudzoziemców – bladych, rozglądających się dookoła ludzi z przewodnikami „Lonely Planet” w ręku. Ja również posiadam podobny informator, dzięki któremu wyznaczam sobie trasę wycieczki. Najpierw Takeshita-Dori, potem Omote-Sando, następnie Jingu Bashi, a na sam koniec – Meiji Jingu. Cospleyerów będę wypatrywać po drodze.
Continue reading

Gakkou wa tanoshii desuka?


Oczywiście przyszłam za wcześnie. Egzamin, który przydzieli mnie do odpowiedniej grupy w szkole ma się odbyć dopiero za 40 minut. Siedzę więc w przewiewnej sali i przyglądam się broszurom ułożonym równo na stojaku. W mailu do „International Study Institute” napisałam, że mój poziom znajomości japońskiego można określić jako „elementary”, ale pokaźny, różowy prospekt informuje mnie, że uczniowie na poziomie podstawowym poznają już ponad 300 znaków Kanji. Zaczynam się śmiać. Znam niecałe 50.
Continue reading

Chizu nante iranai


Pociąg sunie spokojnie poprzez Itabashi i Jujo, a ja próbuje ustalić z Rie-mamą plan mojego pierwszego dnia w Tokio.
– My wysiądziemy z Yuko w Shinjuku, a Zuzan w Takadanobabie. Stamtąd jest najbliżej do szkoły, prawda?
– Ym, tak – odpowiadam trochę niepewnie, bo wciąż staram się zapamiętać miejsca przesiadek i nazwy linii kolejowych niezbędnych mi do dotarcia… gdziekolwiek.
– No to my odbierzemy Kai’a z obozu, a ty znajdź na spokojnie ten budynek i pospaceruj sobie po okolicy. Masz mapę?
– Mapę? Nie, mam tylko zapisany adres…
– Ee?! Jak to?
Continue reading

Porando kara Nihon made


Zaraz wyjeżdżam. Na lotnisko dojadę w ok 20 minut. Miejmy nadzieje, że nie będzie kolejki do nadania bagażu. Zawiezie mnie mama. Walizka (musi ważyć mniej niż 20 kg) jest przygotowana, tak samo jak niedawno zakupiony plecak na kółkach, który posłuży za bagaż podręczny. O 13:30 wylot do Amsterdamu, tam (niestety) 6 godzin czekania, ale potem, wieczorem, wsiądę do samolotu Japońskich Linii Lotniczych (JAL) i odlecę aż do Tokio, aby tam przez miesiąc chodzić do szkoły językowej i mieszkać z Japońską rodziną. Szczerze powiedziawszy – sram ze strachu.
Continue reading

Animator 2010 – the best of


Festiwal Animator odbywający się w Poznaniu jest obecnie największą imprezą poświęconą animacji w Polsce – jej program obfituje w różnego rodzaju retrospektywy, zarówno poszczególnych autorów jak i tematyczne, filmy dla dzieci, projekcje z muzyką na żywo, i oczywiście, konkursowe krótkie metraże. Wyniki konkursu ogłaszane są podczas gali zamykającej festiwal, a zwycięzca, zdobywca „Złotego Pegaza” otrzymuje 60 000 złotych (brutto). Dzisiejszy tekst jednak nie przybliży wam profilu tegorocznego szczęściarza, ani nie streści co działo się ciągu tygodnia trwania festiwalu. Zamiast tego, proponuje subiektywne „best of”, czyli filmy, które zwróciły moją uwagę i zostawiły z uśmiechem na ustach lub wyrazem głębokiej zadumy na twarzy. Niektóre zaprezentowane zostaną w całości, a w przypadku reszty będzie musiał wystarczyć sam trailer, i nadzieja, że dane animacje znajdą się kiedyś na zbiorczym DVD…
Continue reading

Ojamajo Doremi

doremi
Dzisiejszy wpis MRiD jest bardziej ciekawostką niż pełną propozycją, gdyż przedstawiany tytuł, „Ojamajo Doremi” (po angielsku „Magical Doremi”), nie trafił nigdy do Polski. Najbliżej oglądać można go było w Niemczech, w czasach pamiętnych bloków anime na kanale RTL2. Mimo to serial zasługuje na szczególną uwagę, jako wesoła, klimatyczna i sięgająca po nietypowe tematy historia dla dziewczynek.
Continue reading

Kim Kolwiek

kimron
Stany Zjednoczone to kraj, w którym wszyscy nastoletni superbohaterowie noszą maski i prowadzą podwójne, skomplikowane życie – zwykłego ucznia oraz pogromcy zła i przestępczości. Wszyscy prócz jednego, a raczej jednej. Kim Kolwiek (Kim Possible w wersji angielskiej) jest kapitanem drużyny cheerleaderek w liceum, ma doskonałe stopnie, ubiera się w modnym sklepie „Club Banana” i ratuje świat około 5 razy w tygodniu – zupełnie otwarcie, bez żadnego wynagrodzenia i nadprzyrodzonych zdolności. Pomaga jej w tym najlepszy przyjaciel Ross Rabiaka (Ron Stoppable), jego zwierzak Rufus (nagi kretoszczur) oraz młody geniusz Wade, kontaktujący się z innymi ludźmi wyłącznie za pomocą elektroniki. Kim nie rozmyśla nad tym czy z wielką siłą wiąże się wielka odpowiedzialność – jej życie to sprytna, przezabawna parodia wszystkich produkcji o superbohaterach.
Continue reading

Świat Według Ludwiczka

ludizpieczatka
Poznajcie Ludwika Andersona, ośmioletniego, puszystego chłopca mieszkającego w stanie Wisconsin, w miejscowości Cedrowa Górka. Ludwiczek (lub zwyczajnie Ludi) nie walczy ze złem, nie posługuje się magią, nie posiada wielkiego robota i nie podróżuje przez dziesiątki wymiarów w poszukiwaniu swego przeznaczenia. Zamiast tego chodzi do najzwyklejszej amerykańskiej szkoły, spotyka się z przyjaciółmi na ulicach typowego amerykańskiego przedmieścia, je ogromne ilości słodyczy i codziennie słucha gderania ojca, weterana II wojny światowej. Wydawać by się mogło, że takie życie nie jest wystarczająco ciekawe aby oprzeć na nim aż 39 animowanych odcinków… Ale pozory mylą. „Świat Według Ludwiczka” to rozbrajająca codzienność lat 60., udekorowana odrobiną dziecięcej fantazji, dozą humoru i błyskotliwymi dialogami, która zdołała zdobyć aż dwie nagrody „Daytime Emmy” oraz trzy „Humanitas Prize”.
Continue reading