in książki, varia

Cokolwiek wybierzesz

Rzadko się zdarza, aby współczesny kryminał zahaczył jednocześnie o tyle tematów, które mnie interesują lub są mi bliskie, co „Cokolwiek wybierzesz” Jakuba Szamałka. Zacząłem czytać rano, skończyłem tego samego dnia wieczorem. Zalety tak zwanego urlopu.

Spójrzmy, co my tu mamy:

  • Warszawa
  • Praca w mediach internetowych
  • Kwestie związane z bezpieczeństwem i prywatnością w sieci
  • Samotna kobieta kontra świat

Przedziwnym zbiegiem okoliczności, wiele z miejsc czy sytuacji, w jakie Szamałek rzucił Julitę Wójcicką, są przeze mnie odwiedzone czy przeżyte. Wiem jak wygląda pogrzeb na bródnowskim cmentarzu, praca w biurach z Mordoru na Domaniewskiej, skrzyżowanie na Jagiellońskiej. Wiem jak wygląda pisanie byle jakich newsów pod dyktando klikalności. Wszystkie te rzeczy sprawiają, że „Cokolwiek wybierzesz” jest dla mnie bardzo namacalne, a przez to, autentyczne.

Co dostanie czytelnik o innym życiorysie od mojego? Wartką akcję i zaskakująco aktualne tło społeczno-polityczne. Autor umieścił w książce masę prawdziwych serwisów, stron internetowych, marek, nawiązań. Kąśliwych zdań i sądów. To pewnie sprawi, że książka nie zestarzeje się zbyt dobrze, ale z drugiej strony jest niczym stopklatka z Polski 2018 roku i życia około 30-latków z okolic świata mediów i reklamy.

To chyba Zygmunt Miłoszewski powiedział, bodajże w okolicach 2013 roku, że zmęczony jest obecną w kryminałach licytacją na okropności. Zbrodnia musi być krwawa, zbrodniarz zezwierzęcony, im więcej flaków tym lepiej. Miłoszewski się z tego wypisał (choć na do widzenia w „Gniewie” umieścił parę przekombinowanych motywów), Szamałek niestety do końca nie uniknął.

Co było szczególnie zaskakujące, że czytasz sobie człowieku wciągający kryminał i w sumie wiesz, do czego to wszystko zmierza, bo przeczytałeś lekki spoiler, ale mimo, czytać o, a przeczytać, to co innego. Więc gdy przychodzi obowiązkowy dla fabuły opis obrzydliwości, aby czytelnik miał świadomość stawki o jaką toczy się gra, to mimo wszystko mnie to obrzydza. Odkładam książkę, wychodzę z pokoju. A po chwili wracam, bo jednak to była sytuacja z końca książki, więc chcę wiedzieć, co było dalej.

Dla tych, którzy czytali – chodzi mi o stronę numer 369.

Czy bez tego „Cokolwiek wybierzesz” by sobie poradziło? Jestem przekonany, że tak.

Była kiedyś książka, autorstwa dwóch Szwedzkich psychologów ukrywających się pod wspólnym pseudonimem, która miała mniej szczęścia – obowiązkową scenę obrzydliwości umieścili gdzieś na samym początku i nie miałem ochoty czytać dalej.

No, ale takie są chyba prawa gatunku. Ja się starzeję i chyba już nie potrzebuję przesadnie szczegółowych opisów okropności, aby zrozumieć, że mamy do czynienia z czarnym charakterem. Dotyczy to zarówno książek, jak i komiksów czy gier wideo.

Jest jednocześnie książka Szamałka bardzo dydaktyczna. Mimo, że mam nadzieję, że nie zdarza mi się klikać w anonimowe linki w mailach, a mój śmieciowy mail widnieje na Have I Been Pwnd w „raptem” 22 wynikach, to stosunkowo od niedawna zacząłem się mocniej zastanawiać co i gdzie publikuję. Jeśli po przeczytaniu wartkiego kryminału Kowalska z Nowakiem pomyślą, co klikają i co wypisują w mediach społecznościowych, to tym lepiej.

Ma być z tego trylogia. Bardzo się cieszę

Skomentuj

Comment