Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Będziesz smażyć się w piekle


komiksy · skomentuj


Jak gdzieniegdzie wiadomo, jestem strasznym nudziarzem o sztywno określonych nawykach. „Konrad idzie spać o 22” nie jest żartem, jest stwierdzeniem faktu. Dlatego z tym większym zdumieniem spojrzałem na zegar aby zorientować się, że jest grubo po pierwszej w nocy, a tym co przetrzymało mnie w tą nieboską godzinę była lektura „Będziesz smażyć się w piekle”. A to już coś znaczy.

Na przestrzeni ostatnich kilku lat stałem się strasznym komiksowym piknikiem. Co prawda nadal trzymam fason i nie kupuję Thorgali i rzeczy od Marvela, ale nie czytam „serwisów komiksowych”, nie jestem już tak na czasie z zapowiedziami jak byłem sześć lat temu (to naprawdę było sześć lat temu?). Wchodzę do sklepu, wybieram kilkanaście kilo najnowszego komiksu i wychodzę. Wracam dwa miesiące później. Dlatego też nowy album Prosiaka tak bardzo wziął mnie z zaskoczenia.

Rzecz jasna wiedziałem, że coś tam nowego szykuje, ale nie miałem pojęcia co. Stara twórczość Prosiaka zajmuje na mapie mojej nostalgii szczególne miejsce. To z czytanych już w XXI wieku „Prosiacków” dowiadywałem się o Dawnych Czasach polskiej sceny hardcore punk, starając się zrozumieć, co też poszło nie tak i wszystko tak okropnie się zmarginalizowało. Kolejne reedycje zinów stanowiły i stanowią znakomite źródło historyczne. „Ósma czara” kojarzy mi się z komiksowymi wyjazdami w ogólniaku. A potem była czarna dziura jeśli chodzi o nowsze rzeczy.

A tu nagle jeb, 300 stron albumu, pentagram na okładce.

Zacząłem czytać, mając przed oczami tekst blurba, przedstawiający „Będziesz…” jako „tragikomiczną historie o pasji, rodzinie i przyjaźni” i nie mogłem się oderwać. Momentalnie poczułem sympatię do członków Deathstar, rodziny Tarantula i rzecz jasna antypatię do Lorda Solo. Jak to się potoczy? Czy wszystko dobrze się skończy? Uśmiechałem się pod nosem z komizmu Dworfa, wzruszałem rozterkami Bogey’a.

Trochę trudno jest mi napisać w najprostszy sposób za co polubiłem tę historię bez, jak się obawiam, urażenia autora. Ale mam nadzieję, że mi wybaczy. Najnowszy komiks Prosiaka to dla mnie klasyczna opowieść ku pokrzepieniu ducha, jak bollywoodzki film. Czasem słońce, czasem deszcz. Są nawet sceny muzyczne. Co jest zabawne biorąc pod uwagę, że akcja rozgrywa się w środowisku deathmetalowych muzyków i śmierdzących piwem festiwali, a tytuł to „Będziesz smażyć się w piekle”. Bohaterowie wystawiani są na próby, kibicuje im aby wszystko się dobrze skończyło, przejmuję…

To jest materiał na kolejny film z cyklu „Okruchy życia” na TVP, kolorową produkcję TVN. FUJ! Ciepła rodzinna opowieść o przyjaźni i miłości. No i tak, o pasji też. Tyle, że wszyscy mają czarne koszulki z niezrozumiałymi logotypami, a w tle widać krwawiące krowie łby. I to chyba jest największe zaskoczenie.

A największym pytaniem pozostaje, skoro rzecz inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, to który zespół był pierwowzorem Deathstara i kto jest prawdziwym Lordem Solo? Ale to nie jest najważniejsze w tej historii. Jakbym znowu miał siedemnaście lat i chciał poderwać tamtą dziewczynę co wtedy, to zamiast „Niebieskich pigułek” kupiłbym jej „Będziesz smażyć się w piekle”.

Może tym razem by podziałało.

Dodaj komentarz