Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Z pamiętniczka paytarda


film · komentarz: 1

Drogi pamiętniczku, naprawdę wielkie katuszę przeżywam chcąc legalnie korzystać z multimediów. Los i system nieustannie mnie doświadczają.

Jeśli chodzi o gry, nie ma problemu. Kupowanie na Steamie czy PSN/XBLA jest proste, łatwe i przyjemne, a jeśli chcę mieć dostęp do jakiś starszych gier, to mam Good Old Games i coraz reedycje klasycznych tytułów. Okej, formalnie rzecz biorąc z cyfrowej dystrybucji Microsoftu nadal korzystam z fikcyjnego brytyjskiego adresu, ale kupuję tam gry od wielkiego dzwonu, bo resztę rzeczy z sieci kupuję w konkurencyjnym PlayStation Network. Dla którego moja karta płatnicza nie jest przybyszem z trzeciego świata. Ale modne seriale, hooo panie.

Więc jest serial Misfits, znakomity, ale o nim innym razem. Jest wieczór, postanowiłem go obejrzeć na onetowym VOD. Niestety, nie mogę zapłacić za niego jak normalny człowiek, o nie. Serial dostępny jest w sekcji obklejonej logiem Coca-Coli i w radosnym biało-czerwonym świecie (jak barwy napoju, nie mylić z Polską) środkiem płatniczym są cholerne nakrętki. Jak w cholernej falloutowskiej postapokalipsie. Przemierzam bezdroża Stegien, wyrywając zmutowanym szczurom nakrętki po litrowych butelkach gazowanego napoju, bo jest tam ukryty skarb! Kod na dostęp do jednego filmu z sekcji!

Jednakże Coca-Cola dba o sposób w jaki spędzam czas wolny zastrzegając, że jednego dnia mogę wykorzystać jedynie dziesięć kodów. Wiem, że gdzieś tam istnieją ludzie, którzy kupują sobie codziennie duże butle coli i pławią się w zbędnych nakrętkach. W moim małym świecie colę piję się głównie w knajpie do obiadu, bo w domu to tylko woda mineralna w ilościach hurtowych, ale ok. Następnego dnia idę do sklepu, chowam dumę do kieszeni i za 4 złote kupuję sobie dostęp do jednego odcinka serialu.

Co miałbym zrobić z sześcioma litrami rozgazowanej coli w sytuacji gdy i tak wolę pepsi?

Dzień później daję się wyrolować systemowi, bo kupuję butelkę zapominając, że przecież w onetowym vod jest tylko pierwszy sezon Misfitsów. Więc kod mi na nic, bo pozostałe odcinki zdążyłem już obejrzeć na megavideo.

Swoją drogą, jaka jest różnica pomiędzy oglądaniem serialu na megavideo, a słuchaniem piosenki wrzuconej na YouTube? No właśnie.

Dlatego też jak kania dżdżu wyglądam dnia, w którym błyszczące galeony wszystkich hulu i netfliksów tamtego świata dobiją do brzegów ziemi, tej ziemi, i pozwolą mnie ciemnemu tubylcowi zapłacić sobie za ich paciorki. Choć to i tak przyzwoitość warta lepszej sprawy. Skoro system nie jest zainteresowany zarabianiem na mnie, ba, nie chce mi umożliwiać oglądania niektórych klipów na YouTubie, to czemu ja miałbym mieć opory przed niepłaceniem mu za oglądanie różnych rzeczy. Taki dobry ze mnie człowiek.

Ironia polega jeszcze między innymi na tym, że Misfits to serial o bandzie dzieciaków, które mają generalnie gdzieś takie dylematy i biorą co mogą.

Szczęśliwie jednak odkąd iTunes pozwala już płacić sobie po ludzku polską kartą z polskiego adresu zdobycie muzyki słyszalnej w serialu nie jest żadnym problemem. Ale jakby co, wiecie oczywiście gdzie znaleźć resztę genialnej ścieżki dźwiękowej.

Jednakże nie jest tak źle: do niektórych filmów i seriali dostęp na Onecie może być opłacany normalną walutą, a nie nakrętkami, płaciliśmy, działa. Na Kinopleksie jest masa rzeczy zupełnie za darmo, seriale z państwowej telewizji oglądaliśmy na stronie TVP, a na ipleksie znalazłem właśnie starego Robina z Sherwood.

Ale serio, płacenie nakrętkami za seriale, no do cholery. Jeżeli jednak celem był wzrost sprzedaży napoju gazowanego, to misja ukończona, osiągniecie odblokowane, sztandar wyprowadzić.

film

komentarz: 1

  • człowiek ciasto

    >płacenie nakrętkami za seriale

    Niesamowite, to brzmi jak jakaś dystopia autorstwa Ballarda. Cyberpunk jest tu i teraz.

Dodaj komentarz