Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Krzewienie bękartów kultury


komiksy · komentarze 43


Może praca w zimnej korporacji wyprała mnie z uczuć i miłości do komiksu, ale nie jestem w stanie zrozumieć, jaki jest sens w pisaniu listów do ministra.

Zwłaszcza, że na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy dzięki współpracy z ministrami komiks w Polsce spotkał się z ryzykiem spopielenia i zakończył żywot jednej z lokalnych stacji telewizyjnych. A przynajmniej chciałbym wierzyć, że chociaż jedna z tych dwóch rzeczy jest prawdą. W końcu komiks to nad Wisłą „medium chyba najbardziej uwikłanego w relacje z władzą”.

Inicjatywa Komiks Bękartem Kultury jest oczywiście godna i zaprawdę sprawiedliwa, ale kompletnie daremna. Listami do ministra i zapraszaniem europejskich twórców historii obrazkowych na Europejski Kongres Kultury kultury komiksowej się nie zbuduje. Z salonów, front trzeba przenieść na ulice.

Bo widzicie, ludzie w Polsce czytają komiksy. Ba, tworzą je. Setkami.

Zamiast zapraszać na EKK misia i robić sobie z nim zdjęcia na tle Gubałówki, znajdź ulubiony pasek i wrzuć go na Kwejka. Lub na któryś z dziesięciu jego klonów. Podrzucaj komiksy znajomym. Nie muszą czytać albumów za 50 zeta, niech czytają cholerne Perry Bible Fellowship. Nie muszą wiedzieć kim jest Charles Burns, bo to nie pomoże im zrozumieć, czemu w komiksie można przeklinać. Wrzucaj cytaty z Wilq, porozmawiaj, może ktoś uwierzy i jednak sięgnie po komiksowy pierwowzór filmu o Jeżu Jerzym. Jeśli potrafisz pisać, uderz do swojego ulubionego serwisu o kulturze wszelakiej, może są zainteresowani tekstem o komiksie od czasu do czasu. Możliwości jest wiele.

Nie oczekuj glorii, nie oczekuj chwały. Jesteś bękartem. Dziel się frajdą, jaką jest czytanie komiksów.

Chcąc pokonać Babilon musimy najpierw spalić getto.

Minister w tym nie pomoże.

komentarze 43

  • Ale co my zrobimy, jak już spalimy Babilon, gdy zabraknie nam etosu oblężonej twierdzy, a okaże się, że nadal jest jak było?

  • Prawdę powiedziawszy, nie ma co się dziwić, że komiks jest przez władze traktowany mało poważnie, bo branży tej wielkości nie trzeba nawet marginalizować. Ona po prostu jest marginesem.

    Nie dla ignorancji władz, którym się wydaje, że komiksy to tylko o pieskach i kupie. Ale nie ma co się burzyć, że nie zapraszają na kongres artystów trafiających do (przy pomyślnych wiatrach) kilkuset osób. No offence, ofkors, szanuję komiksiarzy, ale trzeba umieć spojrzeć prawdzie w oczy.

  • Zgadzam się. Komiksy trzeba kochać. Nie wystarczy je szanować.

  • Pff i co jeszcze, może mamy przestać dzielić się na mangowców, wielbicieli wielcepoważnych historii, czytających komiksiki internetowe dla głupiej rozrywki i tak dalej, hm?

  • patos mnie powalił.

  • @Jarek – w twoim rozumowaniu jest jedna dość poważna luka, patrzysz na tę imprezę pod kątem lokalnego tu i teraz a rzecz w tym, że kongres ma w nazwie słowo Europejski, więc wyrugowanie z niego komiksu jest, delikatnie to ujmując, niedopatrzeniem.

    @Konrad – wszystko, to o czym wspomniałeś (dziel się, wklejaj, pisz) to oczywiście dobre jest i należy i trzeba, ale nie skreślałbym inicjatywy Sebastiana. My róbmy swoje w popie, ale pozwólmy w spokoju działać chłopakom na innym piętrze. Jedno drugiemu nie przeszkadza, ja swój podpis pod listem złożę, jak tylko będę w okolicy Komikslandii.

    „Z salonów, front trzeba przenieść na ulice” – erm, tylko, że my nigdy nie byliśmy na salonach. Jak już to w przedsionku, gdzie panisko z fantomowym wąsiskiem, co z salonu wyszło, rzuciło srebrnikiem na komiks o papieżu.

  • @Śledziu

    A na ile ta nazwa oddaje rzeczywisty charakter tego Kongresu?

  • A co za problem robić i jedno, i drugie?

    To argument z gatunku: „po co dbać o środowisko, skoro mamy problemy w systemie edukacji”.

    Jak akcja coś da, to dobrze. Jak nie da – trudno. Ale podobnie jak akcja z Chopinem pokazuje, że trzeba [powinno się] z komiksiarzami liczyć.

    Co więcej – poprzednia akcja pokazała, że za komiksem ujęli się po prostu ludzie sztuki [bo przecież nie sami komiksiarze]. I tak to powinno wyglądać, tak naciska się na władzę.

    Pozdro

  • po chuj akcje. trzeba robić swoje. komiksy. praca u podstaw, a nie miejska partyzantka.

  • @Śledziu

    To jest organizowane przez polską instytucję przez pryzmat polskiej kultury. Zagraniczni goście tego nie zmienią. Tym bardziej, że oprócz tych zaproszonych nie będzie tam więcej ludzi spoza Polski.

    Prawdziwie europejski to byłby kongres robiony przez UE gdzieś w Brukseli, gdzie debatowałoby się nad stanem i możliwościami rozwoju kultury europejskiej. A tu jest tylko z nazwy. Tak jak MFK jest międzynarodowe.

  • Z grubsza przychylam Repkowi i Śledziowi, a i szerzej mam nadzieję się ustosunkować.

    Natomiast Jarku drogi, bzdury pleciesz i to na wielu poziomach – MFK nie jest międzynarodowy? To co tam robili Moebius, Manara, Kitchen, Milligan, Breyflogle i dziesiątki innych gości z zagranicy? Co masz na myśli czyniąc taką analogię? Chcesz w Kongres, który ma taką kadrę, że głowa mała i starczyłoby na 10 festiwali literackich? Ogarnij się, chłopie. Ja dla samej Mouffe i Sloterdijka bym się tam zjawił, gdyby nie moja podróż poślubna. Inteligencki Mecz Gwiazd Europy, jak nic!

  • @Kuba

    Mnie chodzi o to, że zagraniczny gość międzynarodowym/europejskim festiwalu/kongresu nie czyni. Chyba że z nazwy. Dlatego też twierdzenie, które wysunął Śledziu, że na kongresie powinni być komiksiarze, bo to ważna gałąź kultury francuskiej/belgijskiej (o ile dobrze zrozumiałem), jest bez sensu, bo ta europejskość to tylko nazwa.

    „Chcesz w Kongres, który ma taką kadrę, że głowa mała i starczyłoby na 10 festiwali literackich?”
    Jasne, starczyłoby, ale to nie uczyniłoby ich europejskimi festiwalami, tylko polskimi (czy nawet miejskimi), tyle że z zagranicznymi gośćmi.

  • @”Prawdziwie europejski to byłby kongres robiony przez UE gdzieś w Brukseli, gdzie debatowałoby się nad stanem i możliwościami rozwoju kultury europejskiej”

    Bekon, wyjaśnij mi jedną rzecz – trollujesz, czy na serio lubisz sobie tak w stopę strzelać?

  • Ejno Jarek, o to chodzi w UE, że o sprawach UE można gadać wszędzie, od Barcelony po Wrocław. Bukowiec nawet!

  • no ja pierdziu, MFK nie jest miedzynarodowy dlatego, ze bywaja na nim „zachodnie gwiazdy”, tylko dlatego, ze KAZDY moze brac w nim udzial, w festiwalowym konkursie brali (i nadal biora) udzial tworcy min. z Czech, Ukrainy, Slowacji, Rosji, Korei i Niemiec, i niektorzy z nich zostali nagrodzeni, pojawiaja sie na festiwalu min. ekipy z Holandii, GB, Rumunii czy Wegier, czy to wystarczy zeby „czynic festiwal miedzynarodowym”?
    A kwestia EKK, jezeli komiks pojawia sie w programach miast-kandydatow na ESK, jezeli Minister Kultury i Sztuki zabiera glos w kwestiach zwiazanych z komiksem, jezeli komiks jest sprzedawany w ksiegarniach a nie w warzywniakach itd. itp. to dlaczego odmawia mu sie „wstepu na salony”?
    Na kongresie pojawiaja sie praktycznie wszystkie mozliwe tematy, min.: animacja 3D, portale spolecznosciowe, instalacje video, teatry pirotechniczne, meblarstwo, i wszystkie te „formy kultury” maja na kongresie swoich przydstawicieli.
    I warto sobie zadac pytanie, jakim cudem „instalacja videoartu” albo odpalanie (artystyczne) sztucznych ogni, zasluguja na uwage jako „element kultury” bardziej niz komiks?

  • Nie, pytanie jest inne. Skoro robi się komiksy i te komiksy, jak choćby w Twoim przypadku Marku, znajdują grono swoich odbiorców, które je bardzo cenią, to na po się siłować z jakimiś „instalacjami” o miano „elementu kultury”? Elementem kultury jest to, co jest w jej obiegu.

  • @Śledziu, turu

    OK, ten argument o konkursie przy MFK faktycznie świadczy o międzynarodowości, tutaj racja.

    I OK, skoro jest artystyczne odpalanie sztucznych ogni, to powinien być i komiks.

    Ale przy tym, że argument z punktu „europejskości” kongresu jest z tyłka, pozostaję.

    @Konrad

    To o czym piszesz wynika wg mnie z tego, że komiks jest mały, a mali czasem czują potrzebę walki o uznanie własnej nie-małości. Zamiast zaakceptować swoją marginalność.

  • Sebastian Frąckiewicz

    Polecę z partyzanta, bo trochę wkładam serca w tę akcję

    Konrad:
    „Inicjatywa Komiks Bękartem Kultury jest oczywiście godna i zaprawdę sprawiedliwa, ale kompletnie daremna”.

    Dziękuję za słowa otuchy. Rozumiem, że Twoja refleksja ma źródło w autopsji, w wielu akcjach społecznych na rzecz komiksu, jakie do tej pory robiłeś z ramienia PSK, instytucji, która miała wspierać komiks.

    Bekon:
    Z tym składem to ta impreza byłaby europejska nawet na Kaukazie. Chyba, że te nazwiska niewiele ci mówią. Mam nadzieję, że nie.

    Turucorp:
    Dokładnie.Pewne rzeczy trzeba Ministerstwu i „ludziom od kultury” dopiero uświadomić. Jak na razie Ministerstwo i IPN są świadome tego, że komiks to taka kulturalna tania agencja reklamowa, do realizacji polityki historycznej.
    I tylko to sobie uświadamiają.
    Turu, pomożesz w Katowicach?

  • EKK jest europejski, poniewaz biora w nim udzial przedstawiciele szeroko rozumianej kultury z CALEJ EUROPY, i poruszane sa zagadnienia zwiazane z KULTURA jako zjawiskiem GLOBALNYM, a nie krajowym/regionalnym.
    Moim zdaniem, skoro na EKK pojawiaja sie ludzie posrednio zwiazani z komiksem (min. Orlinski, Sasnal, Zakowski, Umberto Eco, Maslowska) to jest to jakas platforma „zasobow ludzkich”, z ktora mozna podjac dialog, brakuje jednak „reprezentata komiksu”, a przedewszystkim samego komiksu.

  • @turucorp

    Pewnie masz rację.

  • nie wiem czy mam racje, ale WYDAJE MI SIE, ze im bardziej/wiecej „mieszamy”, „naglasniamy”, „pojawiamy sie” tym lepiej. EKK to jedno z wielu miejsc, w ktorych komiks powinien sie pojawiac, wiec dlaczego o to nie powalczyc?

  • @turucorp

    Pojawianie się i nagłaśnianie jest spoko. Tak jak pisał Konrad. Ale takie rozdzieranie szat (przecież hasło z tym bękartem kultury jest jak z pisowskiej propagandy) to nie ta droga, wg mnie. Wydaje mi się, że ona nie poprawi sytuacji komiksu, wręcz przeciwnie – wywoła wrażenie, że komiksiarze mają jakieś kompleksy. Uważam po prostu, że pozytywny PR jest skuteczniejszy niż robienie za chrystusów.

  • Jezu, chłopie, jakie rozdzieranie szat? Chwytliwy tytuł to podstawa, to nie żadne płakusianie.

    Jest petycje, zbieramy podpisy pod sprawą. Tak działa demokracja, tak działa społeczeństwo obywatelskie. To nazywasz leczeniem kompleksów? Nie chcesz, nie podoba się – nie podpisuj.

    Srsly, za Śledziem – Ty tak na serio, czy tylko sobie pojawiłeś się na Motywie trochę potrollować?

  • @Kuba

    Ja na serio, bo wydaje mi się, że komiksiarze przeceniają po prostu rolę komiksu w kulturze i próbują pompować jego pozycję wyżej niż się da (choć kontekst chopingate wspomniany w liście akurat daje fajne pole do dyskusji komiksiarzom). I nazwa akcji według mnie iście pisowska.

    O tym chciałem tutaj napisać i kończę swoje pierdololo.

  • Sebastian Frąckiewicz

    Naprawdę, postulowanie o twórców komiksowych na Europejskim Kongresie (halo, nie mówimy tylko o Polsce) Kultury to naprawdę „przecenianie”. A co do PiSu… to czasem warto wyłączyć telewizor.

  • @Jarek
    „Na serio o roli komiksu w kulturze” to pomysl przez chwile i sie porozgladaj.
    Bo bez komiksu Sasnal nie bylby tam gdzie jest, ksiazki Maslowskiej wygladalyby inaczej, podobnie jak magazyn „Lampa”.
    Bez „komiksiarzy” nie masz spotow reklamowych Wawy, reklam Heyah, „Wiedzmina” z CD Projektu, a rocznicowe obchody „Solidarnosci” odbywaja sie na tle bialego ekranu.
    Bez komiksow nie ma takich filmow jak „Rekopis znaleziony w Saragossie”, „Hydrozagadka” czy „Poranek kojota”, nie ma setek storyboardow i ilustracji ksiazkowych, kampanii reklamowych i wlepek.
    Butenko, Mleczko, Mrozek, Raczkowski, Lengren, Sawka, powaznie sugerujesz, ze te nazwiska wymagaja „pompowania pozycji”?
    Mowiac „komiks” widzisz jedynie niskonakladowe albumy kupowane przez garstke pasjonatow?

  • @turu: to są przykłady jak najbardziej słuszne (chociaż niektóre trochę naciągane) ale mozna je powtarzać publice z takim samym skutkiem, jak przekonywać, że (pozostając w tym kręgu porównań) nie da sie zrobic sztucznej mgły. tak zwany groch o scianę. Ty to wiesz, ja to wiem, można to sobie napisać we wstępniaku do okolicznościowego, przyjaznego komiksowi, wydawnictwa, ale jak przychodzi do dyskusji publicznej to komiks jest dla dzieci. BEZ SENSU, i, jak napisał Jarek, to brzmi jak rozdzieranie szat. publiczne użalanie się nad sobą. do kogo to dotrze? do pana Krytyka Sztuki, który na pytanie czy przeczytał komiks o Szopenie odpowiada bez wstydu, że nie „bo komiks nie jest literaturą ani sztuką wizualną”? wątpię.

  • Sebastian Frąckiewicz

    Jeden Krzysztof Jurecki to nie wszyscy krytycy.

  • Przepraszam, ale IMHO darcie szat to prezentują tu raczej Bekon i Au („komiks mały”, słabi z kultury nie dają faka – ja mówię chromolić tych „słabych z kultury”) . Komiks Bękartem to standardowe oddolne działanie w ramach systemu, który na to pozwala, nie widzę to żadnego darcia szat, raczej obywatelską próbę naprawienia błędu, popełnionego przez urzędników.

    Bekon, Au, ja wam nie bronię pisania ani bzdur ani niepotrzebnego demotywowania twórców akcji, ale czasami naprawdę dobrze jest po prostu zachować swój kwas we własnym żołądku, zamiast go rozlewać chuj wi po co.

  • Sebastian Frąckiewicz

    Spoko, nie demotywujemy się. Właśnie zdobywamy nowych ludzi i miejsca do pomocy. Także wszystko idzie dobrze na razie.

  • Sebastian Frąckiewicz

    A do naszych znajomych dołączył nawet Robert Brylewski. Myślę, że ludzie mają więcej sympatii do komiksu niż nam się wydaje. A osoby z poza getta myślą o nim lepiej niż członkowie getta.

  • @Śledziu

    „czasami naprawdę dobrze jest po prostu zachować swój kwas we własnym żołądku, zamiast go rozlewać chuj wi po co.”

    Tu masz rację, powinienem sobie darować, ale już strollowałem i spadam.

    @Sebastian

    Nie rozpędzaj się. Mnie sympatii dla komiksu nie brakuje, tylko wisi mi, czy pan premier się komiksem interesuje czy ma go w nosie.

  • @Au, stary no wez, przeciez ZAWSZE trafia sie „betonowa ekipa”, ktora rosci sobie prawo do jedynej slusznej opinii. I ten „beton” nie potrafi sobie poradzic z malarstwem czy rzezba, przerasta ich akceptacja przejawow „klasycznej” sztuki z ostatnich 100 lat, a Ty bys chcial zeby „ogarneli komiks”?
    „Bekarty” to jedna z kilkunastu inicjatyw w ostatnim czasie, a im wiecej takich akcji tym lepiej. Moim zdaniem ma to sens i nie odbieram tego jako „rozdzierania szat”.

    @Jarek, ten „pan premier” czy inny „minister” to min. VAT na komiksy, to podatek od dzialanosci artystycznej, na ktory lapia sie autorzy komiksow, to dotacje na festiwale, wystawy i niektore wydawnictwa, to dodatkowa kasa np. na realizacje filmow animowanych. Tobie moze to „wisiec”, ale jakbys musial np. zorganizowac wystawe w Portugalii, czy chociazby pokryc koszt przejazdu i pobytu JEDNEGO autora, to przestaloby ci „wisiec”.

  • Sebastian: moja nieudana przygoda z PSK-a to m.in. dla mnie potwierdzenie, że ujmowanie tego rodzaju rzeczy w formalne ramy jest zdecydowanie nie dla mnie. Rozumiem chęci i potrzebę zorganizowania w Warszawie fajnego konwentu i imprezy, ale to jednak nie moja bajka organizacyjna.

    A jeśli chodzi o inne akcje społeczne, to tak, jak najbardziej. Tworzyłem łatwo dostępny komiks internetowy, o którym wiem, że kilka osób do komiksu przyciągnął (choć niestety nie wiem, ile osób odrzucił – jest też taka możliwość). Bawiłem się w prowadzenie magazynu stawiającego komiks na tej samej półce co gry czy filmy. A teraz robię co mogę, aby podrzucać komiksowe tematy na dużej stronie odwiedzanej przez masę potencjalnych czytelników.

    Więc zbieraj podpisy dalej, jeśli koniecznie chcesz mi wypominać PSK :)

  • I powtarzam: ludzie w Polsce czytają komiksy! Tylko nie chcą masowo czytać zarówno tych, które wydaje Kultura Gniewu jak i superbohaterów czy frankofońskiej pulpy.

  • Czego dowodem DEM!

  • Absolutnie. Jeśli ktoś postanowi zaprosić Dema na EKK, to z przyjemnością podpiszę taką petycję!

  • @turu, ja wiem, że teoretycznie im więcej tym lepiej. tylko uważam, że to nie odniesie żadnego skutku. media traktują komiks tak samo jak zbieranie etykietek z pudełek od zapałek, 15-sekundowy materiał w teleekspresie, „pan Józef Kwaśny z Szamotuł zbiera komiksy”, po czym „a teraz reportaż o japońskich superszybkich pociągach” (właściwie to o pociągach byłoby przed komiksami) i to nawet nie jest jakaś nasza krajowa przypadłość http://www.machall.com/comics/20050824.jpg
    to nie jest kwetia betonowości ekipy, albo złej woli, to jest kwestia ogólnej ignorancji, z którą nie ma jak walczyć, bo general public ma temat głębogo w dupie, a jeszcze głebiej ma argumenty na obronę tematu, zresztą ludzie już nawet wybory mają w dupie- przeskocz to? a Pan Beton jest tylko najbardziej jaskrawym przykładem ignoranta, bo z dyplomem.

  • (czy tylko mnie zniknęła wasza favicona?)

  • Jak rynek komiksów (nasz rynek, bo ta tragedia w trzech aktach odbywa się tutaj) będzie atrakcyjny, to żadne petycje nie będą potrzebne, a inicjatywa wciskania się, czy tam oddawania należnego miejsca przy jakiś kulturalnych wydarzeniach jest kapkę na siłę. Jak ludzie będą kupować komiksy, znać, gadać o nich, to siłą rzeczy sami z siebie będziecie zapraszani. W innym wypadku to wygląda naprawdę słabo, zgodzę się z autorem, nie do ministra, a do ludzi się pchajcie i nie z żalami, że wam się należy miejsce tam, bo my też kultura i w ogóle, tylko z towarem. Widać organizator uznał komiksy za zbyt mały element kultury by znaleźć dla niego przestrzeń i czas na festiwalu, takie jego prawo, bo jest organizatorem i jestem więcej niż pewny, że komiksy nie będą jedyną pominięta z tego powodu gałęzią kultury, i tyle.

Dodaj komentarz