Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Maczeta


film · komentarzy 47


Jak nazywa się uczucie towarzyszące pójściu do kina na film, o którym wiedziało się, że będzie głupi i zły, a mimo to okazał się być jeszcze gorszy? A tak, zawód.

Fałszywy zwiastun „Maczety”, był jednym z elementów zabawy jaką Tarantino i Rodriguez urządzili sobie przy okazji „Grindhouse”. Razem z równie fikcyjnymi zajawkami „Dont!” i „Werewolf Women Of The S.S.” pozwalał się wczuć w atmosferę taniego, pulpowego kina. No i niestety, okazało się, że jako samodzielna produkcja pozbawiona tej szmirowatej otoczki: zjechanej kliszy i problemów z dźwiękiem, nie daje rady.

Żarty, które bawiły na niecałe trzy minuty zwiastunu starczyły na półgodziny filmu – naprawdę miałem niezły ubaw. Ale potem została jeszcze godzina czerstwoty, z finałową bitwą jako wisienka na torcie nudy. „Macheta” jest zrobiony na jedno kopyto i po linii najmniejszego oporu. Trzy zabawne teksty, kilka scen przesadnej przemocy i to tyle. Reszta to odliczanie momentów, które zostały wrzucanie do zwiastunu.

Rodriguez od dawna w mało poważny sposób porusza problemy meksykańsko-amerykańskiego pogranicza, więc to, że robi sobie jaja z Minutemanów i muru granicznego nie dziwi. W gruncie rzeczy jest chyba jedyną osobą, której może to ujść na sucho. W latach 90. jak wszyscy w moim wieku szalałem za „Strażnikiem Teksasu” czy „Drużyną A” i „Maczeta” jest ukłonem w stronę tych głupkowatych klimatów. Ale Rodriguezowi nie starczyło pary na cały film.

Jak się jednak okazuje, świat to za mało i Rodriguez myśli o kontynuacji.

Zamiast więc marnować półtorej godziny, najlepiej jeszcze raz obejrzeć oryginalny zwiastun:

Jeszcze bez piersi Lindsay Lohan.

film

komentarzy 47

  • niemniej, nie da się Maczecie odebrać wątpliwego zaszczytu bycia najlepszym filmem ze Stevenem Seagalem.

  • Nie no, Liberator był spoko. Gdy miałem te osiem lat.

  • Czytam kolejne opinie o „Maczecie” i nauwa mi sie jedno pytanie. Czy wyjdzie wersja rezyserska. Taka ktora bedzie trwala pol godziny i bede tam tylko scinki Rodriqueza.

  • Wow. Jaka kiepska recenzja. Z której nie można się dowiedzieć o filmie absolutnie nic poza tym, że recenzentowi się nie podobał i, że był jakiś zwiastun (zresztą postać Machete powstała wcześniej niż zwiastun).

  • Pstraghi, czegóż brakuje recenzji, w której napisane jest w prost, że film jest gorszy niż głupi i zły? Czyż rozpisywanie się o filmie, w ocenie Konrada, wartym tyle ile jego zwiastun nie jest marnowaniem klawiatury? :)

  • no recenzja kiepska. ale w sumie film byl tak nudny, ze nie chcialoby mi sie czytac dluzszej i lepszej o nim recenzji, wiec wszystko jest na swoim miejscu.

  • azaliż, biedny Yorricku, czymże jest recenzja

  • Machete jest spoko, gagi są zabawne, co potwierdzam ja ze znajomymi, z którymi byłem i pan z rzędu przed nami, który co parę minut śmiał się tak, że bałem się, że zaraz seans przerwie jego zawał.

    Swojemu zadowoleniu dałem zresztą upust na swoim blogu, który z tego właśnie powodu, że Konrad nie zna się na filmach, jest lepszy od Motywu.

  • No właśnie rechotałem, Łukasz obok też, ale po wyjściu z kina czułem się zrobiony w balona. Pomóż mi drogie Bravo.

  • Dźwiedziu

    Bravo już nie pomoże…

  • @Konrad

    ojtam ojtam

  • Bekon, jak już chcesz się chwalić tekstami z bloga, to popraw błędy. Np. sprawdź jak pisać postmodernizm, bo brak takiej wiedzy u osoby „znającej się na filmach” budzi politowanie.

  • I masz braki w geografii!

  • Czcionka bez antyaliansingu, jedynka siadaj i czytaj motyw!

  • proste rzeczy dla prostych umysłów, mój drogi Bekonie.

  • Maczeta jest jak filmy Tromy, dwuminutowe trailery urywają dupę, ale całości nie da się oglądać.

  • Co do Seagala, to swietnie sie bawiłem na „Morzu ognia”, czy jakoś tak tytuł leci. Świetny rezyserowany przez samego Stevena film! Są drętwe teksty, walki i proeko przesłanie.

  • Zgadzam się z teksem Konrada co do słowa.

    A Maczeta wcale nie jest jak produkcje Tromy, które to są wspaniałe i cudowne.

  • Samo piękno i dobro.

  • Zawiodłem się ma „Maczecie”.

    Dlatego zgadzam się z Konradem. Też momentami miałem ubaw, ale ogólnie nie było to nic ciekawego. Takie popłuczyny po „Grindhouse”. Niepotrzebne jak „Shrek 3”.

  • A ja się dobrze bawiłem na „Maczecie”. Dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem plus komputerowy pośladek Alby. A najlepszej sceny, z wyskakiwaniem przez okno na flakach nie było na trailerze, więc nie pierdolcie. Faktem jest, że dialogi posysały, ale ja nie oglądam Rodrigueza dla dialogów. Od tego jest jego kolega po fachu jeden taki.

  • To fakt, sceny z flakami nie było w zwiastunie, pewnie dlatego, aby jeszcze bardziej nie pompować balona oczekiwań.

  • był red band trailer z jelitami, był

    http://uk.ign.com/videos/2010/07/22/machete-movie-red-band-trailer?objectid=14343587

    na opium był jeszcze lepszy, nie edytowany, ale zablokowali

  • @ artmac nie… pośladek Alby był komputerowy???

    Najpierw nie pokazuje cycków w Sin City, a potem poślada nawet szczędzi. Piękne oczy. Powinna u boku boskiego Bruce’a zagrać w 5tej części Szklanej pułapki. Film mnie rozbawił- na święta powinni sprzedawać go w boksiku razem z Drużyną A i Niezniszczalnymi.

  • Nie, w takim boxie powinno być „Losers”.

  • Nie widziałem. Nie czuję się stratny.

  • @qba ano niestety. Krąży gdzieś po sieci mejking of. Alba się zarzekała, że dupy nie pokaże we filmie i słowa dotrzymuje. Chce być ceniona za aktorstwo. Wiadomo.

  • faktem jest że konrad nie recenzuje tylko bulgocze żółcią, ale w sumie ma rację.

    ja bym tylko chciał zobaczyć tą wersję reżyserską co Japon wspomniał, bez tego co leszczowaty co-director robił. niestety, zapowiada się directors cut jeszcze brutalniejszy, więc pewnie o 5 minut rzezi i 20 minut nudy bogatszy.

    @Paweł – w sensie ty tak zajebiście piszesz że się za pouczanie bierzez?

  • Słaby flejm Gonzo. Zawodzisz mnie ostatnio.

  • żaden flame. po prostu nie uważam żebyś miał podstawy do uważania się za osobę która tyle wie że już radami może dzielić. wiesz, Marvel jako przedsięwzięcie kumpli a nie korporacja medialna, te sprawy.

  • Dobrze, ceńmy boską Albę za aktorstwo. Rozebrała się w FF. Szkoda, że grała tam Invisible Woman

    lol

  • Powoli nachodzi mnie ochota, na przypomnienie sobie „anioła ciemności”, czy jak tam się nazywał ten serial z nią

  • to zabawne jest, bo się właśnie zorientowałem że dzięki jej zabiegom by być kojarzoną jako dobra aktorka i tak kojarzę ją tylko z sin city i maczety, gdzie to w obu sie wypinała, a z pierdyliarda innych jej ról nie kojarzę nic.

  • Alba ceniona za aktorstwo. piekło juz zamarzło, więc może.

  • a serial z nią to chyba Alias był, nie? Anioł Ciemności to ten spinoff od Buffy chyba, Wheddona, nah?

  • Serial z Albą to Dark Angel, Gonzo, get your Alba facts straight.

  • Podseria do Buffy to chyba po prostu „Anioł” był.

  • gubię się w serialach młodzieżowych z tamtego okresu, bo wtedy jeszcze byłem starszy od Konrada i ich nie oglądałem.

  • @Gonz – mam podstawy do poprawiania ortografii i będę ją poprawiał. Musisz z tym żyć, peace. :)

  • no moje podejście do ortografii chyba znasz :D

  • jestes otoczony, Gonz, poddaj się.

  • hyba śnisz!!!

  • jeśli tak chcesz to rozegrać… BRAĆ GO!

  • W dalszym ciągu pozostaję nieuchwytny. na ortograficzne bojówki mam kieszonkowe transparenty o treściach typu ‚może bałtyckie’ czy ‚pszeżuwać żerzuhe’. na widok tylko jednego dostają zawsze drgawek.

  • takiś twardy? a jedno „ż” napisałeś prawidłowo!

  • Pierwszy transparent nie zadziala – jest takie piwo:
    -jakie piwo wypijesz?
    -moze… baltyckie.

  • a dobre?

Dodaj komentarz