Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Film o Facebooku


film · komentarzy 10

tłumacz przetłumaczył na "japonki"

Okej, „The Social Network” tylko po części jest filmem o Facebooku. Dla mnie przede wszystkim jest filmem o dorastaniu i o tym, jak ulotna jest przyjaźń i inne takie.

Jest coś uwierającego w fakcie, że oglądam film opowiadający o wydarzeniach sprzed raptem kilku lat, którego główny bohater nadal żyje i jak podejrzewam, ma się całkiem dobrze. Co mam o nim myśleć? Że jest dupkiem? Dziwakiem? Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć na jego temat, więc Zuckerberg-Człowiek pozostaje abstraktem w klapkach. Konkretem pozostaje jednak opowieść.

O ambitnych chłopakach, którzy trafili na żyłę złota i zabiła ich nie tyle żądza pieniędzy, co władzy. Nie wiem czy filmowy Zuckerberg dojrzał, zrobił to na pewno jego były przyjaciel, Eduardo Saverin, który dostał nauczkę o zasadach rządzącym Życiem. Strasznie fajnie mi się to komponuje z niedawno przeczytanym „Scottem Pilgrimem”, ale sam już nie wiem, w którym miejscu. Pilgrim dojrzewa i zdobywa miłość, Zuckerberg, nie wiadomo. Być może w przeciągu dziesięciu lat zwariuje i zaszyje się w chatce w górach.

Jest też „The Social Network” filmem, który pokazuje istotną zmianę jaka zaszła w postrzeganiu informatyków. Czy też, „informatyków”, grupy społecznej. Zazwyczaj w kinie przedstawiani byli jako ci magicy, którzy robią czary-mary i włamują się do banku, nieco na zasadzie Gandalfa otwierającego wrota do Morii. Tutaj mamy intensywną kilkuminutową scenę, której efektem jest powstanie strony internetowej umożliwiającej głosowanie, która z dziewczyn ze zdjęć jest ładniejsza. Dla większości te wszystkie phpy, mysql, bazy, nadal brzmią jak zaklęcia, ale efektem jest coś „namacalnego”, strona, z której widz może skorzystać.

To też zemsta na szkolnych sportowcach, „jockach”, którzy mogą mieć swoje mięśnie, dobrą pozycję i wsparcie rodziny, ale w starciu z nową rasą informatyków mogą jedynie zabiegać o resztki z pańskiego stołu. Resztki pokaźne, ale nadal świadczące o deklasacji.

Świetny film, oczekuję, że w sequelu zostanie wyjaśniony opinii publicznej fenomen Farmville.

A także, nie mogę uwierzyć, że bracia Winklevossowie byli grani przez jednego aktora. Okej, przez dwóch, ale ten drugi grał jedynie plecy jednego z braci.

film

komentarzy 10

  • dla mnie to film o tym, że dziś można zarobić na czystej idei. bo przecież facebook to jak cały internet jedynie zera i jedynki, których nie można nawet dotknąć. nie trzeba tankowca ropy, nie trzeba fabryki kauczuku, nie trzeba nawet kapitału by zostać miliarderem. wystarczy pomysł. kto kogo jak ma klikać i dlaczego.

    żyjemy w czasach czystej abstrakcji. nie trzeba jak w „kosiarzu umysłu” włazić do sieci kablem telefonicznym. nie ma takiej potrzeby. jesteśmy w realu i potrafimy wydać realne pieniądze na nierealną zbroję nierealnego konia. piękne. mi się podoba. bo wiem, że nie muszę kupować blachy, uczyć się klepania metalu, żeby taką zbroję zrobić. oczywiście teoretycznie – bo klikać kodami też nie potrafię. niestety.

  • Tak, KRL, cyberpunk się zaczął. Informacja i wiedza są nową walutą. I dobrze, żeby ten film to uświadomił szerszej publiczności.

  • Ja mam tylko zastrzeżenia do robienia biografii kogoś, kto jeszcze żyje bez jego wyraźnej zgody.

    A film spoko, dla mnie najważniejszy motyw mizoginii, tradycyjnie, czemu odrobinę dałem upust u siebie.

    A w Atlanticu jak byłem to wiało i zimno było.

  • Czy ja wiem, czy bez jego wyraźnej zgody? Gdyby się nie zgodził a potem by mu się nie spodobało to by ich pozwał a to im by się nie opłacało chyba.

  • Dopóki nie kłamią, to pozew nic by nie zrobił. Mnie chodzi o opowiadanie nawet prawdy o kimś, ale intymnej. W tym sensie niespecjalnie się różni Fincher od paparazzich i redakcji tabloidów.

  • @bekon: ewidentnie chciałeś popisać się mądrym słowem ale nie zrozumiałeś tego filmu, jednym z powodów dla, którego główny bohater tworzy facebooka’a jest chęć zwrócenia na siebie uwagi ex-dziewczyny.

  • Zuckeberg powiedział, że jeśli chodzi o jego postać w filmie to jedyną rzeczą jaką przedstawili zgodnie z prawdą jest jego garderoba. Nie wiem na ile można ufać facetowi, który pogina w zimę w klapkach, ale jak wiadomo hollywoodzkie produkcje opierają się na faktach dość wybiórczo i lubią dodać tu i tam wybuch czy robota (metaforycznego).

  • h2o, dosyć mizoginiczne były te sposoby zwrócenia na siebie uwagi. chyba, że naprawdę sądzisz, że napisanie o byłej lasce, że jest suką z małymi cyckami + porównanie wszystkich kobiet do zwierząt to właśnie to, co świadczy o szczerym uczuciu i chęci wznowienia znajomości ;)

  • ale przecież to były jego problemy z ego! pocisnął swoją byłą dziewczynę, bo go rzuciła, tak samo jak (spoiler) rozwodnił akcje przyjaciela, bo dostał się do lepszej uczelni (przynajmniej był to jeden z powodów). prawdę powiedziawszy nie pamiętam tego fragmentu, w, którym zuckerberg nazywał wszystkie dziewczyny sukami (może chodzi Ci o moment, w którym mówi, że „wszystkie bostońskie studentki to suki”?) ale dam głowę, że mówił to pod wpływem emocji ;).

  • @H20

    A jak ustosunkujesz się do motywu zrobienia strony z porównywaniem lasek i oceniania ich, chociaż w realu nie masz szans być z żadną z nich, tak jak ówczesny Zucker w filmie?

Dodaj komentarz