Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Stacja arktyczna Zebra


książki · komentarzy 9

stacja arktyczna zebra

Dotychczas na mojej liście środków do walki z upałem wysokie miejsce zajmowało „Whiteout”, to komiksowe oczywiście. Rok temu na kiermaszu książek zapakowałem cały plecak różnymi pulpowymi kryminałami z PRL-u, wśród których trafiła się także wydana już w 1990 „Stacja arktyczna Zebra” Alistaira MacLeana. Mając przed sobą kilka godzin jazdy pociągiem wygrzebałem ją teraz z dna regału i okazało się, nic tak dobrze nie chłodzi, jak klasyka.

„Zebra” mrozi na dwa sposoby. Po pierwsze, jest pełna scen rozgrywających się podczas nocy polarnej. Burza śnieżna, odmrożenia, złamania, ślizganie się po lodzie. Żywioł jest bezlitosny i przerażający, taki jak potem będzie w „Whiteout”. Po drugie, akcja toczy się także na pokładzie atomowej łodzi podwodnej, a mało jest bardziej przerażających miejsc na Ziemi niż pokłady łodzi podwodncych. Na dodatek tych płynących przez morze arktyczne i nie mogących znaleźć miejsca, aby wynurzyć się na powierzchnię – wiadomo, lód. Lód jest zimny.

Przy tym, „Zebra” jest po prostu świetnym kryminałem, z rodzaju tych, który do końca nie zdradza, kto zabił i trudno jest się domyśleć w trakcie. To miła odmiana po kilku ostatnich książkach z lat 90. które miałem okazję czytać. Już nie pamiętam, czy ekranizacja jest równie dobra, oglądałem ją jeszcze w zeszłym wieku.

Jak zawsze podczas lektury starszych książek, najbardziej cieszą mnie różne szczegóły. W 1990 tłumacz nie wiedział jak przetłumaczyć „french fries” inaczej niż „frytki po francusku”, a wszyscy bohaterowie są wobec siebie bardzo grzeczni i nie przeklinają, jak to marynarze na atomowej łodzi podwodnej.

„Zebrę” wydał w 1990 Amber, wcześniej wydanie książki raczej nie wchodziło w grę. Napisana w trakcie Kryzysu Kubańskiego opowiada o szpiegowskich zmaganiach Anglosasów z Sowietami. Przez aferę przemyka nawet polski samolot wykorzystany do przemytu pewnej ważnej rzeczy.

Tak czy siak, chłodzi znakomicie. Za tydzień robię sobie maraton wszystkich filmów animowanych z pingwinami w roli głównej. Albo i nie.

komentarzy 9

  • Też mam tę powieść z jakiegoś kiermaszu, świetna. Nie wiedziałem, że jest ekranizacja, muszę się rozejrzeć.

  • Był był, całkiem szybko po napisaniu książki. Choć z tego co patrzę po obsadzie, to wszyscy mają inne imiona, więc nie wiem ile ma wspólnego z oryginałem już: http://www.imdb.com/title/tt0063121/

    Streszczenia fabuły też sugerują nieco inny rozwój wypadków.

  • no – w końcu. i z petardy – “Stacja arktyczna Zebra” i „Noc bez brzasku” to moje dwie najlepsze książeczki czasów licealnych zaraz po wszystkim co napisał Dick.

    a ekranizacja – jak na ekranizację – całkiem wierna. tak przynajmniej ją pamiętam bo to też liceum było. na TMT.

  • Zmrozic? ‚The Road’ by McCarthy – czlowiek sie zaczyna zastanawiac gdzie i ile kocy ma w domu…

  • Maclean był moim fejwrit pisażem z okrsu podstawówki. najlepiej mi te drugowojenne historie wchodziły. Tylko dla orłów w sumie ma nawet dość zimowy klimat, więc na czasie.

  • Mnie najbardziej książek MacLeana podszedł cykl o UNACO. Zresztą odnosze wrażenie, że dawniej książki sensacyjne były fajniejsze. Szpiedzy, niczym Superman, łazili po budkach telefonicznych, wsiadali do taksówek z okrzykiem „Za tym czerwonym samochodem”. A teraz nic tylko satelity, komórki i internety.

  • właściwie to teraz tak jak sobie przypominam: „Noc bez brzasku” jest bliższa takiemu np.“Whiteout”. kurde – właściwie to “Whiteout” jest mega zajebiście inspirowany „Nocą…” jak tak teraz się zastanowiłem.

  • huh, Maclean, pozna podstawowka i podkradanie ksiazek z polki taty ;)

    „Stacje Arktyczna” przeczytalem wtedy chyba ze trzy razy i nawet ostatnio chcialem siegnac, ale balem sie ze zepsuje sobie piekne nostalgiczne wspomnienia z dziecinstwa (czytanie z latarka pod koldra itepe ;) )

    Jak juz lod skuje jezioro Dabie i zatesknisz za sloncem Konradzie, siegnij po Macleanowego ‚Mrocznego Krzyzowca’ :D

  • Tez mam ta ksiazke, i nawet w takim samym stanie wizualnym ;) Niesamowiecie wciaga..

Dodaj komentarz