Festiwal Animator odbywający się w Poznaniu jest obecnie największą imprezą poświęconą animacji w Polsce – jej program obfituje w różnego rodzaju retrospektywy, zarówno poszczególnych autorów jak i tematyczne, filmy dla dzieci, projekcje z muzyką na żywo, i oczywiście, konkursowe krótkie metraże. Wyniki konkursu ogłaszane są podczas gali zamykającej festiwal, a zwycięzca, zdobywca „Złotego Pegaza” otrzymuje 60 000 złotych (brutto). Dzisiejszy tekst jednak nie przybliży wam profilu tegorocznego szczęściarza, ani nie streści co działo się ciągu tygodnia trwania festiwalu. Zamiast tego, proponuje subiektywne „best of”, czyli filmy, które zwróciły moją uwagę i zostawiły z uśmiechem na ustach lub wyrazem głębokiej zadumy na twarzy. Niektóre zaprezentowane zostaną w całości, a w przypadku reszty będzie musiał wystarczyć sam trailer, i nadzieja, że dane animacje znajdą się kiedyś na zbiorczym DVD… więcej…
Więcej o wykorzystaniu motywu ośmiornicy w politycznej ikonografii poczytacie tutaj
Tym razem w Niedzieli same zwiastuny m. in.: adaptacji komiksu, nowego potworzastego filmu, długo oczekiwanej gry, a także fałszywy zwiastun filmu sprzed lat. Zzzzz więcej…
Dotychczas znałem Zygmunta Miłoszewskiego, jako „tego piszącego felietony o grach pisarza” i bliższej styczności z jego twórczością nie miałem. Z felietonami zazwyczaj się zgadzałem, jednakże po przeczytaniu „Uwikłania” kompletnie zapomniałem, że kiedykolwiek je napisał. więcej…
Dla odmiany od zwyczajowych panoram z poukrywanymi tytułami filmów czy nazwami zespołów, dwu minutowa animacja w której ukryto 35 filmów. Ja zidentyfikowałem tuzin – kilka jednak jest chyba trochę zbyt nieprecyzyjnych, jak choćby „cokolwiek z kłami wampira”.
Zakończył się pierwszy rozdział „Scientia Occulta” Łukasza Okólskiego i Roberta Sienickiego. Przy tej okazji autorzy zapowiedzieli, że ich dotychczas znany z internetu komiksu pojawi się również na papierze nakładem Mroja Press. Gdzieś w 2011 roku.
Orange Warsaw Festival nie ma jakiejś specjalnie długiej tradycji, ale podobało mi się, że była w Warszawie darmowa impreza, na której mogłem sobie posłuchać Crystal Method, NERD czy Calvina Harrisa. Po prostu się przejść i zobaczyć. Teraz sponsorem jednak nie jest już miasto, a TVN, więc impreza musi na siebie zarabiać. Ktoś chętny na zapłacenie 900 złotych za miejsce w sektorze VIP aby obejrzeć Agnieszkę Chylińską i Edytę Bartosiewicz? Normalny karnet za dwa dni to 120 złotych, czyli niby nadal taniej niż podobne imprezy, ale… patrz zdanie poprzednie.
Chcecie sprawdzić swoją wiedzę z growych ścieżek dźwiękowych? Możecie to zrobić tutaj. Trudnawe, wszystko brzmi jak Final Fantasy.
Niesamowite, ale „Nine Planets Without Intelligent Life” doczekało się nowego odcinka. Co następne, tekst na Motywie nie będący zbiorem linków? Strach pomyśleć.
Z cyklu „widzieliście to dwa lata temu, ale już zapomnieliście”: płatna ławka.
Dotychczas na mojej liście środków do walki z upałem wysokie miejsce zajmowało „Whiteout”, to komiksowe oczywiście. Rok temu na kiermaszu książek zapakowałem cały plecak różnymi pulpowymi kryminałami z PRL-u, wśród których trafiła się także wydana już w 1990 „Stacja arktyczna Zebra” Alistaira MacLeana. Mając przed sobą kilka godzin jazdy pociągiem wygrzebałem ją teraz z dna regału i okazało się, nic tak dobrze nie chłodzi, jak klasyka. więcej…
Paweł: Ø To musiało nadejść. Gdy za sprawą Roberta Sienickiego trafiłem na trailer „Twilight for Guys”, wiedziałem, że to film dla mnie. I dla wszystkich udręczonych wampirami. Nawet w komiksach Marvela są ostatnio wampiry. Czy świecą? Nie wiem, boję się sprawdzić.
Ø Pogubiłem się już w plotkach o amerykańskim remake’u „Akiry”. Jedno jest pewne – tak nie powinien wyglądać.
Ø Dużo się mówi o spłycaniu i ułatwianiu obecnych gier. Ale do tych naprawdę hardcore’owo łatwych jeszcze nie doszliśmy.
Ø Tydzień wąsów już dawno za nami, a ja dopiero teraz trafiłem na tak wspaniałą kolekcję owłosienia… Gdzie jesteś wehikule czasu, gdy go potrzebujemy?
Ø Widzieliście już najnowszy wygłup muzyczny Beardymana? Zobaczcie koniecznie. Beatbox dla niego jest jak pierścień dla Green Lantern – może nim wykreować wszystko.
Ø Każdy bywalec koncertu metalowego, rockowego, punkowego widział chyba kolesi udających w powietrzu grę na gitarze. Okazuje się, że air guitar to tak popularna i unikalna moda, że o profesjonalistach startujących w International Air Guitar Championship kręci się dokumenty. Film nie jest nowy, ale ja dopiero teraz wpadłem na jego trailer. Nawet Roten Tomatoes się podobał. A mówią, że gracze w „Guitar Hero” są dziwni.
Ø Przy okazji – czy zdawaliście sobie sprawę jak ważną rolę w heavy metalu odgrywa harmonijka. Koniecznie posłuchajcie „Enter Sandman”, choć na początku średnio przypomina oryginał.
Ø Marvel wypuścił kozacki teledysk promujący „Shadowland” – komiksowy event, w którym to Daredevil ma stać się największym zagrożeniem dla świata – a przynajmniej dla ulic Nowego Jorku. Po licznych zapowiedziach obawiałem się, że całe wydarzenie nadmiernie się rozrośnie, ale checklista wskazuje, że tak naprawdę wystarczy główna seria i mini „Shadowland”. No i one-shot z niepowtarzalnym Bullseyem.
A sam teledysk:
* Jeśli nie pamiętacie, to dzisiaj odbywa się druga tura wyborów prezydenckich. Możecie zagłosować na dowolnego kandydata, pod warunkiem, że jego nazwisko zaczyna się na literę K. Oraz kończy na „ski”.
* Z cyklu „absolutnie niepotrzebne amerykańskie wersje europejskich filmów” : zwiastun „Let me in”, czyli adaptacja szwedzkiego „Let the Right One In”. Tym razem jednak bez afroamerykańskiej obsady z Chrisem Rockiem na czele.
* Więc wczoraj po raz pierwszy obejrzałem którąkolwiek ekranizacje Pottera w całości – wcześniej wielokrotnie próbowałem, ale nuda nie pozwala mi skończyć. W dobrym towarzystwie udało się jednak „Czarę ognia” zaliczyć i przypomnieć, czemu nie warto oglądać pozostałych. Tymczasem jednak do sieci trafił zwiastun rozbitych na dwie części „Insygniów śmierci” i miałem ciary. Ale to głównie przez widok dwóch ludzkich mas biegnących na siebie.
* To trochę niesamowite jak sobie pomyślę, że żyjemy w czasach, w których taki gość jak Steve Martin ma swoją stronę internetową. Niby oczywiste, a jednak. Tymczasem ma i można na niej znaleźć fikcyjną, acz zabawną, listę wymagań związanych z organizacją występu komika.