Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Batman: The Return of Bruce Wayne #1


import · komentarzy 9

Batman: The Return of Bruce Wayne #1 (kliknij po okładkę)

Historia, którą DC przedstawia nam w swojej nowej miniserii „The Return of Bruce Wayne” wydaje się dobrym momentem, by wrócić lub też na chwilę wskoczyć do bat-uniwersum. Grant Morrison, zwany też szalonym Szkotem, budzi wiele kontrowersji scenariuszami, które pisze dla Mrocznego Rycerza. Czy powrót tej postaci nastąpi z równym hukiem jak zniknięcie?

Nie trzeba wiedzieć wiele, by wkręcić się w historię, wystarczy informacja, że w wyniku kolejnego wielkiego kryzysu – w historii „Final Crisis” – Darkseid zabił Batmana. Kadr z Supermanem niosącym jego ciało obiegł cały internet. Ale jak wiadomo – w świecie superhero mało kto ginie naprawdę (spoiler!). Na zabicie Batmana nawet Morrison nie może sobie pozwolić. Moc promieni Omega była tak wielka, że cisnęła Brucem przez wieki – wylądował w szeroko pojętej epoce jaskiniowej.

Batman: The Return of Bruce Wayne #1

„The Return of Bruce Wayne” ma pokazać Batmana w różnych epokach, które zgadywać można z ujawnionych okładek. Widać Bruce znajduje jakiś sposób, by przenosić się w czasie, aż do współczesności. Jednak pierwszy zeszyt skąpi wyjaśnień – jest tylko kilka niejasnych sugestii. Nie wiadomo nawet czy Batman pamięta wydarzenia, które nastąpiły. Jeszcze więcej pytań stawia zakończenie, gdy zostaje rzucony do kolejnej epoki. Można się domyślać, że nie do końca ma kontrolę nad swoją podróżą. Albo jeszcze nie wie, że ją ma. Niezłym cliffhangerem jest epizod z ekipą herosów poszukującą Batmana – z rozmów wynika, że jego powrót niekoniecznie musi wyjść współczesności na dobre. Daje to nadzieję na nagłe zwroty akcji w przyszłości i sprawia, że z niecierpliwością czeka się na następny numer.

Batman: The Return of Bruce Wayne #1

Jednak sama przygoda Bruce’a w prehistorii to dość rozczarowująca, nieoryginalna wizja prehistorycznego Batmana, który stara się chronić dobrych jaskiniowców przed złymi kanibalami. Ma prehistoryczny stój, ale współczesne gadżety – Morrison idzie na łatwiznę, nijak nie zmuszając siebie i Bruce’a do pokombinowania nad nowa formułą Batmana i sposobami radzenia sobie w epoce. Po prostu – pas przetrwał, a Wayne pamięta jak go używać. Batman prehistoryczny nie różni się właściwie od współczesnego – nawet łatwiej zostaje uznany za istotę nieludzką. Morrison bawi się symboliką Mrocznego Rycerza i trochę przegina, ocierając się o śmieszność – przykładem niech będzie młody jaskiniowiec zafascynowany obcym przybyszem, który maluje sobie maskę na twarzy i nietoperza na tarczy, stając się groteskową parodią Robina (nieważne, że jest wnukiem znanej postaci z DC). Pewnie lepiej bym się bawił przy dłuższej historii, która pozwoliłaby Batmanowi lepiej wpasować się w epokę, oderwać od współczesności. Mam nadzieję, że kolejne jego wcielenia będą ciekawsze.

Batman: The Return of Bruce Wayne #2-#4

Pomysł na „The Return of Bruce Wayne” nie jest specjalnie oryginalny. Można zażartować, że został ściągnięty z „Tytusa, księgi VIII”, gdy chłopcy, także cofnięci w czasie, postanawiają biegiem dogonić właściwy rok. Zostając jednak na właściwym podwórku – póki co „TRoBW” łudząco przypomina sagę „Time and Time Again”, gdy to Superman był rzucany w czasie. Dla amerykańskich odbiorców rok 1991 to jak prehistoria, ale dla polskiego czytelnika z epoki TM-Semic to wciąż świeże wspomnienie. Pamiętam, że „Time and Time Again” była dość nudną historią i najlepszej rozrywki dostarczało obserwowanie Supermana w różnych wcieleniach, z różnych epok. Mam nadzieję, że „The Return of Bruce Wayne” spróbuje czytelnika zaciekawić czymś więcej niż tylko tylko nowymi strojami Batmana-kowboja czy Batmana-pirata. Jak na razie nie jest to pewne, ale dam szansę kolejnemu zeszytowi.

komentarzy 9

  • Wierzę, że Morrison da rade wyciągnąć z tego takiego sobie pomysłu coś niezłego i koniec końców tRotBW będzie przynajmniej porządną historią. Ale to się przekonam dopiero jak wyjdzie TP/HC.

    Z Batmana na bieżąco zbieram tylko „Batman and Robin” i jestem bardzo kontent.

  • Mam podobne odczucia do tego numeru. Średniak, ale mam nadzieję, że dalsze numery będą bardziej ciekawe.

  • Przetrwanie pasa i zmiana czasu oraz utrata pamieci to działanie promieni Omega. One nie przenoszą czlowieka tylko więżą jego świadomość w takiej pułapce. Wariujesz od tego – przegrywasz.

  • @JAPONfan

    to brzmi prawie logicznie :]

  • That’s just silly.

  • To po prostu Grant. I tu nic więcej się powiedzieć nie da. Kiedyś znów będą publikować normalne Batmany, jak za czasów O’Neila, czy Granta (Alana!).

  • nie znam się, ale na moje ucho ta historia w samych założeniach brzmi na tyle durnie, jakby była wzięta ze złotej ery komiksów.

  • łeee, jak zobaczyłem kiedyś okładki to nawet myślałem żeby zainwestować w tę serię. Ale fragment Pawła o „pasie” mnie mocno od tego zakupu odwiódł.

  • Hej, wymyślił to Kirby w latach 70(?) wtedy ten rudy piegowaty od Supermana miał własną serię.

Dodaj komentarz