Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

MDRiD: Zestaw Komediowy


animacja, Motyw Rodzicom i Dzieciom · komentarze 44

titlekomedia
W dzisiejszym wydaniu cyklu „Motyw Rodzicom i Dzieciom” nie pojawi się zbyt wiele morałów wychowawczych. Czas na kreskówki, których podstawowym zadaniem jest śmieszyć widza, w najróżniejszy sposób. Oto trzy zupełnie odmienne tytuły obecnie przodujące pośród kreskówek czysto komediowych.

Niezwykłe Przypadki Flapjack’a
flapjack
Pozycja tak dziwna jak i dla najmłodszych widzów ryzykowna. Witajcie w Sztormowie, gdzie wraz z wielorybem Bańką i Kapitanem Knykciem mieszka mały chłopiec o imieniu Flapjack. Uwielbia przygody, przyjaźń i swoje marynarskie ubranko. Chłopiec i Kapitan Knykieć wplątują się w najróżniejsze tarapaty, bardzo często wynikające z głupoty Kapitana lub nieodpartej chęci bycia „poszukiwaczem przygód”. Z normalniejszych przypadków udało im się pójść do szkoły, unieść wieloryba w przestworza, wytresować Knykcia jak fokę i wywołać zabójczą epidemie w całym Sztormowie. Wszystko to w dość surowej, acz przemyślanej żeglarsko-rybackiej oprawie, na którą składają się zapleśniałe pomosty, obleśne tatuaże, przedziwne twarze morskich wędrowców i wieczne zachmurzenie na niebie. Serial posiada klimat – obrzydliwy, ale wciągający. Najważniejszy jest jednak niesamowity humor, wynoszący dowcipy na nowe wyżyny abstrakcji i absurdu. Specjalne efekty dźwiękowe, kuriozalne fabuły i zaskakujące puenty to standardowy poziom Flapjacka. Serial rzadko sięga do popkultury, jest bardzo mocno osadzony w drobiazgowo skonstruowanym świecie „morskich opowieści”. Twórca „Flapjacka”, Thurop Van Orman jako dziecko zakradał się na bagna aby słuchać opowieści rybaków, a parę lat później sam wyruszył w daleką podróż łódką… Niestety zgubił się i wrócił po paru dniach. Obecnie wymyśla przedziwne fabuły i użycza swego dziewczęcego głosu głównemu bohaterowi.

W polskiej wersji językowej usłyszymy genialnego Leszka Zdunia jako Flapjack’a oraz Andrzeja Szopę grającego Kapitana Knykcia. Obaj panowie doskonale pasują do ról, a nadwiślańskie tłumaczenie dowcipów i dialogów zadowoli nawet najbardziej wymagającego widza.


Przygody Timmy’ego

timmy
„Wróżkowie, Chrzestni Wróżkowie…” – właśnie tak powinien nazwać się serial, którego głównym bohaterem jest chłopiec posiadający dwoje zwariowanych, magicznych rodziców chrzestnych. Polski „Disney Channel” jednak zdecydował się na banalny tytuł bezczelnie zdradzający fabułę animacji: „Przygody Timmy’ego”. Na szczęście reszta dowcipów i dialogów zachowała się w kształcie zbliżonym do oryginalnego, dzięki czemu kreskówka jest błyskotliwa i zabawna. W porównaniu do „Flapjacka” to łagodniejsza komedia, z bardzo przyjaznym dizajnem i lżejszą atmosferą. Dowcip „Przygód Timmy’ego” polega na szalonych wyczynach wróżków chrzestnych bohatera, sprytnym wynaturzaniu sytuacji oraz odniesieniach do świata komiksów i filmów. Jest to humor zrozumiały dla szerszej widowni, nie silący się na abstrakcyjne porównania i metafory. Serial jest dynamiczny i zwariowany, ale fabuły odcinków prowadzone są w nim klasycznie. Takie połączenie umiejscowiło „Przygody Timmy’ego” na drugim miejscu w rankingu popularności produkcji kanału Nickelodeon, zaraz po „Spongebob’ie Kanciastoportym”. Dzięki temu pomysłodawca Butch Hartman stał się rozpoznawalnym twórcą serialów animowanych i mógł rozpocząć pracę nad kolejną kreskówką o nazwie „Danny Phantom”.

Pierwsza wersja polskiego dubbingu serialu to arcydzieło samo w sobie. Zatrudniono najpopularniejszych obecnie aktorów głosowych, takich jak Joanna Pach, Tomasz Bednarek, Jacek Kopczyński, Anna Apostolakis oraz Cezary Kwieciński. Niestety druga wersja, obejmująca trzecią i czwartą serię jest ogromnym zawodem. Inni dubbingowcy, nie przetłumaczona czołówka i dużo mniejszy budżet sprawiły, że po zapoznaniu się z odcinkami z pierwszego i drugiego sezonu, kolejne dwa stają się nieoglądalne.

Chowder
chowderkomedia
Chowder dorobił się już recenzji na Motywie, ale zasługuje również na dodatkową prezentację w zestawie komediowym. W ciągu ostatniego roku serial stał się jeszcze bardziej zwariowany i kolorowy, znaleźć w nim można było odniesienia do coraz to dziwniejszych produkcji i nie zwalniał ani na chwilę – niestety zatrzymało go „Cartoon Network”. Piątego kwietnia zakończona została regularna emisja nowych odcinków. Wiadomo, że pojawi się jeszcze „specjał” finałowy zatytułowany „Chowder Dorasta”, dokłada data nie jest jednak znana. Twórca serialu – C. H. Greenblatt – zdradził fanom, że opuścił już Marcepanowo, ale nie stracił weny i zapału. Obecnie pracuje nad nową, tajemniczą produkcją dla „Nickelodeon”.

komentarze 44

  • W nowym dubbingu „Przygód Timmy’ego” nie tylko czołówka została nieprzetłumaczona, ale w ogóle wszystkie piosenki.

    Za jedyną zaletę nowego dubbingu można by uznać jedynie akcent Jorgena von Pyton. Z tym że nie na pewno ;)

  • Jestem totalnym fanboy’em flapcjacka.
    Mój numer jeden na liście ever!

    Przygody Timmy’iego lubiłem, ale niestety nie mam już DC.

  • „Chowder” zupełnie mi nie podszedł. Tak jak Flapjack i Timmy to perełki oferty kanałów dla dzieciaków (razem z Fineaszem i Ferbem), tak Chowder, nawet mimo najlepszych chęci (pobudzonych przychylną recenzją Zuzi) niestety wypada jak dla mnie blado i, nomen omen, niestrawnie.

  • lol! nie wiedziałem, że w oryginale bańka z językiem na wierzchu sepleni… zawsze to, że mówi normalnie w polskiej wersji wydawało mi się absurdalnie śmieszne ;D

  • flapjack jest tak obleśny, ze po obejrzeniu jednego odcinka zebralo mi sie na pawia. zuzia, jestes pewna, ze to dla dzieciakow ok?

  • @fragos
    smaczek polskiej wersji?:)

    @unka
    Toteż piszę że ryzykowna pozycja :D. Absolutnie najohydniejszy jest odcinek z epidemią. Nie mogłam na to patrzeć.

    @Grim
    Ja osobiście chowdera bardzo lubię, poniekąd dlatego ze jest taki kolorowy i bajkowy (całe marcepanowo to ciekawe, zwariowane miasto). Natomiast na początku mi się nie podobał, tak samo flapjack również wydawał mi się nudny jak obejrzałam pierwsze 2 odcinki. A teraz uwielbiam obydwa seriale… A mają baardzo różne klimaty. Nie powiedziałbym że chowder wypada blado – nawet jeśli nie wszystkim się podoba, to wyróżnia się dizajnem i ogólnym konceptem.

  • ja widzialam tylko ten gdzie flapjack znecal sie nad kaczką przebierając ją za dziecko. bylo mi autentycznie żal tej kaczki. swojemu ewentualnemu dziecku pozwole okladac takie psychozy po 12 roku zycia.

  • @unka
    niegłupi pomysł.

  • Bogowie, tak!

    Grim, masz u mnie minusa. Idź do kąta i przemyśl swoje zachowanie.

    „Przygody Timmy’ego” poglądywałem na Disney Channel ostatnio i średnio mi się podobały. Takie do obejrzenia. Ale teraz nie wiem, z którego sezony były te odcinki. Może z tych pierwszych faktycznie są lepsze. Zamiast Wróżek Chrzestnych osobiście zaproponowałbym „Finneasza i Ferba” albo „Johnny’ego Testa”, albo „the Mighty B!”, w której ostatnio się zakochałem. Widziałem dopiero dwa odcinki, ale były świetne.

    Co do pozostałej dwójki…Flapjack i Chowder to klasa sama w sobie.

    „Lubię piosenki o musztardzie.”

  • Spell, za Johnniego Testa dostaniesz łomot przez internet.
    Chowder jest nawet OK, ale brak Fineasza i Ferba smuci. Oddparents nie lubię, taki mamut pozostały z czasów świetności Spongeboba (który też bardziej zasługuje na miejsce w zestawieniu).

  • Jak czas pozwoli to w ogóle jest w planie „zestaw komediowy 2”, między innymi ze spongebobem. Ale Johnego Testa tam nie będzie…

    Na razie jednak chwila przerwy od ustalania jaki dana kreskówka ma typ humoru.

  • Well duh, Johnny’ego Testa świetnie się ogląda. Nijak mu do poziomu do Flapjacka, Chowdera czy Finneasza i Ferba, ale daje radę.

    Zuzia:
    „A teraz uwielbiam obydwa seriale [Flapjacka i Chowdera]… A mają baardzo różne klimaty.”

    Owszem, różnią się klimatem, i to bardzo, ale mają sporo wspólnego. Obydwie kreskówki opierają się na relacji mistrz-uczeń, przy czym uczeń jest naiwnym dzieckiem, a mistrz jest zwichrowany, ale doświadczony. Do tego akcja obydwu kreskówek dzieje się w wymyślonych miastach, które nawet same w sobie są swego rodzaju postacią.

  • Flapjack jest świetny, oglądamy z Zu, Timmy jest taki sobie, natomiast Chowder jest straszny. Odrzuca na starcie grafiką i jest koszmarnie głupi.

  • Flapjack jest przepiękne. PRZEPIĘKNE.

  • Piękny zestaw.
    Moje 3 ulubione kreskówki.

    Flapjack wywindował mój gust na niebotyczny poziom i wolę dziesiąty raz patrzeć na ten sam odcinek flapjacka niż na jakąkolwiek inna kreskówkę.
    Właśnie kupiłem pierwsze dvd z tymże i pewnie tak spędzę najbliższy weekend.

    Na drugim miejscu jest „Chowder”. Jedynie jego nowy odcinek odciągnie mnie od powtarzania „Flapjacka”.

    Z „Timim” to szorstka przyjaźń. Pierwotny dubbing był świetny, a nowy tak fatalny, że popsuł mi radość oglądania w ogóle. Tym sposobem ta kreskówka odpadła z mojej czołówki przywracając na podium „SponchBoba”.

  • Flapjack to taka mała perełka, którą mogę oglądać po 100 razy i która przywraca mi nadzieje, że porządne bajki dla dzieci jeszcze nie umarły :)

  • Zapomniałem dodać od siebie, że Chowder mi nie wchodzi, a Johnny Test to jakieś nieporozumienie ;)

    Ciekawe czy można dostać jakieś T-shirty z Flapjackiem? :>

  • Spell, za Johnny’ego Testa masz u mnie kopa. Idź do kąta przemyśl swoje zachowanie.

  • Z wyżej wymienionych widziałem tylko Chowdera, który jest jednym z najbardziej tępych i irytujących bohaterów w historii.

  • A będzie cos z serii „tych rzeczy dziecku nie pokazuj”?

  • Och tak, och tak, to świetna myśl! :D Na taki odstrzał poszłyby kultowe seriale pokroju Krowy i Kurczaka czy animowanego Beetlejuice’a :D

  • Krowa i Kurczak to akurat dobry serial – tylko że strasznie pokręcony…

  • Pamiętam, że obejrzani po polsku „Krowa i Kurczak” strasznie mnie rozczarowali; znałem ten serial jeszcze z anglojęzycznego CN i byłem przekonany, że jest niesamowicie śmieszny. Nie był. Za to lubiłem „Jama Łasicę”.
    Z innych takich rozczarowań pamiętam jeszcze „Dwa Głupie Psy”, które po latach okazały się zaskakująco nudne.

    Dlatego właśnie boję się wracać do „Hey Arnold!”, które oglądałem jakieś 9-10 lat temu na niemieckim Super RTL (ledwo co rozumiejąc). Nie wiem, czy serial wytrzyma próbę pamięci.

  • Ja raczej myslalem o „bliźniakach crumb” no i „włatcy much”.

  • Wy, którzy nie lubicie Chowdera, nienawidzę Was.
    Nienawidzę też tych, którzy zdejmują go z anteny.

  • JAPONfan – dwie pierwsze serie „Bliźniaków Cramp” są dobre. Natomiast 3 i 4 są już zupełnie inne i (moim zdaniem) nie zasługują na uwagę ze strony widzów.

  • JAPONfan – Bliźniaki Cramp zdecydowanie. Do tego „Kacper i szkoła postrachu” i „Batman: the Brave and the Bold”. Z chęcią przeczytałbym artykuł “tych rzeczy dziecku nie pokazuj”.

    A z dobrych kreskówek na CN przypomniały mi się jeszcze „Ed, Edd i Eddy” i „Młodzi Tytani” (ci ostatni mają dobrą animację i humor, ale niosą ciężar błędów wszystkich superbohaterskich historii).

  • Ha! A ja tam lubiłam „Bliźniaków Cramp” póki nie zmienili dubbingu i tłumaczenia imion w kolejnych seriach.

    Najlepsza scena serialu – gdy Wayne wyrzucił swoją harfę na złomowisko, żeby nadzorca (Joe) jak najszybciej ją zniszczył.
    *Trzask Brzdęk*
    „Dzięki, Brudny Joe!”
    „Wszystko dla sztuki…”

    Natomiast „Kacper i szkoła postrachu” to rzeczywiście porażka.

  • Jak dla mnie – i będę to chyba już powtarzał w każdej dyskusji dotyczącej kreskówek – najlepszym serialem na CN był przegenialny „Owca w Wielkim Mieście”. I wciąż mam nadzieję, że kiedyś zostanie on wydany na DVD.

    A propos, świetny aktorski (!) trailer:

    http://www.youtube.com/watch?v=u2jOH8Q1DKk

  • @I.Inni
    „Owca w Wielkim Miście” rzeczywiście była przegenialna. Generał Konkretny i Szeregowy Równoległy rządzili.

  • @Spell – jak to „Batman Brave and the Bold”? Że niby on zły? Gdzie? W którym momencie? To fenomenalnie przepchana odniesieniami do historii superhero (dla dorosłych) nieskomplikowana naparzanka (dla dzieci) w radosnej formule golden age. Widziałeś odcinek z Music Meisterem?
    Albo Bat-Mitem?

    @zuzia – ja nie uważam, że to serial zły. Tak samo Beetlejuice. Tylko dziecku bym go nie pokazał, bo za bardzo zwichrowany :D

  • Ja tam za „Owcą w wielkim mieście” nie przepadałem. Za to z tych starych, cartoonowych kreskówek fajni byli „Strażnicy czasu”.

  • Johnny Bravo all the way.

  • z CN „2 stupid dogs” rzadzilo do czasu wejscia na arene Dextera i jego mecha do gry w kosza. (Dodge ball!). Johnny Bravo tez dawal rade. Pozniej to zycie, dzieci ktore dorastaja, wiec chwala Ci Zuzanno za ten przeglad;) Dla 3-latkow polecam animacje, bodajze szwajcarska, – Pingu. Krecik i Reksio polegli przy niej chwalebine;)

  • Ciekawe dlaczego nikt nie wspomniał o ‚atomówkach’ jeszcze? Tylko ja się tak jarałem, nimi? Czy to po prostu taki kanon o którym nie trzeba wspominać? :>

  • tez sie jaram Atomówkami. najlepsiejszy odcinek ever to „Meet the Beat-Alls”, ale niestety przepada w polskim tłumaczeniu.

  • E tam. Ja jak byłam mała to uwielbiałam animowanego Beetlejuice’a i Krowę i Kurczaka.
    W zestawie komediowym brakuje mi Domu dla zmyślonych przyjaciół Pani Foster. A to jedna z niewielu, które zawzięcie oglądam.

  • @izeq – i ja też. Zwłaszcza oglądane na niemieckim RTLu i oryginalnym, anglojęzycznym Cartoonie.

  • Świetną kreskówką jest też „Klan Na Drzewie”, będący bardzo zabawną grą z konwencjami sf/fantasy/filmu sensacyjnego/co tylko jeszcze zdołacie wymyśleć.

    Trochę na podobnym schemacie opierał się „Fillmore na tropie”, ale tutaj fabuła czerpała z seriali kryminalnych z lat 70. (i to jak!).

  • Nie wiem, mi to nowe tlumaczenie zupelnie zmienily. O ile wczesniejsze byly jeszcze znośne to te sa maksymalnie głupie i „Maniek” tylko podkreśla ze dzieci powinny zostac odebrane rodzicom i rozdzielone.

  • Chowder jest rzeczywiście niesamowity, zwłaszcza nawiązania.

    http://www.youtube.com/watch?v=uktglfqc2Ro

    Jeśli ktoś grał w Katamari, to będzie się nieźle szczerzył. Dubbing mi się podoba, a dawka absurdu jest odmierzona w sam raz. Sznycel, szef kuchni… każda postać budzi tam banana na twarzy, a całość jest i bardzo strawna dla starszych, i adekwatna dla młodszych – co jest rzadkie.

    Flapjack odstrasza tanim turpizmem, ale też jest oglądalny. Ostrzec należy jednak, że twórcy nie mają żadnych hamulców – co czasem jest dobre, czasem złe. Osobiście kocham tam głos golibrody i postać Kapitana oraz Bańki.

    Timmy z kolei jest IMO słabiutki. Nie tak słaby, jak Johnny Test (weri trendi dżezi end soł randum XD), ale słaby. Choć doceniłem go nieco bardziej, gdy usłyszałem nowy dubbing. Ten nowy po prostu każe natychmiast uderzyć się ręką w czoło i płakać gorzko nad losem tego świata.

    Ciepło wspominam też Jama Łasicę. Poza dowcipami o zadkach humor wysokiej klasy.

  • W liceum byłem wilekim fanem Underdoga emitowanego na bodajże RTL7:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Underdog_(TV_series)

    Kojarzycie?

    Niestety chyba teraz nigdzie tego nie puszczają. To był też taki absurdalny humor + urok oldskulu.

  • Fillmore na tropie!!

  • „Przygody Timmy’ego” były kiedyś genialne między innymi ze względu na świetny dubbing – palce lizać! A teraz… tego nie da się słuchać, nieważne jak dobra byłaby fabuła odcinków, dźwięk mnie od nich odstręcza.

Dodaj komentarz