Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Żywe trupy #9 – Tu pozostaniemy


papier · komentarzy 15

Żywe Trupy #9 'Tu pozostaniemy'
Pierwsze osiem tomów „Żywych trupów” przeczytałem za jednym zamachem, koniec ósmego odcinka był więc dla mnie pierwszym porządnym cliffhangerem, którego nie załatwia się przewróceniem strony. Na szczęście wydawnictwo Taurus ustabilizowało nieco cykl wydawniczy serii. Oczekiwanie na dziewiąty tom było nerwowe ale krótkie, bo trzymiesięczne.

Myślę, że każdy przyzwyczaił się już do tego, że życie grupki bohaterów „Żywych trupów” obfituje w liczne, ale w gruncie rzeczy niewielkie przewroty. Sytuacja szybko się stabilizuje, a trzon grupy ocalałych pozostaje właściwie ten sam. W tomie ósmym wydawało się, że po nim już nic nie będzie takie samo, a życie postaci czekają radykalne zmiany. Miałem też nadzieję, że opowieść o grupie podzieli się na kilka mniejszych, o poszczególnych postaciach. Trochę zmęczyła mnie tasiemcowość cyklu, liczyłem na odejście od dialogów i budowania relacji, na rzecz ukazania walki z niegościnnym światem. Jestem więc mocno rozczarowany, że w „Tu pozostaniemy” scenarzysta bardzo szybko przywraca chwiejny, ale jednak porządek. Życie bohaterów jest nadal niezmienne, podobnie jak moja niechęć do kreski Charliego Adlarda i Cliffa Rathburna, która miejscami wydaje się niechlujna i zniekształca rysy postaci.

Żywe trupy #9

Nie można jednak powiedzieć, że wydarzenia z „Stworzeni by cierpieć” nie miały wpływu na bohaterów. Pierwsza część tomu to Kirkmanowska wariacja na temat „Drogi”. Ojciec i syn walczą o przeżycie, lecz przede wszystkim walczą z samymi sobą. Zyskuje postać Ricka, który nękany chorobą i ułomnością fizyczną zrzuca maskę nieomylnego twardziela. Zaczyna wątpić w swoje zdolności ojcowskie i przywódcze, winiąc się za wydarzenia w więzieniu, z poprzedniego tomu. Jego autoterapia przybiera dość nieoczekiwaną formę. Z kolei mały Carl z jednej strony pragnie dorosnąć, z drugiej bardzo się tego boi, lecz jego wybory przedstawione są dość prosto w infantylnych monologach i niespecjalnie mnie poruszyły. Z drugiej strony – może taki właśnie jest klucz do ukazania dziecka zagubionego w świecie śmierci.

Oczekujących na zmiany ucieszy druga część tomu. Zaciekawi także tych, którym brakowało nieco mówienia o zombie w opowieści o zombie. Wreszcie można dowiedzieć się czegoś o naturze bestii. Wprowadzenie nowych bohaterów zaś sugeruje, że być może wkrótce poznamy jakąś część odpowiedzi na pytanie, które wisi w powietrzu od początku – co się właściwie stało ze światem? Postacie wojskowego i naukowca są pewną wskazówką, lecz mam nadzieję, że Kirkman nie zdecyduje się na kopiowanie zgranych teorii spiskowych. „Żywe trupy” znów przypominałyby „Jerycho”, tym razem sezon drugi.

Żywe Trupy #9 'Tu pozostaniemy' - Michonne

Zastanawiam się, w jakim kierunku pójdzie teraz seria. Część czytelników zapewne ceni „Żywe trupy” za to, że postapokalipsa jest w nich tylko dekoracją. Na jej tle pokazywane jest cierpienie, wola przeżycia, zezwierzęcenie i moralne rozterki ocalałych – prawdziwych „żywych trupów” w martwym świecie. Wolałbym, by akcja nieco przyspieszyła, a scenariusz ukazał zniszczoną cywilizację w nieco szerszej perspektywie, skupiając się na czymś innym, niż grupka tych samych bohaterów. Być może tak będzie i nowe osoby nie zostaną za chwilę rzucone zombie na pożarcie, by Kirkman mógł umieścić starą ekipę w bezpiecznym miejscu i dalej pisać kameralną telenowelę z zombiakami gdzieś w tle. Póki co jestem połowicznie zadowolony, lecz dam Kirkmanowi szansę przy tomie dziesiątym. Magia serialu nadal działa.

komentarzy 15

  • Czy ktoś z Was ma jakiś dobry i dość tani tablet który moglibyście mi polecić?

  • kup sobie wacom bamboo na start

  • 220 zł kosztuje, super sprawa.

  • Bamboo na start może być, tylko jaką ma powierzchnię ekranu, chodzi o rozmiar lub wymiar np: A5

    Sorry dopiero wstałem i głupoty piszę. Nie wiem czy jeżeli kupię Bamboo na start to czy kiedyś się przesiądę na coś innego. Na początku chciałem kupić Wacom Intuos 4 i chyba przy tym zostanę, zaznaczam CHYBA.

  • Cieszę się, że wybrałeś już tablet, ale generalnie to chyba nie o tym jest komentowany tekst.

  • Intuos 4 „na start” to zarąbiście dobry tablet z tego co mi się wydaje. Ale chyba nie taki tani niestety.

    Żywe trupy! Ciesze się że nigdy żadnego nie spotkałam…

  • kiedys kupiłem intuosa „na start” a niedawno bamboo, bo jest mniejszy i nie zajmuje tyle na biurku i nie trzeba sprzedawać nerki. poza tym mniej się męcy ręka na małym tablecie.

  • ja mam bamboo – a5 i a6 i sobie chwalę. i faktycznie – łapa się nie męczy, tani, do torby wchodzi i jest jeszcze miejsce na kanapki, działa bez zastrzeżeń. duże kobyły są przereklamowane. miałem tablet a4 to po tygodniu nie czułem łokcia i nadgarstka.

  • nie są przereklamowane.Ja 9 miesięcy temu miałem przesiadkę z bamboo na lujastego intuosa 4 i to jest to. W końcu mam miejsce na gest ręki, konkretny zamach. przestrzeń robocza robi swoje. trochę kosztuje szajs ale warto.( wpis nie jest sponsorowany, lol).

  • no mnie właśnie ten zamach trochę męczy czasami. na a4 musisz wyprowadzać z łokcia, na a6 możesz z nadgarstka i to z podparciem. szkoda że nie można mieć podłączonych dwóch tabletów naraz.

  • @Paweł: i kto pisze teraz na temat?
    Może jednak Bamboo… Jest tańszy, mniejszy. Tak jednak Bamboo. Dzięki.
    Chociaż rozmiar Bamboo nie będzie mi przeszkadzał bo mam biurko od komputera i „niby biurko” od rysowania i jedzenia które ma 140 cm długości. („niby biurko” to tak naprawdę niepotrzebny stół wyniesiony z salonu)

  • wiecie co mówi się o tych co kupują sobie duuuże tablety? ;)

  • @kazik: co?

  • to samo co o tych którzy kupują sobie duuuże samochody!

  • Bamboo to super sprawa, potwierdzam.

Dodaj komentarz