Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Fantasy Komiks


papier · komentarzy 35

Magazyn Fantasy Komiks
Wydawnictwo Egmont, niesłusznie często kojarzone tylko z drogimi i ekskluzywnymi wydaniami, przypuszcza szturm na kioski i osoby, które czytają fantasy, acz niekoniecznie w komiksie. Jeszcze nie wiedzą, że są grupą docelową nowego magazynu – „Fantasy Komiks”.

Podobnie jak w bliźniaczym „Star Wars komiks”, tytuł jasno komunikuje zwartość. Na 164 stronach formatu odrobinę większego niż A5 publikowane są… komiksy fantasy. Dokładniej – kolejne pełne albumy trzech różnych serii oraz kilkuplanszowe komiksy humorystyczne. Z tyłu okładki określono „Fantasy Komiks” mianem „cyklicznej antologii fantasy”, co świetnie ujmuje jego istotę.

Dobierając historie, Egmont postawił na pewniaki. Dwa z nich – „Rozbitkowie z Ythaq” i „Lasy Opalu” pisane są przez Christophe’a Arlestona, autora komiksów ze świata Troy. Trzeci – „Legenda” wyszedł spod pióra Swolfsa, twórcy „Księcia Nocy”. Łatwo zauważyć, że dobrano autorów już w Polsce wydawanych – czytelnik ich albumów sięgnie po magazyn i być może odwrotnie. Mam jednak nadzieję, że pojawią się też ci mniej znani – może to być preludium dla pełnych wydań ich komiksów. Serie będą zmieniane co numer – w drugim zaplanowanym na 22 kwietnia zniknie na chwilę „Legenda”, by ustąpić miejsca opowieści o samurajach.

'Rozbitkowie z Ythaq' Arleston - Magazyn Fantasy Komiks
„Rozbitkowie z Ythaq”

Fantasy niejedno ma imię i wybór serii sprawia, że tylko osoba z kompletną alergią na ten nurt nie znajdzie nic dla siebie. Zdecydowanie najbardziej do gustu przypadli mi „Rozbitkowie…” – awanturnicza powieść łącząca fantasy z science-fiction, rysowana kreskówkową kreską z malutkim ukłonem w kierunku mangi. Wartka akcja rzuca trójką rozbitków po obcej planecie. Wyraźnie zarysowane charaktery postaci zwiastują, że oprócz wielkich niebezpieczeństw i cudownych ocaleń, czytelnika czeka porcja gagów, dialogowych przekomarzanek i ciętych ripost. Seria kierowana jest raczej do dojrzewających nastolatków – stąd umiarkowana nagość, wyidealizowane kobiety, a nawet wątek lesbijski. Fabuła nie trąci z daleka kliszą, a ciekawy wydaje się też świat. Zamieszkujące go rasy nie przypominają tych powszechnie kojarzonych z fantasy, a magia współistnieje z techniką.

'Legenda' Swolfs - Magazyn Fantasy Komiks
„Legenda”

„Legenda” to propozycja dla najstarszych czytelników i miłośników rysunku realistycznego. Opowieść oparta jest na starym jak morfologia bajki schemacie – królewskie dziecko cudem uratowane z zamachu stanu, wychowywane w nieświadomości przez tajemniczego odludka. I pewnie nikt nie spodziewa się… maga intryganta u boku nowego władcy oraz tego, że dziedzic w końcu dowie się, kim jest. Mimo przewidywalności „Legendę” czytało mi się bardzo dobrze, bowiem wydarzenia przedstawiono bardzo na serio – nie stroniąc od przemocy i erotyki. Przeszkadzać mogą nieco zbyt opisowe i patetyczne, by nie rzec „epickie”, dialogi. Jednak „Legendzie” zdecydowanie najbliżej do komiksów historycznych niż typowego fantasy. W pierwszym odcinku znajduje się naprawdę niewiele elementów fantastycznych, a ich mroczny styl budzi skojarzenia z prozą Andrzeja Sapkowskiego. Scenariusz wspiera oprawa graficzna – realistyczna kreska w nieco przygaszonych kolorach. Bardzo mi się podoba, bo nadaje opowieści klimat bliski mitom skandynawskim czy słowiańskim – zgaduję, że fani „Thorgala” i właśnie „Wiedźmina”, choć raczej komiksowego, będą „Legendą” zachwyceni.

'Lasy Opalu' Arleston - Magazyn Fantasy Komiks
„Lasy Opalu”

O „Lasach Opalu” ciężko mi powiedzieć cokolwiek poza tym, że wydały mi się nijakie. I co ciekawe odrzuciły mnie tym, co w „Rozbitkach…” uznałem za zaletę – światem, który choć oryginalny, wygląda jak pozszywany z elementów wziętych z różnych realiów fantasy. Do tego dochodzi scenariusz znów oparty na kliszy – tym razem młodego chłopaka z małej wioski, który dowiaduje się o wielkiej misji ocalenia świata od duchownych-tyranów. Z podręcznym przyjaznym demonem i piękną kobietą (niestety siostrą) u boku, rusza w podróż. Zakładam, że następne odcinki wyjaśnią mi motywacje poszczególnych bohaterów i powód wybrania tegoż młodzieńca, lecz póki co bawiłem się przy „Lasach…” najsłabiej – także przez drętwawą narrację.

Pierwszy z przerywników humorystycznych to „Brzdące z Troy”, młodzieńcze przygody Lanfeusta, bohatera komiksów Arlestona. Póki co zażenowały mnie dowcipem – dosłownie „kupowatym”. Albo fekalnym. Apetyt na dawkę absurdalnego humoru zaspokoiły za to „Gobliny”, które częściej tłuką się wzajemnie niż herosów. Przypomniały mi historyjki z sesji RPG drukowane w „Krainie goblinów”, w nieodżałowanym piśmie „Magia i Miecz”. Lektura większej ilości odcinków naraz pewnie nie byłaby już tak zabawna, ale 2-3 są idealne jako przerwa między dużymi historiami. Co ciekawe album o goblinach ma w zapowiedziach wydawnictwo Manzoku. Podobnie jak inny dowcipny komiks – „Heroic pizza”, który ma pojawić się w drugim numerze „FK”.

'Brzdące z Troy' Arleston i Dav - Magazyn Fantasy Komiks
„Brzdące z Troy”

Skupienie się tylko na tematyce fantasy wzbudza nieco kontrowersji, wielu marzy się powrót do wielotematycznego „Świata Komiksu”. Choć sam już nieco mniej chłonę ten gatunek, to jednak rozumiem i pochwalam decyzję. Podyktowana była zapewne liczną grupą miłośników tego nurtu w innych mediach: literaturze, grach RPG i cRPG, filmach, a nawet muzyce. Magazyn jest tu kolejnym kawałkiem układanki – skoro w sklepach leżą i sprzedają się średnie i kiepskie powieści ze świata Forgotten Realms, na licencji gier czy z wydawnictwa Fabryka Słów, to czemu nie komiks? Jeśli tylko konwentowa brać przekona się do formy, a Egmont zadba o promocję i szeroką dystrybucję, to można liczyć na sukces. Choć myślę, że brakuje nieco jakiejś serii o smukłych elfach i toporzastych krasnoludach, co dla wielu fanów jest świętokradztwem.

Widać wyraźnie, że magazyn jest sposobem na zaprezentowanie komiksowej oferty nowemu czytelnikowi. Na okładce słowa „fantasy” i „komiks” powtórzono trzykrotnie, a od hasła „Najlepsze komiksy fantasy! Fantasy Komiks” każdego copywritera rozbolałyby zęby. Lecz jeśli pismo ma przyciągnąć wzrok laika, to jasny komunikat o treści jest wyłącznie zaletą.
Mimo tego, że pochwalam ideę, to czasem krzywiłem się, widząc przeładowanie treściami promocyjnymi każdego tekstu w magazynie, który nie jest dymkiem. Rozumiem chwalenie się treścią i doborem znanych autorów we wstępniaku. Przymykam oko na co i rusz pojawiające się odsyłacze na stronę Klubu Świata Komiksu. Najgorzej wypada odrobina „publicystyki” – zestawienie komiksów ze świata Troy, w którym skrzętnie zaznaczono ile albumów wydano już w ramach KŚK.

'Gobliny' Roulot - Magazyn Fantasy Komiks
„Gobliny”

Mogę sobie marudzić, lecz dobrze wiem, że zdobycie nowego czytelnika to dla „Fantasy Komiks” być albo nie być. Gdyby wydawać tylko dla starych fanów komiksu, to taki magazyn nigdy by nie powstał. Zresztą sam też niejako czuję się grupą docelową tych zachęt, bowiem rzadko sięgałem po europejski komiks fantasy. Magazyn spełnił swoje zadanie i po lekturze „Rozbitków…” pewnie pożyczę od Konrada kilka pozycji ze świata Troy.

Dlatego obeznany z komiksem czytelnik też powinien być z zakupu zadowolony. Dobór znanych scenarzystów to wabik na fanów komiksu europejskiego, którzy mogą poczytać coś lżejszego z lubianego nurtu, dość słabo w Polsce dostępnego. Inni – jak ja – sięgną, bo szukają komiksu rozrywkowego lub po prostu kupią „bo to komiks”. Dzięki niskiej cenie i niemalże zeszytowej formule magazyn może też zainteresować fana komiksu, który niegdyś zarzucił swoją pasję ze względu na brak funduszy. W końcu to trzy zeszytówki po 6,66 zł każda i stripy gratis. Prostota historii czyni z „Fantasy Komiks” idealne rozrywkowe czytadło, które pozwoli zabić czas i uśmiechnąć się lekko.

Czyżby komiks mainstreamowy w Polsce łapał drugi oddech? Pogadamy, gdy „Fantasy Komiks” będzie świętował pierwsze urodziny. Życzmy mu powodzenia, bowiem nie ma w Polsce dla wydawcy cięższego grzechu niż przerwanie rozpoczętej serii…

komentarzy 35

  • Fomoraig

    Mnie się tam Lasy Opalu podobały. Nie wiem czy zauważyłeś, ale mnóstwo w nim odniesień do Gwiezdnych Wojen – to tu to tam przewija się jakaś potwora z GW, chatki na drzewach i cały ten epizod żywcem wyjęty z Powrotu Jedi :)

  • marek lachowicz

    podobnie jak autor fascynację fantastyką mam już chyba mocno za sobą, ale kupiłem sobie ten „zeszyt”. Jeszcze nie miałem czasu przeczytać, ale uważam, że pomysł na takie wydawnictwo to bardzo fajna sprawa. O ile miło zaskoczyło mnie tak długie utrzymanie się komiksu Star Wars na rynku (i nic nie wskazuje na to, żeby nie miał się utrzymywać dalej) o tyle mam nadzieję, że w tym wypadku sytuacja będzie podobna.

  • Postaram się jutro, przed wyprawą do Byd, złapać gdzieś to wydawnictwo. Wygląda na idealne czytadło do pociągu.

  • a może kupie sobie jutro w podobnym celu co śledziu

  • @Fomoraig – zauważyłem, nie przegapiłbym chłopaka z małej wiochy, który wyrusza w podróż z tajemniczym staruszkiem, bo jego opiekun ginie z rąk złych ludzi. Ale motywacje i postać Darko wydają mi się póki co jakieś nijakie. A sam świat – także przez te nawiązania do GW – tchnie wtórnością.

    Ale daję tej historii szansę, bo zawsze lubiłem postacie inkwizytorów, a tu się takich spodziewam. ;)

    @Śledziu – właśnie do tego nadaje się idealnie, choć literki nieco przymałe.

  • Ja wczoraj, chodząc po mieście, widziałem parę osób siedzących sobie gdzieś na ławce albo w Trafficu i czytających „Fantasy Komiks”. I w kawiarni dziewczynkę czytającą „Alicję” z Egmontu. Wszystko w przeciągu pół godziny i jakoś mnie to pozytywnie nastroiło.

    „Fantasy Komiks” z kolei przeglądałem, ale to raczej nie moja działka, za dużo tanich fotoszopowych efektów itd. Acz życzę jak najlepiej.

  • @Paweł – na odległość czytania to ma wzrok sokoli. Problemy krecikowe zaczynają się dopiero od trzeciego metra, więc luzik:)

  • „fani “Thorgala” właśnie “Wiedźmina” będą “Legendą” zachwyceni”.

  • Pomysł rewelacja. Czytam to sobie porcjami za każdą wizytą „wiadomo gdzie”.

  • człowiek ciasto

    „Fabuła nie trąci z daleka kliszą, a ciekawy wydaje się też świat.”

    …naprawdę?
    Rozbitkowie irytowali mnie najbardziej z całego FK. Klisza na kliszy, masa sucharów i plastykowe dialogi. Niemniej zbiorek czytało się fajnie, kupię następny. Akurat na kibelek.

  • Jestem po lekturze całości i jestem na tak. Trudno mi wskazać pozycję, która najbardziej mi podeszła. Wszystkie dostarczyły na równi fajnej rozrywki.

    @Fomoraig – i nawet miecze świetlne są;)

    @Łukasz – dziś w osiedlowym spożywczaku mama kupowała córeczce Tytusa:) Normalnie nam się tu zaraz druga Francja zrobi:)

  • wypluj te słowa. co po komiksach, jak dzielnice arabskiej biedoty będą wprowadzać niemiły nastrój.

  • Bardzo przyjemne czytadło!!!

  • Dzień po premierze przeszukałem całe miasto w poszukiwaniu choćby jednego egzemplarza – zaliczyłem wszystkie większe punkty sprzedaży prasy i kilka pomniejszych. Bezskutecznie. Trudno – dzień później zacząłem myszkować w mieście, w którym studiuję. Skutek ten sam – mimo usilnych poszukiwań, nic. Ale byłem już tak zdeterminowany, że postanowiłem ściągnąć sobie ten komiks za wszelką cenę i, wraz z kumplem, zamówiliśmy sobie po jednym egzemplarzu ze sklepiku Gildii. Biorąc pod uwagę rabat, musiałem dopłacić tylko złotówkę, co było do przełknięcia.
    Komiksy doszły wczoraj. Dokładniej… Jeden komiks i faktura na dwa. Nie zapakowali drugiego egzemplarza. W tym momencie, przyznam się szczerze, zacząłem się zastanawiać, czy żydomasońskie lobby z Kawangardy nie uwzięło się na mnie, za wszelką cenę nie dopuszczając do tego, by choć jeden egzemplarz „Fantasy Komiksu” nie wpadł w moje ręce.

    Ale dosyć o tym.

    Pulpa – tylko tyle i aż tyle. Najciekawszym komiksem niewątpliwie jest „Ythaq”, choć denerwowały mnie panele dokładnie opisujące to, co dobrze widzimy na przypisanych do nich ilustracjach.
    „Legenda” zaś była tak przewidywalna i sztampowa, że w pewnym momencie uznałem, iż autor robi sobie z czytelników jaja. Marionetkowy król, pociągający za sznurki przydupas, cudem ocalony dziedzic tronu (ze znamieniem na karku… litości). I nie zgadzam się z twierdzeniem, że spodoba się to fanom prozy Sapkowskiego – siłą książek AS-a są fenomenalne dialogi i oryginalna fabuła, czyli coś, czego w „Legandzie” nie ma.
    O „Lasach Opalu” się nie wypowiem, bo to ewidentny zapychacz, w dodatku nieco irytujący powielonym schematem.
    Generalnie znośne czytadło. Za 20 PLN dostajemy bardzo ładnie wydrukowany, dobrze przetłumaczony komiks.

  • Misiael: oryginalna fabuła u Sapka? Bo z dialogami się zgodzę.

  • @człowiek ciasto
    To że „nie trąci z daleka” nie znaczy, że w ogóle tych klisz tam nie ma. Choć ja nie widzę tak ewidentnych jak „dziedzic tronu nie wie kim jest” i „dzieciak z zapadłej dziury jest wybrańcem”.

    Nie widzę sensu polemizowania – mi podobali się „Rozbitkowie”, komuś nie – wszystkie trzy to i tak czytadełka.

    @Misiael – skrót myślowy – atmosfera „słowiańskiego fantasy” przypominała mi Sapka, kreska – komiksowego Wieśka by Boguś P.

  • „Rozbitkowie” są spoko. Idealna odmóżdżająca przygodówka. „Leganda” jakaś taka toporna i posępna. Wszystkie są kliszowe i w tym ich urok:)

  • Misiael, panel i ilustracja to nie to samo?

  • Świetna kreska, szczypta seksu, garść przemocy i nieśmieszne żarty – to wszystko, czego oczekuję od frankońskiego komiksu fantazy!

    Podszedłem do Fantasy Komiksu całkowicie bezkrytycznie, nastawiając się na rozrywkę, przez co nie raziła mnie nawet okropna sztampowość „Legendy” i muszę przyznać, że bawiłem się wyśmienicie. Aż nie mogę się doczekać kolejnego numeru.

    Co do wymyślania stworów – nie pamiętam, żebym widział w jakimkolwiek Francuskim komiksie fantasy stereotypowe krasnoludy, elfy i orki. Oni przecież uwielbiają wymyślać potwory i rasy. I to im się chwali.

    Każdemu, kto zna i lubi takie serie, jak „Lanfeust z Troy”, „W poszukiwaniu ptaka czasu” czy „Armada”, etc., może kupić Fantasy komiks w ciemno.

  • Niestety komiksu na poziomie „W poszukiwaniu ptaka czasu”, ba nawet w 50% tak dobrego na razie nie ma. Scenariusze Christophe’a Arlestona są bardzo proste i schematyczne. Swolfs też słabszy, to „Księcia nocy” to mu daleko, ale nadrabia kreską ;)

    FK to miłe czytadło do autobusu czy… kibelka. Być może z czasem zacznie pojawiać się w nim coś ciekawszego.

    Zastanawiam się za to nad grupą docelową. Chciałem komiks dać do przeczytania córkom (11 i 14 lat) ale zrezygnowałem. Być może jestem przewrażliwionym ojcem, ale to chyba nie dla nich… Ciekaw jestem czy zaglądają tu jacyś rodzice dzieci w podobnym wieku, czy czytali KF i jak podchodzą do tematu :)

  • Folko zadał dobre pytanie – sam się nad tym zastanawiałem, celując raczej w grupę najaktywniejszych fanów fantasy, czyli pewnie 15-20. Ale że nie mam dzieci i znajomych w tym wieku, to poczekam na wasze opinie.

    Bo że starzy fani komiksów (25-…;) kupią, to wiem.

  • Zastanawiam się za to nad grupą docelową.

    Właśnie – mimo elementów nagości i brutalności brak na okładce jakichkolwiek oznaczeń typu „Tylko dla dorosłych”. W sumie nagość zatrzymuje się na poziomie „erotyka” nie wkraczając na obszary pornografii (jak w „Sky Doll”) choć wątpię, by przekonało to wojujących obrońców moralności (że przywołam tu legendarną sprawę „Dragon Balla”). Ale dymu nie przewiduję.

  • @Folko – wydaje mi się, że czternastolatce to chyba spokojnie mógłbyś dać przeczytać. I przemocy, i erotyki jest dziś więcej w klipach na Vivie, niż na tych 160 stronach FK.

  • @Jaszczu

    Przemoc w klipach na Vivie? Link, or it didn’t happen.

  • na vivie leci hiphop. to gorsze niż przemoc.

  • Właśnie zauważyłem – ktoś mądry dopatrzył się obecnego w pierwszej wersji okładki połówki loga Soleil i na okładce wydanego magazynu już tego nie ma.

  • @Misiael – no z tą przemocą to może przesadziłem:)

    @au – hiphop na Vivie? Chyba, że masz na myśli Mezo albo Libera. Tylko, że to nie hiphop.

  • to gorsze niz hiphop.

  • marek lachowicz

    wczoraj widziałem na VIVIe jak się dwie prawie gołe lole na ringu naparzały w teledysku. to się klasyfikuje pod przemoc, nie? ;>

  • pamiętasz może wykonawcę i tytuł? musze obejrzeć, nie będe się wypowiadał nie znając produktu, ponieważ jest to wysoce nieprofesjonalne.

  • au, prosisz i masz ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=EVBsypHzF3U
    co prawda nie ma ringu, a więzienne kraty, ale to jeszcze gorzej :P

    Praktycznie każdy teledysk w tej chwili zawiera coś z nagości/przemocy/przekleństw. I w sumie robione jest to dla dzieci 15+

  • marek lachowicz

    au, masz rację, ale ja też zachowałem się mocno nieprofesjonalnie, bo niestety nie zapamiętałem tytułu :’C

  • ee… obejrzałem i tez nie zapamiętałem

    najbardziej przerażająca jest ta groźba: „to be continued”

  • włączyłem dziś na chwilę Mtv:
    „chce jej dac karaluchy! odbiło mu? nie jadam karaluchów! skąd on je wziął? z twojej sypialni. on je robale? myslisz że ona to zje? wierzę w nią. zjadła! zjadła karaluchy z ziemniakami!”

  • Sympatyczne i bezpretensjonalny pop. Zdecydowanie najfajniesi „Rozbitkowie”:) Trochę śmieszy mnie zarzut, że story „Legendy” jest sztampowe. Oczywiście. Wszystkich trzech fabuł są sztampowe, choć Rozbitkowie zdecydowanie w najsympatyczniejszy sposób. Ja dam temu wydawnictwu szansę. Miłe czytadełko. In the immortal words of MRW JAK SIĘ KOMUŚ NIE PODOBAJĄ NAPIERDALAJĄCE SIĘ ROBOTY TO NIECH NIE CHODZI NA TRANSFORMERSY! Cóż czasem trzeba „Blankets”, ale czasem warto też Arlestona;) Rozbitków można zekranizować w 3D za budżet większy niż Avatar i było by pięknie.

Dodaj komentarz