Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

2 games, 1 button


gry · komentarzy 11

And again and again and again...
Źródło: Flickr, autor: llauren, licencja: CC-BY-NC

Pamiętacie „Canabalt”, tę sympatyczną grę o biegnącym nie wiadomo dokąd klonie Michaela Jacksona, gdzie cała zabawa sprowadzała się do wciskania jednego klawisza i mistrzowskiego wyczucia czasu? Ponoć niektórzy ją skończyli, a ja pod jej wpływem zapragnąłem innych tytułów sterowanych jednym przyciskiem.

„One button Bob” jest całkiem cwaną platformówką z kolejnym już poszukiwaczem przygód łudząco podobnym do Indiego Jonesa. Przedzieramy się przez tajemnicze ruiny, pokonując pułapki, zwierzaki i prąc do tajemniczego skarbu. Jest nawet kanoniczna pędząca za bohaterem kamienna kula i zgniatający sufit.
One Button Bob - 8-bitowy Indiana Jones
Cały cymes polega na tym, że Bobem steruje się za pomocą jednego klawisza – np. przycisku myszy. Na każdej planszy wyzwala on inną akcję – w jednej komnacie postać idzie samoczynnie, a przycisk odpowiada za bumerang, w innej za skakanie, a w jeszcze innej szybkie jego wciskanie umożliwia bieg. Cały trik, że trzeba to samemu odkryć i to w miarę szybko, by jeszcze zdążyć zastosować to w praktyce, zanim coś nas zgniecie, podziurawi albo ugryzie. Bywa frustrująco. Na końcu czeka oczywiście ogromniasty boss, a potem zasłużony skarb. By było zabawniej, gra zlicza nasze kliknięcia, więc maniacy śrubowania wyników na pewno będą do niej wracać. Można też porównać swój rezultat ze znajomymi i udowodnić im, kto jest prawdziwym dziedzicem Indiany Jonesa. U mnie po pierwszym podejściu do gry skończyło się na prawie 700 klikach, ale myślę, że można spokojnie zbić ten wynik o połowę. Plansza z dwoma ruchomymi platformami napsuła mi sporo krwi. A urocza 8-bitowa oprawa wspominała czasy spędzone przy „Pitfall”. I miotane wtedy przekleństwa.

„War and Peace” Konrad określił jako „jednoprzyciskową Cywilizację”, sam twórca też mówi wprost o nawiązywaniu do kultowej gry. I właściwie taki opis trafia w samo sedno.
War and Peace - jednoprzyciskowa Cywilizacja
Jak w klasycznej „Cywilizacji” gracz dostaje kontrolę nad jednym z plemion i stara się się pokonać inne na drodze podboju lub zdystansowania ich w rozwoju cywilizacyjnym. Tak jak w oryginale wybiera ścieżki rozwoju i opracowuje kolejne przełomowe wynalazki. A właściwie, to wynalazki opracowują się same, a gracz za pomocą jednego przycisku decyduje, czy chce w tej chwili inwestować w rozwój technologii pokojowych czy wynajdywać nowe narzędzie do prowadzenia wojen. Jedne wynalazki dają nam dostęp do innych, także z drugiej ścieżki – dlatego balansowanie jest konieczne i nie da się po prostu kliknąć na „War” i wyjść na obiad. Podjęte decyzje mają swoje efekty na na mapie, gdzie bez ingerencji grającego przemieszczają się wojska, powstają miasta i rozrasta się państwo. Wydawałoby się, że jest to głupie, a losowość bardzo duża – być może tak, ale wbrew pozorom da się wygrać myśląc i czasem przełączenie się między a jedną drugą ścieżką w odpowiednim momencie daje znakomite efekty – zwłaszcza jeśli akurat wynajdujemy bombę wodorową. Choć założę się, że znajdą się maniacy, którzy przejdą „War and Peace” odpowiednią ilość razy, by opracować jedną, skuteczną w 99% drogę rozwoju. Dla mnie to ciekawostka, jak można sprowadzić rozbudowaną mechanikę do prostych decyzji na poziomie 0-1.

Wisienką na torcie niech będzie jednoprzyciskowa gra, w której jedynym bohaterem i celem jest Wielki Czerwony Przycisk. Miłej zabawy.

gry

komentarzy 11

  • pierwsze przejscie “One button Bob” i 386 klikow :) wiec masz racje hehe

  • One Button Bob i Wielki Czerwony przycisk świetne. War and Peace jeszcze do przetestowania.

  • http://img710.imageshack.us/img710/8555/beztytuuos.png

    220 kliknięć za drugim podejściem. A brat miał ponoć 217.

    Kto mnie pobije?

  • One button Boba można spokojnie zbić poniżej 350. Sam zakończyłem z 353 klikami, ale gdyby nie te ruchome platformy…

    A zakończeniem Canabalta mnie zaskoczyłeś. Czyli jednak da się :)

  • „Podjęte decyzje mają swoje efekty na na mapie […]”
    one button bob koniecznie do przetestowania dziś w nocy, z resztą się jeszcze zobaczy :)

  • Eeee, brzydka grafika, wolę Crayon Physics Deluxe, bo jestem dziwką wypasionej grafiki w grach :)

  • Jak to brzydka grafika? Przecież to stylizacja, a nie krzywe polygony z przestarzałymi teksturami.

  • Z jednoprzyciskowcow, widzialem jeszcze cos o nazwie Gswitch. Ale i tak szczytem grywalnosci byl starenki Zuzel na 4 osoby : )

  • >Eeee, brzydka grafika, wolę Crayon Physics Deluxe, bo jestem dziwką wypasionej grafiki w grach :)

    CPD jest zajebistą grą, ale czy to taka wypasiona grafika to ja nie wiem. No chyba że ktoś sam sobie ją tam narysuje :)

  • I w OBB i CPD jest tak samo prymitywna i niedzisiejsza grafika – a podoba nam się, bo jest stylizowana – w jednym na 8-bitów, w drugim na rysowanie kredkami… A że jedni wolą to, inni tamto, to już truizm.

    A w ogóle od kiedy gry opisywane na Motywie oceniamy pod względem grafiki. 0.o

  • Polecam „Onekey” od Nitrome, o którym Konrad wspominał tutaj.

Dodaj komentarz