Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Baśnie: Strony rodzinne


papier · komentarzy 8

strony rodzinne

Pisząc o poprzednim, piątym tomie serii, Paweł zwracał uwagę, że „Cztery pory roku” są momentem przejściowym, chwilą oddechu, która pozwala rozejrzeć się po uniwersum, ale nie pcha głównej intrygi znacząco naprzód. „Strony rodzinne” przenoszą akcję do krainy Baśniowców i przynoszą odpowiedź na jedno z najważniejszych pytań w „Baśniach”: kim jest Adwersarz?

Jego tożsamości można było się domyślać już po „Marszu drewnianych żołnierzyków”. Sam natrafiłem na tę informację gdzieś zupełnie przypadkiem i choć nie jest to szokująca sprawa, to nie będę psuł niespodzianki. Bardziej interesująca, niż to kim dokładnie jest Adwersarz, jest jednak jego opowieść o tym jak i po co doszedł do władzy. Willingham świetnie przedstawił spiralę władzy i terroru, która zdaje się być podobna dla wszystkich dyktatorów – od zwykłego narzędzia w rękach innych, do świadomego swojej pozycji drania, który robi to co robi, bo nie może przestać. A chyba przede wszystkim dlatego, że jest upojony poczuciem władzy.

Jak powstawała okładka 'Baśni'?
Kliknij, by zobaczyć jak powstawała okładka szóstych „Baśni”?

Z punktu widzenia logiki serii opowieść Adwersarza jest głównym daniem „Stron rodzinnych”, ale dla mnie całe widowisko skradł Niebieski Chłopiec, który okazuje się być kimś zupełnie innym niż „fajnym gamoniem, biurowym molem książkowym, który uroił sobie, że ma talent muzyczny„. Opowieść o jego wyprawie do krainy Baśniowców czyta się jednym tchem, podziwiając spryt z jakim opracował swój przebiegły plan dotarcia do Głównego Złego. Ta historia smakuje nieco szpiegowskim dreszczowcem, w pewnym momencie nie wiadomo już, kto tu jest agentem i jak bardzo jest podwójny. W całym zamieszaniu ginie gdzieś historia hollywoodzkich podbojów Jasia, który szuka sobie własnego miejsca poza Baśniogrodem. Opowieść ta jest jednak jedynie wstępem do szerzej poprowadzonego wątku blondwłosego oszusta, który znajduje swoje rozwinięcie w pobocznej serii „Jack of Fables”. No i jest jeszcze Królowa Śniegu w roli szefowej kontrwywiadu. Trudno wyobrazić sobie lepszą postać do obsadzenia tej roli.

W porównaniu z „Czterema porami roku” w „Stronach rodzinnych” jest więcej akcji, sensacji i wymachiwania mieczami. Można się też przekonać, że ta seria jest znacznie większa niż tylko przygody Śnieżki i Wilka – radzi sobie doskonale bez nich. Jeżeli ktoś jakimś cudem zwątpił w „Baśnie” przy poprzednim tomie, to tom szósty powinien wyprowadzić go z błędu. Nie ma obecnie lepszej serii z głównego nurtu na naszym rynku.

komentarzy 8

  • Dopiero jakoś przed godziną dostałem w paczce od kuriera i zabieram się za czytanie. Potem nie omieszkam się podzielić wrażeniami.

  • O, masz rację. Faktycznie nie było Śnieżki i Bigby’ego. Seria ma już tyle postaci, że rozsądnie jest odsunąć jedne, aby na pierwszy plan mogły wyjść inne.
    Świetna seria. Adwersarza też się domyśliłem i spodziewałem, ale ładnie pasuje do całości. Chociaż na początku byłem zaskoczony – Hellboy Adwersarzem?
    Nic tylko czekać na dalszy ciąg.
    A co do „Jack of Fables” to jestem zaskoczony, że to akurat Jack dostał spin-off. Nie przepadam za tą postacią. Chociaż gdyby Egmont wydał tę serię to pewnie sięgnął bym po nią z czystej ciekawości.

  • „jestem zaskoczony, że to akurat Jack dostał spin-off”.

    Też mnie to dziwi. Bigby, Niebieski Chłopiec, Książę Uroczy… Ale Jack oprócz pierwszego tomu się właściwie nie liczył w serii.
    I te jego matactwa są póki co raczej nijakie – historyjka z #6 zupełnie nie wyjaśnia, skąd te sukcesy w Hollywood. Chyba, że Willingham chce nam sprzedać czerstwą prawdę, że w biznesie filmowym jak masz kasę i „tajemniczą” osobowość, to nie musisz mieć talentu.

  • Ale w tej opowieści nie chodzi o to, „jak” Jack zdobył pozycję w Hollywood, bo to jest oczywiste – dzięki kasie, ale „po co” – bo chciał być potężniejszy dzięki obecności w wyobraźni ludzi.

    Plus sympatyczna rola Bestii w roli nowego szeryfa.

    Ale tak czy siak, też się dziwię i Jacka nie lubię

  • Bestii w roli nowego szeryfa też nie lubię. Po ostatniej części mam go za pantoflarza, którego zołzowata żoneczka przymusiła do robienia kariery, a który wcale się w tej roli nie czuje. W #6 ładnie rozgrywa sprawę Jacka, ale jeśli Bigby jest jak Wolverine, to Bestia jest Cyclopsem… :D

  • Motyw Drogi skończył się na Kill’em All

  • A ja byłem zaskoczony tożsamością A – może dlatego, że w ogóle ten wątek nie miał dla mnie znaczenia. W każdym razie podoba mi się jak podano to wyjaśnienie. Bez wielkich oczu, krzyków, „och-ów” i odsłaniania kaptura w wielkim kadrze, a w rozmowie dwóch ludzi oceniających ze spokojem własną sytuację.

  • mr.ciacho

    „Sam natrafiłem na tę informację gdzieś zupełnie przypadkiem i choć nie jest to szokująca sprawa, to nie będę psuł niespodzianki.”

    Ja nawet pamiętam, że ostrzegłeś przed spoilerem związku z jego opisem na liście 100 najlepszych be postaci na ign :)

Dodaj komentarz