
Dzisiejsza ośmiornica autorstwa Kiriko Moth.
Bez większych wstępów, żyjemy.
@ Pozwoliliśmy sobie pożyczyć banner z Kolorowych Zeszytów, by również zaprosić Was na imprezę towarzysko-promocyjną z okazji wydania “Komiksowego Becikowego”.

“Komiksowe Becikowe” to projekt polskich komiksiarzy – antologia-prezent, z której dochód zostanie przekazany świeżo upieczonym rodzicom: Joannie i Karolowi “KRLowi” Kalinowskim oraz Ewelinie i Piotrowi “Jaszczowi” Nowackim. Do nabycia w Centrum Komiksu, Kawangardzie, u Kultury Gniewu i na festiwalu Ligatura na stoisku Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego. Motyw wspiera fajną inicjatywę, a czy poleca sam komiks, napisze niedługo.
Konrad:
* Jeśli jesteście ciekawi, co porabia Robert Adler i jak wygląda jego praca dla zagranicznego wydawnictwa, to sprawdźcie wywiad na Gnieździe Światów. Nawet jeśli niektórych purystów może oburzać pomysł dopisania prequela do “Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Choć oni pewnie też narzekali na pomysł ekranizacji samej książki.
* Z cyklu “niesamowite i niespodziewane, ale dziewczyny też grają”: świetna sukienka w kształcie klasycznego Game Boya. Urocze. Dla chłopaka może być kurtka z “Space Invaders” na plecach.
* W zeszłym roku pewną furorę robiły figurki przedstawiające Obamę. To było jeszcze wtedy, gdy nowego prezydenta Ameryki udawało się z łatwością wpisać w konflikt Dobra i Zła. Dziś, gdy z kolejnym rokiem urzędowania Obama coraz bardziej przechodzi w zwyczajowe dla wszystkich ludzi rejony szarości, potrzeba nowej zabawki – Zrób To Sam Obamy, którego można pomalować na dowolny kolor.
* “League of Legends” to darmowa gra powstała na kanwie “Defence of the ancients”, słynnego moda do “Warcraft 3″, który stał się w gruncie rzeczy nową grą w grze. Za “LoLem” stoją pierwotni autorzy “DotA”, którzy postanowili wyjść ze swoim pomysłem do szerszej publiczności. Jak wspomniałem, gra jest darmowa – jak ktoś czuje potrzebę, to może płacić za różne bonusy, przedmioty etc. Jakbyście chcieli zagrać, to odezwijcie się. Zazwyczaj okupuję doły tabeli jako konradh.
* Z cyklu “plakaty jakie mógłbym mieć, z nadzieją, że nie miałbym ich dość po miesiącu jak reszty”: obsada “He-Mana” w gustownej stylizacji.
Paweł:
Ø Ponieważ tydzień temu podobał Wam się zestaw linków do plakatów, coś dla tych, którzy czują się mocni w znajomości tychże – zabawa w odgadywanie tytułów filmów na podstawie plakatów zredukowanych do schematycznych grafik. Niestety nie pojawiają się już nowe – może ktoś wskrzesi ten pomysł w polskim internecie…
Ø A skoro już mowa o plakatach – zawsze podobały mi się te amerykańskie dla licznych rockowych koncertów garażowo-klubowych. Stąd radość ma wielka, gdy znalazłem potężny ich zbiór.
Ø Kino potrafi zarżnąć każdą grę, przenosząc ją łopatologicznie na ekran. Na szczęście za ekranizacją “Left for Dead” nie stoi Uwe Boll, a fani gry. Trailer zdradza niewiele, plakat robi apetyt na więcej. Póki co brakuje im trójki aktorów, ale aktualizowana regularnie strona na Facebooku i strona oficjalna dają nadzieję, że jednak kiedyś doczekam się mordowania zombie gitarą i patelnią. Film ma być udostępniony za darmo.
Ø Podobnie ryzykowne co ekranizowanie gier, jest ekranizowanie prozy Stanisława Lema – z innych powodów oczywiście. Ale animowany “Kongres futurologiczny” wygląda obiecująco, a na pewno motywuje do powtórzenia sobie opowiadania czy dwóch.
Ø Kiedyś pokazywałem steampunkowe biuro, a coś dla największych fanów epoki pary – zamieszkaj na swoim Nautilusie. Chyba cały czas bałbym się, że jak otworzę okno, woda wleje się do środka.
Ø Średnio raz na tydzień pokazuję Wam coś, co jeszcze można zbudować z Lego. I powoli dochodzę do wniosku, że nie ma rzeczy, których zbudować się nie da. Bo po tym jak ktoś zbudował ogień, postacie z “Diablo II”, “Terminatora”, “Star Trek” czy “Serenity” nie robią takiego wrażenia. Nawiasem – są tego samego autora, co wrzucana niegdyś apokalipsa legozombie.
Ø Pamiętam jak budowałem w podstawówce kusze z ołówka i spinaczy do bielizny. Jednak, żeby zrobić wyrzutnię jednopensówek z wizytówek trzeba mieć dużo więcej fantazji. W dodatku każdy z Was może spróbować.
Ø Co nosi Batman podczas deszczu? Bat-parasol! Odpowiedź: “bat-pelerynę” również uznajemy.
Ø Projekt egzoszkieletu dla amerykańskich żołnierzy nie jest newsem. Jednak dopiero niedawno trafiłem na film prezentujący tak dokładnie jego możliwości i jestem pod wielkim wrażeniem. Power armor z “Fallouta” już nie wydaje się fikcją. No i ta nazwa… Nie może być przypadkowa. Aż dziw, że urządzenie nie nazywa się Stark.
pies dnia 24 stycznia 2010 o 13:04
Ale bym zobaczyła ten film L4D. O rany, rany, rajuśku.
gonz dnia 24 stycznia 2010 o 13:38
szkielet odciąża. nie biadol śledź. amerykanie będą w końcu mogli zacząć zaciągać do armii grubasów.
tygryszbetonowejdzungli dnia 24 stycznia 2010 o 15:32
wizytówki krówki
http://www.youtube.com/watch?v=qoIvd3zzu4Y
SStefania dnia 24 stycznia 2010 o 15:51
niesamowite i niespodziewane, ale dziewczyny też grają
Nieprawda, to tylko attention whores i zawsze posysają w gierkach.
A w ogóle mój ulubiony sposób grania to siedzenie za przechodzącym dane tytuły moim facetem, sama bym w życiu z tą orientacją w terenie Portala nie zaliczyła :)
Batparasol śliczny, może wreszcie ukochany przestałby ładować mi druty zwykłego parasola w oczy podczas deszczu!
Paweł Kamiński dnia 24 stycznia 2010 o 16:21
SStefania:
Nieprawda, to tylko attention whores i zawsze posysają w gierkach.
Ty prowokatorko niedobra, ty. :)
Konrad Hildebrand dnia 24 stycznia 2010 o 16:22
SStefania: moja Marta właśnie przetacza się przez Fable 2, wikłając się w kolejne małżeństwa i zdrady.
teenn: 1vs1 to wygrasz, już bardziej bawi mnie współpraca :) dodaj mnie do listy, to może wpadniemy na siebie
Paweł Kamiński dnia 24 stycznia 2010 o 18:29
Nie chciałem pisać, że moja Kamila właśnie skończyła Batmana i tnie w Mass Effect na przemian z Trine, bo nie ma się co chwalić. :)
JAPONfan dnia 24 stycznia 2010 o 20:23
@śledziu: egzoszkielet może pomóc zołnierzom sparaliżowanym od pasa w dół w chodzeniu w pozycji wyprostowanej. Tak jak na filmie “Avatar”.
zuziako dnia 24 stycznia 2010 o 20:59
Patrz pan, a ja w nic nie gram…
Misiael dnia 24 stycznia 2010 o 21:13
Moja siostra o jakichś trzech lat gra w Diablo… Nie wiem, czy jest to powód do dumy, ot tak tylko wspominam :)
Egzoszkielet fajny, ciekawe w jakim kierunku to dalej pójdzie.
au dnia 25 stycznia 2010 o 0:10
zintegrowania z osłonami balistycznymi i pozostałymi systemami, a jak myslisz.
Titos2k dnia 25 stycznia 2010 o 0:31
póki co to pomaga dźwigać ciężary.
ciekawe jak sie w tym biega albo robi fikołki. żołnierz troche wydaje sie ograniczony przez te blachy.
Bartek "godai" Biedrzycki dnia 25 stycznia 2010 o 11:01
Ciekawe, czy wystarczy wsadzić bambus w tłoki, żeby to gówno unieruchomić. I czy jest odporne na piach.
Bo jak nie, to na razie nie ma o czym mówić…
Cheshire Cat dnia 25 stycznia 2010 o 11:07
“póki co to pomaga dźwigać ciężary.”
Miniguna? :)
au dnia 25 stycznia 2010 o 15:06
minigun jest nieekonomiczny, odrzucili taki projekt kiedyś.
w czołgu tez wytarczy “tylko” uszkodzic gąsienice, ale nie takie proste, nie?
SStefania dnia 25 stycznia 2010 o 16:03
Ja nie jestem attention whore i nie przyznam się po stu ilu godzinach skończyłam Okami! Albo nie przyznam się, jakiej płci jestem! O!
A tak na poważnie i odnośnie egzoszkieletu, to chyba i tak najfajniejsze są te filmowe potwory do walki co strzelają i unoszą ciężary, jak w Matrixie czy Avatarze. Tylko póki Japończycy się za nie nie zabiorą i nie będą próbowali doczepiać skrzydełek i uczyć gimnastyki artystycznej.
Misiael dnia 25 stycznia 2010 o 16:42
Ciekawe, czy wystarczy wsadzić bambus w tłoki, żeby to gówno unieruchomić. I czy jest odporne na piach.
Najpierw trzeba podejść odpowiednio blisko, a z tym może być problem, jeśli egzoszkieletem kieruje jakiś kozak z czymś wysokokalibrowym w łapie.
au dnia 25 stycznia 2010 o 21:50
ta, Japon, jestes specem od konstruowania niewykrywalnych pułapek.
powodzenia:
http://www.youtube.com/watch?v=V1LqJt1121I
Grzybiarz dnia 26 stycznia 2010 o 20:43
L4D jest świetne. Zarówno jedynka jak i dwójka, choć jedyneczka bardziej ;)