in papier

Baśnie: Cztery pory roku

Mała księżniczka i wielki zły wilk - Baśnie 5: Cztery pory roku
Po pełnym akcji „Marszu drewnianych żołnierzyków” można się było spodziewać, że Bill Willingham zwolni nieco w „Baśniach” z tempem wydarzeń. Dlatego nie zaskoczył mnie spokojniejszy rozwój wypadków w „Czterech porach roku”. Zdziwiły mnie tylko głosy na forach i w recenzjach, że to odcinek nudny i niemrawy.

Łatwo się zorientować, że większość serialowych scenariuszy oparta jest na miarowych wzrostach i spadkach napięcia – po momentach przełomowych nadchodzą chwile uspokojenia, rozplątywania wątków i zawiązywania nowych. Scenarzysta może pochylić się nad konkretnymi postaciami, wzbogacając ich życiorysy, motywacje i charakterystyki – a także wprowadzić kilka nowych. Tom „Cztery pory roku” zawiera trzy opowieści utrzymane w tym właśnie tonie.
Dwie z nich pozwalają się dowiedzieć czegoś więcej o najbardziej chyba lubianym przez czytelników bohaterze – Bigbym Wilku. „Opowieści wojenne” to garść wspomnień z burzliwej młodości tej postaci i zarazem hołd dla klasycznych komiksów wojennych z okresu złotej ery. Każdy, kto czytał kiedykolwiek stare przygody Kapitana Ameryki albo Nicka Fury’ego i jego Howling Commandos, zauważy sporo podobieństw. Willingham zaprezentował własną wersję schematu pod tytułem: „Grupa dzielnych alianckich komandosów kontra tajemnicze hitlerowskie eksperymenty prowadzone w ruinach zamków”. Oczywiście żołnierzom towarzyszy prawdziwy amerykański superbohater – tym razem jest to Bigby Wilk, któremu bliżej raczej do nieokrzesanego twardziela w stylu Wolverine’a, Hellboya czy Punishera niż do herosa z flagą na piersi. Fani komiksów DC/Marvela będą tą, niezbyt skomplikowaną, historią zachwyceni, zwłaszcza, że tusz nakładał znany z obydwu wydawnictw Jimmy Palmiotti, a rysował ją Tony Akins, odpowiedzialny też za miniserię ze świata Baśni – „Jack of Fables”.
Zastanawia mnie tylko, czy cała historia jest naprawdę niezbyt skomplikowanym, oderwanym od głównego wątku epizodem, czy też w przyszłości istotne staną się jej konsekwencje?
„Kopciuszek zbereźnica” ujawnia co nieco na temat relacji Bigby’ego i Kopciuszka – a te są dość zawikłane. Zaskakuje kreacja Kopciuszka jako kobiety zdecydowanej, mściwej, a dodatkowo rozżalonej z powodu utraty pozycji oraz zdrady i porzucenia przez Księcia Uroczego. Scenarzysta porwał się na przekształcenie kolejnej schematycznej kliszy i z zahukanej biednej dzieweczki zrobił prawdziwą femme fatale. Coś mi mówi, że skoro Willingham przygotował Kopciuszkowi tak obszerne wprowadzenie, to będzie miał dla niej jakąś specjalną rolę w przyszłych dziejach Baśniogrodu.
Gość w Baśniogrodzie? - Baśnie 5: Cztery pory roku
Najciekawszą historią jest jednak tytułowa – „Cztery pory roku”. Najciekawszą, bo choć toczy się wolno, to najwięcej wnosi do głównego wątku. Bigby i Śnieżka zostają rodzicami, lecz chyba nie dane będzie im żyć długo i szczęśliwie. W tym samym czasie Baśniogrodzie trwają wybory, nie pozostając bez echa wśród społeczności. Jednocześnie polityczne machinacje pozwalają podejrzeć kilka sekretów Baśniowców – bo trzeba pamiętać, że wojna z Adwersarzem trwa cały czas. A Bigby coraz bardziej od zwykłego policjanta przypomina Nicka Fury’ego z S.H.I.E.L.D. albo Sigismunda Dijkstrę. Tymczasem na farmie pojawia się gość i Śnieżka nie jest pewna, czy to dobra wieść. Skargi za zbyt wiele niedopowiedzeń proszę kierować do autora zawikłanego scenariusza – po prostu nie da się i nawet nie wolno tego streszczać.
Podoba mi się pomysł na narrację – historia podzielona jest na cztery części, odpowiadające porom roku – każda przenosi akcję kilka miesięcy do przodu, pozwalając czytelnikowi podejrzeć spory kawałek życia Baśniowców. Znów muszę pochwalić Willinghama dokładnie za to samo, co podobało mi się w „Marszu drewnianych żołnierzyków” – każda postać dostaje tu chociażby stronę, by czytelnik nie stracił z nią kontaktu. Opowieść zachowuje doskonałą ciągłość i jeśli któremuś bohaterowi przyjdzie za chwilę odegrać większą rolę – a wiele na to wskazuje choćby w przypadku Niebieskiego Chłopca czy Frau Totenkinder – to czytelnik nie będzie się nerwowo zastanawiał, skąd ta postać się wzięła i co się z nią działo.
Czasem scenarzysta złośliwie poświęca nowemu wątkowi tylko jedną stronę i zostawia czytelnika w nieznośnym oczekiwaniu. Ciekaw jestem, co zwiastują wprowadzone postacie zbyt dociekliwego docześniaka lub tajemniczych braci z tawerny „Pod magicznym dębem”.
Najdłuższą historię rysuje stały twórca „Baśni” – Mark Buckingham – do rysunków nie mam właściwie zastrzeżeń, jego kreska jest neutralna i zdążyłem się przyzwyczaić. Tylko nie mogę znieść dziwnych rzeczy, które czasem robi z twarzami, szczególnie Bigby’ego.
Fragment oryginalnej okładki 33. zeszytu Baśni
Okładka oryginalnego zeszytu nr 33, wchodzącego w skład tomu „Cztery pory roku”.

Ciężko mi więc zgodzić się z zarzutami, że jest to tom gorszy – wydarzenia dzieją się wolniej, lecz jest ich naprawdę dużo. Willingham nie pozwala Baśniogrodowi popaść w stagnację, wciąż żongluje postaciami, dodając nowe i zmieniając miejsca starym. Czytelnik nie zdąża się przyzwyczaić do sytuacji – myślę, że jeszcze kilku bohaterów ujawni swoje tajemnice. I właściwie to jest wszystko, czego wymagam od dobrego serialu – by ciągle podtrzymywał moje zainteresowanie. Jak tego nie robić pokazuje choćby „Hellblazer”, ale o tym innym razem.
Wszyscy, którzy mimo wszystko czują niedosyt, muszą poczekać na tom szósty. Okładka i tytuł – „Strony rodzinne” sugerują, że scenariusz skupi się na sytuacji w kraju, który Baśniowcy musieli opuścić. Najwyższy zresztą czas, by zajrzeć na drugą stronę i dowiedzieć się czegoś na temat owianego tajemnicą Adwersarza. Coś mi mówi, że i przy tej okazji Bill Willingham wyciągnie kilka asów z rękawa.

Skomentuj

Comment

  1. Baśnie rządzą nadal, ale z ostatnim HB to faktycznie trochę się zmęczyliśmy nawzajem. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej.

  2. wcale nie uważam że ta część jest słabsza niż poprzednie. postać kopciusza doczekała sie osobnej serii: http://www.dccomics.com/vertigo/comics/?cm=13477 – ciekawe czy bardziej przypomina jamesa bonda czy larę croft…
    po zapowiedziach z ostatniego comic conu nie mogę się doczekać serii poświęconej szczeniakom :]

  3. Bardzo okej tomisko, wojenna historia Wilka zajebista, motyw śledzenia bohaterów przez cały rok – bardzo fajoski. A historyjka o Kopciuszku wymiata, jest kapitalna. Nikt by się chyba nie kapnął, jaką rolę ona tam pełni.
    qurwa, zamiast gadać o zajebistym komiksie, oni pitolą o jakimś poronionym pomyśle kręcenia thorgala w polandii. Chyba was posrało

  4. „Dwie z nich pozwalają się dowiedzieć czegoś więcej o najbardziej chyba lubianym przez czytelników bohaterze – Bigbym Wilku.”

    Bigby mi wisi. Najfajniejsze postacie to Róża i Śnieżka. Ale ja akurat zawsze jakoś wolę postacie kobiece.

    Dobra recenzja.

  5. też myślę że dobra. I że was posrało. I że chętnie bym sobie te Baśnie przeczytała. To jest komentarz pozbawiony treści, żeby więcej osób przeczytało recenzje:P

Webmentions

  • Motyw Drogi » Baśnie: Strony rodzinne 01/15/2010

    […] Baśnie: Cztery pory roku […]