Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Najlepsze z Produktu


komiksy · komentarzy 31

produkt logo

„Produkt” to 23 numery, ponad dwa tysiące stron zapełnionych komiksami. Siłą rzeczy, z perspektywy czasu, nie wszystkie zasługują na taką samą uwagę. Poniżej przedstawiamy kilka tytułów, które naszym zdaniem przyczyniły się do uzyskania przez „Produkt” statusu magazynu kultowego. Ci z Was, którzy ″Produktu″ nie znają, niech potraktują to jako krótki przewodnik, od czego zacząć. Ci, którzy znają, jako punkt wyjścia do ewentualnej polemiki.

Ballada o Bystrym
Osiedle Swoboda – Ballada o Bystrym „Produkt” #6-8
Spośród wszystkich zamieszczonych w „Produkcie” komiksów to właśnie „Osiedle Swoboda” Śledzia zasługuje na miano prawdziwej lokomotywy, która pociągnęła magazyn i stała się głównym daniem dla większości czytelników. Odpowiedź na pytanie, czemu ludzie pokochali „Osiedle”, to temat na oddzielny artykuł, ale wydaje się, że podobnie jak ówczesna eksplozja krajowego hip-hopu, przygody Smutnego i spółki zaspokajały głód codziennych historii. Ludzie chcieli przeczytać o kimś, kto jest podobny do nich, o rówieśnikach, sąsiadach z podobnymi problemami. Dlaczego ze wszystkich historii wybraliśmy „Balladę o Bystrym”? Bo jest idealnym połączeniem opisu teraźniejszości blokowiska z przeszłością, oraz pokazuje, jak istotne są miejskie legendy. Do tego charakteryzuje się świetną narracją, a klimatem i poruszanym tematem przypomina „Na szybko spisane”, co podtrzymuje tezę, że Śledziu w wielu przypadkach opowiada na różne sposoby tę samą historię.

najlepsze1
Wilq – historia, której wolałbyś nie znać „Produkt” #11-13
„Historia, której wolałbyś nie znać” to pierwsza tak długa przygoda opolskiego superherosa, której po prostu wstyd nie znać. Mimo że był to któryś z kolei występ Wilqa na łamach „Produktu” i każdy przynosił srogą dawkę śmiechu i zabawnych powiedzonek, to właśnie „Historia…” wpisała się na stałe do języka komiksowego środowiska. Minkiewiczowie byli bezlitośni wobec ówczesnego fandomu komiksowego i przyjęcie na łono fandomu tej satyry z jednej strony można traktować jako cenną umiejętność śmiania się z samego siebie, z drugiej, co innego fandomowi zostało jak nie nerwowy chichot? Ale ten odcinek „Wilqa” to nie tylko środowiskowe szranki i konkury, to cała masa tego, co w tym komiksie najlepsze. Fachowa robota.

najlepsze1
Człowiek Paroovka – atak Gangu Wasączy „Produkt” #13
Człowiek Paroovka miał do czynienia z wieloma intrygującymi łotrami, ale wiadomo, że prawdziwego bohatera definiuje jego archnemesis. Batman miał Jokera, Superman Lexa Luthora, Konrad Łukasza, a Paroovka – Gang Wąsaczy. Bogdan, Ryszard i Bohdan to trio równie przebiegłe co Gang Olsena, bezlitosne jak Harry i Marv z „Kevinów” i kochający złote polskie przeboje gorętszą miłością niż dyrektorzy programowi polskich rozgłośni radiowych. Tę historię Marka Lachowicza wybraliśmy właśnie ze względu na ich wprowadzenie w świat Człowieka Paroovki. Oraz naszą nienawiść do wąsów.

Ławka
Ławka pierwsza „Produkt” #5
Jeszcze nie było wiadomo, że „Ławka” Bizona jest zaledwie przygrywką do sagi gangsterskiej „Pokolenia”. Jednak znakomicie broni się sama – „Pokolenia” miewały momenty wybitne, ale i mielizny. „Ławka” jest krótką i celną ich esencją – idealnym ujęciem typowego dresiarza, z którego Produktowa załoga niejednokrotnie się nabijała. „Ławka” to też minimalistyczna kreska – twarze, na którym różne emocje oddane były przy pomocy kilku linii. No i filozofia. Prawie jak meta Fizyka.

Kapitan Marichuana
Kapitan Marichuana „Produkt” #11
Prawdziwy polski narkotykowy heros, któremu niewiele zabrakło, aby zostać magazynową maskotką (zaraz obok Dźwiedzia), równie rozpoznawalną co wywodzący się z „Relaxu” Orientmen. Niestety doczekaliśmy się tylko jednego epizodu, w którym mamy do czynienia z rasową postmodernistyczną dekonstrukcją mitu superbohatera – obserwujemy jego zwątpienie, upadek i powstanie ku nowej misji. Kapitan miał ocalić redakcję „Produktu” z łap Michała „Michasia” Antosiewicza. I chyba mu się powiodło, bo redakcja wróciła. Niestety bez Kapitana – poległ w bitwie – cześć jego pamięci.
A kadr z trójcą na dyskotece nieodmiennie wywołuje napad śmiechu – wyglądają jakby uciekli z „Człowieka Paroovki”.

Tank
Emilia, Tank i Profesor – Draka w burdelu „Produkt” #20
„Emilia, Tank i Profesor”, to według Pawła najlepsza, obok „Osiedla”, seria „Produktu” – ale on jest maniakiem obłędnych kresek Filipa Myszkowskiego. Nie da się ukryć, że dla każdego, kto kocha seks, alkohol i rozwałkę jest to komiks obowiązkowy. „Draka w burdelu” jest wybuchowym koktajlem tych składników; Emilia jest jak zwykle równie piękna co zabójcza, Profesor czarująco nieogarnięty, a Tank miażdżąco bezstroski. Dla fanów krwi, katan i damskich biustów. Obok „Draki…” typowano też „Wtorek”, gdzie Emilia robi trollom-zbokolom powtórkę z „Kill Billa”, prezentując swe krągłe wdzięki. Do ciskania broni, muskułów i panienek to Myszkowski rękę miał.

Josephine
Josephine – Rewolwer „Produkt” #13
Wszyscy kochają Lovercrafta, nawet ci, którzy nie przeczytali żadnego z opowiadań jego autorstwa. Nie dziwne więc, że wszyscy pokochali także „Josephine”. Ukrywający się pod pseudonimem Clarence Wheaterspoon przenosił czytelnika do wiktoriańskiej Anglii, świata pełnego tajemnic, bokobrodów i gorsetów. Tytułowa bohaterka, której w prowadzeniu dochodzeń pomagał tajemniczy medalion, była twardą panią detektyw, która w wypełnionym mężczyznami świecie musi być równie twarda co mury londyńskiej Tower. „Rewolwer” zdaje się być Produktowym opus magnum autora, głównie ze względu na słynną planszę zawierająca 54 kadry, której poświęcił trzy dni pracy.

9mm
9 mm „Produkt” #19-22
W tamtych czasach w polskim komiksie liczyła się tylko jedna cyberpunkowa historia: urwany po dwóch albumach „Status 7” Roberta Adlera i Tobiasza Piątkowskiego. I było tak do momentu, kiedy na łamach „Produktu” ukazał się pierwszy odcinek „9mm”. Cztery opublikowane odcinki były właściwie wstępem do wielowątkowego świata – ludzi i hodowanych przez nich w specjalnych „glasboksach” białych myszek. Akcja, sensacja, tajemnica, amnezja, poszukiwania zagubionej w sieci duszy oraz wykręcone pomysły w rodzaju mechanicznych mrówek Gilgamesza. Po czterech odcinkach wiadomo jeszcze mniej niż na początku i pozostaje mieć nadzieję, że Clarence Wheaterspoon powróci kiedyś do tego projektu.

Czas ludzi cienia
Czas Ludzi Cienia – prolog „Produkt” #12
Umieszczenie tego komiksu w niniejszym zestawieniu, wywołało najburzliwszą dyskusję w łonie redakcji podczas prac nad sporządzaniem tej listy. Oto pełen jej zapis:

Łukasz: Chyba was pojebało?
Konrad i Paweł: Nie.

„Czas Ludzi Cienia” to multimedialny eksperyment bardzo bliski wydanemu w zeszłym roku „Haremowi Zordaxa”. Oto w magazynie komiksowym ukazała się historia-teledysk do piosenki zespołu Sweet Noise. Tak, numetal dotarł do polski późno i w najbardziej toksycznym wydaniu. W tamtym okresie o płycie, z której pochodził ten kawałek, było całkiem głośno i komiks w „Produkcie” był jednym z elementów kampanii promocyjnej. Sweet Noise nagrał jeden dobry utwór, o którym powstał jeden dobry komiks – koniec pieśni. Potem pomysł został rozwinięty i na łamach „Produktu” ukazały się trzy odcinki komiksu „inspirowanego płytą”, ale nie było to już nic godnego szerszej uwagi i na skutek nieporozumień na linii magazyn-zespół, projekt został wkrótce zarzucony.

Jakie dziewice?
Kaerelki
KRL jest dziś autorem rodzinnych komiksów z podtekstem edukacyjnym. Debiutował zaś w „Produkcie” – niepokojącymi historyjkami o dzieciach, które mają swój własny, pokręcony i schizofreniczny świat. Ich spostrzeżenia o życiu potrafią być gorzkie, a puenty są zawsze porąbane i wywołujące krzywy uśmiech lub nerwowy chichot. Komiksy KRLa rozpoznawało się od razu po małych dziwacznych ludzikach z wielkimi oczami, które nierzadko wywoływały większe ciarki niż „Phantasmata”. Historiami godnymi polecenia są te o niezrozumianej miłości, o dzisiejszych dziewicach („Produkt” #12), lekko autotematyczna o jo-jo („P” #13) oraz faktycznie niepokojąca o wymierających emerytach („P” #19). Warto dodać, że miniseria „Kaerelków” była najlepszą częścią zeszytowego „Osiedla Swoboda”.

Zdzichu i Wujas
Zdzichu i Wujas: na ratunek światu „Produkt” #4
Polska odpowiedź na Asteriksa i Obeliksa. Zamiast małej wioski – wieś Obudno, zamiast napoju magicznego – wódka, zamiast Cezara – ojciec T.R., a zamiast sympatycznych Galów – polskie chłopstwo obśmiane za swoje wady, które są zarazem naszymi wadami, a także przewrotnymi zaletami. Zdzichu i Wujas Kajkiem i Kokoszem III RP! Generalnie chodzi o wódkę, imprezę i zdzielenie sąsiada sztachetą. Kto nie lubi, ten z Gzina!

najlepsze1
Phantasmata – epizod 1 „Produkt” #8
Nawet na tle publikowanych w „Produkcie” komiksów „Phantasmata” wyróżniała się niesamowitym klimatem. A to już coś. Rafał Gosieniecki i Piotr Kowalski stworzyli świat pełen tak gęstego niepokoju, że można byłoby go ciąć nożem i pakować. W wydaniu „Phantasmaty” nóż zostaje zastąpiony przez zakrwawiony, przerdzewiały tasak, a papier do pakowania przez ludzką skórę. Nostalgiczny i refleksyjny horror? Jak najbardziej. Do poniższego zestawienia wybraliśmy pierwszy epizod cyklu, który może nie jest najlepszym w jego historii, ale chyba najlepiej zacząć znajomość z serią właśnie od niego.

Jeż Jerzy w Produkcie na gościnnych występach
Jeż Jerzy
Kolczasty nie mógł nie pojawić się w tym zestawieniu. Co prawda nie jest to Produktowy debiut, lecz seria ze „Ślizgu” na występach gościnnych, ale i tak Jerzemu szacun się należy. Szczególnie polecamy trzy odcinki – o spotkaniu ze Zdzichem i Stefanem na plaży („Produkt” #7) – bo komiksy, gdy dwóch skinheadów dopada Jeża, to klasyk tej serii. Jerzy znany jest także z celnego nawiązywania do popkultury – świetnie pasuje odcinek z koncertem Cool Kids Of Death („P” #13). Jeżu nie szczędzi też złośliwości absurdom polskiej rzeczywistości – polecamy przewrotną parodię kampanii społecznej przeciwko pedofilii w sieci („P” #5). Jeż to taki komiksowy celebryta, wybiłby się pewnie i bez „Produktu”, ale warto docenić jego obecność w magazynie.

Debata wewnątrzredakcyjna była zacięta i choć znalazło się jeszcze kilka propozycji do tej listy, to nie przeszły ostrej selekcji. Czekamy na Wasze kontrpropozycje.

komentarzy 31

  • 9mm było zajebiste.

  • Dobra robota!

    Co chwila łapałem się na tym, że kiedyś rzeczywiście taka a taka seria była w Produkcie, że się jarałem kolejnymi odcinkami i tak dalej – najwidoczniej pora wyciągnąć z pudła i odkurzyć P.

    A co do CLC to przychylam Łukaszowi – kiepskie to straszliwie.

  • Josepehine – niech to ktoś wreszcie wpakuje w jedną okładkę.

  • Przecie było. Czy coś innego przez to rozumiesz?

  • e tam, najlepszy w Produkcie i tak był Pan W.

  • CLC uwazam, ze przyklad rzeczy jakie sie w Produkcie nie sprawdzały… Nie tego oczekiwał czytelnik…
    Nie ma w zestawieniu Gangsty? Toz to jeden z najlepiej wygladajacyh komiksów PL (imo:) )!
    .

  • Marceli chyba mowil co by Josephine te z produktu wrzucic do jakiegos integrala.

    a 9mm to byl jeden z najciekawszych rzeczy w produkcie, niech ktos napadnie Wheaterspoona i kaze mu to skonczyc…

  • ja też bym jeszcze Gangstę dorzucił. Co tam, że czasami kadry były nieczytelne ;-)

  • WOW:) Pierwszy od dłuższego czasu artykuł na Motywie, który mi się podoba bez zastrzeżeń. Wielki respect! Kawał klasyki polskiego komiksu przypomnieliście

  • Niedźwiedź ’78 też był super. Przez rysunki i z nostalgii za Osiedlem, którego już wówczas w P nie było.
    Bardzo podobało mi się też Hemp Gru (ten wstęp z nabijaniem lufki etc.).
    A Kaerelki z kolorowego Osiedla to jednak nie do końca TE Kaerelki (w pojedynczych planszach tkwiła ich siła).
    Był jeszcze taki jeden realistycznie narysowany komiks Bartka Minkiewicza, gdzie robot zmieniał się w tramwaj… czy cuś takiego… już nie pamiętam.

  • Heh, bardzo zacny ten wybór, ale zdecydowanie brakuje tu Gangsty. Rysunki są megakozackie. No i pomysł jak w Blacksadzie, którego wtedy jeszcze nie znałem.

  • Ja na przykład forsowałbym „Cukier” Myszkowskiego. Tam Filip się pokazał z zupełnie innej strony, bardzo fajnie jest to narysowane, zabawne. I parę innych rzeczy odpadło – „Gangsta”, o której mówicie, „Pan W.”, „Włoska kapusta” z OS (gdzie jest mój ulubiony kadr z autobusowym tłumem), ale stwierdziliśmy, że nie chcemy, żeby zestawienie było za bardzo rozbuchane, nie chcieliśmy też żadnych symbolicznych „10 najlepszych” albo „23 najlepsze”, czy coś w ten deseń. To, że niektóre komiksy się nie znalazły, w żaden sposób nie umniejsza ich zajebistości.

  • „Cukier” zacny, zupełnie wyleciał z mojej głowy. Jak bedzie czas, trzeba by powtórzyc P. Szkoda, ze spora czesc z Produktywnych juz sie na hmm… „scenie” nie udziela.

  • O tym kiedy indziej :)

  • Planujecie coś w stylu: gdzie są teraz autorzy komiksów z P?
    Zastanawiam się co się np. z Bizonem stało…
    Niezłe zestawienie, choć kilka rzeczy bym usunął a inne dodał (Wanda – polska księżniczka! :D)

  • Dokładnie tak będzie. Stay tooned.

  • > Planujecie coś w stylu: gdzie są teraz autorzy komiksów z P?

    O tym pisał kiedyś gilu na blogu

  • Ta. „nie wiem czy coś komiksowego dalej robi”. Pamiętam to jak dziś. Powiedzmy, że celujemy w inną jakość.

  • Senks panowie, i Wanda to była polska królewna a nie księżniczka (ale fłaje!)

  • No, tym bardziej że właśnie zauważyłem że ten tekst gil napisał dwa lata temu.

    Chryste, jak ten czas leci.

  • świetne zestawienie. ale jak już się chłopaki czepiają że nie ma Gangsty, to i ja swoje 3 grosze dorzucę.
    czemu nie ma Drena?
    explain it!

  • Gnapa też nie ma. To był dobry, niesamowicie kwasowy komiks. Gnap, gnap, gnap!

  • po przeczytaniu chciałem napisać, że Gansta się powinna znaleźć. ale inni to napisali.
    to pomyślałem, że wspomnę o Drenie. a tu spud się wpieprzył.
    kurwać :D

  • Ja bardzo żałowałem, że Kurzan, dziełko Śledzia i Filipa, był jednorazowym strzałem.

  • Wstawiłbym jeszcze do zestawienia Niedźwiedzia ’78 i jeden z pierwszych, dłuższych, opublikowanych w Produkcie komiksów Andrzeja – pracownik gazowni to się zwało? W każdym bądź razie, miało fajny, kwasowy klimat ;)

  • zabrakło Termosa i Fila. jak dla mnie ‚Kotek i myszka’ to kulciwo. ryfa redakcjo

  • Część wątpliwości „czemu nie ma tego…?” wyjaśni się po liście „the worst of” zwanej też listą „zmarnowanych szans” ;). Stay tooned, redakcja budzi się z zimowego snu.

  • Gangsta król, powinnna się znaleźć na liście.

    @Paweł – przykładowe zmarnowane szanse, to, jak zgaduję, produkcje typu Shinear?

  • Jak dla mnie to brakuje w tym zestawieniu sagi gangsterskiej „Pokolenia”. Taki był chyba tytuł tej opowieści, nie pamiętam teraz dokładnie a najbliższy „Produkt” znajduje się ponad 200 kilometrów dalej niż miejsce z którego pisze ten komentarz. Ahh, ta wojna Karolka z teściem :)

  • A nie, jednak jest wzmianka o „Pokoleniach”. Czytanie ze zrozumieniem mode on.

  • „Na sygnale”też miało swój klimat:
    -Stolec był?
    -Co?
    -Pytam się czy stolec był?
    -Chodzi o elektrokardiogram?
    -Nie k*** o kupę chodzi!
    -A to była rano, ale nic specjalnego.
    (cytowane z pamięci)

Dodaj komentarz