Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Avatar


film · komentarzy 46

avatartitle

„Avatar” to jeden z tych filmów, których życie rozpoczęło się na długo przed datą premiery. Już od paru miesięcy fani 3D ekscytowali się zwiastunami i plakatami, a miłośnicy epickich opowieści zacierali ręce na myśl o trzygodzinnym widowisku pełnym walk i akcji. Obawiałam się, że „Avatar” triumfować będzie tylko do pierwszego seansu, jak to często bywa w przypadku filmów, o których głośno jest już rok przed premierą. Dlatego oczekiwałam jedynie typowej, hollywoodzkiej produkcji z nowoczesną grafiką. I dostałam to, na co byłam przygotowana, jednak z paroma zmianami: 3D okazało się być nieziemskie i fenomenalne, a historia, choć bardzo typowa – dobrze skonstruowana i nieźle opowiedziana. Choć w ciągu trzech długich godzin zdarzyło mi się ziewnąć, to muszę przyznać, że „Avatar” wciągnął mnie do swojego świata – a tego się nie spodziewałam.

avataar

Historia z „Avatara” jest, jak już wspomniałam, bardzo typowa i pełna klisz. Właściwie dla każdego kto zna „Tańczącego z Wilkami”, „Pocahontas” lub „Dolinę Paproci”, nie będzie stanowiło problemu przewidzenie kolejnych zwrotów akcji. Głównym bohaterem jest Jake – przykuty do wózka żołnierz marynarki, który za obietnice „nowych nóg” decyduje się wziąć udział w operacji Avatar. Zostaje wysłany na planetę Pandora – miejsce, gdzie powietrze jest trujące dla ludzkich płuc a w dżungli roi się od bestii i niebezpiecznych roślin. Ludzkość przywiodła tu chciwość, a dokładniej – chęć zdobycia szalenie cennego minerału, którego kilogram wart jest miliony dolarów. Zadaniem Jake’a jest „pilotowanie” lub raczej „przejęcie ciała” niebieskiej istoty, stworzonej na wzór tubylczych mieszkańców. W czasie gdy jego ludzka powłoka śpi, bohater w nowym ciele jest nie tylko sprawniejszy i szybszy, ale może również oddychać bez specjalnej maski. Celem projektu Avatar jest nawiązanie współpracy z plemieniem Na’vi – rodzinnymi mieszkańcami Pandory. Jake, jako były marine, nie czuje się dobrze w towarzystwie naukowców i pokojowo nastawionych negocjatorów. Już pierwszego dnia „pracy” popełnia głupstwo i oddala się od drużyny. W wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności zostaje sam w dżungli, a jego współpracownicy zmuszeni są zostawić go na pastwę nocy i wygłodniałych bestii. I gdy już zdaje się, że jedyne co czeka Jake’a to szybka śmierć z łap dziwnych, krwiożerczych psów, na scenę wkracza Neytiri – piękna (?) córka wodza plemienia Na’vi – i pomaga biednemu żołnierzowi. Następnie pędzi, gdzie poniesie ją wiatr. Oczywiście bohater biegnie za nią, jedna rzecz prowadzi do drugiej, i nagle okazuje się, że plemię chce przetestować Jake’a – Neytri ma uczyć go zwyczajów jej ludu. Tak rozpoczyna się trzymiesięczna, a dla widza trzygodzinna przygoda, podczas której bohater będzie musiał zdecydować się, czy chce pomagać tubylcom, czy też woli służyć wojsku i kiedyś odzyskać czucie w ludzkich nogach. Wybiera też, które życie jest dla niego ważniejsze – to prowadzone przez człowieka czy przez avatara.

avatar2

Z powyższego opisu jasno wynika jaką historią tak naprawdę jest „Avatar” – epicką z ekologicznym i humanitarnym przesłaniem. Nie unika jednak klisz, z czego najważniejsze to:
1. Ogólny podział – naukowcy są dobrzy, wojskowi to krwiożercze, aroganckie potwory;
2. Zły dowódca – najpierw strzela a potem zadaje pytania (i oczywiście nie lubi tubylców);
3. Dobra pani żołnierz – jako jedyna wyłamuje się z podziału numer 1, krzepiąc tym samym serca Amerykanów;
4. Wrogo nastawiony wojownik Na’vi – nie ufa Jake’owi, a zainteresowany jest Neytri (Kokoum z Pocahontas);
5. „Kolorowy Wiatr” – czyli dużo rozmów na temat tego jak to wszystko we wszechświecie połączone jest energią a razem tworzymy wielki krąg życia
6. Drzewo Życia – plemię Na’vi to takie wyższe, trochę brzydsze elfy, a według ich wiara natura ma cechy boskie.
Tyle schematów zdradzić można bez ujawniania ważniejszych części fabuły. Wymienić można jeszcze kilka, może pięć, ale co najdziwniejsze w tym zestawie nie pojawiła się jedna klisza, której spodziewałam się od pierwszej minuty filmu. Jest nią, często promowane w kreskówkach, przesłanie „niepełnosprawny może więcej”. Zazwyczaj postać na wózku okazuje się być niezwykle sprawna lub pomocna w odpowiednim momencie historii – brak czucia w nogach nie jest problemem, gdy trzeba ratować świat. W „Avatarze” jednak nie znajdziemy podobnej sytuacji. Jake potrafi coś zdziałać jedynie w pełnosprawnej formie i nie akceptuje ułomności swojego ludzkiego ciała.

avatarlast

Pomimo tylu klisz i schematów „Avatar” wciąga. Nigdy nie miałam problemu z poznawaniem historii, których zakończenia się spodziewałam – zwłaszcza jeśli były dobrze skonstruowane – a tak jest w tym przypadku. Film Camerona to drobiazgowo dopracowana opowieść – każdy ważny element przedstawiony został wcześniej w taki sposób, żeby widz wiedział dokładnie co z czego wynika w dalszych fragmentach, a całość zamknięta została klamrą kompozycyjną. Ostatnie 20 minut filmu to pełna epika i gloria, jak przystało każdej hollywodzkiej superprodukcji. Jeśli ktoś szuka wielce intelektualnej, głębokiej, filozoficznej historii – „Avatar”, pomimo paru morałów i ekologicznego przesłania, mu się nie spodoba. Warto jednak wyluzować się na to jedno wyjście do kina, lub obejrzeć film ze względu na grafikę.

avatar3

Animacja 3D, modelowana na bazie motion-capture aktorów, to najważniejszy powód, dla którego warto zobaczyć „Avatara”, lub nawet pójść na niego dwa razy (co zresztą zamierzam uczynić). Pogłoski, głoszące jakoby film Camerona miał rozpocząć następną erę w branży filmowej jestem w stanie uznać za prawdziwie. Jest to niewątpliwie najbardziej zaawansowany technologicznie film wszech czasów. Techniki w nim użyte były stosowane także wcześniej, lecz nigdy na taką skale – tu dają mnóstwo nowych możliwości. Najbardziej zachwyca mimika postaci – dokładnie odwzorowana z twarzy aktorów. Mamy przed sobą nowy rodzaj filmu, w którym gra aktorska i animacja dość dosłownie łączą się w jedno. Miejsca, w których znajdują się komputerowo wygenerowane postacie, również robią wrażenie – środowisko Pandory to niebezpieczna dżungla, w której roi się od dziwnych, kolorowych roślin i fantastycznych stworzeń, zaprojektowanych a następnie wygenerowanych w 3D. Najlepiej to po prostu zobaczyć samemu.

Zobaczyć samemu – to zresztą fraza, z którą zostawiam każdego czytelnika recenzji. Bardzo możliwe, że właśnie tworzy się nam historia filmu, coś na miarę „Star Wars” – lepiej więc wybrać się do najbliższego kina i wziąć w tym udział.

film

komentarzy 46

  • byłam, miły filmik na miarę króla lwa, nie wiedziałam, że aż tak polubię fantasy – szczególnie w 3d, fakt że przez pierwsze pół godziny wzrok mi się nie chciał przyzwyczaić, ale warto było (grafika miażdży). tak jak piszesz – być może, będzie to jakiś krok na przód i warto w tym wziąć udział.

  • Na miarę „Króla lwa”? No daj spokój… :)

  • poszłabym tak z ciekawości; może specjalnie mnie nie ciągnie, ale – jak to sama podkreśliłaś – zobaczyłabym dla samej grafiki. jednak jak napisałaś, że film trwa 3 godziny… jakoś mnie to odrzuca. niestety, kino (jako kino, budynek) ma dla mnie to do siebie, że nawet przy superwciągającej hitorii po godzinie strasznie się wiercę i powoli zaczynam zerkać na zegarek.
    ps gdzieś była jakaś literówka z wiarą w naturę, ale nie chce mi się teraz szukać.

  • Właśnie wróciłem. Fajnie było. Przewidywalne wszystko, ale przyjemne w odbiorze. Więcej postaram się niebawem u siebie skrobnąć.

  • Przewidywalny czy nie – historia wciąga i porywa. Z minuty na minutę coraz bardziej czułem się wciągnięty w film i w pewnym momencie poczułem się jakby to było właśnie moje miejsce – a Navi stali mi się bardzo bliscy.
    A Pandora to najpiękniejsze miejsce jakie mogłem kiedykolwiek zobaczyć. Fauna i flora w filmie są genialne a w 3D wygląda to po prostu bosko. :)

  • Mr.ciacho

    Jeden element filmu, który był jednocześnie nerdoorgazmogenny, ale bez sensu. Po co mechowi wielki nóż bojowy ?:P

  • tak króla lwa, bo choćby te ich kocie oczka, zresztą nie mówię tego złośliwie: król lew był dla mnie bajką przełomową, a avatar to po części również ‚urocza’ bajka :)

  • Avatar. Nie rozumiem zachwytów.Film psuje żenująca fabuła.

  • yyy, jedno pytanie n/t recenzji: co ma wspolnego ekologiczne przeslanie z intelektualizmem czy glebia?

  • hoho, żartownisiu

  • Jedyne co mnie martwi…TRZY GODZINY?!

  • Trzy godziny są względne. Na „Titanicu” zleciały jak z bicza, a taki „Wiedźmin” miał 120 minut i się ślimaczył…

  • Nie znoszę jak film jest przewidywalny – to jest ta wada Avatara która mnie odpycha od zobaczenia go…

  • maggotsinside

    miłe połączenie orsona scott carda z philipem dickiem i romansidłem :]
    Mr.ciacho <– w neon genesis evangelion mechy też miały noże bojowe. nie bardzo rozumiem co w tym orgazmogennego…

  • Krótko. Jeśli mogę zobaczyć kosmitów, mechy bojowe i dinozaury w pieprzonym Trzy De, to mam gdzieś przewidywalną fabułę, eko-propagandę czy półgodzinne opóźnienie, przez które film kończy się o drugiej w nocy. A narzekanie, że trwa bu-hu-hu-aż-trzy-godziny to zwykłe mazgajstwo. Tragedie greckie trwały po trzy dni i nikt nie płakał.

  • Avatar kojarzył mi się dodatkowo z Nausicą, chyba bardziej niż z wspomnianymi tytułami.

  • Drugie „Transformery” trwały prawie trzy godziny i miałem ochotę płakać. Ale jak pisze Paweł, to jest względne i zależy od filmu.

  • Ludzie, którzy narzekają na przewidywalność fabuły nie powinni oglądać żadnego filmu opartego na: powieściach (nie wiedzieliście jak się LotR skończy? lub Gwiezdne Wojny?), Biblii, prawdziwych historiach i mitach. Żadnych ekranizacji gier, czy rameków starszych filmów. Żadnych prequeli (bohaterowie muszą przeżyć, bo przecież będzie ciąg dalszy) Unikajcie kina dokumentalnego. Będzie z połowa kinematografii. Z tej drugiej połowy, co nie należy do powyższych powinni jeszcze wykreślić 90 procent filmów komiksowych (tak, superhero uratuje świat), melodramatów (któreś z nich zginie), komedii romantycznych (tak, zejdą się) i filmów spiskowych (to rząd!).

    Miłego życia z tym co wam zostało

  • Myślisz, że osoby oglądające ekranizacje powieści którą znają narzekają na przewidywalność fabuły?

    oczywisty troll jest oczywisty

  • To zostają klasyczne kryminały, thrillery, horrory i bijatyki.

    Styknie.

  • Czy komuś również wydaje się, że film skradła Neytri, tudzież Zoe Saldana? Osobiście uważam, iż to głównie jej postać sprawiła, że film oglądałem z przyjemnością ;)
    Cóż, jest to postać w której po prostu można sie zakochać.

  • właśnie dzisiaj obejrzałam. wciąż mi mokro.

  • Tak Neytri była wspaniała :) Bardzo fajny głos pasujący do postaci. Wyszła po prostu bosko !!

    Film jak to bajka :). Ja bym pare rzeczy pozmieniał tu i tam. Ale raczej nie byłem zaskoczony ani poziomem intelektualnym ani fabułą. Tego się można było spodziewać. Efekty bardzo fajne. Film bardzo dobry, cos jak Król Lew czy Kirikuru.

    Mysle ze łykne drugi raz w normalnym kinie bo w Cinema City te okulary kurwa ciemnie strasznie były…. :(

  • Przez cały seans zastanawiałem się nad jednym – czy powstaną sequele, książki, komiksy? Czy to tylko jeden zastrzyk, czy więcej? Czy Avatar będzie otoczony taką samą czcią jak Star Wars, Matrix czy Planeta Małp? I w sumie nie wiem.
    A fabuła mi nie przeszkadzała, była czarująco przewidywalna i to może przez cała disneyową otoczkę (tak tak, mamy śliczną? Księżniczkę, przystojnego? Księcia no i wyrazistego Złego – czyli wszystko to, co powinno się znaleźć w każdym fajnym disneyowskim filmie, tylko brakowało wstawek musicalowych :( ) nawet mi się podobała.

  • zuziako

    @Brzozo

    Cameron mówi w wywiadach ze ma jeszcze materiału na 2 części, więc myślę że możne nam tu urosnąć coś całkiem sporego.

  • @zuziako już się chyba boję

  • Gra na licencji filmu zbiera raczej kiepskie recenzje, ale to w sumie o niczym nie świadczy w kwestii potencjalnego rozbudowywania uniwersum.

  • Zazwyczaj gry na licencji wydawane Przed filmem zbieraja kiepskie recenzje. Zwlaszcza te ktore nie sa grową wersja filmu.

  • Moje gałki oczne… film może i był przewidywalny, ale mój boże, jaki on był bajkowy i piękny. Zauroczył mnie Cameron tym, że potrafił stworzyć tak bogaty i ciekawy świat. Niby nic czego nie dałoby się wymyślić, niby wszystko skądś znane (tu sikiś koń, tam mech) ale nadal – wow, za wkład w detale i rodzaje zwierząt/istot/pojazdów i tony innych rzeczy, która wylewa się z filmu i słodzi oczy. No i nie zapominajmy o postaci Neytri, hehe.

    Tam mało ważne ile części jeszcze nakręci, gier i komiksów wyda, ważne, żeby pojawił się ARTBOOK, taki duży, gruby, z setkami szkiców i projektów do „Avatara”. To to ja bym zakupił od razu i bez wahania ;)

  • Niezwykle ważną częścią każdego filmu jest historia, którą ten opowiada. W Avatarze nie dość, że jest do bólu schematyczna, to momentami zwyczajnie nudzi!
    Że efekty dobre? Realizacja produkcji pochłonęła dużo więcej niż stworzenie trzech części LotR`a!!! Nie wyobrażam sobie, by były gorsze.
    (scenariusz+efekty wizualne)/2 daje jakieś 7. Ni mniej ni więcej. Mam nadzieję, ze sequel [nie mam wątpliwości co do jego powstania]będzie lepszy.
    Mimo moich drobnych narzekań, [jak widać chociażby wyżej] ludziom film się podoba. Zyski rosną. Czego chcieć więcej?

    …adekwatnej do efektów fabuły!

    PS Na gadżetach, zdaje się też zrobią niezłą kasę http://www.avataritag.com/

    PPS Jak se można dodać obrazek przy nicku? ^^’

  • khamul: intrukcje dodawania obrazków przy nicku znajdziesz tutaj. Mam nadzieję, że jest dość jasna.

  • Pozytywka

    Na Avatatarowy trailer natknęłam się po odcinku South Park gdzie Cartman bruździł z wioską Smerfów. No i takie jakieś podejście do filmu miałam.
    Póki nie obejrzałam.
    Fabuła…tak jak myślałam…
    Ale cała reszta…
    Czułam się jak moja babcia na Barwach Szczęścia. Pomieszało mi się i nie wiedziałam już co jest prawdziwe, a co nie. I obraziłam się, jak się skończyło.
    Eh.

  • o tak, ten film jest obleśnie przewidywalny. na dodatek wnerwial mnie glowny bohater i to, ze kazde zwierzatko na pandorze ma jakis swoj mniej lub bardziej dokladny odpowiednik na ziemi. jakby komus jednak troche tej superwyobraźni zabraklo. przerazila mnie tez dlugosc filmu. ja sie wszystkim strasznie szybko nudze, 3 godziny to czas w ktorym na przecietnym seansie zdaze znudzic sie 5 razy!
    wszystko jest nierealne, jakies latajace wyspy, skakanie z wielkich drzew, przeciez to niedorzeczne, zeby im sie te skoki i loty na jaszczurkach udawaly, powinni dawno wyginąć jako rasa….

    nie wierze, ze to mowie, ale FUCK YEAH, TEN FILM BYL ZWYCZAJNIE ZAJEBISTY! caps nawet w polowie nie oddaje, jak bardzo byl zajebisty. gdzie sie robi zajebiscie wielkie litery, zeby oddac klimat?

    i lubie proekologiczne przeslania.

  • Unka w Kinie: Avatar? :D

  • Cóż, to było do przewidzenia. :)

  • To nie jest tak, że jak już raz przeczytałeś książkę to ona staje się „przewidywalna”. Przewidywalna jest fabuła, która nie stara się nijak wykraczać poza mainstreamowe kulturowe kalki.
    Jeśli fabuła jest w czymkolwiek niebanalna to daje radę ją obejrzeć/przeczytać drugi/trzeci raz bez kaca.

  • Titanic też miał przecież przewidywalną fabułę – wiadomo było od samego początku że walnie w górę lodową i zatonie – i co z tego? Film był GIT :))

  • @ cook: TO mial przewidywalny koniec.
    No chyba ze jak DiCaprio wchodi na statek to wiedziales „o, a on zginie”.

  • Efekty specjalne, wspomagane efektami 3D miażdżą jakością wykonania, a realizm jest wręcz porażający. Pandora żyje i oddycha, to prawdziwy, istniejący i namacalny świat. Już sam projekt owego świata budzi zachwyt, widać, że podmorskie dokumenty odbiły swoje piętno na wizji reżysera – iluminująca nocą dżungla wygląda po prostu niesamowicie. Dawno nie spotkałem się z taką pieczołowitością w tworzeniu świata. Zadbano o najmniejszy detal, najmniejsze źdźbło trawy i najcichszy dźwięk wydobywający się z bezkresnej dżungli. Mówiąc szczerze, świat w filmie jest tak prawdziwy, że brakowało tylko Krystyny Czubówny, która by komentowała z offu wydarzenia mające miejsce na ekranie

  • Czy tylko mnie łeb napiernicza po seansie 3d? Avatar = ciekawie zrealizowany, fajny zabijacz czasu. Ale żadna rewolucja i kamień milowy. Niesamowitość 3d też, jak dla mnie, bardzo przesadzona.
    Ale o tym więcej na gnieździe.

  • Historia bajkowa. W realnym scenariuszu przy kłopotach z tubylcami puszczono by jedną bombę neutronowa i potem w razie potrzeby poprawiono kilkoma następnymi. Nie byłoby po takiej dezynsekcji ani indian ani „bestii” … nie byłoby nic prócz złóż na których zależało Ziemianom… a tak patyczkowanie się za pomocą broni konwencjonalnych przez 3 godziny filmu i przez minimum dwa następne części avatara… a tak… jedna porządna bombka i po problemie… ta historia z filmu zwyczajnie kupy sie nie trzyma i tyle.

  • I jeszcze coś… w kwestii zasobów energetycznych (patrzcie na złoża ropy i wojnę w Iraku) nie ma miejsca na ekologię i sentymenty… wojsko najpierw strzela a potem pyta o racje (albo i nie). Ten film to bajka oderwana kompletnie od wszelkich realiów. Niemożność poruszania się po planecie to nie problem, od czego są skafandry, transportery… nie trzeba było wymyślać zbędnych bytów w postaci avatarów… ale ten film to kolejna bajka – produkcja nastawiona wyłącznie na zarabianie pieniędzy… poza tym osobiście wkurzają mnie filmy „misyjne” np. proekologiczne, patriotyczne czy antywojenne. Takie nachalne przesłania potrafią obrzydzić każdy film nawet nie wiem jak dobrze zrobiony.

  • byłam na filmie prawie tydzień temu i wciąz to przeżywam. i chcę jeszcze raz .!
    na trzy cudowne godziny przeniosłam się na cudowną planetę Pandorę, pełną niesamowitych roślin i zwierząt, pełną magii… te krajobrazy były boskie.! siedziałam wbita w fotel z otwartą japą i nawet komentarzy nie robiłam … ale ta technika, i przede wszystkim ta dokładność szczegółów, każde ździebełko trawy było idealnie dopracowane … a o postaciach już lepiej nie mówić… ten wygląd, ta mimika, te ruchy .! gdybym była Zoe Saldaną, nie zgodziłabym się zagrać roli Neytri, gdyż przez cały film nie byłoby ani skraweczka prawdziwej mnie :) i tym samym jeszcze raz plus dla tych wszystkich komputerowców czy techników [nie mam pojęcia, jak sie nazywa ten zawód:)] za to dopracowanie … i ta technika i te efekty zupełnie wynagrodziły mi trochę slaba fabułę:) no i muzyka… ten soundtrack jest super .!! nigdy sie nie znudzi, a piosenka promująca, ‚I See You’ Leony Lewis, to cudowna i wzruszająca ballada…chociaz troche podobna do piosenki z Titanica, ‚My Heart Will Go ON’ celine Dion, ale to szczegół :) jak dla mnie, cały Avatar był przecudowny, piekny, świetny itd .
    wiem, że moja wypowiedź to takie pieprzenie bez sensu, ale nadal nie moge do siebie dojść… wiem, że obejrze ten film jeszcze wiele razy .!!

  • Plemie nie nazywa się Na’vi tylko Omatikaja. Na’vi to nazwa rasy człekopodobnej zamieszkującej Pandorę.

Dodaj komentarz