Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Oglaf, czyli komiks nierzadko sprośny


internet · komentarzy 10

Oglaf

By wigilijnej tradycji było zadość, na Motywie gości radość! Tfu. Nagość. I to nie byle jaka, bo pod postacią „Oglafa”, jednego z najciekawszych obecnie webkomiksów, a już na pewno najlepszego webkomiksu erotycznego, jaki pojawił się ostatnimi czasy. Przygotucje się zatem na cycki, sprośne żarty, części niesforne w wzwodzie i krągłe tyłki. Wyrzućcie też na pasterkę rodziców, młodsze rodzeństwo czy kto tam jeszcze może Wam zaglądać przez ramię w trakcie lektury…

Jeżeli zdążyliście się już zapoznać z przykładowymi stronami „Oglafa”, to dla części z Was zaskoczeniem będzie fakt, że autor komiksu jest kobietą. Trudy Cooper jest animatorką i ilustratorką z Australii, współautorką popularnego webkomiksu „Platinum Grit”, który doczekał się nawet papierowego wydania przez Image Comics. Dlaczego Trudy zaczęła tworzyć erotyczne, a może już porno, komiksy? Jak przyznaje w jednym wywiadzie, chciała po prostu troszkę poświntuszyć, a nigdy nie wyrosła z poczucia humoru, które opiera się na penisożartach… znaczy żartach o penisach. No. Wiecie, o co chodzi… 8====D
Oglaf

Sam „Oglaf” jest „seks-komedią” fantasy, w której królują sprośne żarty, sperma leje się równie często co krew, stosunki seksualne są pokazane dość dosadnie, napalonym królom i rycerzom nie brakuje napalonych książniczek i chłopek (a jak brakuje, to pochędożą między sobą), a czary są używane głównie po to, by spełniać seksualne zachcianki. Jakby się zastanowić, to tematyka porno i fantasy łączą się spójnie jak nic innego. Każdy chce przecież ratować księżniczki – nie dla samej heroiczności tego czynu – lecz dla czającej się między ich nogami nagrody. I nie mam na myśli połowy królestwa. Choć u niektórych bohaterek „Oglafa” pół królestwa się pewnie tam już znalazło.

„Oglaf” operuje prostym, bezpośrednim poczuciem humoru, lecz od prac np. Ojca Rene odróżnia się grą skojarzeń i małą ilością wulgaryzmów. Język przymarza do cipki Królowej Śniegu, szał bitewny włącza się w trakcie ruchania – to normalne w baśniowym świecie elfów, czarów, potworów i królestw, który napędzany jest seksem. „Oglaf” jest przez to najzwyczajniej zabawny, nie żenująco zabawny, lecz autentycznie, wyjątkowo, figlarnie zabawny. Niejeden śmiechowy orgazm gwarantowany. Mimo paru częściej pojawiających się bohaterów – rycerza, służącego, napalonej władczyni – Trudy Cooper nie tworzy jednej spójnej historii. Bardziej interesuje ją obraz brutalnego i zboczonego świata fantasy, dlatego luźno powiązane ze sobą epizody tworzą bardziej tło czasoprzestrzenne niż fabularne. Nic więc dziwnego, że czasem ni z tego, ni z owego pojawi się jakaś fabularna odnoga, która nigdy nie będzie kontynuowana. Zresztą większość historii w „Oglafie” to jednoplanszówki, doskonałe do takiej zabawy konwencją.

Oglaf

To, co jest wyjątkowe w tym komiksie, to również rysunek. Jeszcze bardziej dosłowny i często bardziej szczegółowy niż np. w przypadku „boli.blog”. Trudy bez skrępowania rysuje anatomiczne szczegóły czy wytryski, ale z drugiej strony potrafi również dobrze zagospodarować drugi plan w kadrze, co nie jest znów tak częste w komiksach internetowych. Plansze „Oglafa” ociekają kolorem, autorka korzysta z szerokiej ich palety, dzięki czemu każdy odcinek jest nie tylko nowym dowcipem, ale również kolejną uciechą dla oka. Jakby komuś oczywiście do uciechy nie starczały same cycki. W tym komiksie po prostu wszystko do siebie pasuje – seks, świat fantasy, żarty, dobre rysunki i bajkowe kolory.

Mam nadzieję, że tym, którzy jeszcze „Oglafa” nie znają, przypadnie on do gustu. Motyw życzy sprośnych świąt pod kołderką lub przed komputerem. Ho! Ho! Ho!

komentarzy 10

  • Uwaga, OGLAF mimo tematyki bardziej trafia do kobiet.

  • Jak to, to pornografia jako taka jest kierowana wyłącznie do facetów? Niebywałe

  • Łukasz, przyznaj się. Dotykałeś się podczas robienia researchu do tego artykułu.

  • czemu takie małe archiwum?!

  • Czytam regularnie. Dobre gówno.
    Z erotycznych lubię też Chester5000XYV, ale tu już jest konkretna fabuła, a aktualizacje niestety rzadkie. Zdecydowanie więc lepiej się czyta większymi partiami niż jedną planszę ze sceny ruchania na dwa tygodnie.

  • Bardzo fajny webkomiks :) Szkoda, że Łukasz twoje kadry preview to tak naprawdę najlepsze kawałki jak na razie. Choć ostatni update z Robinem niezły.

  • Według mnie jest jeszcze parę zdecydowanie lepszych rzeczy. Ot, pierwsza historyjka miażdży. Albo ta z niewolnikiem z zatrutym penisem.

  • A tak zapomniałem o niewolniku i podobała mi się jeszcze sprawa z złodziejką w świątyni i zmiana napisu.

  • No to mam nowy ulubiony webcomics :]

  • >Albo ta z niewolnikiem z zatrutym penisem.

    Zaspoilowałeś.

    ZRUJNOWAŁEŚ RADOŚĆ Z CZYTANIA!

Dodaj komentarz