
Rok 2009 był rokiem ważnych i okrągłych rocznic: polskich wolnych wyborów, lądowania na Księżycu, wybuchu drugiej wojny światowej czy upadku muru berlińskiego. W polskim komiksie na grudzień przypadła dziesiąta rocznica premiery pewnego małego magazynu komiksowego. „Produktu”. Rany, to już dziesięć lat?
Trudno jest mi sobie nawet wyobrazić, gdzie bym dzisiaj był i co robił, gdybym na początku 2000 roku nie trafił na drugi numer „Produktu”. Gdyby w ogóle nie było czegoś takiego jak „Produkt”. Czy czytałbym komiksy? Czy prowadziłbym Motyw? Czy poznałbym Martę? Czy miałbym tę unikalną możliwość codziennego użerania się z Łukaszem? Masa pytań i gdybań. A gdzie Wy byście dzisiaj byli?
Zdaję sobie sprawę, że „Produkt” jest już raczej pokoleniową czy generacyjną rzeczą, pewnego rodzaju rodzinną legendą, opowiadaną dzieciom przez pamiętających komiksowy boom z przełomu wieków staruszków. Ta legenda wciąż żyje, o czym świadczy nieustająca popularność „Wilqa” lub nadchodzące zbiorcze wydanie „Osiedla Swoboda”.
Z okazji doniosłej rocznicy przygotowaliśmy dla Was cykl tekstów na temat „Produktu”. Mam nadzieję, że spodobają się zarówno tym, którzy chcą powspominać stare czasy, jak i tym, którzy wspominać nie mają czego, ale zawsze chętnie się czegoś nowego dowiedzą.
Pierwszy tekst już jutro. Albo w poniedziałek.
Do tej pory w cyklu ukazały się:
Wywiad z Michałem Śledzińskim, redaktorem naczelnym „Produktu”
Recenzja „Wilq 1234″
Wybór najlepszych komiksów z „Produktu”
ryb dnia 21 grudnia 2009 o 21:34
to już dycha?! jak ten czas leci..
najlepszego wszystkiego dla najlepszego produktu w kraju
grubas dnia 21 grudnia 2009 o 21:42
wow
to już dziesięć lat?
pędzę zatem do piwniczki po jakiś zacny trunek i na posiadówkę do biblioteczki ;)
qba dnia 21 grudnia 2009 o 22:10
o ja, a ta ryba nadal świeża. I nie psuje się od głowy. Mi kuzyn dał do przeczytania, drugi numer. Potem już kupowałem sam.
kamionek dnia 21 grudnia 2009 o 22:24
w czwartej klasie podstawówki mieliśmy kilka numerów, które nieustannie krążyły po jakichś 10 osobach, good times
slay dnia 21 grudnia 2009 o 22:58
To były bardzo piękne czasy kiedy wychodził Produkt. Sam zacząłem kupować od czwartego numeru i potem zawsze znajomy, który miał kiosk, odkładał mi każdy numer i w drodze powrotnej do domu zawsze mi go podrzucał. Aż się jakoś tak dziwnie człowiekowi robi z tych wspomnień.
kolec dnia 21 grudnia 2009 o 23:10
A ja… ja w 2000 miałem pierwszą komunię. Te Donaldy to też fajne komiksy były, chłopaky.
hakuPL dnia 21 grudnia 2009 o 23:26
Dycha – jest co świętować, zwłaszcza jeśli to taka piękna rocznica takiego pięknego produktu.
Oj, sporo wspomnień związanych jest z tym pismem (pamiętacie „a od przyszłego numeru będziemy miesięcznikiem”? :), czekam więc na teksty z niecierpliwością.
JAPONfan dnia 22 grudnia 2009 o 0:11
Ja do teraz pamietam na co Bizon wygral wygrana. I filmy z jaka pania należy przesyłac do redakcji.
Gdyby nie Produkt pewnie dlugi czas uwazałbym ze w polsce nie ma rysowników komiksów poza „komunistycznym betonem” ;).
44 dnia 22 grudnia 2009 o 2:52
Zaczynałem gimnazjum wtedy, koledzy za łóżkiem chowali świerszczyki, a ja bunkrowałem kolekcję Produktów.
misiak dnia 22 grudnia 2009 o 4:08
PRODUKT – pamiętamy
-rodacy.
Mój pierwszy „Produkt” po wszystkich pożyczeniach, jakie miały miejsce, wygląda jak szmata. Mój Tato najświętszą panienkę na końcu pierwszego „Osiedla” uznał za profanację i zakazał kupować tegoż magazynu. Moje doświadczenia z proforumowiczami mogę uznać za unikalne i do dziś zastanawia mnie fenomen zebrania tak podobnej sobie i jednocześnie unikalnej grupy ludzi przy jednym niszowym magazynie.
Szakucen za charyzmę, Panie Ś.
Popuściłem.
Folko dnia 22 grudnia 2009 o 7:27
Ech, nigdy Produktem się nie zachwyciłem. Mam gdzieś pierwszy numer, przeczytałem i odłożyłem, kolejnych już nie czytałem… po prostu za stary na to byłem :-)
maciek dnia 22 grudnia 2009 o 12:27
Ja byłem wtedy w pierwszej liceum i któregoś dnia wpadłem do znajomego, który pokazał mi Produkt i powiedział: „zobacz jaki zajebisty komiks kupiłem”. Wziąłem P. do ręki i otworzyłem go akurat na stronie z plakatem nazi-boysbandu i napisem „Ich bin ein gay” czy jakoś tak :) W zasadzie Produkt towarzyszył mi przez całą tzw. młodość i z pewnością w jakiś tam sposób mnie ukształtował. Nie wiem czy to dobrze :D
Windom dnia 22 grudnia 2009 o 14:18
Dżizas to już 10 lat?! Pamiętam że pierwszy numer kupiłem jak tylko dowiedziałem się skądś że wyszedł (nie pamiętam skąd/od kogo, były jakieś reklamy gdzieś?) i urwałem się z pracy szukać po okolicznych kioskach, o dziwo był najbliższym osiedlowym.