Opublikowane o 21:06, 21 grudnia 2009
autor: Konrad Hildebrand

Komentarze: 18

produkt logo

Rok 2009 był rokiem ważnych i okrągłych rocznic: polskich wolnych wyborów, lądowania na Księżycu, wybuchu drugiej wojny światowej czy upadku muru berlińskiego. W polskim komiksie na grudzień przypadła dziesiąta rocznica premiery pewnego małego magazynu komiksowego. „Produktu”. Rany, to już dziesięć lat?

Trudno jest mi sobie nawet wyobrazić, gdzie bym dzisiaj był i co robił, gdybym na początku 2000 roku nie trafił na drugi numer „Produktu”. Gdyby w ogóle nie było czegoś takiego jak „Produkt”. Czy czytałbym komiksy? Czy prowadziłbym Motyw? Czy poznałbym Martę? Czy miałbym tę unikalną możliwość codziennego użerania się z Łukaszem? Masa pytań i gdybań. A gdzie Wy byście dzisiaj byli?

Zdaję sobie sprawę, że „Produkt” jest już raczej pokoleniową czy generacyjną rzeczą, pewnego rodzaju rodzinną legendą, opowiadaną dzieciom przez pamiętających komiksowy boom z przełomu wieków staruszków. Ta legenda wciąż żyje, o czym świadczy nieustająca popularność „Wilqa” lub nadchodzące zbiorcze wydanie „Osiedla Swoboda”.

Z okazji doniosłej rocznicy przygotowaliśmy dla Was cykl tekstów na temat „Produktu”. Mam nadzieję, że spodobają się zarówno tym, którzy chcą powspominać stare czasy, jak i tym, którzy wspominać nie mają czego, ale zawsze chętnie się czegoś nowego dowiedzą.

Pierwszy tekst już jutro. Albo w poniedziałek.

Do tej pory w cyklu ukazały się:
Wywiad z Michałem Śledzińskim, redaktorem naczelnym „Produktu”
Recenzja „Wilq 1234″
Wybór najlepszych komiksów z „Produktu”

Komentarze

ryb dnia 21 grudnia 2009 o 21:34

to już dycha?! jak ten czas leci..
najlepszego wszystkiego dla najlepszego produktu w kraju


grubas dnia 21 grudnia 2009 o 21:42

wow
to już dziesięć lat?

pędzę zatem do piwniczki po jakiś zacny trunek i na posiadówkę do biblioteczki ;)


qba dnia 21 grudnia 2009 o 22:10

o ja, a ta ryba nadal świeża. I nie psuje się od głowy. Mi kuzyn dał do przeczytania, drugi numer. Potem już kupowałem sam.


kamionek dnia 21 grudnia 2009 o 22:24

w czwartej klasie podstawówki mieliśmy kilka numerów, które nieustannie krążyły po jakichś 10 osobach, good times


slay dnia 21 grudnia 2009 o 22:58

To były bardzo piękne czasy kiedy wychodził Produkt. Sam zacząłem kupować od czwartego numeru i potem zawsze znajomy, który miał kiosk, odkładał mi każdy numer i w drodze powrotnej do domu zawsze mi go podrzucał. Aż się jakoś tak dziwnie człowiekowi robi z tych wspomnień.


kolec dnia 21 grudnia 2009 o 23:10

A ja… ja w 2000 miałem pierwszą komunię. Te Donaldy to też fajne komiksy były, chłopaky.


hakuPL dnia 21 grudnia 2009 o 23:26

Dycha – jest co świętować, zwłaszcza jeśli to taka piękna rocznica takiego pięknego produktu.
Oj, sporo wspomnień związanych jest z tym pismem (pamiętacie „a od przyszłego numeru będziemy miesięcznikiem”? :), czekam więc na teksty z niecierpliwością.


JAPONfan dnia 22 grudnia 2009 o 0:11

Ja do teraz pamietam na co Bizon wygral wygrana. I filmy z jaka pania należy przesyłac do redakcji.

Gdyby nie Produkt pewnie dlugi czas uwazałbym ze w polsce nie ma rysowników komiksów poza „komunistycznym betonem” ;).


44 dnia 22 grudnia 2009 o 2:52

Zaczynałem gimnazjum wtedy, koledzy za łóżkiem chowali świerszczyki, a ja bunkrowałem kolekcję Produktów.


misiak dnia 22 grudnia 2009 o 4:08

PRODUKT – pamiętamy
-rodacy.

Mój pierwszy „Produkt” po wszystkich pożyczeniach, jakie miały miejsce, wygląda jak szmata. Mój Tato najświętszą panienkę na końcu pierwszego „Osiedla” uznał za profanację i zakazał kupować tegoż magazynu. Moje doświadczenia z proforumowiczami mogę uznać za unikalne i do dziś zastanawia mnie fenomen zebrania tak podobnej sobie i jednocześnie unikalnej grupy ludzi przy jednym niszowym magazynie.
Szakucen za charyzmę, Panie Ś.
Popuściłem.


Folko dnia 22 grudnia 2009 o 7:27

Ech, nigdy Produktem się nie zachwyciłem. Mam gdzieś pierwszy numer, przeczytałem i odłożyłem, kolejnych już nie czytałem… po prostu za stary na to byłem :-)


r.sienicki dnia 22 grudnia 2009 o 7:32

Albo we wtorek?


Jaszczu dnia 22 grudnia 2009 o 9:39

Oj, ktoś tu chyba nie załapał żartu:)


au dnia 22 grudnia 2009 o 11:55

boże, 10 lat. jestem stary.


maciek dnia 22 grudnia 2009 o 12:27

Ja byłem wtedy w pierwszej liceum i któregoś dnia wpadłem do znajomego, który pokazał mi Produkt i powiedział: „zobacz jaki zajebisty komiks kupiłem”. Wziąłem P. do ręki i otworzyłem go akurat na stronie z plakatem nazi-boysbandu i napisem „Ich bin ein gay” czy jakoś tak :) W zasadzie Produkt towarzyszył mi przez całą tzw. młodość i z pewnością w jakiś tam sposób mnie ukształtował. Nie wiem czy to dobrze :D


Windom dnia 22 grudnia 2009 o 14:18

Dżizas to już 10 lat?! Pamiętam że pierwszy numer kupiłem jak tylko dowiedziałem się skądś że wyszedł (nie pamiętam skąd/od kogo, były jakieś reklamy gdzieś?) i urwałem się z pracy szukać po okolicznych kioskach, o dziwo był najbliższym osiedlowym.


Rob dnia 30 grudnia 2009 o 16:57

Będzie coś jeszcze w ramach cyklu?


Konrad Hildebrand dnia 30 grudnia 2009 o 17:13

Będzie


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: