Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Niedziela (przedświąteczna!) 148


niedziela · komentarzy 19

niedziela 148
Nie wiadomo dokąd się tak śpieszy ten zapracowany ośmiornic autorstwa Matta Kaufenberga, ale trzeba przyznać, że wąsy ma urocze.

@ Ostatnio wpadliśmy obaj w odmęty Steama. Konkretniej – „Team Fortress 2”, jeżeli gracie i macie ochotę poznęcać się nad parą nowicjuszy, to szukajcie naszych profili w motywowej grupie do której serdecznie zapraszamy. Grywamy zwykle wieczorami – 21:00-24:00. Tymczasem przechodząc do nie mniej istotnych rzeczy…

Swimming in the main stream is such a lame dream:
* Kinowa premiera „Avatara” dosłownie za moment i po ciężkich przeżyciach związanych z drugą częścią „Transformerów”, „G.I. Joe” i „2012” nie wiem czy mam dość sił na kolejną hollywoodzką superprodukcję. Ale może to jest ta jedna porządna? Po wielokrotnym obejrzeniu zwiastunów nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fabułą filmu to po prostu disneyowska „Pocahontas” w kosmosie, z pterodaktylami zamiast kolibrów. Teraz jeszcze wychodzi na to, że warstwa wizualna była inspirowana komiksem z lat 80. No proszę, wszystko zostaje w rodzinie.

* Nie trzeba było grać w drugą część „Modern Warfare”, aby natknąć się na postać Ghosta, groźnego komandosa o oryginalnym pseudonimie, który jest tak twardy, że na kominiarce ma namalowaną czaszkę. Nie wiem jaki jest sens biegania z namalowaną czaszką na kominiarce i wyróżniania się z reszty zespołu, ale należy wyrazić podziw dla wyobraźni programistów z Infinity Ward, którzy postanowili, że Ghost będzie nosił ją zawsze. Nawet w Rio. Jeżeli więc ktoś zżył się z tą totalnie nijaką postacią, to może sobie kupić odpowiednią kominiarkę na mróz czy brazylijski skwar. Obowiązkowy gadżet do czekania w kolejce po „Modern Warfare: Ghost”, które kiedyś tam ma powstać.

* Pamiętacie doniesienia o udziale ojca Kayah w stworzeniu „Ponga”? Sprawa jest rozwojowa i autorowi bloga Games World udało się dotrzeć do kolejnych szczegółów. Zagadka jednakże nadal nie została rozwiązana.

* Kolejna historia pod tytułem „Hollywood daje pieniądze autorowi fajnego filmiku z internetu”. Tym razem szczęśliwcem jest Fede Alvarez z Urugwaju, który ujął producentów swoją odkrywczą produkcją o wielkich robotach atakujących miasto. No naprawdę, niesamowite! Tutaj do obejrzenia w lepszej jakości.

* Jeżeli macie znajomego z Francji i chcielibyście sprawić mu miły prezent, to powinniście zainteresować się tym magazynem komiksowym po arabsku. Thorgal, Tin Tin, do wyboru do koloru.

* Ben Costa, autor nieco przegadanego ale wciąż sympatycznego „Shi Long Panga” toczy nierówną walkę z rakiem. Na razie jest zwycięski i z tej okazji postanowił wypuścić specjalną koszulkę. Czasami mam wrażenie, że o to właśnie chodzi w walce z tą chorobą – o pozytywne nastawienie.

Welcome to where time stands still, no one leaves and no one will:
Ø Jeśli ktoś spodziewa się świątecznych akcentów to owszem, będą. Po włóczkowej ośmiornicy, która tydzień temu podbiła serca niektórych, czas na najbardziej wszechmocną ozdobę choinkową.

Ø Drugi akcent zrozumiały będzie dla odwiedzających nas studentów nauk ścisłych – zwłaszcza matematyki. Taki hermetyczny dowcip na temat choinek.

Ø Zaś trzeci sprawi, że znów zaczniecie uśmiechać się, słuchając „Last Christmas”. Przynajmniej w tej wersji.

Ø Lista gadżetów i odniesień do „Gwiezdnych Wojen” nie ma końca i ograniczeń – co tydzień trafiam na coś, czego jeszcze nie widziałem. Znalazło się na niej nawet miejsce dla niezwykłych adidasów nawiązujących designem do Dartha Vadera, mistrza Yody i Luke’a Skywalkera, zbroi Szturmowca, X-Winga czy ulubionego przez fanów stroju księżniczki Lei. Proporcjonalnie fajne i dziwne – żal by mi je było zakładać.

Ø Zirytowani pytaniami znajomych o pogodę w Polsce lub waszym mieście odeślijcie ich do gwiezdnowojennej prognozy, która da wyjątkowo obrazową odpowiedź.

Ø Jak komiksiarze widzą literaturę? Pomysłowo.

Ø Jeśli czytaliście już Alana Moore’a i Franka Millera, a pragniecie więcej dekonstrukcji mitu superbohatera – zapraszam do lektury kilku historyjek, gdzie codzienność jest dla herosów równie okrutna, co Brainiac i Joker razem wzięci.

Ø Jeszcze jedno designerskie maleństwo, które nigdy nie znajdzie zastosowania, ale miło chwilę popatrzeć – batspinacze.

Ø Amazon opublikował dwa rankingi 10 najlepszych komiksów (a dokładniej: powieści graficznych) 2009 roku. Jeden według wydawców, a drugi wedle klientów – czyli pewnie wyników sprzedaży. Co ciekawe – różnią się dość znacznie, a spora część tytułów jest mi nieznana. Ciekawe, czy z takich rankingów korzystają polscy wydawcy… Jeśli tak, to zwracam uwagę na „Genesis” Roberta Crumba i „All-Star Superman” Granta Morrisona. Zadziwia za to wysoka pozycja krytykowanego „Batman R.I.P.”

Ø Moim youtubowym odkryciem tygodnia jest pianistka Viktoriya Yermolyeva. Jej wersje „Fight Fire With Fire”, „Toxicity” i „Anarchy in the U.K.” zaparły mi dech. Jeśli Wam też przypadną do gustu, to wiedzcie, że są legalnie do ściągnięcia, a w podzięce możecie zostać fanami Viki na Facebooku.

Ø Zeszłotygodniowa infografika na temat rozmiarów internetu chyba się podobała, bowiem w odpowiedzi Haku przysłał kolejną. Petabajty budzą we mnie lekki lęk…

Ø Odpowiedź na pytanie: „Czy z Lego da się zbudować wszystko?”, pojawia się na Motywie na raty – zawsze twierdząca. Kolejną nomen omen cegiełkę dorzuca twórca zestawów ze „Świata Dysku”.

Ø I na koniec – wstrząsające wyznanie młodego gwiazdora Roberta Pattisona o muzyce, która ukształtowała jego delikatną wrażliwą psychikę i artystyczne emploi. Drogie czytelniczki – zalecamy lekturę w towarzystwie silnego męskiego ramienia, które przytrzyma Was w razie omdlenia. A do czytelników pozwolę się zwrócić trochę nieświeżym dowcipem: wiecie co z nim zrobić? Na wasz koszt.

*&ØW kąciku muzycznym The Revolution Continues, w skrócie TRC z piosenką o tym, jak niebezpieczny jest Facebook gdy próbujemy ukryć swoje skoki w bok. Na osobną wzmiankę zasługują kufajki w których występują na sesji zdjęciowej członkowie zespołu. Do zobaczenia na warszawskich ulicach za jakiś rok.

komentarzy 19

  • -Petabajt to jest to. Terabajty są dla małych dziewczynek!
    -Zestaw Lego z serią Discworld powala i przyćmiewa wszystkie Star Warsy i Indiany Jonesy
    -A wizja literatury wg. ludzi komiksu jest pomysłowa i bardzo fajna, polecam.

  • nie wiem czy to już gdzieś było, ale tak w tematyce książek i rzeczy okołokomiksowych: klik klik

    a dyskowe lego to naprawdę świetny pomysł :)

  • Właśnie skończyłem ubierać choinkę i wygląda nijak bez Latającego Potwora Spaghetti… eh ;/

    Piano Cover Toxicity wymiata… Świetna jest dziewczyna.

    @pies wczoraj odkryłem to w empiku ale nie zachwyciło mnie jakoś chociaż pomysł calkiem całkiem.

  • pies: książkę znamy. Dla mnie to taki pomysł właśnie na prezent świąteczny, dla tych, którzy lubią dużo czytać i znają poruszane oryginały. Parę razy się uśmiechnąłem,

  • Konrad: też zwróciłam na to uwagę. Ale wydaje mi się, że nikt nie traktowałby tego jako kompetentnego źródła wiedzy na temat książek i tak. Pamiętam, że przykro mi się zrobiło jak zobaczyłam Wilka Stepowego, ale w sumie jak zamknąć całą książkę w czterech kadrach? ;)
    Traktuje to bardziej jako ciekawostkę.

  • Film o robotach chyba zdobył popularność na zasadzie egzotyczności. „Wow, roboty atakujące miasto! Robione przez Urugwajczyka! To bardziej egzotyczne niż kosmici w Afryce!”

    A tak poza tym – jest to strasznie głupie. W dzisiejszych czasach roboty nie ruszają się jak ludzie ze sztucznymi nogami.

  • – Ta dziołcha ma dryg O_o
    – Blog z literaturą i komiksiarzami – coś pięknego. Można to przeglądać w nieskończoność i zawsze znajdzie się coś nowego co może natchnąć do rysowania.
    – Film o wielkich robotach może i niezbyt ambitny, ale a) jest krótki b) są wielkie roboty c) jest rozpiździel więc można oglądać :)

  • Rzecz o petabajtach, nie tak fajnie ukazana jak ta z rozmiarem internetu, ale za to ciekawsze myślę porównania :)
    Covery Viktoriyi wymiatają. Mi do gustu przypadły przede wszystkim te do Nine Inch Nails. Zaskoczyła mnie coverem do Disturbed – Darkness.
    Przeróbka „Last Christmas” bardzo udana, miłoby było ją zobaczyć w święta w jakiejś stacji muzycznej :P
    Pogodynka star warsowa taka sobie.
    A wszystko i tak to nic w porównaniu do LEGO w Świecie Dysku :) Hex, Srebrna Orda oraz sierżant Detrytus to istne perełki :D

  • Śmierć Szczurów v. Lego… :D

  • Ten film o robotach jest super. Świetny początek, dobrze podłożona muza (choć z „28 dni później”… o ile dobrze pamiętam), oldskulowy wygląd samych robotów i wspomniana egzotyczność (Montevideo to naprawdę kawał ładnych dekoracji do rozwałki). Czegóż chcieć więcej?

  • No jako paro minutowy filmik na YT to jasne, świetny filmik, fajnie, że się gościowi chciało siedzieć po godzinach. Nie rozumiem tylko, co w nim jest takiego, że zaoferowano mu kasę na pełen film.

  • @Konrad

    Widać w Holiłud kończą się już pomysły. Wątpię żeby wyszło z tego coś zgrabnego w kwestii pełnego metrażu… Nie licząc transformersów, to wielkich robotów w kinie jakoś za wiele nie ma (nie liczę tego czegoś w Terminatorze). Właśnie, wielkie roboty – może tu tkwi tajemnica wspomnianego filmiku?

  • Ale co to za pomysł – roboty które rozwalają miasto? Chyba że szukają jakiegoś reżysera który do takiego filmu nie wpakuje żadnych patetycznych dąsów.

    Przy okazji, przypomniało mi się jak kiedyś Krl gdzieś opowiadał (Schwing chyba) jak widzi kolejny film z cyklu Terminator – 2 godzinna sekwencja bitwy roboty vs ludzie. Żadnych niepotrzebnych dialogów, żadnej fabuły, tylko rozpierducha. Gdyby z tego filmu miało powstać coś takiego, czemu nie? :)

  • „Sky Kapitan i świat jutra” z 2004 też powstał na podstawie krótkometrażówki w której wielkie roboty atakowały miasto, ale miała coś, jakąś wizje, stylizacje. „Atak paniki” ma tylko zgrabnie zrealizowane efekty specjalne, które mogą robić wrażenie jako praca małego zespołu. I rozumiem, że po czymś takim można im zaproponować stanowiska w Industrial Light and Magic, ale żeby dawać pieniądze na cały film?

  • Widze ze wszyscy robia „wtf” na wiesc o 30 milionach dla „panic attack!”. Zrobie roche za marketingowa dziwke i polece ten filmik:

    http://vimeo.com/3831803

    A co… niech dostane chociaz i 3 mln polskich zlotych na film

  • A nie podchodzicie do tego filmiku od złej strony – być może nie chodzi o to, żeby z tego filmku zrobił pełnometrażówkę na dokładnie ten sam temat. Być może chodzi o fakt, że rzeźbiąc po godzinach w domowych warunkach stworzył coś dorównującego hollywoodzkim standardom. I dostanie na realizację wszelkich swoich wizji.
    Czy nie podobnie było z kolesiem od „Dystrykt 9”?

  • Myslisz ze w stanach skonczyli sie hmm, kto w sumie? Rezyserzy? Scenarzysci? Operatorzy?

    Przy Blomkampie jest wlasnie taka sytuacja jak opisujemy. 30 milionow na realizacje tego samego filmu.
    Rodriquez tez tak dostal (choc mial pelny metraz), na szczescie wymyslil sobie ze to bedzie druga czesc.

    Chodzi o to, na przyklad mi, że ten film nie poraza ani swoja zajebistoscia scenariusza, ani operatorsko ani jako dzielo robione po godzinach. Bo Baginski na przyklad 30 milionow na realizacje duzego metrazu nie dostal.

  • Filmik Blomkampa już coś miał – obcych, formułę paradokumentu, osadzenie akcji w slumsach etc. „Atak paniki” nie ma nic poza popisem sprawności gościa w tworzeniu efektów specjalnych. Nie ma żadnej unikatowej wizji, której nie mogłoby wymyślić dwóch stażystów po godzinach narzekając, że nie dostają dość kasy na imprezy w LA.

  • A mi się covery nie podobały. Może inaczej, nie zachwyciły mnie. Być może dlatego, że generalnie drażnią mnie dźwięki syntetyzatorów.
    Pocahontas to było moje pierwsze skojarzenie po obejrzeniu trailera do Avatara. Też się ostatnio z kumplem zastanawialiśmy czemu właściwie jest tak wielkie oczekiwanie na ten film.
    „Hype” to strasznie popularne ostatnio słowo…
    Lego ze świata dysku zacne, zdecydowanie zakupił bym, gdyby zaczeli produkować. Puki co od czasu do czasu dobieram się do kolekcji klocków gwiezdno-wojennych mojego (dużo) młodszego brata.

Dodaj komentarz