Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Gossip Girl – najlepszy serial na świecie


telewizja · komentarzy 25

gossiptitle

Jedna z najpopularniejszych witryn podająca linki do seriali umieszczonych w sieci prowadzi ranking informujący nas o tym, która amerykańska epizodyczna produkcja zajmuje aktualnie pierwsze miejsce w sercach internautów. Jest nią – jak już się domyśliliście – „Gossip Girl”, seria twórców słynnego „The OC”, oparta na książkach autorstwa Cecily von Ziegersar o tym samym tytule. W Polsce produkcja znana jest jako „Plotkara”, emituje ją TVN7, ale fani zapewne i tak wolą kupować ją na DVD. Oglądając pozycje umiejscowione niżej w hierarchii serialowej, długo zastawiałam się, jak doszło do takiego wzrostu zinteresowania „Gossip Girl” – w 2006 roku produkcja wydawała mi się przesadzona i nieciekawa. Wróciłam więc do losów rozpieszczonej elity Nowego Jorku i ze zdumieniem odkryłam, że bawię się świetnie. Zrozumiałam wcześniej niedoceniane zabiegi, zwróciłam uwagę na nowe rzeczy i skomponowałam listę ośmiu czynników, dzięki którym „Gossip Girl” znajduje się w ścisłej czołówce najpopularniejszych seriali Ameryki.

pomiedzy

Zanim jednak przejdę do listy przybliżę niezaznajomionemu czytelnikowi Motywu, o czym właściwie opowiada „Gossip Girl”. Każdy odcinek rozpoczyna to samo zdanie, wypowiadane przemiłym kobiecym głosem – „Tu plotkara, wasze jedyne jedyne źródło informacji na temat skandalicznego życia elity Manhattanu”. Ta sentencja jest kwintesencją serii – śledzimy w niej losy grupy nieprzyzwoicie bogatych, rozpuszczonych nastolatków z Nowego Jorku, których świat składa się z limuzyn, eleganckich przyjęć, elitarnej szkoły i przyszłości na czołowym uniwersytecie. Wydawałoby się, że to perfekcyjne warunki dla rozwoju, ale przepych i nadmiar pieniędzy w serialu rodzą zdradę, rozwiązłość, knowania, oszustwa i dramaty. Nikt nie jest święty, nikt nie jest bezpieczny. Każdy ma swoje pilnie strzeżone sekrety, ale nie potrafi utrzymać ich w ukryciu zbyt długo – a to głównie za sprawą portalu internetowego, prowadzonego przez tytułową „Gossip Girl”, tajemniczą dziewczynę, która usłyszy każdą plotkę i znajdzie każde zdjęcie, byle tylko wzbudzić sensację w internecie. Historia rozpoczyna się, gdy do świata „Upper East Side” (północno-wschodnia część Manhattanu) powraca Serena Van der Woodsen, która rok wcześniej znikła, rzekomo wyjeżdżając do szkoły z internatem. Zakochany w Serenie Dan Humphrey, nieposiadający ani limuzyny, ani garnituru od Armaniego mieszkaniec Brooklynu, zachwycony jest faktem powrotu dziewczyny jego marzeń, a przypadek sprawi, że będzie miał nawet okazję zaprosić ją na randkę, choć nie należy do elity. Czy jednak jego zainteresowanie nie osłabnie gdy okaże się dlaczego tak naprawdę Serena wyjechała z Nowego Jorku? I czy panna Van der Woodsen przetrwa ataki swojej niegdyś najlepszej przyjaciółki Blair, którą zostawiła bez pożegnania rok wcześniej? W świecie, gdzie pieniądze nie stanowią żadnego problemu, a jedynym zmartwieniem szesnastolatki jest jej pozycja społeczna, zdarzyć może się dosłownie wszystko.

I oczywiście, wszystko się dzieje. Powyższy opis może wiele osób odrzucić już na starcie, ale nie taki wilk straszny, jak go malują. Niech udowodnią to wyróżnione przeze mnie przyczyny.

1. Drama, drama, drama!
drama

W „Gossip Girl” dramatu nigdy za wiele – i jest on wcale nie najgorszy. Choć zwroty akcji wydają się być sztampowe – bohaterka przespała się z chłopakiem przyjaciółki, ta z rozpaczy rzuciła się w ramiona innego, ktoś okazał się być gejem, a ktoś inny oszustem – bardzo często przychodzą zupełnie niespodziewanie i sprawiają, że wciągamy głęboko powietrze, a następnie wydajemy z siebie odgłos kompletnego zdziwienia. Momentami widzowi zdaje się, że naprawdę rozgryzł już całą sytuację miłosną, ale chwilę później jego pewność zostaje rozbita przez kolejny fragment w układance wzajemnych relacji pomiędzy bohaterami. Układanka to zresztą bardzo pasujące słowo. Stosunki i związki postaci są jak puzzle, które możemy próbować ułożyć już na samym początku tylko po to, żeby dowiedzieć się, że dostaliśmy jedynie połowę kawałków. Pewne tajemnice czekają wiele odcinków na odkrycie, choć grają kluczową rolę w historii postaci. Podtrzymuje to napięcie i ciągłość fabuły, nawet jeśli bohaterowie borykają się z nowymi problemami, stare wciąż obecne są w ich życiu. Oczywiście w „Gossip Girl” znajdzie się również parę spokojniejszych momentów – każdy potrzebuje przerwy na oddech, choćby płytki i krótki.

2. Ciuchy
ciuchy

Choć ubrania nie są głównym zainteresowaniem męskiej części publiczności (a to ona w większości czyta Motyw), to nie da się ukryć, że serial pokazuje prawie tak samo ciekawe stroje jak sławny „Seks w wielkim mieście”. Każda postać ma swój w własny styl i nawet jeśli ulega on zmianom to są to zmiany przemyślane i szalenie dopracowane. Ponieważ seria obfituje w piękne dziewczyny, zobaczymy mnóstwo świetnych sukienek, galowych i codziennych, jak również wariacji na temat mundurku szkolnego. Mężczyzn w serialu też nie brakuje, ale w zasadzie prezentowane są jedynie trzy style męskiego ubioru: szalenie elegancki (Chuck Bass), „na luzie” (Dan Humphrey) oraz elegancki lecz codzienny (Nate Archibald). Modzie w „Gossip Girl” poświęcono wiele artykułów i poradników (typu „Jak ubierać się jak Jenny Humphrey”), a Blair Waldorf została okrzyknięta przez TVGuide jedną z najlepiej ubranych postaci w telewizji.

3. I love NY
y

Jeśli ktoś zastawiał się kiedyś, które miasto jest najlepsze na świecie, „Gossip Girl” da mu jasną odpowiedź – Nowy Jork to w serialu metropolia marzeń. Udowadniają to panoramy z helikoptera, ujęcia kręcone w Central Parku, luksusowe ulice w Upper East Side oraz widoki miasta nocą. Już Will Eisner wiedział, że Nowy Jork ma niepowtarzalny klimat, i choć w serii miasto to pokazywane jest w zupełnie inny sposób niż w znanym komiksie, widz również poczuje atmosferę jednego z najpopularniejszych miast świata – w tym wydaniu jest ona luksusowa i elegancka, trochę uzależniająca. Jak nie kochać Nowego Jorku, gdy można oglądać go w tak pięknych odsłonach?

4. Młodzi, zdolni, atrakcyjni – aktorzy
zktorzy

Kiedy kręci się serial o bogatych i pięknych nastolatkach, należy znaleźć grupę młodo wyglądających dwudziestoparolatków, którzy będą w stanie wcielić się w role ludzi z rozpieszczonej elity. W „Gossip Girl” owe przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem, choć widać to dopiero po paru odcinkach. Z początku postacie wydają się być odrobinę niedotarte, surowe, potem jednak szybko nabierają głębi i stylu. Jest to zdecydowanie wyższy poziom niż ten, który prezentowało „The OC” (główna para była sztuczna, jak manekiny z wystawy sklepowej). Oczywiście, wszystkie aktorki to szczupłe piękności, co może spodobać się przedstawicielom płci brzydkiej, zwłaszcza że każdy znajdzie tam coś dla siebie – brunetki, blondynki, starsze, młodsze, długie włosy, krótkie, kręcone, proste, wysokie, niskie itd…

5. Światło i jakość
swiatlo

Jeśli ktoś włączył kiedyś na TVN serial „Brzydula”, to prócz przesadzonej gry aktorskiej i byle jakich strojów mógł również oglądać wyniki najgorszego oświetlenia jakie wydała telewizja. Błyszczące, płaskie twarze, białe plamy na oknach, ciemne zakamarki w kątach – nie wiem, jak mogło do tego dojść w rzekomo popularnym serialu dla kobiet. Takich niedopatrzeń i błędów nie znajdziemy w większości serii amerykańskich, a w „Gossip Girl” nie dość, że nie znajdziemy błędów, to zostaniemy oczarowani oświetleniem na najwyższym poziomie. Bohaterowie zawsze mają ciekawe cienie na twarzach, często niezgodne z rzeczywistym oświetleniem w scenografii, ale tu wizualny efekt ważniejszy jest od poprawności. Wnętrza są ciepłe, jasne i niezwykle przemyślane, wszystkie elementy – bohater, światło, ubiór, scenografia – pasują do siebie doskonale. Jakość wykonania serialu przewyższa poziom wielu serii, które obecnie oglądać mogą amerykanie – osobiście zdarza mi się zatrzymać seans, aby przypatrzeć się twarzy bohatera i rozgryźć, z której strony stał pan z lampką i ilu panów właściwie stało przy pojedynczym ujęciu.

6. Muzyka
muyzka

Skoro było już o wspaniałej jakości wizualnej, warto wspomnieć również o muzyce. W serialu usłyszymy każdy największy hit, który pojawił się od 2006 roku. Lady Gaga, Justin Timberlake, Sum 41, White Lies, TATU, Santogold – to tylko początek długiej listy wykonawców, których piosenki znalazły się w serii. Każdy odcinek, prócz swojej oryginalnej muzyki (skomponowanej przez zespół ze stacji CW Transcenders) prezentuje ok. czterech innych utworów, w fragmentach, dopasowanych do sytuacji. Niektóre dopasowania są lepsze, inne gorsze, a jeszcze inne fenomenalne, ale żadnego nie można pokazać bez zdradzenia istotnych szczegółów fabuły. Same piosenki znajdują się oczywiście w internecie, z dopiskiem, w którym odcinku „Gossip Girl” można było je usłyszeć i co działo się wtedy w serialu. Polecam „E.S.T” zespołu White Lies – sama muzyka robi wrażenie, a połączeniu z dramatycznymi scenami w serialu utwór prezentował się po prostu cudownie.

7. Blair Waldorf
blair1

Blair Waldorf jest córką światowej sławy projektantki i nie cofnie się się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. Jest piękna, świetnie ubrana, urocza, ale kłamliwa i wredna zarazem. Poza tym, choć wydawałoby się to niemożliwe, często brakuje jej pewności siebie, nawet gdy jest oficjalną królową liceum. Swoje kompleksy i problemy z nich wynikające nadrabia manipulowaniem i intrygami, które nakręcają całą akcję serialu. Dlaczego jest jedną z przyczyn, dzięki którym „Gossip Girl” to najlepszy serial na świecie? Bo nie da się jej nie lubić. Blair to świetnie napisana postać, borykająca się z najciekawszymi romansami i najlepiej załatwiająca swoje sprawy. Przez wredność i wygadanie dialogi z jej udziałem wybijają się spośród innych i zapadają w pamięć. Panna Waldorf to ikona serii, i trudno się temu dziwić.

8. Dorota i polski akcent
dorota

Pokojówką, niańką, służącą a jednocześnie substytutem matki dla wspomnianej już Blair Waldorf jest Dorota – oddana swojej pani Polka, która pomaga ambitnej nastolatce we wszystkim. Lista jej obowiązków obejmuje proste czynności takie jak sprzątanie czy budzenie i karmienie, ale znajdą się na niej takie pozycje jak szpiegowanie, organizowanie przyjęcia w pięć minut i szukanie ludzi na Facebooku. Dorota płynnie mówi po polsku, co zresztą można usłyszeć w jednym z odcinków. Blair również czasami wydaje swojej pokojówce polecenia „po naszemu”, choć zazwyczaj ograniczają się one do słowa „szybko”. Ten polski akcent bardzo umila oglądanie „Gossip Girl”, zwłaszcza, że związek pomiędzy służącą a jej panią jej bardzo rozbudowany i ciekawy – jako jedyny pozostaje silny, nie wkrada się do niego zdrada i nie grozi mu rozłam. Oczywiście służy on raczej celom komediowym, co zresztą wychodzi na duży plus.

Porywająca intryga, Nowy Jork, dobrzy aktorzy, Blair Waldorf, niesamowite ubrania, romanse, tajemnice, pieniądze, seks, muzyka, ciekawe dialogi, dramaty, Chuck Bass, humor i trójkąty miłosne. Świat „Gossip Girl” jest na tyle odrealniony i luksusowy, że wciąga zwykłego zjadacza chleba w sposób natychmiastowy. Kogo obchodzi prawda, logika, pokora i umiar? Liczy się skandal, przepych, impreza i dobra zabawa – żyje się raz i żyje się w pełni. Czy jest ktoś, kto nie chciałby chociaż spróbować?

komentarzy 25

  • nie widzialam ani jednego odcinka, ale jak czytam „Kogo obchodzi prawda, logika, pokora i umiar? Liczy się skandal, przepych, impreza i dobra zabawa” to mam wrazenie, ze mamy do czynienia ze wspolczesną „dynastią”.

    juz w poniedziualek na sieci bedzie ostatni odcinek czwartego sezonu dextera – nie przegapcie (;

  • :ściana:

  • ogladam od wyjscia 1 odcinka i musze przyznac ze to… KRETYNSKI serial ;]

  • chyba target artykułu rozmija się z targetem tej strony… Tak mi się zdaje…

  • „Blair Waldorf to córka światowej sławy pani projektant, która nie cofnie się się przed niczym, aby osiągnąć swój cel.”

    znaczy, że córka się nie cofnie, czy pani projektant się nie cofnie

  • wiem, ze to co napiszę nijak ma się do treści artykułu, ale obecnie najlepszym serialem jest (wg mnie) Sons of Anarchy :P

  • tygryszbetonowejdzungli

    ten serial to nie jest taka amerykańska wersja brytyjskiego Skins? (na youtubie mozna wybanglac po polsku subowany)

  • w skinsach jest lepsza muzyka. i ciuchy. i nie jest o pięknych i bogatych. i od razu wiadomo kto jest gejem. skinsy są lepsze!

  • @Trreker
    poszerzamy horyzonty

  • Trreker: teraz przynajmniej wiesz, co to jest „Gossip Girl”. Zresztą tym tekstem Zuza wpisuje się w tradycję leżącą u głębokich podstaw Motywu hy hy

  • O, ja pamiętam jeszcze te teksty o Pierwszej Miłości i Magdzie M.

    Klawe w sumie były.

  • No ja w sumie czasem żałuje, że nie mam kiedy i jak podobnych głupot oglądać – „Teraz albo nigdy” wyglądało obiecująco.

  • Target strony i target artykułu ma grupę wspólną. To ja.

  • Ten tekst to taka rozgrzewka przed zalewem tekstów o komiksach. Wtedy będziecie błagać o zmianę tematyki. :>

    Też pamiętam czasy tekstów o Annie Powierzy. Konrad bez obciachu badał rodzimą popkulturę. Fajnie się czytało. :)

  • ja ostatnio widziałem fragment Klanu
    odebrałem to jako niesamowite zjawisko medialne
    chciałbym poznać osobę piszącą tam dialogi
    w rzeczy samej

  • chociaż poczuwam się jako target tej strony/artykułu, jakoś mnie ten artykuł nie przekonuje. chociaż jakbym kiedyś przypadkiem się natknęła na jakiś odcinek, raczej na pewno bym obejrzała. na chwilę obecną jednak plotkara kojarzy mi się tylko z koleżanką z liceum, która notorycznie przynosiła do szkoły kolejne tomy. miałam okazję przeczytać przypadkowe urywki. i chyba więcej bym nie dała rady.

  • Skins mają ciekawszy pomysł, ale w drugim sezonie czułem już przesyt ilością tego całego syfu,w który wrzucono na bohaterów. Scenarzyści przesadzili z ilością problemów czy wypadków jakby wszystko co złe mogło dotknąć tylko postacie serialu. Co do Gossip girl to próbowałem podejść do serialu z dwa razy i jakoś nie wyszło. Po tekscie przejrzałem jakieś 3 odcinki z 2 sezonu i nawet zaczeło mi się podobać, głównie ze względu na Jenny i trójkę poddanych Blair ale zawsze :P

  • „Najlepszy serial na świecie” a.k.a. „Najgłupszy tytuł na świecie”.

    Nie chodzi mi o to, że dla mnie ten serial jest głupi, ale jakie masz argumenty na to, że ten serial JEST najlepszym serialem na świecie? Zazwyczaj nazywając coś „najlepszym” ma się na myśli coś, czego NIKT nie podważy. Najlepszy sportowiec – zdobył wszystkie nagrody i żaden inny nie ma do niego startu, najlepsza śpiewaczka operowa – każdy, dosłownie KAŻDY chce, żeby śpiewała główne partie opery (jeszcze takiej nie było, ale…), najlepszy komputer – na świecie nie ma mocniejszego, itp. Seriali nie należy nazywać najlepszymi, zwłaszcza w tytułach, bo to za—bisty błąd rzeczowy. Brak przyprawiającej o spadanie kapci tajemnicy kryminalnej sprawia, że już nie jest w „czymś” najlepszy, ergo, przestaje być najlepszym. Powód, dla którego nie jest na szczycie WSZYSTKICH listy przebojów, wśród krajów, które go posiadają automatycznie czyni go „bynajmniej nie najlepszym”. Gdybyś zatytułowała posta „najlepszy, według mnie, serial na świecie” nie byłoby tego całego komentarza. Nie mówię, że sam post jest zły, ale gdy zobaczyłem tytuł JUŻ zacząłem patrzeć na niego przez filtr pt: zobaczymy czy taki najlepszy.

  • Ale przecież tytuł to żart…

  • @Aglet
    Tak jak napisał Konrad – tytuł to żart.

  • łuuuuuu. >fiu<. Zwracam honor.

  • najlepszy serial na swiecie, zgadzam sie w 100% ;DD czekam na polska produkcje , ktore nie bedzie przedstawiala biednych ludzi w ich szarym , codziennym zyciu..

  • Ta cała Blair wygląda jakoś znajomo… Czy to ta kretyńska kumpela Belli ze Zmierzchu? Ta, w którą w kinie miałem cały czas ochotę rzucić butem, żeby się zamknęła?

Dodaj komentarz