
Bananowa ośmiornica autorstwa Justina Mezzella. W jego portfolio można znaleźć kilka interesujących rzeczy.
* Szczęsna wieść: do sprzedaży trafiły 23 tom “Usagiego Yojimbo” i ósmy “Żywych Trupów”. Aż trudno uwierzyć czasem w te cyfry.
* Scott Kurtz po raz kolejny zaprosił innych twórców do opublikowania na łamach “PvP” komiksów gościnnych. Tym razem jest to o tyle interesujące, że gościnne paski zostały wykorzystane jako twórczość jednej z bohaterek serialu. Cwane. Przy okazji polecam komiks internetowy na jaki wpadłem dzięki temu: “Gunshow”.
* eBoy, jeden z tytaników pixelartu, dotychczas był znany z szczegółowych panoram kolorowych miast. Jego najnowsza praca, na zlecenie Amnesty International, wykonana jest w podobnym duchu, ale z większą ilością ilością transporterów opancerzonych i przemocy.
* Powracając do tematu inspirujących oświadczyn, pewien ilustrator postanowił zadać zasadnicze pytanie swojej dziewczynie za pomocą sprytnie przygotowanych rysunków. Już-teraz-narzeczona miała co prawdę problemy ze złożeniem układanki, ale końcowy efekt wygląda świetnie.
* Ach, Nowy Jork. Miasto niszczone w filmach na tysiąc i jeden różnych sposobów. A gdyby tak dokonać montażu co bardziej efektownych fragmentów i całość puścić do internetu? Znakomity pomysł.
* Coś dla miłośników biegania przed siebie i naciskania jednego klawisza w stylu “Canabalt” – “Saut” jest może mniej dynamiczny i bardziej upierdliwy, ale nadal wart chwili uwagi.
* Na łamach Elder Geek ukazał się znakomity wywiad z członkami studia Tale of Tales, odpowiedzialnymi za “The Path” czy “Fatale”. Lektura obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy czują, że coś z dzisiejszymi grami jest mocno nie tak i potrzebują wskazania palcem, co konkretnie.
* Nie zdążyłem jeszcze obejrzeć poprzedniego amatorskiego filmu ze świata “Władcy Pierścieni”, a na szerokie wody internetu wypłynął kolejny. “Born of Hope” jest podobno lepszy, ale trwa godzinę i jakoś nie znalazłem czasu aby się przekonać.
* Ostatnio z Martą poznajemy uroki wersji demonstracyjnych kolejnych gier ze świata Lego. “Batman”, “Star Wars” czy “Indiana Jones” to kawał świetnej zabawy i musimy szybko dostać w swoje łapy pełne gry. Tym bardziej rozumiem tęsknotę niektórych za klockowatą grą w świecie Marvela. Plakat z uniwersum DC też sympatyczny.
* Dziś w kąciku muzycznym krótki film dokumentujący przemalowanie pewnego skateparku. Gra muzyka, świeci słońce, normalnie listopad.
hakuPL dnia 6 grudnia 2009 o 12:38
Klawy sposób na oświadczyny :)
A Saut wciąga równie mocno co canabalt i fajnie, że autor, w miarę jak przechodzimy grę, postarał się i zamieścił co rusz coś nowego.
JAPONfan dnia 6 grudnia 2009 o 13:41
Bardzo fajny wywiad z ludzmi od “the path”. Zwlaszca ze rzucaja fajnymi bon motami.
cyryl dnia 6 grudnia 2009 o 14:46
Na ten Gunshow wpadłem już jakiś czas temu, kilka pasków jest zajebistych, ale większość to raczej taka średniawa.
A oświadczynowa układanka świetna. Strasznie podobają mi się kolory.
Graphicus dnia 6 grudnia 2009 o 19:47
jestem w posiadaniu pełnych wersji LEGO: batman i star wars, a niedługo także i indiana jones;) zabawa przednia! polecam:>
holcman dnia 6 grudnia 2009 o 20:20
A ja gry LEGO mogę spokojnie pożyczyć. Jestem fanem. Choć Batman najsłabszy.
Konrad Hildebrand dnia 6 grudnia 2009 o 21:45
znalazłem w sklepie pierwszego “Indiane Jonesa” za 30 zeta, więc kupiłem, to po resztę się zgłoszę w swoim czasie :) A “Batman” jest w zestawach z całkiem niezłym “Pure” za 60 złotych.
holcman dnia 6 grudnia 2009 o 21:55
To tej reszty już niewiele :-)
Paweł Kamiński dnia 6 grudnia 2009 o 21:57
Ja się od dłuższego czasu czaję na “Star wars: complete saga” i chyba w końcu położę sobie pod choinką…
JAPONfan dnia 7 grudnia 2009 o 2:39
Mnie jakos Lego na DS nie wciagnelo. Nie lapie klimatow lego chyba i od SW oczekuje bardziej KOTOR’a albo Jedi Academy.
Paweł Kamiński dnia 7 grudnia 2009 o 6:55
@Konrad
Rozumiem, że w twoim świecie pecety mają tylko dwa złącza usb (na mysz i pendrive) i nie mają padów?
Konrad Hildebrand dnia 7 grudnia 2009 o 8:26
W moim świecie pecety to monitory mniejsze niż ekran telewizora, które stawia się na biurku i siedzi na krzesełku przed. Nawet z padem nie wydaje mi się to dostatecznie wciągające dla dwóch osób.
JAPONfan dnia 7 grudnia 2009 o 16:02
W twoim świecie tytani ida na dno jak statek z Leonardo diCaprio po zderzeniu z górą lodową.
W naszym, NEC wprodukowal takie cacko http://cgamer.co.uk/community/wp-content/uploads/2009/07/FrontPers2_3_NEC21.jpg
Konrad Hildebrand dnia 7 grudnia 2009 o 17:27
Oh Windom, mówisz zagadkami, ale dziękuje za czujność.