Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Rewers


film · komentarzy 13

Rewers

Od czasów liceum i obowiązkowych wycieczek na ekranizacje lektur szkolnych, żaden polski film nie wzbudził we mnie dostatecznego zaufania, abym odważył się pójść na niego do kina. Poziom krajowych komedii romantycznych jest już niemal legendarny, a produkcje poważniejsze nieco przerażały mnie ciężkością tematu. Nie wiem gdzie znalazłem pokłady odwagi aby wybrać się na „Rewers”, ale poszedłem i nie żałuję, bo to jeden z najciekawszych filmów jakie widziałem w tym roku.

Akcja „Rewersu” toczy się w stolicy w 1952 roku. Sabina, grana przez cudownie przerysowaną Agatę Buzek, jest redaktorką w dziale poezji wydawnictwa Nowina. Jest młoda i oczywiście czeka na prawdziwą, wielką miłość, ale nie aż tak bardzo, aby zgadzać się na wszystkie szalone swaty swojej matki i babki. Te bojąc się, że na starość zostanie sama, starają się znaleźć dla niej odpowiedniego kandydata na męża. Pewnego wieczoru Sabinę zaczepia dwójka oprychów. Odpędza ich Bronisław, przystojny mężczyzna, który pojawił się w jej życiu nie tak zupełnie przypadkowo. Co z tego spotkania wyniknie i co wspólnego z całą historią ma pewna dolarowa moneta, Pałac Kultury i strój łyżwiarki – warto samemu przekonać się w kinie. Nie jest to jednak w żadnym wypadku komedia romantyczna. Dominuje raczej czarny humor, a całość jest podszyta lekkim dreszczowcem.

Rewers

Film Borysa Lankosza jest cwanie przemyślaną produkcją, która na początku złapała mnie czarno-białą stylizacją i osadzeniem akcji w Warszawie doby stalinizmu, aby następnie wciągnąć ciekawą fabułą, świetnymi postaciami i przemyślaną symboliką, która sprawia, że po wyjściu z kina ciągle łapałem się na łączeniu kolejny elementów układanki i zastanawiałem się, na ile różnych sposobów można je interpretować.

Czarno-białe zdjęcia, zręcznie przeplecione z archiwalnymi materiałami, odpowiednia muzyka – niezmiernie lubię „Dzienniki” Tyrmanda, więc kolejna wycieczka w lata 50., mimo że tuż przed Odwilżą, od razu przypadła mi do gustu. Ten klimat rozbijany jest co jakiś czas scenami z teraźniejszości i choć w trakcie trwania filmu mogą nieco drażnić, to pod koniec okazuje się, dlaczego się pojawiały i można je przeżyć. Świetne są role kobiece, rewelacyjny jest Dorociński, równorzędną bohaterką filmu jest miasto, Warszawa. Miałem masę frajdy z wyszukiwania w scenografii istniejących obecnie miejsc ucharakteryzowanych na te z epoki, aby później już podczas chodzenia po mieście pokazywać je Marcie. Trudno jest mi sobie wyobrazić, abym chciał żyć w tamtych czasach, ale obserwować je mogę bez końca.

W „Rewersie” poruszono tematy, które są obecne w publicznej debacie od dłuższego czasu, a przedstawiane w polskich filmach wywoływały zgrzyt zębów albo odstraszały od pójścia do kina: rozliczenie z PRL-em, agenci, aborcja, pamięć, historia. Jednakże zamiast antagonizować uczestników dyskusji zostały one poruszone w sposób, który nie pozwala jasno stwierdzić, co było dobre, a co złe i wydać łatwego sądu – zmusza, aby wyjść tematom na przeciw i poszukać porozumienia gdzieś po środku. „Rewers” jest po prostu mądrym filmem, który w nienachalny sposób opowiada o rzeczach ważnych i przy okazji dostarcza masę inteligentnej rozrywki. Być może w moim pozytywnym wrażeniu jakie wyniosłem po wyjściu z kina największą rolę odgrywa zaskoczenie, ale kurcze, świetnie, że to wreszcie polski film mnie w taki sposób zaskoczył.

film

komentarzy 13

  • A „Zero” oglądałeś?

  • Nie, jeszcze nie. Planowałem, ale w końcu przegapiłem. Chce do kina teraz na „Dom zły” zdążyć.

  • No właśnie, sceny z teraźnieszości. Nie, nie można ich przeżyć. Kolejny film, który skutecznie zabija własną atmosferę.

  • Sporo w tym filmie było fabularnych nielogiczności i niedorzeczności. Ale generalnie film świetny. Chociaż przy scenach z monetą momentami zbierało mi się na wymioty.

    A Buzek genialna, fakt.

  • Jarek: sceny z teraźniejszości rozbijają klimat, owszem, ale są potrzebne aby zakończenie się trzymało kupy.

    A co do nielogiczności i niedorzeczności, to tego filmu nie można traktować tak dosłownie, bo niby skąd UB miałoby wiedzieć o połykanej w łazience monecie?:)

  • No kaman, tego filmu nie da się traktować poważnie! (Swoją drogą hałda piachu udająca budowę PKiN też jest śmieszna).

    Uważam, że sceny z teraźniejszości dało się załatwić lepiej. Inaczej je wmontować, wrzucić je w całości na koniec albo podzielić: trochę na początku, trochę na końcu. Niby mają służyć podziałom na poszczególne „epizody” (tak jak, nie przymierzając, w potwornym Brajanie Batonie), ale wychodzi to słabo (w Batonie zresztą też).

  • Konrad, a jakie jest zakończenie?

  • W scenach współczesnych Dorociński nie wygląda za bardzo na te swoje pięćdziesiąt lat. I nie wiem za bardzo po co zrobiono z niego geja…
    Do plusów filmu dorzuciłbym jeszcze świetną muzykę. A jego poziom nie był zaskoczeniem, od festiwalu w Gdyni media trąbiły na lewo i prawo jaki to nie jest wybitny film.

  • Zakończenie jest w porządku, podoba mi się opowieść o ojcu, jaką matka stworzyła na potrzeby samotnie wychowywania syna.

  • (uwaga spoilery)

    > bo niby skąd SB miałoby wiedzieć o połykanej w łazience monecie?:)

    Właśnie o takie niedorzeczności mi chodzi. Z jednej strony UB niby wie wszystko, nawet o tej monecie (i niby skąd, właśnie?), a z drugiej strony – całe ich śledztwo ws. śmierci ich pracownika ogranicza się do zapukania w drzwi i pokazania matce jego zdjęcia. Nawet nie przesłuchali Sabiny.

    Albo to, że ona grzebie jego szczątki w miejscu publicznym, w biały dzień, gdzie wokół pełno robotników i sołdatów.

    > I nie wiem za bardzo po co zrobiono z niego geja…

    To pewnie chichot historii, że syn brutalnego ubeka jest gejem. Albo znak jak się czasy zmieniły.

  • A propos niedorzeczności: nie rozumiem, czego tu się czepiać. Nie są one jakoś szczególnie drażniące. I to nie jest film historyczny.

    @Konrad
    Ja wiem, jak się „Rewers” kończy. Ale do tego wszystkiego wcale nie była potrzebna ta łopatologiczna współczesna klamra.

  • ja tylko od siebie dodam:
    niedorzeczne połykanie i SB wie wszystko?

    Buzkowa mówi: schowam to tak że sam diabel nie bedzie wiedzial gdzie

    jasne gruba metafora ale rozlozna w czasie nie razi
    a wręcz przeciwnie

    podobnie jak to gdy moneta upada drugi raz i janda mowi a ciul niech lezy

    spojna fajna historia
    z najlepszym od lat dialogami ( w polskim kinie)
    syn gejj- no toż dosadne tłumaczenie tytułu + scena seksu

    jutro ide na dom zly ot co

  • Film widziałem niedawno, nie powiem, dobre kino, takiego Polsce brakowało.
    Buzkowa daje radę, nawet można powiedzieć że jest świetna w swojej roli.
    Zakończenie też mi się podobało, nie przyczepiam się.

Dodaj komentarz