Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

MPK #6-7: Olga Wróbel i Daniel Chmielewski


MPK · komentarze 52

MPK
Olga Wróbel i Daniel Chmielewski to niezwykła para. Oboje rysują, zajmują się liternictwem – młodzi, wysportowani, piękni. Wybory komiksowej pary roku wygraliby w przedbiegach, z łatwością wyprzedzając o długość pleców konia mnie i Konrada. W ramach MPK przygotowali prawdziwie rozmaszyste double-feature-love-foto-story, które autentycznie zwala z nóg. Nawet konia. Zapraszam. (Ł.)

Narada

Pisze Daniel: Gdy miałem około osiemnastu lat i nic nie wiedziałem o tym, jak wygląda warsztat innych komiksiarzy, poszedłem na spotkanie z Grzegorzem Rosińskim z nadzieją, że od niego usłyszę kilka rad dotyczących pracy w moim wymarzonym zawodzie. Jednak na być może naiwnie sformułowane pytanie – „Jak wygląda dzień komiksiarza?” – usłyszałem odpowiedź, że pytanie to jest głupie, po czym mistrz odwrócił się do mnie plecami, by słuchać pytań inteligentniejszych, typu – „Jaki jest ulubiony kolor Aricii?”.

Scena ta jak drzazga została mi pod skórą po dziś dzień. Dlatego też dzięki zacnej inicjatywie Motywu Drogi, wraz z moją towarzyszką, Olgą Wróbel, postaramy się uchronić kolejnych nastolatków przed podobnymi upokorzeniami. Na podstawie powstawania konkretnej pracy przedstawimy nasz dzień (zawodowy) i związane z nim aspekty techniczne.

Pisze Olga: Praca przy tak ogromnym biurku, w dodatku profesjonalnie oświetlonym, jest dla mnie nowością, która pojawiła się razem z Danielem. Wcześniej rysowałam na stole służącym absolutnie do wszystkiego i uważałam, że lampki są dla frajerów.

Daniel: Kiedy zobaczyłem warunki, w jakich Olga pracuje, np. mając okno po prawej stronie, co powodowało, że światło słoneczne rzucało cień jej ręki na papier, byłem oburzony. Komiksiarz to nie człowiek uprawiający parkour, któremu kolana siądą po pięciu latach. Dobre oświetlenie, wygodne biurko, na którym można wszystko rozłożyć, komputer z muzyką i przybory plastyczne pod ręką, to podstawa, by móc pracować do późnej starości. Podczas zakupów w naszym ukochanym szwedzkim sklepie trafiliśmy dodatkowo na energooszczędne żarówki. Wyglądają jak normalne żarówki, ale te które kupiliśmy, pięćdziesięciotrzywatowe, świecą jak siedemdziesięciopięciowatówki, zużywając mniej energii, a dając lepsze światło. Dziękujemy, nasz ukochany proekologiczny szwedzki sklepie!

Olga: Pod biurkiem trzymamy psa. Służy do ogrzewania stóp i wydawania niepokojących odgłosów.

Daniel: Pilnuje też teczek, w których trzymamy całe nasze archiwum, jak i duże arkusze kartonu akwarelowego, na którym rysuje Olga. Ja zadowalam się zazwyczaj najtańszymi kartkami A4 do drukarki, kupowanymi w ryzach w którymś z francuskich molochów. Jest to jednak papier wątpliwej jakości i o rozmiarze zostawiającym małe pole do popisu dla gestu, dlatego droga, jaką obrała Olga, jest słuszniejsza.

Olga: Szuflady podzielone są sprawiedliwie, dwie należą do mnie, dwie do Daniela, w piątej trzymamy kolekcję dziwnego papieru.

Stylowe kubeczki na przybory z Ikei, kolejna nowa jakość w moim życiu. Przyznaję, że poprzedni system trzymania wszystkiego wymieszanego w szklance nie sprawdzał się znowu tak dobrze i do tej pory czuję ból dłoni ponakłuwanej stalówkami.

Szkic

Daniel: Lightboard. Żyjąc zgodnie z pankowym etosem Do It Yourself, walczymy z systemem poprzez tworzenie substytutów drogich sprzętów, które produkuje Machina, chcąca uzależnić nas od Babilonu. Jednym z najważniejszych moich wynalazków, służącym mi od prawie dekady, jest lightboard złożony z dwóch krzeseł, szklanej półki wyciągniętej z lodówki i lampki biurowej. Minus jest taki, że po kilkunastu minutach nagrzane szkło zaczyna parzyć w palce, choć rysując na brzegach kręgu światła, można sobie z tą przeszkodą poradzić. Za to kalkuje się idealnie, jak by się pracowało na przezroczach.

Olga: Udaję, że słucham z zainteresowaniem i pogodą tego, co mówi Daniel, a w rzeczywistości myślę o tym, co ugotować na obiad, ponieważ i tak wiem wszystko najlepiej i zrobię to po swojemu.

Daniel: Olga słucha mnie z zainteresowaniem, gdy serwuję jej kolejny nieznośny monolog o tym, że praca plastyka zazwyczaj spełza na projektach nieskończonych, szkicach ćwiczeniowych i nieefektywnych burzach mózgu. Jeśli 90% tego, co się robi plastycznie, trafia do sieci lub publikacji zamiast do szuflady, pewnie jest się kolejną osobą zalewającą świat chłamem. Rysunek, nad którym siedzimy na zdjęciu, tworzyliśmy przez dwa tygodnie, po czym ostatecznie w dalszej części prezentacji postanowiliśmy zrobić coś zupełnie innego, lepszego.

Jako że praca nad własnymi pomysłami i stylem rysunkowym wymaga zbyt wiele wysiłku, wolę kraść od innych. Nazywam to parafrazowaniem lub, kiedy kradzież jest zbyt oczywista – cytowaniem. W ramach rysunku, jaki wykonaliśmy dla Motywu Drogi, postanowiłem „zacytować” obraz Granta Wooda, „American Gothic”.

Olga: Sprytne dobranie parametrów papier-ołówek-gumka jest dla mnie kluczowe. Zbyt miękki ołówek zostawi zabrudzenia na papierze, zbyt twardy – wyżłobienia, zbyt mocne tarcie zniszczy fakturę i farba będzie głupio wsiąkać. Obecny ołówek automatyczny Pentela 0.5 pozyskałam od siostry i bardzo mi z nim dobrze. Gumka należy do Daniela i nic o niej nie wiem.

Daniel: Też nic nie wiem o swojej gumce poza tym, że jest biała. Jako przedstawiciel rasy aryjskiej uważam, że tylko białe gumki spełniają swoją funkcję. Co prawda używam czarnych cienkopisów (Unipin Fine Line .01 i .05), ale rysuję na białym papierze. Korzystam też z czarnego markera firmy Granit, bo jest produkcji polskiej, czyli jest dobry.

Olga: Szkicowanie to męka, zazwyczaj ścieram kadry po kilkanaście razy, tutaj jednak rysuję to, co lubię najbardziej, czyli siebie en face, i idzie mi to dość sprawnie.

Daniel: Ja się nie męczę przy szkicowaniu, bo używam automatycznego ołówka Staedtler (o przekroju w kształcie trójkąta), który odwala za mnie całą robotę. Czasem szkic wykonuję niebieską kredką i usuwam ją w postprodukcji, co pozwala na nienaruszenie tuszu gumką, choć ogólnie wolę szkicować ołówkiem, bo lepiej widzę, co powstaje. Wzmaga to komfort pracy.

Farbunek

Olga: Rysowanie cienkopisem to dla mnie względna nowość. Do marca tego roku każdą kreskę wykonywałam grafionem, doprawdy nie wiem po co. Nie polecam. Potem przerzuciłam się na cienkopisy Faber Castel 0.4, teraz dołączam do tego Unipiny 0.1 i to jest chyba optymalny zestaw.

Mój ulubiony moment – w sumie rysuję komiksy tylko po to, żeby móc je sobie pomalować. Używam do tego czeskiego tuszu za dwa złote, prastarych akwareli nieodgadnionej firmy i nowych akwareli z nieco wyższej półki (ale tylko nieco), kupionych na próbę jakiś czas temu. Urzeka mnie w nich, że każda farba ma oddzielne korytko, jak w „Plastusiowym Pamiętniku”. Posiadam też gwasze, ale nie rozgryzłam, jak ich używać.

Daniel: Ja się boję farb. Właściwe dobranie kolorów jest ponad moje możliwości, dlatego moje samodzielne prace są wyłącznie czarno-białe. Cieszę się, że dzięki Oldze ten problem to przeszłość.

Olga: Maluję zazwyczaj wszystko jednym – dwoma pędzlami, dość cienkimi (2 lub 4). Przekonałam się, że warto zainwestować w dobry produkt, zestawy ze sklepów „Wszystko za 5 zł i więcej” nie nadają się. Wcale.

Z prawej strony niezbędne narzędzie, zwitek papieru toaletowego do osuszania pędzli i wysysania z kartki ewentualnych pomyłek kolorystycznych.

Ostatnie dotknięcia, czyli błękitne tło i laserunek, tworzone przy użyciu miękkiego, grubego pędzla. Ta fotografia dokumentuje rzadki moment, w którym udało mi się pamiętać o zmianie pędzla. Zazwyczaj zapominam i tła także maluję dwójką, wpadając w wielką frustrację.

Daniel: Trzeba jeszcze obrazek zeskanować (zapisuję na dysku prace kolorowe i w odcieniach szarości w 600 dpi, gdyby coś się stało z oryginałami; a prace czarno-białe jako bitmapy 1200 dpi). Następnie delikatne przesunięcie suwaków z nasyceniem kolorów i poziomami w fotoszopie, by zbliżyć kolory skanu do oryginału, przycięcie, zapisanie i voilà! Pozostaje zapalić szluga zwycięstwa i udać się na wieczorny spacer z psem, by następnego dnia wstać przed siódmą i zrobić Oldze kanapki do pracy.

Galeria:

MPK

komentarze 52

  • Zajebisty rysunek Wam wyszedł!

  • No muszę przyznać, że faktycznie i rysunek fajny, i sam MPK fajny :)

  • Komentarz testowy, bo Ystad się skarży, że nie działają.

  • bo mi nie działają!! mam jakiegoś bana czy coś (tak naprawdę to nawet bym się nie zdziwił) :D

  • Ukontentowanżem Waszym eMPeKiem!

  • a wiecie ze na amerykanskim gotyku jest prawdopodobnie ojciec z corka a nie para podstyarzalych kochankow? <;

    jezu, co za porzadek… az chyba zrobie zdjecia mojego miejsca pracy i podesle, zeby nie bylo, ze wszyscy, co robia komiksy to pedanci.

  • Ano, rysunek bardzo fajny.

  • Znakomite MPK. Najlepsze. Po prostu wyśmienite. Lubię to.

  • Cheshire Cat

    Westy Ice’y :) Ostatnie szlugi jakie paliłem. Nawet fajne były, ale po 5 latach wszystko mogło się zmienić.
    A tak już całkiem OT, to fajna grafa. Miodzio.

  • O jaki ciekawy i pouczający MPK. Będę musiał wziąć kiedyś przykład z was i uatrakcyjnić moje biurko.

  • @ Unka: wszystko się zgadza, żyjemy wszakże z Danielem jak ojciec z podstarzałą córką. A ten porządek też mnie niepokoi.

  • Biórko i okolice sprawiają takie… przytulne wrażenie. :)
    Świetne MPK, mój głód informacji został zaspokojony.

  • Jacku i reszto, których komentarze nie znalazły się od razu tutaj – przepraszam, coś nam system świruje. Ale nic nie ginie, więc jak komuś się przytrafi, że jego komentarza nie ma to cierpliwości, ja go zaakceptuję/wyciągnę ze spamu i będzie. Filtr się nam musiał przestawić.

  • A kiedy Miejsce Pracy Komiksowego Dziennikarza z redaktorami Motywu?

  • Bekon, to by było iście nudne. Musiałbym chyba zaprosić do swojej sypialni, furę pokazać (metro) czy coś. A jak wiesz, tam też nudy :].

    Jeżeli chodzi o MPK Daniela i Olgi to mnie rozwalił fragment „Olga: udaję, że słucham z zainteresowaniem […] Daniel: Olga słucha z zainteresowaniem”. He he.

  • Jestem ogromnie ciekaw co by jednak miał do powiedzenia Rosiński gdyby zechciało mu się odpowiedzieć.
    Może dla redakcji by się wypowiedział?

  • TVP Kultura zrobiła reportaż z Rosińskim, mówił o różnych rzeczach, ale pracownię było widać dobrze. Jak znajdę, to zarzucę linkiem.

    Edit: tu jest fragment rzeczonego reportażu.

    Edit 2: Reportaż niestety zniknął ze strony TVP, napisałem maila z prośbą o ponowne udostępnienie. Dam znać, jak się sytuacja rozwinie.

  • O, to teraz ‚American gothic’ będzie mi się kojarzył z czymś więcej niż Rocky Horror Picture Show.

    A, i z braku słowniczka for dummies z takimi wyrazami jak ‚grafion’ czy ‚laserunek’, będę musiał skorzystać ze złotej reguły JFGI.

  • Niezły patent na lightboard :) chociaż lepiej jest chyba siedzieć przy biurku niż klęczeć na podłodze.

  • @lukaszb

    Jak w MTV Cribs! I koniecznie lodówkę z mlekiem sojowym i zagrodę dla dziecka.

  • @szczypcik – Ale wtedy musielibyśmy wyciąć w biurku dziurę na podświetlaną szybę.

  • @Olga
    Niekoniecznie ;] można też użyć szyby, świetlówki i szuflady ;] i można siedzieć przy biurku :)

  • Piesek mnie urzekł, chociaż wolę koty.

  • Dzięki Wam i Motywowi za tak dokładne przedstawienie! :)

  • „Komiksiarz to nie człowiek uprawiający parkour, któremu kolana siądą po pięciu latach.”

    :(

    „Jeśli 90% tego, co się robi plastycznie, trafia do sieci lub publikacji zamiast do szuflady, pewnie jest się kolejną osobą zalewającą świat chłamem.”

    :(

  • Jak do tej pory najlepsze MPK :)
    Ciekawie pracujecie :)

  • świetnie przygotowane MPK.

    u mnie bałagan jest stałym elementem wystroju wnętrza. wstyd.

  • Swietna praca… ale to juz sie powtarzam;)
    Bardzo udane MPK, opis cudny:D

  • W rogu czasem nie stoi Melchior? Pominięcie go w opisie to spore niedopatrzenie ze strony Daniela..

    PS. Dalej macie okno z prawej!

  • aż żal biurka ciąć… takie czyściutkie… aż żal je zabrudzić też…

    huh, tak to bym nie mogła :)

  • w rogu stoi chyba Fikus bonzai.

    I zakładam oficjalnie :Ruch na Recz Nieprzekłamywania Wyglądu MPK przez Wczesniejsze Sprzatanie!

    Zwolennicy RRNWMPKWS łączcie się!

  • Bardzo pouczające. A co do podświetlarki, to można też zrobić z pudełka po butach, na którego dnie umieszczamy latarkę (taką na płaskie baterie); całość przykrywamy szybką.

  • Ladnie zescie sie wysilili przy tym. Dobra lektura.

    @JAPONfan: Lacze sie!

  • Ale ale ale… nasze MPK bez sprzątania wyglądają tak samo!

  • ten profesjonalizm mnie przerasta. oj, nie, zdecydowanie to mpk mi się nie podoba. dyscyplina, proste plecki i ekran na wysokości oczu. i światło koniecznie z lewej. brrr!
    moja babcia miała psa imieniem bolek, jak byłam mała wydymał mnie w nogę, teraz nie żyje.

  • To jakieś ostrzeżenie dla ewentualnych zalotników?

  • Pozamiatane. Poziom profesjonalizmu sprawia, że cichutko chce mi się szlochać w kącie ;)
    PS Ten psiak is so sweet.

  • @ Kolec: próbowaliśmy przebudować okno, ale kiepsko wyszło i postanowiliśmy, że jednak wmurujemy je tam, gdzie było.
    Owszem, to Melchior.
    @Japonfan To się dzieje naprawdę! Mamy porządek w pokoju!

  • Bardzo sympatyczny wpis, bardzo!

  • Pieprzę fotoszoping. Pewnie wszyscy pozujecie ten porządek na biurku i czyścicie w postprodukcji. A potem nastolatki mają kompleksy. Mi się papiery sypią po podłodze, a blat ze szfeckiego sklepa nie chce się domyć. Buu.

  • Piękna praca.
    Z ogromną przyjemnością konsumowałem txt oraz foty!

  • Następne Miejsce Pracy Komiksiarza powinno być dla równowagi brudne i plugawe.

  • Zgłaszasz się tym samym na ochotnika?

  • Skup się, Arcz. Tu chodzi o Miejsce Pracy Komiksiarza. Ja na razie mam Miejsce.

  • @Olga: Ale teraz sprawę załatwiają te wypaśne żarówki, więc może być, gdzie było. W sumie dobrze się tam prezentuje, nawet nie widać, że przestawialiście.

  • O mam taki sam kubeczek z ikei na pędzle O_O

  • Super opis. Gratuluje MPK! Choć rzeczywiście, ten porządek mnie zszokował, nie mógłbym się skupić w takim miejscu :P

  • Z tym światłem z okna z prawej strony, to faktycznie przeginka. Masz wielkie szczęście, Olga, że trafiłaś na Daniela:D

  • przeczytałam raz jeszcze całe mpk wraz z wszystkimi komentarzami, szukając odpowiedzi na pytanie: gdzie mieszka owa para? wciąż nie wiem, czy ktoś może mnie oświecić?
    intryguje mnie to, ponieważ właśnie sięgnęłam po Komiksowe Becikowe, w którym to jest kadr, jak Olga stoi na przystanku, z którego odjeżdża 8, 10, 26… takie rzeczy tylko na warszawskim Bemowie!

  • >takie rzeczy tylko na warszawskim Bemowie!

    W zasadzie to na Woli też.

  • Mieszkamy na Woli i odjeżdżam z Wolskiej.

  • po kręconych schodach w górę
    a sąsiad spod 33 otwiera domofonem

Dodaj komentarz