Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

The Guild


film, internet · komentarzy 12

guildtitle

Nie przepadam za videoblogami, nie jestem również fanką seriali internetowych, zazwyczaj wydają mi się one żenujące i zwyczajnie nieśmieszne. Istnieje jednak jedna seria, którą śledzę prawie od początku jej powstania, czyli od 2007 roku – jest nią „The Guild”. Opowiada ona o życiu szóstki graczy nienazwanego MMORPG, którzy są członkami tytułowej gidii. Radzą sobie z każdym instancem, lecz nie potrafią utrzymywać normalnych relacji z… kimkolwiek. Brzmi oklepanie, ale jest śmiesznie. W dodatku za darmo.

Jeszcze parę lat temu swoje popołudnia spędzałam na zdobywaniu nowej laski dla mojego frost-mage’a w WOW-ie, tłumacząc niedoszłej wtedy sympatii, że nie mam czasu się spotkać, bo odrabiam lekcje. Przemierzałam kontynenty, walczyłam z pająkami, zdobywałam talenty, farmiłam dla złota i doświadczenia. W gruncie rzeczy czułam się bardzo szczęśliwa, aż do momentu, gdy okazało się, że nie mam z kim grać. Nie potrafiłam się odnaleźć w mojej gildii, a jako że bawiłam się dość chaotycznie, doświadczenie nie napływało tak szybko, jak powinno i nie mogłam dołączać do poważniejszych raidów na wysokopoziomowe lochy. W końcu mój zapał do grania wygasł zupełnie i porzuciłam „Azeroth”. Wiele osób śmieje się z tego epizodu w moim życiu, ale osobiście cieszę się, że w ogóle nastąpił, teraz bowiem rozumiem wszystkie żarty dotyczące no-life’ów i MMORPG, a w dodatku mogę się do nich w jakiś sposób odnieść.

guild3

Bardzo możliwe, że gdybym tylko trafiła na inną gildie te parę lat temu, dziś nie pisałabym tego tekstu, a raczej wypowiadała się na forum Blizzarda o wyższości frost talentów nad arkaną. Na szczęście taka rzeczywistość istnieje dla mnie tylko w „The Guild”. Jej bohaterowie znaleźli wirtualnych towarzyszy i utknęli w świecie magii, avatarów i miecza – ignorując przy tym zewnętrzny świat. Głównym graczem jest Codex, a raczej – Cyd. Kobieta, która miała zostać skrzypaczką, ale niestety życie potoczyło się dla niej inaczej. Na samym początku zrywa z nią jej terapeutka, a ona sama zaczyna się zastanawiać, czy nie gra za dużo w MMORPG. Z całej gildii jest najnormalniejsza. Reszta postaci to:
Zaboo – gnom warlock, Hindus, któremu matka wszczepiła mikrochip, na wypadek, gdyby chciał uciec z domu
Vork – najstarszy z bohaterów, przywódca gildii, dusigrosz żyjący z renty po nieżyjącym dziadku
Tink – druidka, wredna Azjatka wykorzystująca mężczyzn, gdy tylko się da
Bladezz – rouge, nastolatek udający twardziela
Clara- mag, matka trójki dzieci notorycznie zapominająca o ich istnieniu – zdecydowanie moja ulubiona postać
Wszyscy mają swoje problemy, ale fabuła koncentruje się głównie na Codex i Zaboo. Ten drugi łamie podstawowe reguły dobrej internetowej znajomości, przychodząc do mieszkania Cyd i spotykając się z nią twarzą w twarz. Ponadto postanawia u niej zostać. Przez całą pierwszą serię bohaterka stara się go pozbyć, angażując w to również innych członków gildii. Skutki są różne i choć tym razem postacie nie mogą używać mieczy ani zaklęć, to także czeka na nich walka z finałowym bossem. Jak to w każdym porządnym lochu bywa.

guildclara

Serial nie jest może najśmieszniejszą rzeczą, którą znajdziecie w sieci, ale jego poziom i tak zdecydowanie przewyższa widea bloggerów znajdujących się na pierwszych miejscach list subskrybowanych YouTube. Osobiście najbardziej cenię żarty nawiązujące bezpośrednio do świata MMO, a jest ich w serii najwięcej. Prócz tego dobrej zabawy dostarcza Vork, który jest do tego stopnia pochłonięty wirtualną rzeczywistością, że lepiej reaguje na imię z gry niż na swoje własne. Clara i jej interakcje z dziećmi również należą do tych lepszych fragmentów serii – najprawdopodobniej jest to zasługa aktorki, Robin Thorsen. Reszta aktorów również radzi sobie ze swoimi rolami, jednak to Clara, Codex (Felicia Day) oraz Vork (Jeff Lewis) wiodą prym. Najmniej przypada mi do gustu Amy Okuda grająca Tink – momentami wydaje się zwyczajnie sztuczna.

Scenariusz „The Guild” tworzy Felicia Day i to ona również nakręca popularność serii, udzielając wywiadów, tworząc bonusowe nagrania oraz występując w „Dr House”. Dzięki jej działalności serial kręcony jest obecnie dużo lepszą kamerą, a fani mogą podziwiać promocyjny, profesjonalny teledysk „Do you wanna date my avatar?”. Odcinki najnowszej, trzeciej serii „The Guild” mogą ściągać także posiadacze Xboxa 360. Tym, którzy konsoli nie mają, zostaje oficjalna strona. Poprzednie odcinki dostępne są na kanale watchtheguild. Do każdego można włączyć angielskie napisy.

Osobiście poleciłabym serial każdemu, kto potrafi choć rozszyfrować skrót MMO – to wystarczy, aby śmiać się przy oglądaniu „The Guild”. Trzecia seria póki co przewyższa poziomem wszystkie poprzednie – pojawili się nowi bohaterowie, jak również wroga gildia, która nie cofnie się przed niczym, aby zniszczyć Codex i jej towarzyszy. Biorąc pod uwagę popularność serii sporo zabawy jeszcze przed nami – i całe szczęście.

komentarzy 12

  • Twoj tekst przypomniał mi o takim całkiem fajnym, jednak przydługim anime jakim jest „.hack//SIGN” .Też traktuje o MMORPG i graczach, tylko to poważniejsza tematyka. Mnie przyciągnął pomimo super-dłużyzn, braku akcji i ciągłego gadania.

  • Oglądam The Guild od kiedy zobaczyłem Date My Avatar i zdecydowanie zgadzam się z Twoją opinią (także tym kawałkiem dotyczącym aktorów, chociaż nie uważam, żeby ta trójka wybijała się jakoś bardzo ponad poziom) Posiadacze PC też mogą oglądać 3 sezon (właśnie się skończył) na paralleluniverse.msn.com A z videoblogów na YT poleciłbym tylko vlogbrothers.

  • Oglądałem pierwszy sezon „The Guild” jakiś czas temu. Dlatego, że Felicia Day mnie zauroczyła w „Dr Horrible”. Nie jestem graczem, więc nie rozumiałem większości żartów, ale serial był sympatyczny. Nie zabrałem się za resztę, ale moja dziewczyna (która w WoW gra) twierdzi, że późniejsze serie są dużo lepsze.
    Maybe one day.

  • Artykuł mnie zaciekawił. Na pewno obejrzę kilka pierwszych odcinków, co dalej, zobaczymy.

  • Mnie od serialu odstrasza czołówka, która jest strasznie drętwa. Obejrzałem pierwszy sezon w całości, próbowałem drugi i trzeci – zbyt wiele postaci, które mnie drażnią. Gdyby zastąpić wszystkich facetów i azjatkę i zostawić Codex i Claire, to dałoby się to jakoś oglądać.

  • Zacząłem oglądać. Średnie. Eksploatacja „mądrości koeljo” w stylu:

    Gracze nie są tacy piękni jak ich awatary, a małe azjatki wcale nie takie słodkie.(Ojej, serio?)

    Kto dużo gra ten ma problemy w komunikacji interpersonalnej w rzeczywistym świeci… (Megabulszit)

    I nieudane życie osobiste (noł koments).

    Zaprzepaszczony temat. Taki serial powinien robić ktoś ko lubi grać i czuje temat, a nie ktoś, kto poczytał kolorową prasę i stwierdził, że to będzie fajne bo takie na czasie.

  • Obejrzałem pierwszy sezon i muszę przyznać, że całkiem zgrabne to to. Podoba mi się.

    Klos – Zastanów się trochę. Żarty the Guild opierają się o stereotypowych graczy MMO. To tak jakby narzekać, że w Family Guy’u wszyscy są idiotami bez piątej klepki, a w South Park oprócz tego są jeszcze wulgarni. Przecież ludzie tacy nie są!
    No jasne, że nie są. I na tym m.in. opiera się humor.

    I wg. mnie od razu widać, że twórcy serialu czują klimat MMO.

    Skoro twierdzisz, że temat został zaprzepaszczony, to wg. Ciebie jak powinien wyglądać serial o graczach MMO? Nazywać się „M jak MMO” i pokazywać codzienne tragedie i radości normalnych ludzi, którzy w co drugim odcinku zalogują się na 5 minut do WoW’a?

  • SpellCaster: Są stereotypy i nieprawdziwe stereotypy. A tu wszystkie postacie są oparte na nieprawdziwych stereotypach. Ja znam bardzo wielu graczy i są tu ludzie o dużych zdolnościach interpersonalnych, którzy doskonale radzą sobie w realu, nie zaniedbują dzieci i są w udanych związkach itp. ;> Ten serial bo bulszit.

    Bo bulszitem jest to, że gry „odrealniają”. Odrealnia praca w biurze. Odrealnia siedzenie w domu i czytanie książek. A akurat gry zespołowe pozwalają ludziom wchodzić w jakąś dobrowolną interakcję co dla większości jest rozwojowe w kwestiach interpersonalnych, a nie na odwrót.

    IMHO

    Z przyjemnością bym się pośmiał gdyby te stereotypy były bardziej różnorodne, a nie tak na jedno kopyto: “banda neurotyków”. Z domu rodziny grającej w WoW’a: Mama robi dzieciom obiad, i przychodzi synek: “Mamo, zaatakował cię potwól w gze!” i mama zaczyna kroić marchewkę w tempie turbo :D, albo rozmowa: “Dzisiaj ty usypiasz dzieci – mam już dość farmowania na tych wilkołakach.” To mnie śmieszy :) Dzieci nie płaczą – cieszą się jak głupie, że mają fajnych starych :)

  • klos – sprawdź co znaczy słowo stereotyp

  • ‚Z przyjemnością bym się pośmiał gdyby te stereotypy były bardziej różnorodne, a nie tak na jedno kopyto: “banda neurotyków”. Z domu rodziny grającej w WoW’a: Mama robi dzieciom obiad, i przychodzi synek: “Mamo, zaatakował cię potwól w gze!” i mama zaczyna kroić marchewkę w tempie turbo :D, albo rozmowa: “Dzisiaj ty usypiasz dzieci – mam już dość farmowania na tych wilkołakach.” To mnie śmieszy :) Dzieci nie płaczą – cieszą się jak głupie, że mają fajnych starych :)’
    uhuhuhu, no naderwałem sobie boki na tych żarcikach… rzeczywiście.

    a Riv ma rację.

    a ja, jak będę miał dobre łącze, to sobie zacznę oglądać The Guild, choćby z ciekawości samego wykonania, bo w sumie nigdy się nie zetknąłem z serialem internetowym. ah, ten Motyw, kształci all the time.

  • wow chłopaki, odesłaliście do słownika. no naprawdę, wyższa szkołą riposty i retoryki :)

    mnie zaproponowane przez Janka żarty śmieszą niestety bardziej niż większość z tych w „The Guild”, ale wiadomo, to już kwestia gustu.

    Mój ogólny problem z tym serialem jest taki, że z jednej strony brakuje mu lekkości garażowych produkcji, a z drugiej doszlifowania do poziomu profesjonalnego serialu. Taki ni pies ni wydra – widać, że stworzony przez fascynatów, którzy mają ambicje wypłynięcia na szerokie wody, ale czerstwota ich dowcipu ściąga w ich żagle wiatry z dziwnych kierunków. Cały plus w tym, że tworząc serial dla graczy nie odwołują się do najbardziej oczywistych postaci kobiecych i tworzą zupełnie nowy obraz kobiety-gracza.

  • @Konrad
    just keep it simple :)

Dodaj komentarz