Zgodnie z przewidywaniami i zapowiedziami szemranych analityków, „Call of Duty: Modern Warfare 2″ sprzedało się do tej pory w milionach egzemplarzy, przynosząc twórcom i wydawcy odpowiednią ilość pieniędzy. W całym zamieszaniu jakoś niewiele było słychać o słynnej misji na lotnisku, o której pisałem w listopadzie. Jakby miliony osób w ogóle nie zwróciło na nią uwagi. Trudno się dziwić, bo z dużej chmury spadł bardzo mały deszcz. więcej…
„Avatar” to jeden z tych filmów, których życie rozpoczęło się na długo przed datą premiery. Już od paru miesięcy fani 3D ekscytowali się zwiastunami i plakatami, a miłośnicy epickich opowieści zacierali ręce na myśl o trzygodzinnym widowisku pełnym walk i akcji. Obawiałam się, że „Avatar” triumfować będzie tylko do pierwszego seansu, jak to często bywa w przypadku filmów, o których głośno jest już rok przed premierą. Dlatego oczekiwałam jedynie typowej, hollywoodzkiej produkcji z nowoczesną grafiką. I dostałam to, na co byłam przygotowana, jednak z paroma zmianami: 3D okazało się być nieziemskie i fenomenalne, a historia, choć bardzo typowa – dobrze skonstruowana i nieźle opowiedziana. Choć w ciągu trzech długich godzin zdarzyło mi się ziewnąć, to muszę przyznać, że „Avatar” wciągnął mnie do swojego świata – a tego się nie spodziewałam. więcej…
Dzisiejszy nagłówek jest nieco prywatny – ta siedmiomacna ośmiornica znalazła się na podkoszulku jaki dostałem od swojej siostry na urodziny. Nie wiem, ile pieniędzy zapłaciła jej za kryptoreklamę firma Microsoft.
Konrad, the Konrad: * Jeżeli jesteście ciekawi w jaki sposób w Ameryce wykorzystuje się komiks do celów propagandowo-informacyjno-wychowawczych, to sprawdźcie kilka linków które na swoim blogu zamieścił Doniek. Komiksowa instrukcja postępowania z homoseksualistami w armii w ramach polityki „don’t ask, don’t tell” miażdży. Znajdziecie tam również klasyczny komiks o Kapitanie Ameryce wyruszającym na wojnę z narkotykami. Jakoś bez większych efektów.
* Tymczasem w temacie różnych świątecznych wariacji, chciałbym skierować Waszą uwagę na „Penny Arcade”, na którym trwa historia pt. „Lolthmas”. Wbrew pozorom nie opowiada ona o 4chanie, a o pewnym Pożeraczu Umysłów, który postanowił ukraść święta w krainach Podmroku. Coś dla fanów Drizzta Do’U-cośtam.
* Jednak przy całej mojej miłości do przystępności konsol, jedna rzecz sprawia, że czasem tęsknie za starymi, dobrymi, pecetowymi czasami. Mody. Takie jak „Post Script” do „Half-Life 2″, który jest właściwie samodzielną grą na silniku hitu Valve. Przygodówka w zniszczonym, opuszczonym świecie, bez hord ryczących przeciwników. Tylko gracz, eksploracja i jak podejrzewam nieco strachu.
* Przedstawiane niedawno przez Zuzę „The Guild” doczeka się swojej komiksowej wersji. Szczerze pisząc, to też chciałbym zostać bohaterem realistycznie rysowanego komiksu i podziwiać te wszystkie photoshopowe flary na swoim pancerzu.
* Z cyklu „losowa ładnie narysowana babka w szpilkach” praca pt. „Nintendo Punk”. Ta z irokezem to Zelda.
* Zainstalowaliście już sobie wilqowy kalendarz? Ja tak, ale następnego dnia odinstalowałem, bo nie był za specjalnie użyteczny, a śmieszny obrazek wolę chyba otrzymywać codziennie rano mailem.
Ø Że też wpadłem na to dopiero po świętach – antygrawitacyjna choinka na pewno zagości w moim domu za rok.
Ø Zadziwia mnie, jak wielu ciekawych artystów umieszcza muzykę za darmo w sieci. Ostatnio trafiłem na Dr. Phibes & The Ten Plagues of Egypt i album Carmina Burana – mroczną gitarową, nieco zimną i postrockową, interpretację tej klasycznej opery. Sprawdźcie.
Ø Obejrzeliście już „Kevina samego w domu”? Nie skryjecie się przed nim nawet na Twitterze, gdzie kilka osób postanowiło odegrać cały film w czasie rzeczywistym
Ø Jeśli miano by wybierać komiksowego twitterowicza (ćwierkacza?) roku, to nagrodę dostałby Robert Sie… Brian Michael Bendis. Przynajmniej według jednego z blogerów (z wyglądu sympatycznie nerdowatego). Sam Bendis do sprawy podchodzi z właściwym sobie humorem – kto go śledzi, ten wie. Dłuższą dywagację na ten temat przeprowadza Robot 6, bloger serwisu CBR – według niego Bendis to tylko jeden z kandydatów, proponuje więc jeszcze kilka nazwisk wartych śledzenia.
Ø A czy Ty czytasz komiksy swoim dzieciom? Jeśli nie, to lepiej zacznij. Artykuł podrzucił komiksowy tatuś – Szymon Holcman.
Ø Wiem, że izismile większość z Was ma w ulubionych/czytniku, ale może przegapiliście ten ozdobiony pikselami samochód – jeszcze tylko Space Invadera na masce brakuje.
Ø Z ostatniej chwili: Kevin Smith ogłasza „polish jokes” martwymi. Dlaczego…?
Ø W kąciku wideo dziś Rage Against The Machine – singiel sprzed lat siedemnastu, który w wyniku spontanicznej akcji internautów wylądował ostatnio na szycie brytyjskiej listy sprzedaży. Wszystko dlatego, że fani muzyki mieli dość dominacji na listach crapowatych gwiazdek z „The X Factor” – tamtejszego „Idola”. „Killing in the Name” był dostępny wyłącznie przez internet, ale i tak sprzedał się w ponad pół milionie „egzemplarzy”, zostając świątecznym numerem jeden.
Szkoda, że Jarosław Szubrycht ocenia, że u nas taka akcja nie miałaby sensu. Zresztą, kto w Polsce przejmuje się listami sprzedaży?
Z radością zauważam, że telewizja Polsat stara się wypełnić lukę w realizowaniu misji, czego zdecydowanie unika TVP. Miło popatrzeć, że w Wigilię serwuje swoim widzom film poruszający ważne problemy społeczne. więcej…
By wigilijnej tradycji było zadość, na Motywie gości radość! Tfu. Nagość. I to nie byle jaka, bo pod postacią „Oglafa”, jednego z najciekawszych obecnie webkomiksów, a już na pewno najlepszego webkomiksu erotycznego, jaki pojawił się ostatnimi czasy. Przygotucje się zatem na cycki, sprośne żarty, części niesforne w wzwodzie i krągłe tyłki. Wyrzućcie też na pasterkę rodziców, młodsze rodzeństwo czy kto tam jeszcze może Wam zaglądać przez ramię w trakcie lektury… więcej…
„Wilq” zaczął karierę w „Produkcie” i właściwie należą mu się gratulacje, bo przeżył macierzysty magazyn i doczekał się 14 zeszytów oraz pierwszego wydania zbiorczego. O „Wilq 1234″ głośno było przed premierą, jednak po niej nie znalazłem zbyt wielu opinii. Niby to tylko wznowienie i nie bardzo jest sens dyskutować nad już raz wydanym komiksem. Ale z drugiej strony, zbiorczy „Wilq” ma kilka cech, o których warto wspomnieć – choćby przez wzgląd na nasz „Produktowy” cykl oraz osoby, dla których będzie to pierwszy kontakt z superbohaterem z Opola. więcej…
W grudniu 1999 roku, gdy ukazał się pierwszy numer „Produktu”, Michał Śledziński miał 21 lat. Z okazji rocznicy zgodził się porozmawiać o historii magazynu, jego funkcjonowaniu i swojej roli w całym tym cyrku. Dziesięć lat to niemalże cała epoka, ale na szczęście Śledziu nie ma kłopotów z pamięcią. Miłej lektury. więcej…
Rok 2009 był rokiem ważnych i okrągłych rocznic: polskich wolnych wyborów, lądowania na Księżycu, wybuchu drugiej wojny światowej czy upadku muru berlińskiego. W polskim komiksie na grudzień przypadła dziesiąta rocznica premiery pewnego małego magazynu komiksowego. „Produktu”. Rany, to już dziesięć lat?
Trudno jest mi sobie nawet wyobrazić, gdzie bym dzisiaj był i co robił, gdybym na początku 2000 roku nie trafił na drugi numer „Produktu”. Gdyby w ogóle nie było czegoś takiego jak „Produkt”. Czy czytałbym komiksy? Czy prowadziłbym Motyw? Czy poznałbym Martę? Czy miałbym tę unikalną możliwość codziennego użerania się z Łukaszem? Masa pytań i gdybań. A gdzie Wy byście dzisiaj byli?
Zdaję sobie sprawę, że „Produkt” jest już raczej pokoleniową czy generacyjną rzeczą, pewnego rodzaju rodzinną legendą, opowiadaną dzieciom przez pamiętających komiksowy boom z przełomu wieków staruszków. Ta legenda wciąż żyje, o czym świadczy nieustająca popularność „Wilqa” lub nadchodzące zbiorcze wydanie „Osiedla Swoboda”.
Z okazji doniosłej rocznicy przygotowaliśmy dla Was cykl tekstów na temat „Produktu”. Mam nadzieję, że spodobają się zarówno tym, którzy chcą powspominać stare czasy, jak i tym, którzy wspominać nie mają czego, ale zawsze chętnie się czegoś nowego dowiedzą.
Nie wiadomo dokąd się tak śpieszy ten zapracowany ośmiornic autorstwa Matta Kaufenberga, ale trzeba przyznać, że wąsy ma urocze.
@ Ostatnio wpadliśmy obaj w odmęty Steama. Konkretniej – „Team Fortress 2″, jeżeli gracie i macie ochotę poznęcać się nad parą nowicjuszy, to szukajcie naszych profili w motywowej grupie do której serdecznie zapraszamy. Grywamy zwykle wieczorami – 21:00-24:00. Tymczasem przechodząc do nie mniej istotnych rzeczy…
Swimming in the main stream is such a lame dream: * Kinowa premiera „Avatara” dosłownie za moment i po ciężkich przeżyciach związanych z drugą częścią „Transformerów”, „G.I. Joe” i „2012″ nie wiem czy mam dość sił na kolejną hollywoodzką superprodukcję. Ale może to jest ta jedna porządna? Po wielokrotnym obejrzeniu zwiastunów nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fabułą filmu to po prostu disneyowska „Pocahontas” w kosmosie, z pterodaktylami zamiast kolibrów. Teraz jeszcze wychodzi na to, że warstwa wizualna była inspirowana komiksem z lat 80. No proszę, wszystko zostaje w rodzinie.
* Nie trzeba było grać w drugą część „Modern Warfare”, aby natknąć się na postać Ghosta, groźnego komandosa o oryginalnym pseudonimie, który jest tak twardy, że na kominiarce ma namalowaną czaszkę. Nie wiem jaki jest sens biegania z namalowaną czaszką na kominiarce i wyróżniania się z reszty zespołu, ale należy wyrazić podziw dla wyobraźni programistów z Infinity Ward, którzy postanowili, że Ghost będzie nosił ją zawsze. Nawet w Rio. Jeżeli więc ktoś zżył się z tą totalnie nijaką postacią, to może sobie kupić odpowiednią kominiarkę na mróz czy brazylijski skwar. Obowiązkowy gadżet do czekania w kolejce po „Modern Warfare: Ghost”, które kiedyś tam ma powstać.
* Pamiętacie doniesienia o udziale ojca Kayah w stworzeniu „Ponga”? Sprawa jest rozwojowa i autorowi bloga Games World udało się dotrzeć do kolejnych szczegółów. Zagadka jednakże nadal nie została rozwiązana.
* Jeżeli macie znajomego z Francji i chcielibyście sprawić mu miły prezent, to powinniście zainteresować się tym magazynem komiksowym po arabsku. Thorgal, Tin Tin, do wyboru do koloru.
* Ben Costa, autor nieco przegadanego ale wciąż sympatycznego „Shi Long Panga” toczy nierówną walkę z rakiem. Na razie jest zwycięski i z tej okazji postanowił wypuścić specjalną koszulkę. Czasami mam wrażenie, że o to właśnie chodzi w walce z tą chorobą – o pozytywne nastawienie.
Welcome to where time stands still, no one leaves and no one will: Ø Jeśli ktoś spodziewa się świątecznych akcentów to owszem, będą. Po włóczkowej ośmiornicy, która tydzień temu podbiła serca niektórych, czas na najbardziej wszechmocną ozdobę choinkową.
Ø Drugi akcent zrozumiały będzie dla odwiedzających nas studentów nauk ścisłych – zwłaszcza matematyki. Taki hermetyczny dowcip na temat choinek.
Ø Zaś trzeci sprawi, że znów zaczniecie uśmiechać się, słuchając „Last Christmas”. Przynajmniej w tej wersji.
Ø Lista gadżetów i odniesień do „Gwiezdnych Wojen” nie ma końca i ograniczeń – co tydzień trafiam na coś, czego jeszcze nie widziałem. Znalazło się na niej nawet miejsce dla niezwykłych adidasów nawiązujących designem do Dartha Vadera, mistrza Yody i Luke’a Skywalkera, zbroi Szturmowca, X-Winga czy ulubionego przez fanów stroju księżniczki Lei. Proporcjonalnie fajne i dziwne – żal by mi je było zakładać.
Ø Zirytowani pytaniami znajomych o pogodę w Polsce lub waszym mieście odeślijcie ich do gwiezdnowojennej prognozy, która da wyjątkowo obrazową odpowiedź.
Ø Jeśli czytaliście już Alana Moore’a i Franka Millera, a pragniecie więcej dekonstrukcji mitu superbohatera – zapraszam do lektury kilku historyjek, gdzie codzienność jest dla herosów równie okrutna, co Brainiac i Joker razem wzięci.
Ø Jeszcze jedno designerskie maleństwo, które nigdy nie znajdzie zastosowania, ale miło chwilę popatrzeć – batspinacze.
Ø Amazon opublikował dwa rankingi 10 najlepszych komiksów (a dokładniej: powieści graficznych) 2009 roku. Jeden według wydawców, a drugi wedle klientów – czyli pewnie wyników sprzedaży. Co ciekawe – różnią się dość znacznie, a spora część tytułów jest mi nieznana. Ciekawe, czy z takich rankingów korzystają polscy wydawcy… Jeśli tak, to zwracam uwagę na „Genesis” Roberta Crumba i „All-Star Superman” Granta Morrisona. Zadziwia za to wysoka pozycja krytykowanego „Batman R.I.P.”
Ø Zeszłotygodniowa infografika na temat rozmiarów internetu chyba się podobała, bowiem w odpowiedzi Haku przysłał kolejną. Petabajty budzą we mnie lekki lęk…
Ø Odpowiedź na pytanie: „Czy z Lego da się zbudować wszystko?”, pojawia się na Motywie na raty – zawsze twierdząca. Kolejną nomen omen cegiełkę dorzuca twórca zestawów ze „Świata Dysku”.
Ø I na koniec – wstrząsające wyznanie młodego gwiazdora Roberta Pattisona o muzyce, która ukształtowała jego delikatną wrażliwą psychikę i artystyczne emploi. Drogie czytelniczki – zalecamy lekturę w towarzystwie silnego męskiego ramienia, które przytrzyma Was w razie omdlenia. A do czytelników pozwolę się zwrócić trochę nieświeżym dowcipem: wiecie co z nim zrobić? Na wasz koszt.
*&ØW kąciku muzycznym The Revolution Continues, w skrócie TRC z piosenką o tym, jak niebezpieczny jest Facebook gdy próbujemy ukryć swoje skoki w bok. Na osobną wzmiankę zasługują kufajki w których występują na sesji zdjęciowej członkowie zespołu. Do zobaczenia na warszawskich ulicach za jakiś rok.
Możliwe, że nie znacie Wandy Onyszkiewicz z jej niewielu – póki co – występów w polskich zinach, ale Wanda może mieć z komiksem więcej wspólnego niż niejeden autor w tych zinach publikujący. A to dlatego, że Wanda studiuje na kierunku Komiks w Instituts Saint-Luc w Brukseli. Zapraszam zatem na pierwsze międzynarodowe MPK. (Ł.) więcej…