Opublikowane o 09:00, 23 listopada 2009
autor: Tomasz Grządziela

Komentarze: 22

MPK
Tomasz Grządziela, czyli Spellcaster, to lekko dziwny jegomość, o czym mogliście się przekonać, gdy kiedyś rozmawiał z nim Konrad. Spell postanowił trochę zabawić się z formułą MPK i zrobił coś w stylu „MTV Cribs”. Zobaczcie, jak mu wyszło. (Ł.)

MPK komiks Spellcaster
A teraz… bardziej klasycznie. Zdjęcia można powiększać.

MPK Spellcaster 1

1. W ramce pierwi bohaterzy komiksowi, jakich stworzyłem (w połowie gimnazjum): Umci & Łysy, czyli dres i skate prowadzący filozoficzne dyskusje. Miałem cały zeszyt z paskami o nich, zgubiłem go na letnim obozie. Tęsknię za wami, chłopaki.
2. Mój przyjaciel z rozdwojeniem jaźni – Okulary – leżący na „Kolektywie” #5. Komiks w tej chwili powinien być w trakcie pocztowej podróży do szanownej nabywczyni.
3. Korkowa tablica, a na niej zdjęcie mojej bananowej klasy z liceum, banda szkiców szermierza z Sunlessa, napis „Śmierć schematom” i przepustki na festiwale, głównie te komiksowe. Dzisiaj żałuję, że wyrzuciłem tę stertę przepustek i identyfikatorów z festiwali teatrów ulicznych, na które jeździłem od małego dzieciaka (naprawdę małego). Byłaby z tego niezła kolekcja.
4. Moja deska kreślarska. Zrobiona z szuflady. Tak. Z szuflady.
5. Pisadła: cienkopisy (głównie Faber-Castella) 0.8, 0.3 i 0.05 + cieńszy mazak + grubszy marker (którego tu akurat nie widać) + dwa ołówki automatyczne (ze zwykłym i niebieskim grafitem). Kiedyś bawiłem się piórkami, ale, będąc człowiekiem, który nie potrafi wsypać łyżeczki cukru do herbaty, nie rozsypując przy tym połowy, zrezygnowałem.
6. Ciachanie biurek ręczną piłą to masa dzikiej radochy.

MPK Spellcaster 2
7. Monitor kineskopowy, do którego mam sentyment. Jest ze mną tak długo, że czuję się niezręcznie przy plazmach. A na tapecie okładka Mike’a Mignoli do miniantologii komiksowej z okazji dwudziestolecia wydawnictwa Dark Horse.
8. Matka noc.
9. Podręczniki „Dungeons&Dragons”. Teraz wyśmiewam ten system, ale strawiłem na nim kilka pięknych lat.
10. Gdzie dziesiątka? Gdzieś zniknęła. Nie wiem.
11. Sztylet, który tata przywiózł mi ze Stanów. Strasznie cheesy. Ale w wypadku ataku jestem uzbrojony. W tle skaner.
12. Imbryk na herbatę – standardowo z dodatkiem cytryny, miodu (najprawdziwszego, z południa Polski) i korzenia imbiru. Ocieplacz na imbryk ręcznie zrobiony przez mamę. Jest szalona na tym punkcie. Gdyby była komiksową superbohaterką, jej mocą byłoby dzierganie przeciwnikom strojów w kwiatki, by ze wstydu nie mogli podjąć dalszej walki.
13. Książki, niestety ostatnio przeze mnie zaniedbywane. Na górze antologia humorystycznej fantasy „Czarnoksiężycy z krainy osobliwości”, pod nim „Monstrous Regiment” Pratchetta, a na samym dole „Łacina na co dzień”. Te dwie ostatnie należą do Igora Wolskiego.
14. Dziwna figurka zrobiona z fantastycznego korzenia, gąbki i materiału, którą dostałem od brata z jakiejś okazji. Nie pamiętam.

Tak. Uładziłem co nieco pokój przed robieniem zdjęć, ale i tak po chwili wrócił do standardowego bałaganu.

Kategorie: MPK | Komentarze: 22 Permlink

Komentarze

Ystad dnia 23 listopada 2009 o 9:36

git gacie w serduszka


bele z pracy dnia 23 listopada 2009 o 10:26

Nie kumam co ten szpenio mówi w tym komiksie. Czuję się taki zajebiście stary.
Ale fajnie oryginalny pomysł na przedstawienie MPK.


Szczypcik dnia 23 listopada 2009 o 11:05

Pogratulować pomysłu :) Pokrowiec na imbryk jest zajebisty :D


DeBe dnia 23 listopada 2009 o 11:54

Te stosy gier/komiksow/cokolwiek to jest wyglądają jakby zaraz miały runąć na ziemie!!


Graphicus dnia 23 listopada 2009 o 12:55

@bele..a co ja mam powiedzieć, ja zrozumiałem tylko onomatopeje..


mike dnia 23 listopada 2009 o 13:31

Grafit w Diament, dobre, kamien komiksologiczny jak trza;)


JAPONfan dnia 23 listopada 2009 o 14:06

Widze brak kota. Czy kot nie jest przypadkiem obowiazkowym wyposazeniem rysownika?


Ystad dnia 23 listopada 2009 o 14:38

to ja wiem dlaczego nie umiem rysować ! nie mam kota!


Marcin "Dr.Agon" Górski dnia 23 listopada 2009 o 14:49

Numer z grafitem najlepszy. Respecta.


a dnia 23 listopada 2009 o 17:12

gratuluję mocy sprężania grafitu i (nie sprężania) mamy :D
bardzo fajny odcinek. monstrualnie posażni komiksiarze to piękne rozwinięcie.


superjednostka dnia 23 listopada 2009 o 17:18

Czy te cienkopisy 0.05 to też faberkastele?


unka dnia 23 listopada 2009 o 17:47

jezusmaria. nawet pokoj masz w kolorystyce swoich komiksow… jedynie tapeta na kopmpie wyglada jakby nie byl na nią nalożony filtr sepia.

poza tym: nie, najprawdziwszy miod nie jest z poludnia tylko z pasieki mojego taty.

oraz: fajnie, ze mojego lwa masz na scianie (:


Teenn dnia 23 listopada 2009 o 20:21

Znaczy tylko ja używam podłogi…
W ogóle spodziewałem się większego bałaganu.


pies dnia 23 listopada 2009 o 20:23

Uf. Przez chwilę myślałam, że masz szare majty wyeksponowane na oknie.

Nie jedz gripexu. Podobno szkodzi.


spud dnia 23 listopada 2009 o 21:37

MPK vel MD Cribs

zajebisty gehtto-patent na deske kreślarską (też taką zrobię z mojej rozpiżdzającej się szuflady).
szacun za skejtbołrd i dzakuzzi w łóżku.


wonder dnia 23 listopada 2009 o 23:09

„9. Podręczniki “Dungeons&Dragons”. Teraz wyśmiewam ten system, ale strawiłem na nim kilka pięknych lat.”
Wiadomo, D&D posysa. Za to AD&D jest cudownie oldskulowe.


hakuPL dnia 24 listopada 2009 o 0:47

Gitny pokój, ziom :3
Z jednej strony fest przygotowanie do rysowania (ach, ta półka kreślarska), z drugiej – pozytywny rozgardiasz (te gry to chyba co parę dni musisz ustawiać na kupce).


au dnia 24 listopada 2009 o 11:27

nienawidzę mtv cribs.


izeq dnia 24 listopada 2009 o 16:07

Zazdroszczę Spellcasterowi ocieplacza na imbryk…


Betewu dnia 24 listopada 2009 o 23:20

yay, najs, ale brakuje tutaj niezbędnego elementu każdego MTV:C – ziomali właściciela


Rob dnia 25 listopada 2009 o 10:02

Toć jest przecież jeden na chodniku z akordeonem.


Jaszczu dnia 25 listopada 2009 o 11:42

Najlepsze MTV Cribs to polska wersja, w której nasze „gwiazdy” oprowadzają widza po swoich 3-pokojowych mieszkaniach w bloku.


Napisz komentarz
Imię:
Email:
Adres strony:
Komentarze: