Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Pięciu filmowych Lobo lepszych od wybranego


film · komentarzy 56

Clancy Brown jako Kurgan

Ostatnia niedziela i znajdująca się w niej informacja o wyborze aktora do roli Lobo uświadomiła mi boleśnie, że to chyba nie będzie dobry film. Oczywiście nadal czekam, żeby się o tym przekonać, ale nadzieja nieco przygasła. I zastanawiam się, czy w ogóle da się zrobić dobry film o Ważniaku.

Lobo do dość dawna nie pojawiał się na polskim rynku komiksowym, ale chyba każdy kojarzy, o kogo chodzi. Kosmiczny łowca nagród, o zwichrowanym poczuciu humoru i niezłomnym poczuciu honoru od pewnego czasu praktycznie nieśmiertelny, uwielbiający walkę, alkohol, ciężką muzykę i swojego psa. Najlepiej wypadał, gdy rysował go Simon Bisley – wtedy był prawdziwym Ważniakiem. Wielkim, przypakowanym, z wrednym i chytrym zarazem wyrazem twarzy. Od razu widać, że nie może go zagrać byle kto – wybór aktora jest równie ważny jak w przypadku Wolverine’a czy Batmana – a po tym ostatnim widać jak łatwo jest wtopić. Nie chcemy chyba casusu George’a „Bat-sutki” Clooneya, nie?

Lobo nie pojawił się dotychczas na kinowym ekranie, trafił tylko do amatorskiego filmu „Lobo: Paramilitary Christmas Special”, o którym kiedyś pisałem, a zobaczyć go można w całości w sieci. Całkiem nieźle zagrał go niejaki Andrew Bryniarski, choć tak naprawdę pod toną charakteryzacji i w ciemnych wnętrzach zbytnio się starać nie musiał. Miał być wielki i nieokrzesany – i był.

Jednak Lobo na wielkim ekranie wymaga nazwisk, które można wielką czcionką umieścić na górze plakatu. Po krótkiej burzy mózgów wśród czytelników w komentarzach i podpytywaniu znajomych udało mi się stworzyć listę. A nawet dwie.

Mogliby grać Lobo

1. Vincent Jones, 2. Kelsey Grammer, 3. Tyler Mane, 3. Liev Schreiber as Lobo?

Najpierw rezerwowi, którzy Lobo ew. mogliby zostać. Izeq nieśmiało zaproponowała Vinniego Jonesa (1.). Szczerze, to niespecjalnie mi na Lobo wygląda. Wprawdzie wszystko jest kwestią charakteryzacji – Kelsey Grammer (2.) też nie wygląda na Beasta. Swoją drogą – taki Beast nieco Lobo przypomina, więc może właśnie Grammer? Skoro już jesteśmy na x-menowym tropie, to może któryś z Sabretoothów? Tyler Mane (3.) chyba prędzej niż Liev Schreiber (4.)? Znajomy kinoman, Lewar, zaproponowałby Hugha Jackmana, ale on już ma swoją rolę życia w komiksowym filmie.

Michael Madsen, Vincent Cassel, Benicio Del Toro as Lobo

Inną propozycją jest Michael Madsen (1.). Chyba wiek już nie ten, a poza tym według Lewara byłby wykapanym „Kaznodzieją” – niech więc czeka na tę rolę. Vincent Cassel (2.) – inna sugestia Lewara – ma coś szalonego w spojrzeniu, grał w „Dobermanie”, ale chyba musiałby poprawić masę mięśniową albo zdać się na efekty specjalne. Propozycja Pawła SamboraBenicio del Toro (3.) – nie wiem, czy nie za delikatną ma twarzyczkę, zbyt zblazowaną. Nie ma w nim szaleństwa. No i też mały jest. On i Cassel mogliby zagrać młodego Lobo, który niegdyś pojawił się w polskim wydaniu Supermana.

Urodzeni, by grać Lobo

Lobo musi mieć twardziela i cwaniaka wypisanego na twarzy – bez charakteryzacji musi być widać, że ten koleś bez wahania wypruje Ci flaki, jeśli tylko ktoś dobrze zapłaci. Facet, który morduje Boga, świętego Mikołaja oraz zostaje wyrzucony z Nieba i Piekła musi dostać odpowiednią twarz i ciało. Jest tylko pięciu kandydatów.

Danny Trejo jako Lobo
Danny Trejo
Stawkę propozycji, w których od razu widzi się Lobo otworzył Mistrz Zagłady swoją propozycją:
Pan Maczeta z filmu, który jeszcze nie powstał, a już zdążył obrosnąć legendą. Znany też jako Razor Charlie z „Od zmierzchu do świtu”, a także z pozostałych dwóch części tego filmu – granie w krwawych masakrach ma opanowane. Zmarszczek i wrednego wyrazu gęby też dorabiać nie trzeba. No i cygara raczej pali. Nieprzekonani? Kliknijcie na powyższe zdjęcie.

Jeffrey Dean Morgan - dał radę Komediantowi, dałby i Lobo?
Jeffrey Dean Morgan
Nie da się ukryć, że jak aktor już w podobnych produkcjach wystąpił i dobrze się kojarzy, to od razu ma fory.
Jeffrey Dean Morgan to propozycja Roberta Sienickiego. Niedawno zabłysnął jako Komediant z „Strażnikach” i nie da się ukryć, że obydwie postacie komiksowe łączy całkiem, całkiem sporo. Szorstki, a czasem brutalny, bezpośredni, nie przebierający w środkach, kopcący nieodłączne cygaro i jeszcze dumny z tego wszystkiego. Komediant to taka ziemska wersja Lobo.

Ron Perlman - z Hellboya Lobo?
Ron Perlman
Podoba zasada odnosi się do Hellboya – Rona Perlmana. Skoro był wielką bestią apokalipsy z piekła rodem, to czemu nie mógłby być wielkim łowcą głów, cnót i nagród rodem z odległej galaktyki. Bez trudu można uwierzyć, że skopałby tyłek Supermanowi. No i lekko chrapliwy głos. „War, war never changes…

Zapaśnik Rourke jako Lobo? Czemu nie...
Mickey Rourke
Wielki faworyt Lewara. I mój także. Jest twardzielem – pokazał to w Sin City, a Lewar przypomniał też wcześniejsze „Rumble Fish” Coppoli. Jest napakowany i w formie – co widać było w „Zapaśniku”. Ma długie włosy, twarz pooraną bruzdami i spojrzenie psychopaty. Świetnie gra. Trzeba czegoś więcej? Może faktu, że już do jednej komiksowej produkcji go zaangażowano – zagra Whiplasha w „Iron Manie 2”.

And now for something completely different…
Rob Zombie - wykapany Lobo?
Rob Zombie
Jeśli to zdjęcie nie przedstawia Lobo, to ja już nie wiem. I nie piszę tego przez sympatię dla jego muzyki – to jest Lobo – dla niedowiarków komiksowa wersja. Charakteryzację zrobił sobie sam do teledysku „Dragula”. A możliwości aktorskie? Grał w „Domu 1000 trupów”… nie było źle. Choć wielka rola to nie była. Niestety ponoć niezbyt lubi się z Hollywood.

Zakładając, że któryś z powyższych panów zgodziłby się zagrać Lobo, można by zastanowić się, jak ten film w ogóle mógłby wyglądać. Przede wszystkim trzeba uwydatnić to, co w komiksach o Lobo najważniejsze – groteskę, cięte riposty i czarny humor. I, chcąc nie chcąc, dużo przemocy. Choć nie stawiałbym na realistyczną jatkę – Lobo to raczej stylistyka Tarantino i Rodrigueza. Dużo pastiszu, przesady, niesmacznego czarnego humoru. Efekty specjalne raczej dyskretne, wszystko przybrudzone, pordzewiałe, podłe, zadymione. Gdzieś w oddali majaczy mi się stary „Spawn” jako przykład takiego podejścia do superbohatera komiksowego. Może przydałoby się pewne ograniczenie barw jak w Sin City? I do tego scenariusz oparty na „Lobo powraca” – wypad do nieba i masakra w nim. Czyli kategoria R, od lat 18, jak kto woli.

Niestety pewne decyzje zostały już podjęte, z żalem wracam do rzeczywistości. Która wygląda tak:
Clancy Brown zagra Lobo
Lobo ma zagrać Clancy Brown, aktor znany z serialu „Ostry dużur”. Jeśli miałbym szukać jakichś roli, które kojarzyłby mi się z nim pozytywnie, to na pewno fakt, że grał Kurgana w „Nieśmiertelnym”, ale kto to jeszcze pamięta – 23 lat minęło… Z nowszych, acz też przykurzonych – sierżant Zim w „Żołnierzach Kosmosu”. Fani „Lost” pewnie rozpoznają na tej fotce Kelvina Inmana. Ma za to wielkie doświadczenia w dubbingu, podkłada głosy do filmów animowanych opartych na komiksach. Znany jest zwłaszcza z roli Lexa Luthora w „Justice League”, „Superman/Batman: Public Enemies”. Warto zobaczyć i posłuchać, gdyż Lex w jego wersji głos ma niski, o nieco złowrogiej nucie. Nikt nie wie, jaki głos ma Lobo, ale pewnie mógłby mieć właśnie taki… Głosem Browna przemówili też inni komiksowi bohaterowie: George Stacy w „The Spectacular Spider-Man”, Mister Sinister w „Wolverine and the X-Men” oraz inni z popularnych kreskówek: Long Feng w „Avatar: The Last Airbender” i Cataclysm w niezapomnianych „Biker Mice from Mars”. Gracze mogą kojarzyć go jako Aldermana Hughesa z „Saints Row”. Może więc pod toną charakteryzacji coś dałoby się z niego wykrzesać, jednak nie jest to ktoś, przy kim zakrzyknę – tak, to jest Lobo!

A teraz zejdźmy na ziemię. Nawet jeśli Clancy Brown da radę jako Lobo, to film dostał kategorię wiekową PG-13 – niektóre materiały mogą być nieodpowiednie dla osób poniżej 13 roku życia. Z czym to się wiąże? Niby jest tylko o jeden stopień niższa od kategorii R (restricted – osoby poniżej 17 roku życia mogą oglądać film jedynie z rodzicem lub pełnoletnim opiekunem). Jednak PG-13 wyklucza realistyczną lub ekstremalną przemoc. Realistyczną możemy odpuścić, bo nic, co wyrabia w komiksach Lobo realistyczne nie jest. Ale ekstremalnej nie daruję – latające kończyny i gałki oczne oraz miażdżone kości i czaszki to kwintesencja Lobo. Ten komiks jest groteskowy i dla dojrzałego czytelnika, który tę zabawną groteskę doceni. Lobo ma być niesmaczny i krwawy – przejaskrawiony jak komiksy, jak „Grindhouse: Planet Terror” czy „Bękarty wojny” – obydwa z kategorią R. Przypomnijcie sobie bezkrwawego Wolverine’a – równie absurdalny pomysł jak bezkrwawy Lobo. Ponadto kategoria PG-13 dopuszcza tylko jedno przekleństwo na film – więcej niż jedno to kategoria R. Ciekawe, jak Lobo zabrzmi bez swojego „Kurde bele” – a może to nie przekleństwo? Nagość nigdy nie była w Lobo niezbędnym elementem, ale wiedzcie, że PG-13 pozwala tylko na odrobinę i koniecznie niezorientowaną seksualnie.

Może desperuję i przesadzam. Pewnie i tak jest już po sprawie – Lobo zostanie przemielony przez Hollywood i wypuszczony jako strawna dla całej rodziny papka, PG-13 z lekarzem w roli łowcy nagród. Wolałbym, żeby wobec tego nie powstał w ogóle, albo powstał jako film klasy B lub mroczna kreskówka. Mam jednak cichą nadzieję, że się mylę. Leave Lobo alone!

film

komentarzy 56

  • kamionek

    każdy, kto wątpi w Browna, powinien obejrzeć Carnivale.

  • Clancy Brown gral uwaga uwaga werble… szalonego (opętanego), mającego wizje kaznodzieje w „Carnivale”. Szukaz u niego szaleństwa? Mial wizje kolesie postrzelonego w brzuch w okopie pierwszej wojny swiatowej. Gdzie szaleństwo? Postrzelil go cyrkowy niedzwiedz w tureckim nakryciu głowy.

    http://www.clancybrown.com/auction07/OutskirtsDamascus.jpg sprwadziłby się

  • Jak dla mnie Brown jest idealny. mówię to ja- fan Biza i Lobo od lat 15tu. Pomijam tu kwestie czym film ma być i czy będzie bardzo zjebany. A zresztą to tylko film. może być zjebany czy też genialny, jeden pimpol. wiele w sumie na świecie to nie zmieni.

  • Clancy Brown est dla mnie tak zajebiście dobranym aktorem jak Ron Perlman jako Hellboy. nie rozumiem skąd te dyskusje i oburzenie. już kiedy oglądałem Smętarz dla Zwierzaków i Ziemię 2 i widziałem mordę tego aktora to widziałem w nim pysk Lobo. zajebisty wybór. nawet nie trzeba go za bardzo charakteryzować.

    za to większość propozycji aktorskich w tym artykule to albo srogi żart albo mega pomyłka.

    aktor jest dobrany idealnie. martwi mnie reżyser i wytwórnia.

  • ja się dziwie jak ludzie obstawiają Dannego Trejo. nosz kurna to krasnal jest a takie ryło u mnie na dzielni ma co drugi pener . kilka fajnych ról, spoko charyzma ale na Lobo to on się według mnie nie nadaje drodzy Aragorni.

  • Kaznodzieją w Carnivale ten zią był dobrym – ciekawa rola, sinusoida od dobrego pasterza owieczek do niemal demona opętanego wizją i z powrotem…

    Jak dla mnie z przedstawionych to jednak Vinnie Jones – gość z szaleństwem w oczach i czynach.

    http://www.redneckramblings.com/wp-content/uploads/2008/04/promo1juggernaut2.jpg

    http://www.youtube.com/watch?v=X2P9gGElMB4

    http://www.youtube.com/watch?v=WgN47qnnSOc

  • Też nie ogarniam tych jęków. Clancy Brown może być w pytę Lobo( facjatę ma idealną), co nie zmienia faktu, że PG-13 uwaliło ten film.

  • mysza, a Hugh Jackman na Wolverina się nadawał ? przecież Wolverine ma około 160 cm wzrostu, a Jackman 189 ;) tak więc argument „krasnalowy” jest złym argumentem w takich dyskusjach ;)

  • ale ale. jak postać w filmie jest wyższa niż ta w komiksie to wychodzi mimo wszystko na plus( wyższy, groźniejszy itp..) jak postać ma być skrócona to działa to jednak na minus. po chłopsku tak to widzę.

  • podpisuje sie pod kredytem zaufania dla Browna. za Nieśmiertelnego choćby. podobny typ, eeee… psychologiczny. podobnie martwi mnie PG-13

    Ystad – kamaan, tam dali rade, w zbliżeniach stawiali kogoś na paki i było OK. a z Trejo byłą by komedia, coś jak pajtonoski ‚Scott na antarktydzie’ :D

  • A ja sam nie wiem, co o Brownie myśleć. Jest dobrym aktorem serialowym, to trzeba przyznać. Na dużym ekranie to ja go chyba nie widziałem.

    A artykuł nie jest jękiem, tylko alternatywą, podrzuconą w dużej mierze przez czytelników :). Pamiętajcie o tym.

    Jak dla mnie Morgan mógłby się sprawdzić. No ale… kwestia gustu.

  • hmmmmm…. Clancy w „Chirurgach”? Filmweb mówi, że się mylisz. Powiedziałby co innego, gdybyś napisał to o beznadziejnym Jeffrey’u Deanie Morganie (vel umierający jak ciota przez kilka odcinków Danny), który poza Komediantem nie zagrał nikogo fajnego.

  • Rajt. Pawłowi się pomyliło z „Ostrym dużurem”. Ach ta mnogość seriali o lekarzach. Dzięki.

  • A mnie się wydaje, że Pawłowi się pomyliło z Morganem jednak (przy którym brakuje tej informacji), bo w „Ostrym dyżurze” to Clancy grał w jednym sezonie i mało kto go z tego serialu kojarzy (a jest napisane „aktor znany z…”). Ja jako wielki fan „ER” musiałem zrobić risercza by sobie przypomnieć w ogóle jego postać.

    A na marginesie – ranking zacny, ciekawy pomysł na artykuł. Ja zazdrościć. Ale Clancy dobry jest i może dać radę. Tylko PG-13 nie daje rady.

  • Czuję się wywołany do odpowiedzi, przez tych „Chirurgów” – to chyba ja błędnie zasugerowałem Pawłowi, że Clancy tam grał. A nie grał, chodziło oczywiście o „Ostry dużur”.

    O tak mu napisałem:

    Wiemy już, że w Lobo wcieli się Clancy Brown, aktor znany z serialu „Chirurdzy” [„Ostry dużur” ehhh]. I niestety jest to ostatnia osoba jaką widziałbym w roli ostatniego Czarnianina. Trudno – już pozamiatane. Można tylko zapalić fajkę, usiąść przy kominku i gdybać drapiąc się po brodzie… Skończyć się to może jednak rwaniem z niej kłaków: nie jest wcale łatwo odpowiedzieć na pytanie KTO mógłby zagrać Ważniaka.
    Pierwsza myśl: Hugh Jackman. Ale przecież od lat robi za Wolverine’a, i wbrew początkowym obawom fanów (za wysoki, za gładki!) robi całkiem nieźle. Logan i Lobo to całkiem podobne postacie – dwóch zarozumiałych i aspołecznych, kopcących cygara twardzieli. Niestety Jackman jest tylko jeden. Michael Madsen? Z mordy by się nadawał. Ale on też jest zajęty – to przecież niedoszły Jessie Custer. Nie ważne, że ekranizacja „Kaznodziei” zapewne nigdy nie dojdzie do skutku, nie ważne, że Madsen jest za stary i za gruby na zagranie w niej głównej roli – w oczach komiksiarzy zawsze pozostanie Kaznodzieją. Gerad Butler? Za gładka i za uprzejma ta jego mordka. Keanu „Drewno” Reeves? Nigga, please. Mr T.? Nie..
    W kominku dawno zgasło. Może Vincent Cassel? Francuz, a więc śmierdzi serem. Jeżeli dodać do tego zapach kubańskich cygar i dwa wiadra kreatyny dziennie, to Vince z „Nienawiści” może okazać się niezłym Lobo. Ta jego wredna morda pasuje idealnie, w dodatku ma już na koncie komiksową rolę – zagrał przecież w cudownie przegiętym „Dobermanie”. A właśnie! Twardziele z ekranizacji komiksów! No przecież MARV! No przecież Mickey Rourke!!! To wymarzony Lobo! O tym, że Miki Rurka jest zajebisty wiadomo od wieków – dokładnie od czasu, kiedy zagrał harlejowca w „Rumble
    Fish” Coppoli. Jego ostatnia rola w „Zapaśniku” sprawiła, że wraca do pierwszej ligi holiłudu. Właśnie taki Rurka – góra mięsa z zapuchiętym zdeformowanym od używek ryjem, to jest LOBO.
    Lepszy byłby tylko młody Wiesław Gołas.

  • Vincent Cassel? ten suchar z nosem wielkości wieży eiffla? sorry….

    Hugh Jackman według mnie jest kiepskim rosomakiem, a w roli Lobo to już zupełnie go nie widzę.

    Mickey Rourke to musiałby chyba przed każdym ujęciem wciągać speeda, żeby oddać charyzmę ważniaka.

    a Clancy Brown to aktor, którego matka tak gniotła w brzuchu, żeby za 40 lat zagrał Lobo.

  • Zrobię offtop, ale muszę…

    Hugh Jackman kiepskim Rosomakiem?! 0.o

  • @ Paweł

    mega kiepskim, a nie kiepskim. to faktycznie jest tancerz, a nie aktor.

    i tyle ma wspólnego z drwalem w Kanadzie co ja z kowbojem.

  • Jak Clancy się nie nadaje, jak się nadaje! Jako Kurgan był zajebisty, Carnivale nie widziałem i muszę nadrobić, ale jeszcze żadnej negatywnej opinii o jego roli w tym serialu nie słyszałem.

    A typowana piątka nawet niezła, nawet Danny Trejo faktycznie pasuje na Ważniaka.

  • jak pierwszy raz przeczytałem o wyborze aktora, to stwierdziłem, że się nada. jak teraz mi przypomnieliście, że on grał Kurgana, to jestem tego pewien. obawiam się tylko, czy go nie zrobią w cgi, a Brown będzie tylko za głos odpowiedzialny, co nie jest wykluczone.
    o ile Trejo faktycznie wydaje się stworzony na Lobo, to to byłoby jego największą słabością. jest tak podobny, że zamiast Lobo powstałby film o Dannym Trejo pomalowanym na niebiesko.
    niepokoi mnie za to wybór reżysera – Ritchie’emu ewidentnie spadła forma, ale może całkowita zmiana klimatu to to, czego potrzebuje.
    no i wspominane przez wszystkich PG-13. nie, Pawle, ‚kurde bele’ nie jest przekleństwem. Ważniak ma cały zasób „łaciny” nie będącej prawdziwymi przekleństwami, właśnie ze względu na politykę DC, ograniczającą wulgaryzmy w swoich mainstreamowych produkcjach. więc to nie problem.
    za to brutalności chyba nie da się obejść, więc jak sobie z tym poradzą, to nie wiem.
    co do offtopu, to zgadzam się z KRLem, że Jackman nie jest najlepszym Wolviem.

  • Jak da tylko głos, to ja to łyknę, bo Luthorem jest fajnym.

  • Zgadzam sie – Carnivale i pozamiatane. Clancy bedzie good. Dobry aktor.

  • PG-13 nie musi namieszac w Lobo. W komiksach sa gołe dupy ale nie ma seksu. Pasuje do opisu PG-13.
    Przemoc nie bedzie realistyczna. A to pasuje do PG-13. Jedyne czego moze brakowac to jucha.

  • eh, juz chcialem krzyczec i buntowac ze brown sie nada,,ze carnivale,a tu juz po ptokach wszystko wyjasnione :(

  • i wyrywanie kręgosłupa ustami. a bez tego nie ma Lobo.

    co do Jackmana – pieprwotnie wolverina miał grać Glen Danzig, ale miał trasę, szkoda bo jest koksiarzem i ma 160 centymetrów wzrostu. ideał. ale Jackman sie sprawdził idealnie.

    a Cassel to nie suchar tylko miszcz. z kondycją ma nieźle (w któryś ołszynsach nieźle wyginał), posiłowniował by i by dał radę.

    acz moim typem od lat jest Sylvester Stallone. niestety zdążył skapcanieć…

  • Kurde bele, to żadne przekleństwo. No chyba, że ktoś jest z tzw. dobrego domu. Wtedy to pewnie kurczę blade jest również przekleństwem.

  • Niektórzy językoznawcy uważają, że to przekleństwo, bo to jedynie eufemizm w brzmieniu, a i tak wiadomo, za co to robi. Innymi słowy „cholewa” = „cholera”, „kurka” = „kurwa”, „rój” = „chuj”. I tak dalej. Ucho słyszy jedno, ale mózg i tak wie swoje. Mówisz bueno, myślisz guano i tak dalej. Oczywiście wszystko od kontekstu zależy.

    BTW, polecam dziennik z tworzenia „Californication”. Zabawne rzeczy. A! I koniecznie tv edit „Węzy w samolocie”.

    Osobiście uważam, że takie eufemizowanie jest absurdalne. Kurwa mać.

  • Nie wiem co na to językoznawcy, ale ja za „kurde” nie dostawałem od mamy po uszach kiedy byłem małym brzdącem. A za „kurwa” owszem. Eufemizmy czy nie, ale przez „kurde bele” w filmie o Lobo raczej żadnej afery by nie było.

  • Mój dziadek już tak na przykład ma, że nie syknie „kurwa”, ale „kurczaki pieczone”. Ale my Hildebrandowie to już jesteśmy tacy dziwni.

    Dla mnie sam pomysł robienia ekranizacji filmowej, aktorskiej Lobo jest przygłupawy. Nie wiem zupełnie po co miałby powstawać taki film, co miałby pokazać, czego nie pokazał już przerysowany komiks. Przemoc na papierze wygląda zabawnie, ale nie wiem, czy oglądanie festiwalu wyrywanych flaków i odcinanych kończyn na ekranie dałoby podobny efekt. A jak ten film ma jeszcze być poniżej 18 lat, to już w ogóle nieporozumienie.

    „Zróbmy ekranizacje znanego komiksu, na pewno znajdzie się ktoś, kto kupi bilet”

  • Hm. No taka Martwica Mózgu jest zdecydowanie zabawna. Ale jako PG-13 to sobie jej nie wyobrażam…

  • Jak ten typ zagra Lobo obcinam sobie nogę…

  • K. coz za poswiecenie. Ale mysle ze zwykla kartka z gratulacjami tez moze byc.

  • demonter

    od kiedy Bale pokazał jak płynnie można przejść od Mechanika do Batmana, kwestia wielkości aktora stała się względna.

  • żeby nie był taki dla dzieci jak tu ; (

  • Ucięcie nogi w ramach aprobaty tudzież wyrażenia gratulacji? Hmm intrygujący koncept, ale mi bardziej chodziło o niemą formę sprzeciwu przed zje… psuciem mojej ulubionej postaci komiksowej.

  • widziałeś już ten film, że wiesz że zepsuli?
    Pamiętam podobne lamenty były jak ogłoszono, że Rourke będzie Marvem. No a Marv wyszedł w pyte. Również płacze lat ponad 20 temu były jak Keaton Batmanem zostawał. Albo z naszego podwórka- Żebrowski Wiedźminem??! Apage!. No a wizualnie Geralt wyszedł extra( pomijam chujowość filmu/serialu).
    poczekamy zobaczymy.

  • Cheshire Cat

    klik klik
    Jak nie podobny, jak podobny :)
    Musi tylko przestać te zęby myć i znaleźć lepszego fryzjera.

  • Zdaję sobie sprawę, że każdego można ucharakteryzować, ale jednak gdyby Rorschacha grał przemodelowany Tom Cruise, a Hellboya David Duchovny, to nie byłyby to dobre role.
    Są aktorzy stworzeni do pewnych ról i tak jest z Dannym Trejo.
    http://sala66.files.wordpress.com/2009/06/danny-trejo.jpg no kamon;)

  • Chesire, czuję się przekonany, cofam ten artykuł. :D

  • JAPONfan

    Tom Cruise jako roschars? Przeciez to genialne! Wzrost? http://www.iwatchstuff.com/2007/05/22/watchmen-casting.jpg pasuje.
    Szaleństwo? http://www.youtube.com/watch?v=ezlClilZJSw check. Pewnie chcieli go zatrudnic ale nie mieli az tyle kasy. No i ego nie pozwalalo mu pewnie zagrac „niegłwnej” roli.

  • Coś tam, ktoś kiedyś wspominał Cruise’a przy okazji Rorschacha, ale to raczej, że ona sam chciał, ale nie z tą uśmiechniętą buzią na taką rolę;)
    Co do Wolverine, to zawsze widziałem w tej roli Nicholsona
    http://eric.b.olsen.tripod.com/images/nichols2.jpg
    tyle, że on grał już właśnie tego typu postać w dosyć marnym filmie WOLF.

  • A ja bym jeszcze LOBO do końca nie skreślał w końcu reżyserem jest mistrz Guy Ritchie. A jeśli ktoś widział Porachunki, Przekręt czy Revolver to wie, że gość może naprawdę sporo namieszać i stworzyć kawał dobrego kina. :)

  • A jak widzial „rejs w nieznane” to wie co moze.

  • daj spokój, każdy miewa wypadki po pracy. tak jak Tarantino nakręcił „Benkarty Wojny”. z drugiej strony rehabilitacją za ten rejs jest short „Star” z cyklu Driver czy jakoś tak, Ritchiego i z Madonną.

    A co do Nicholsona… Jak on był w odpowiednim wieku, to ekranizacje komiksów były albo Batmanem z Westem, albo Spidermanem, gdzie Pająk rozpracowuje grupę studentów, co dla postrachu robią atomówkę w domowym zaciszu… Choć z gęby ideał. Ja tam pozostaję wierny wizji Danziga w roli Wolverina. acz by musiał pióra ściąć.

    Danzig by też na Lobo podpasił swoją drogą, bo długowłosy koksiarz. obczajcie ten rysunek Glena:
    http://www.psychotica.net/evb/comicart/bisley-danzig.JPG
    Acz fakt, że nie dziwne że typo wygląda jak Lobo, jak go BIZ rysuje, poza tym niższy Danzig jest od Trejo zdaje sie nawet…

    i jeszcze jedno. Ten o temat z sieci:
    http://blogcritics.org/music/article/glenn-danzig-vs-henry-rollins/
    mnie zainspirował. Heniek Rollins. I nie ma wała na Mariolę. Nie to żeby mi Brown nie pasił.
    OT: osobiście uważam że Rollins urwał by Danzigowi łeb przy samej dupie.

  • znane. koleś może sie dziś chwlić że ten klib na jutubie sprzed 20 pewnie albo i więcej lat to on tam heńka zaczepia, bo co to dlań henio.

  • Zawsze mnie śmieszy, kiedy w takich dyskusjach ludzie zakładają, że aktor musi prywatnie przypominać postać, którą gra. To jest Hollywood, oni słyszeli o charakteryzacji. Albo, że jeśli na prywatnych zdjęciach jest uśmiechnięty, to nie potrafi być ponury i/lub wkurwiony.

    Postura to trochę inna sprawa. Chociaż dzisiaj to też nie jest wielki problem.

    PG-13 to kompletnie inna sprawa.

  • Musi nie musi, ale metoda się sprawdza. Jest wiele pozytywnych przykładów, zwłaszcza Hellboy, Rorschach, Profesor Xavier i wszyscy z Sin City;)

  • @Nigga4life – nie musi przypominać, ale mógłby się chociażby kojarzyć…

  • mausenberg

    mi taki jeden żul z osiedla kojarzy się z Lobo.on byłby idealny!
    Nigga, dobrze gada. To jest holiłud, tam się da zrobić wszystko z wszystkimi na wszystkie sposoby.

  • A komu Heath Ledger kojarzył się z Jokerem przed Batmanem? Zwłaszcza kiedy głównym skojarzeniem z tym aktorem był kowboj-gej z Brokeback Mountain.

  • @Rob – w punkt!

  • Pewnie, zrobić w Hollywood można wszystko, nawet Lobo PG13. Dla tej kategorii, to nawet George Clooney byłby w sam raz.

  • @Rob

    Mi się kojarzył. I to nie tylko z kowbojem-gejem.

  • A jak widzial “rejs w nieznane” to wie co moze.

    A widział. Ale jeden wpadka nad resztą znakomitych to chyba nie powód żeby stwierdzić, że reżyser marny?

Dodaj komentarz