Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Maksym Osa, kryminalne zagadki Dzikich Pól


papier · komentarzy 10

Maksym Osa

XVII-wieczne Dzikie Pola to teren, za którego obraz w naszej zbiorowej wyobraźni w dużej mierze odpowiada „Trylogia” Henryka Sienkiewicza. „Maksym Osa” Igora Baranko jest spojrzeniem na temat okiem współczesnego ukraińskiego autora, które pokazuje, ile jeszcze pierwszorzędnej rozrywki można z nich wycisnąć. Niekoniecznie wyłącznie ku pokrzepieniu serc.

Siłą rzeczy, podchodząc do „Osy”, miałem w głowie „Ogniem i mieczem”, które uwielbiam i przeczytałem kilka razy, więc spodziewałem się awanturniczej opowieści o dzielnym Kozaku, karczemnych bójkach, bitwach i oblężeniach. Komiks Baranki jest jednak czymś zupełnie innym – kryminalną historią pierwszej wody. Rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością był tak duży, że uległem czarowi tej historii niemal od razu, zaskoczony i zauroczony prostotą pomysłu.

W roli detektywa występuje tytułowy Maksym Osa, Kozak, chorąży korsuńskiego pułku, który powróciwszy z wyprawy przeciwko Turkom odkrywa, że ktoś go pochował. A przynajmniej podpisał jego nazwiskiem krzyż nad czyimś grobem. Co ciekawsze, tajemniczą sprawą zainteresował się polski pan pobliskich ziem, książę Zenon Onufry Kryczewski, który postanawia zatrudnić Osę w celu rozwikłania tej zagadki, w którą zamieszany jest pewien wilkołak, diakon, żona i córka możnowładcy oraz osoby z jego najbliższego otoczenia. Maksym będzie musiał znaleźć odpowiedź na dwa podstawowe pytania – kto zabił i dlaczego, a dzięki sprawności Baranki w konstruowaniu fabuły jego dochodzenie jest naprawdę wciągające.

Maksym Osa

Intryga jest znakomita – najeżona licznymi zwrotami akcji trzyma w napięciu do końca, myli czytelnicze tropy, podrzucając mu fałszywe hipotezy. Miejscami mamy w komiksie do czynienia z elementami fantastycznymi, ale nigdy nie możemy być pewni, czy to na pewno zjawiska nadprzyrodzone, czy może zwyczajny ludzki zabobon, jakich pełno było w tamtych czasach. Mimo że akcja toczy się w raptem pięciu miejscach, Barance udało się stworzyć żywy i wiarygodny świat rozpięty pomiędzy nimi, choć można by się czepiać, że karczma, cmentarz czy zamek to nazbyt ograne i typowe lokacje. Faktem jednak jest, że dzięki umieszczeniu ich w nieogranym XVII wieku pachną wciągającą świeżością. Podobnie jest z samym bohaterem, który swobodnie mógłby nosić prochowiec i pić whiskey, przez co mógłby ginąć w licznym tłumie poprzedników, jednakże w hajdawerach i z samogonem pod pachą intryguje. Sienkiewicz przyniósł nam dwa typy Kozaków: agresywnego moczymordę Krzywonosa i romantycznie porywczego Bohuna. Osę trudno jednoznacznie wpisać pomiędzy oba bieguny, właściwie należałoby go postawić zupełnie z boku, aby tworzył z nimi wierzchołki jednego trójkąta, poszerzając nasze wyobrażenie o tych zabijakach. To inteligentny facet, który lubi wszystko analizować na chłodno, jednocześnie świetny szermierz, no i babiarz. Nie sposób go nie polubić i po zakończeniu lektury nie mieć nadziei na to, że powstaną następne odcinki jego przygód.

Na swój sposób „Maksym Osa” kojarzy mi się z przygodami Usagiego Yojimbo, zwłaszcza tymi, w których występuje inspektor Ishida. Podobnie jak Sakai, Baranko również przywiązuje dużą wagę do drugoplanowych szczegółów, dzięki czemu tworzy wiarygodny historyczny kostium, który może wykorzystać do snucia wciągającej i uniwersalnej opowieści, która powinna przypaść do gustu każdemu miłośnikowi zagadek. „Maksym Osa” jest też znakomitą okazją na sprawdzenie, jak na ten epizod wspólnej, polsko-ukraińskiej historii patrzy się nad Dnieprem. I jest to spojrzenie jak najbardziej przyjazne, a jednocześnie nie tak czarno-białe jak Sienkiewicza.

papier

komentarzy 10

  • chudeusz

    chcę to!
    Hej, w końcu ktoś, kto tez lubi Ogniem i mieczem. Hajfajf

  • Świetna lektura!
    Konradzie, zapomniałeś wspomnieć o równie świetnych rysunkach. Baranko naprawdę po mistrzowsku kreśli w czerni i bieli. Okładka średnio mi się podoba, ale rysunki w środku to naprawdę dobry kawał rzemiosła.
    Poza tym wymieniłeś wszystko, co tak bardzo mi się podobało – zasypywanie czytelnika fałszywi tropami, mało wyeksploatowane tło historyczne, elementy „fantastyczne” i wiarygodne postacie.
    W sumie jedyne, co średnio mi się podobało, to do bólu klasyczny schemat kryminału – rozstawienie pionków na szachownicy, fałszywe tropy i obowiązkowy ‚mexican standoff’ wszystkich bohaterów i Q&A na samym końcu. Ale i tak świetnie się czytało.
    Połknąłem ten komiks na szybko, wracając pociągiem z MFK i w sumie podobał mi się bardziej, niż przeczytane chwilę później Trzy Cienie.
    Maksyma Osę polecam dosłownie wszystkim.

  • Marta: sienkiewiczowska piątka!

    Spell: nie tyle zapomniałem, co stwierdziłem, że nie ma po co, bo każdy widzi, że są świetne :)

    Finał komiksu owszem, przeprowadzony nazbyt schematycznie, ale z drugiej strony, tym razem to nie detektyw wszystko tłumaczy, tylko to detektywowi trzeba wytłumaczyć :)

  • świetnie w czerni i bieli, ale komiks ponoć był kolorowy pierwotnie, znaczy wydany pierwotnie w kolorze a u nas w czerni i bieli – ponoć tak to jest

  • Asu – a, faktycznie, coś mi się obiło o uszy. Ale jeśli kolor był taki, jak na okładce, to jestem bardzo zadowolony, że komiks wyszedł w b&w. Nie wiem, jakoś mi nie podszedł ten sposób kładzenia kolorów.

    Konrad – Racja, racja, nie ma sensu mówić, że niebo jest niebieskie ;) .

  • Dotychczas się wahałem, ale po przeczytaniu recenzji dochodzę do wniosku, że trzeba będzie zainwestować w ten komiks.

  • warto zainwestować.

    „Intryga jest znakomita – najeżona licznymi zwrotami akcji trzyma w napięciu do końca”- nie tylko trzyma w napięciu do końca, ale sprawda się też przy drugim czytaniu. Sprawdzałem na sobie w odległym zeszłym tygodniu, kiedy wyszarpnąłem 1,5 na baraszkowanie z komiksem.

    No i całe szczęście, że nie jest w okładkowym kolorze.

  • Baranko na spotkaniu mówił ,że komiks oryginalnie był czarno biały, ale Belgijski (bodaj) wydawca uparł się ,że chce w kolorze i wynalazł jakąś „dzieweczkę” co by to pokolorowała. Zdaniem Baranki wyszło okropnie, to i u nas (jak i na Litwie i w Rosji) zostało w czernobieli.

    Skojarzenie z Usagim też miałem. Ściślej -tak jak ty- z odcinkami z Ishidą. Bohater jednak o tyle ciekawszy od Usagiego, co mniej krystaliczny.
    Baranko wspominał też ,że ma ciągoty do fantastyki wszelakiej, to też można liczyć za czas jakiś na komiks w kozackich klimatach z upiorami, zombie, topielcami i innymi ucieleśnieniami zabobonów tamtych ziem. Jeśli zrobi to naprawdę, to będę wniebowzięty! :-)

  • .C.Z. – tak się zastanawiałem właśnie, bo te jego b&w nie wygląda wcale jakby było robione na siłę.
    Kupię w ciemno, jeśli zrobi jakiś komiks kozak fantasy.

  • Jak dla mnie „Maksym Osa” to, póki co największe (pozytywne) zaskoczenie wśród tegorocznych komiksów. FTW.

Dodaj komentarz