Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Ideał – sięgnął bruku


komiksy · komentarzy 218

Jesień
Jakie czasy – taki bruk.

„Przekrój” od lat może być stawiany jako wzór czasopisma z – nazwijmy to – głównego nurtu, które promuje komiks. W związku z tym wymagania stawiane tygodnikowi względem chociażby publicystyki komiksowej są wysokie. „Przekrój” wie, jak tym wymaganiom sprostać. W ostatni wtorek coś jednak poszło nie tak…

Jak już wspomniałem, „Przekrój” jest pewnym ideałem popularnego pisma piszącego o komiksie, czy nawet operującego komiksem i komiksową stylistyką. Rzetelna publicystyka Sebastiana Frąckiewicza, publikowanie komiksów i rysunków Marka Raczkowskiego, zapraszanie komiksiarzy do ilustrowania artykułów (np. Przemysław Truściński, Marek Oleksicki), patronat nad Międzynarodowym Festiwalem Komiksu i Gier czy w końcu publikowanie dłuższych form komiksowych jak genialnego „Stanu” Jacka Frąsia lub wkrótce „Fajerwerków” Bartosza Sztybora i Sebastiana Skrobola. To jedynie część tego, co „Przekrój” z komiksem ma wspólnego. Gdybyśmy chcieli sięgać pamięcią np. do 2001 roku, gdy ukazał się numer poświęcony komiksom, albo przypomnieć prezentowanie przez pięćdziesiąt lat przygody profesora Filutka – ta wyliczanka nie miałaby końca. W efekcie otrzymujemy obraz ambasadora komiksu pośród popularnej prasy. No i nagle, w zeszły wtorek, w „Przekroju” ukazuje się tekst Marcina Sendeckiego pt. „Wrzątkun dobrun”, w którym autor powiela utarte schematy w myśleniu o komiksie jako takim – schematy, przez które komiks w Polsce nie może wypłynąć na szersze wody (pop)kultury. A jest to przecież coś, o co „Przekrój” walczy od lat! Nie mówmy jednak o niekonsekwencji, przyjrzyjmy się temu, co Marcin Sendecki, „czołowy poeta swojego pokolenia”, powypisywał.

[…] komiksu w ogólności nie cenię, nie rozumiem i zachodzę w głowę, czemu ludzie ciężko zarobione pieniądze wydają na horrendalnie droge albumy z jakimś badziewiem, które potem – jak chcą znawcy gatunku – „czytają” (broń Boże powiedzieć „oglądają”, komiksy się „czyta”!) i ubogacają się duchem i ciałem.

Nie wiem, czy „Wrzątkun” to komiks w ścisłym tego słowa znaczeniu – raczej wątpię […]

Brzmi to jak policzek wymierzony wszystkim czytelnikom komiksu przez kogoś, kto przyznaje się do nierozumienia medium, chociaż jednocześnie się o nim wypowiada. Nadużyciem nie będzie więc stwierdzenie, że Marcin Sendecki jest najzwyczajniejszym ignorantem, który zresztą prowokuje na wstępie zdaniem „Miłośników komiksu uprasza się o nieczytanie tego tekstu”. Rzetelności – ni grosz.

Ja tam nie wiem, ale się wypowiem.
„Nie wiem, nie znam się, ale się wypowiem”, czyli tak Marek Raczkowski kiedyś komentował MSN. Źródło: „Przekrój”.

Tak naprawdę nie chciałbym wchodzić w polemikę z Marcinem Sendeckim, bo tutaj pola do polemiki nie ma, a dowodzenie wartościowości komiksu byłoby całkowicie jałowe. Chciałbym jedynie zaznaczyć kwestię przyzwoitości. Chociaż poezji nie czytam, to czytuję – przyznaję się, że często jej nie rozumiem, Świetlicki wg mnie bełkocze, a lubię np. Norwida – tak czy siak, daleki jestem od opinii, że poezja jest badziewiem, tylko dlatego, że jej nie rozumiem. Nie zamierzam również powoływać się na autorytety, by dowieść, co robi się z komiksami, bo nie podoba mi się deprecjonująca komiks i jego miłośników ironia Marcina Sendeckiego. W matematyce istnieje coś takiego jak pojęcie pierwotne – ujmując sprawę krótko, jest to coś trudno definiowalnego, albo niedefiniowalnego bez odpowiednich aksjomatów, które i tak niewiele wnoszą do formalizacji takiego pojęcia – punkt na płaszczyźnie jest najlepszym tu przykładem. I każdy, kto ma elementarne pojęcie o matematyce, nie tyle „wie”, co to jest punkt, a „czuje”, czym on jest bądź nie jest. Tak samo z komiksem – każdy, kto ma o nim elementarne pojęcie, czuje, czy komiks się „czyta”, czy może „ogląda”. Oczywiście odbiór dobra kultury jest trochę bardziej skomplikowany niż odbiór matematyki, stąd każdy z nas „czuje” troszeczkę inaczej. Koniec końców – publicysta powinien takie sprawy rozumieć i odznaczać się zwykłą ludzką przyzwoitością, gdy prezentuje swoje opinie.

W całej tej sprawie dziwi mnie, że „Przekrój” wykonał krok wstecz, publikując taki materiał, bo przyzwyczaił mnie do rzetelnego podejścia do tematu komiksu. Niemarginalizowania. Niegeneralizowania. Bartek Chaciński, zastępca naczelnego redaktora „Przekroju”, w krótkiej wymianie mailowej przyznał, że nie podziela punktu widzenia Marcina Sendeckiego, lecz opublikowano recenzję jego autorstwa w takim kształcie, bo jest to jego osobista opinia, a „Przekrój”, traktując z szacunkiem swoich autorów, prezentację opinii umożliwia. I bardzo dobrze – Barbara Stanisławczyk opisując we wstępniaku przejście „Przekroju” do nowego wydawnictwa, mówi, że „[…] nie mówimy jednym głosem. «Przekrój» to prawda rozpisana na wiele głosów”. I bardzo dobrze, bo sam, jako czytelnik, tego poszukuję. Gorzej, gdy owa „prawda” okazuje się być chybioną lub kuriozalną opinią. Z drugiej strony Barbara Stanisławczyk pisze, że „Era tabloidyzacji nas nie przeraża, ponieważ nie zamierzamy się tabloidyzować”, chociaż tekst Marcina Sendeckiego ma w sobie trochę tabloidowości, a sam po części traktuję go jako „prowokację artystyczną”.

Tytułem tego artykułu uderzyłem w iście szopenowskie tony, całkowicie świadomie przesadzając, dlatego chciałbym zakończyć happy endem (bo ludzie przecież popełniają błędy), przytaczając pełniejszy cytat z Marcina Sendeckiego:

Nie wiem, czy „Wrzątkun” to komiks w ścisłym tego słowa znaczeniu – raczej wątpię – ale jeśli nawet, to gotów się jestem na komiks nawrócić […]

komentarzy 218

  • gilo (z pracy)

    ojtam

  • Mroophka

    hm… a może przekrój chce wzbudzić stare dyskusje wśród komiksiarzy?

  • Nie „ojtam” bo w ryj dać mogę dać.

    Powiem tak – gdyby to nie był „Przekrój” to bym olał, jak olewam różne głupoty wypisywane o komiksie tu i tam.

  • JAPONfan

    Łukasz, weź i napisz swoją opinię o poezji. Że nie rozumiesz jak ludzie mogą wydawać cięzko zarobione pieniądze na ksiazeczke grubosci instrukcji obsługi blendera.
    przejmujesz sie opinią kogos kto pisze ze „wrzątkun” jest ładny? niech mu nastepny tomik poezji comicsansem poskładaja.

  • >Nadużyciem nie będzie więc stwierdzenie, że Marcin Sendecki jest najzwyczajniejszym ignorantem

    No ja nie wiem. Sendecki troszkę racji ma.

    Zauważ, że nie powtarza sztampowego „komiksy są dla dzieci/o superbohaterach/tania rozrywka dla mas” etc. Nie, on tutaj wspomina o „horrendalnie drogich albumach” (Mistrzowie z Egmontu? Grubsze produkcje Timofa?), którymi „znawcy gatunku ubogacają się duchem i ciałem”.

    Dla książkowego elitarysty, co szafuje uwielbieniem dla klasyków pióra, treściowa zawartość większości tytułów z Mistrzów Komiksu może wydawać się miałka i banalna, zaś cena w wysokości kilkadziesiąt-kilkaset złotych będzie „horrendalna” w stosunku do „normalnych” książek.

    Coś w tym jest, chociaż czy sensem jest porównywanie tytułów wywodzących się z różnych gatunków literackich? Chyba niekoniecznie.

    Aczkolwiek zachwytu nad Sieńczykiem nie do końca rozumiem.

  • „Normalne” książki też nie są tanie.

  • koleś popisał się ignoracją szkutki ze względu na jej formę. nie lubi komiksów bo sa komiksami.

    w sumie ok. ja nie lubię poezji bo jest poezją, a sztuk teatralnych bo wystawia sie je w teatrze. a w teatrze śmierdzi kulkami na mole i potem.

  • Niby jest tam kilka kwestii nasiąkniętych ignorancją i zakrawających o internetową dysputę trolli, ale koniec końców recenzja ma pozytywny wydźwięk.
    le nie to mnie najbardziej dziwi, tak jak Ciebie, Łukasz. Przyzwyczaiłem się do idiotów recenzujących i wypowiadającyh się na tematy im nieznane, ale to w internecie. A że drukują to w poważnej prasie? To mnie dziwi.

  • Łukasz, przecież nie dalej jak wczoraj internet się przekonał, że Babiel poetą jest. Więc już nie bądź taki „nie znam się na poezji”:]
    A chyba komisarz Gondor powiedział kiedyś, że „na Przekrój by się nawet nie odeszczał” – więcej takich cytatów i trudno będzie polemizowac z wypowiedzią tego bohatera:]

  • @KRL – Jak również moczem i starymi ludźmi.
    Szkoda, że Przekrój dopuścił do wypuszczenia tego typu tekstu, bo niesmak i smród „fail’a” będzie się ciągnął za tym jeszcze przez jakiś czas.

  • Przepraszam, ale jestem nowy w środowisku, nie wiem co o tym sądzić, bo czy komiks to sztuka? Jak można stawiać śmieszne obrazki z chmurkami obok poezji Świetlickiego albo Norwida? Chociaż kiedyś czytałem Tytusa i w sumie był OK.

  • Sendecki odważył się powiedzieć co myśli, no i ma za swoje. Bo jest tak, że wszyscy muszą kochać komiks. A kto myśli inaczej ten kiep i basta. Komiks (polski) nie może wypłynąć na szersze wody, bo jest, jaki jest. Żałosny widok nagrodzonej Ostrej Bieli musi przygnębiać. Najbardziej zadziwiające jest to, że w kraju, w którym żyje prawie 40 mln ludzi tylko kilku facetów ma prawo wydawać werdykty, albo jak kto woli, wyroki (w tym Birek i Tkaczyk). Wydaje mi się, że czas to zmienić. Era pewnych panów minęła. Może kiedy powstanie wielka (mam nadzieję) impreza w Warszawie to smutne, napęczniałe ziarno niewiedzy i samozadowolenia Łodzi zmieli się do właściwych rozmiarów. Może wreszcie komiksy zaczną nosić porządną, komiksową literaturę, a nie przedstawiać kolejną podróż do wnętrza siebie.

    Na festiwalu filmów w Gdyni pewien reżyser (40-letni debiutant) opowiadał o swoim dziele, że to jest „taka… podróż do wnętrza siebie…” kolejna. Bo panu reżyserwoi umknęła cała 50 letnia, powojenna historia polskiego kina, która w dużej mierze była wędrówką w głąb siebie. Nikt z ekipy mu tego nie powiedział, bo każdy chciał zarobić pare zetów przy tym filmie.

    W polskim komiksie jest bardzo podobnie. Polskim twórcom komiksów umknęła gdzieś historia chociażby komiksu europejskiego, nie wspominając już o amerykańskim. Dlatego Sendecki paple to co paple. Czas posypać głowę komiksowym popiołem i wziąć się do roboty, prawdziwej, rzetelnej. A nie „sztyborować” żenującymi dowcipami godnymi rangi kabaretu „Koń Polski”, albo „Sroń Koński”.

  • JAPONfan

    It’s just to be a FUN HOUSE.

  • No to sobie teraz, kokun, przegwizdałeś :)

  • @kokun
    „sztyborować”? Bardzo przepraszam ale jestem zmuszona stanąć w obronie Sztybora, który jak dla mnie nie tylko ma talent ale jako jeden z nielicznych twórców nie odwala kompletnej chałtury i jest z siebie zadowolony.

    Sandeckiego się nie czepiam, bo mało mnie obchodzi jego recenzja, ale coś czuje że nie dostaje mu się to za to że nie lubi komiksu, tylko, że wyraża to w sposób dla fanów komiksu dość wzgardliwy a jeszcze przy tym pisze recenzje komiksu właśnie.

    Metafory o komiksowym popiele uważam jedynie za śmieszne. Osobiście nie interesuje się komiksem tak jak reszta redakcji bo specjalizuje się w japońszczyźnie, ale nawet ja widzę ze już jest lepiej, niż było, chociażby 5 lat temu. Nie oznacza to że mamy spocząć na laurach – czas właśnie iść dalej do przodu. Ale za takie patetyczne teksty o popiele, rzetelnej robocie i jakiś anegdotach o 40 letnich reżyserach to ja dziękuje, takie coś komiksiarzy do niczego nie doprowadzi.

  • Jak to niczego? Mnie do śmiechu na przykład doprowadziło.

  • Zuzanno, no i jest mi bardzo przykro, nawet nie śmiesznie, tylko przykro, kiedy czytam teksty wystukane w obronie talentu. Czy Ty nie wiesz, że talent broni się sam, właśnie dlatego że jest talentem.

    A tak na marginesie: każdy artysta, utalentowany lub nie, powinien odrobić lekcję z historii własnego gatunku, po to aby nie otwierać otwartych drzwi. W skrócie: aby nie być wtórnym. Czego o wielu komiksach ( w tym Sztybora) nie mogę powiedzieć. Są oczywiście wyjątki, ale tak pojedyńcze, że aż boli.

  • @kokun
    Komiks to nie literatura podług definicji PWN ;> Komiks nie jest „piśmiennictwem” :>

  • Rozumiem kokun, że robisz lepsze komiksy niż Sztybor.
    Gratuluję.
    Pewnie bronią się same, dlatego wcale nie musisz wszędzie gdzie się da w internecie pisać o nim (o Sztyborze) i wieszać psy nie tylko na komiksach ale i na nim.
    Ale tak robisz.
    Wygląda jakbyś był zazdrosny. Ale tak prymitywnie jak w szkole podstawowej, albo przedszkolu.
    I łatwiej Ci wypisywać bzdety, bo się za ksywką chowasz, plując na nazwiska.

  • Ja tylko zauważam, że amerykański komiksowy underground lat 70-tych powraca po 40 latach w polskim wcieleniu. O ile w latach 70-tych mógł być interesujący, a przede wszystkim świeży, to o tyle na początku 21 wieku w Polsce jest tylko popłuczyną. To są te otwarte drzwi, o których pisałem wcześniej. Zachwycanie się wtórnością jest obciachowe-to do obrońców. Zresztą była już w Polsce próba posadzenia takich komiksów (min) w anarchistycznym piśmie Mat Pariadka. No ale anarchia i underground (wszelki) bardzo do siebie pasują i tam to jakoś zagrało.

    Dzisiaj mamy sporą grupę ledwo rysujących (już nie wspomnę o pisaniu) autorów, którzy ze swoimi podróżami do wnętrza siebie, próbują „odurzyć” (wow) wszystkich swoim ponad przeciętnym talentem i bardzo „głębokim” postrzeganiem świata. W tym postrzeganiu, niestety główną rolę pełni dosłowność, autentyczny surogat beztalencia.

    Zap Comix:
    http://www.comics.org/issue/21551/cover/4/
    I co z tego wynika… no właśnie nic. Bo po co Tworzyć jeszcze raz np. Zap Comix? To już było, więc nuda się sieje.

    Ja polewam, jak step szeroki, z mega obrażalskich, którzy zamiast powiedzieć, gdzie jest okej, a gdzie nie, próbują robić osobiste wycieczki. Nikogo nie opluwam, tylko polemizuję, podaję odmienne zdanie. Rozmawiam…

  • Kokun trochę się zgubiłem, z jaką właściwie opinią tu polemizujesz?

  • Kokon z Poltera zmienił dla niepoznaki swoją ksywkę na Kokun i dalej toczy swoją krucjatę przeciw Sztyborowi?

  • W sumie chciałem napisać to samo co @znikt…

  • Kokun, zapewne widziałes wystawe konkursową, wiec powiedz mi, które prace z nadesłanych na konkurs w tym roku były lepsze od tych, które wybrało jury? I dlaczego własnie te.

  • Wytrzymaliście tylko 3 komcie zanim zaczęliście karmienie trolla? Słabiutko :/

  • Ale kiedy ja naprawdę chcę poznać opinię Kokuna w tej materii.

  • Etam, opinia Kokuna nie jest ważna i nikogo nie interesuje.

    Służę swoją opinią: Wygrał najlepszy komiks. Komiks o wszach powinien być wyżej, metalowy ptaszek niżej, fajerwerki wyżej (ale PRZEKRÓJ docenił więc luz).

    Mam nadzieję, że nie zmienicie regulaminu aby w przyszłości wykluczyć Sztybora gdyż wtedy będzie za niski poziom. W katalogu znalazły się najlepsze komiksy a poziom ogólnie i tak był słaby.

  • @Jaszczu
    Nie czytałem jeszcze opinii kokona, ani też nie uwziąłem się na jednym czy drugim artyście. Fetowanie bylejakości zawsze będzie prowadziło do frustracji. Bo w gruncie rzeczy wiadomo, że wąsko z talentem jest.

    @Waltari
    Rzeczywiście jury miało trudną sytuację. Na tle innych, niektóre komiksy mogły wypaść odrobinę lepiej. Kiedy ogólny poziom jest słabiutki, to jury zwyczajowo mówi, że poziom był wyrównany. W takiej sytuacji właściwie nie przyznaje się głównej nagrody. Tylko jak tu stwierdzić (na rocznicoym festiwalu, gdzie było tyle medali), że od 20 lat nic się nie zmieniło w polskim komiksie, (jest jak było, czyli mimikra) i nie przyznać pierwszej nagrody? Skandal po prostu.

    @Znikt
    Kiedy Śledziu przekroczył Rubikon i wspiął się na wyżyny ostatecznej rozprawy z komiksem „Monte Cassino”, Ty siedziałeś cicho(?) Wtedy jeszcze sobie myślałem, że się Śledziu czepia. Dzisiaj już tak nie myślę. Można powiedzieć, że dzisiaj to ja jestem wstrząśnięty i rozbawiony.

    @Maciej
    Kiedy w NRD stworzyli trabanta też mieli taką radosną opinię o swoim dziele. To się nazywało: propaganda, a dzisiaj pijar. Jedno i drugie jest tylko mglistym odbiciem prawdy.

    Ale żeby nie było, że się tylko czepiam. Widzę kilku mocno utalentownych ludzi. A ponieważ talent broni się się sam, to nie podaję nazwisk, bo wiadomo o kogo chodzi.

    Jeszcze słowo do Łukasza Babiela. Generalnie Motyw Drogi jest jednym z najlepszych blogów tematycznych, obok blogu @Macieja:), czytam go (je) bez wstrętu. Tylko tym razem to zdjęcie z Przekrojem sięgającym bruku, dość dosłowne jest, znaczy prymitywne. Ale pocieszam się bo mogło być jeszcze bardziej dosłowne, np, mógłbyś na okładce położyć psią kupkę, w celu oznaczenia „gównianych tekstów”.

  • Ciekawe, czy w renesansie się pluli, że Polska kulturowo jest zawsze do tyłu w porównaniu z zachodem.
    Jeżeli za te 30-50 lat będziemy mieli taki sami rynek komiksowy jak obecnie mają kraje frankońskie, czy Stany, to nie mam powodu do narzekań.

  • Kokun, ja Cię grzecznie pytam z czym polemizujesz a Ty mi Śledzia wypominasz :-D? Chłopcze, skoncentruj się i odpowiedz na proste pytanie, z czym Ty tu polemizujesz?

  • No, to jest podstawowa kwestia. Ale nie chłopczujcie mi się tutaj, ok?

  • cóż boję się, że poziom rozmowy jaki prezentuje Kokun może sugerować jego dość młody wiek. Ale mogę się mylić, co ostatnio zdarza mi się dość często

  • @Kokun, OK faktycznie chyba nie jesteś kolejnym wcieleniem Kokona. Sorawka. Kokon to jakiś rozgoryczony dzieciak, którego nie wydrukowali w katalogu i wini o wszystko Sztybora.

    Wydaje mi się jednak, że nie jesteś również jakąś przypadkową osobą w komiksowym bagienku. Widać, że siedzisz w temacie i wiesz co w trawie piszczy. Dlaczego więc nie wyrażasz swoich zdecydowanych poglądów podpisując się pod nimi z otwartą przyłbicą? Czyżbyś był jedną z tych osób, które w Łodzi sklejają ze wszystkimi piątki i miło się uśmiechają, a później w internetach udają jakieś Misie i Kokuny?

  • Sęk w tym, że Kokun sporo racji jednak ma,

    ale więcej napiszę na swoim niszowym blogasku.

  • Ej Rob, tutaj pisz! :)

  • Klikalność muszę sobie tam podkręcić, bo ostatnio jedyne komentarze jakie dostaję to zszokowane, że coś się pojawia.

    A teraz to zresztą Obama Nobla dostał, muszę się do tego psychicznie ustosunkować.

  • @kokun Chcesz wydawać werdykty, o pardon, wyroki? Zgłoś się do organizatorów konkursu, zaproponuj swoją kandydaturę.

  • Przychylam Jaszczowi – Kokun, podnieś przyłbicę.

    Przychylam Robowi – też machnę wpis u siebie na blogasku.

  • @ Jaszczu
    No właśnie to sklejanie piątki na różnych festiwalach jest zabójcze dla autentycznej oceny wartości pracy kolegi, z którym przed chwilą piło się „pifko”. Paradoksalnie otwarta przyłbica stanowi koło ratunkowe dla tych, którzy być może w innych okolicznościach, poszliby na dno.

    Proponuje zupełnie coś odwrotnego. Może zorganizujmy na Motywie Drogi Otwarty Dzień Komiksu Polskiego. Niech każdy wystąpi pod nickiem, i powie co faktycznie myśli o tym czy innym dziełku. Bez tej nieznośnej poprawności. Naturalnie bez chamstwa, tylko prawdziwe krytyczne teksty. Coś mi się wydaje, że mapka polskiego komiksu mocno zmieniła by swoje granice. Taka dyskusja byłaby bardziej autentyczna od tego żałosnego panelu na MFKiG.

    Dzisiaj jest mój debiut, jako forumowicza. Do tej pory tylko czytałem. No więc proszę aby nie mylono mnie z innymi.

  • > Może zorganizujmy na Motywie Drogi Otwarty Dzień Komiksu Polskiego. Niech każdy wystąpi pod nickiem,

    Znaczy co, pod innym nickiem niż zazwyczaj? To głupie i nie do końca „otwarte”.

  • @Kokun
    Brawo za zgrabne odwrócenie kota ogonem. Mistrz.

  • Hyde Park, raz w roku z nowymi nickami bez linków, ściana płaczu, ściana prawdy, albo ściana chwały. Jeśli o mnie chodzi to mogą być obrazoburcze, oby tylko były prawdziwe.

    @ Jaszczu
    Miszczu chyba, he, he

  • Jeśli ktoś pod swoim własnym nickiem nie ma odwagi wyrazić ogólnie znanej tajemnicy poliszynela, że 90% komiksu polskiego rządzi prywata i kolesiostwo tylko dlatego, że takie publiczne oświadczenie mogłoby zakłócić komiksowe status quo, to… nie widzę sensu :P

  • kokun: pomysł jest poroniony. Nie wiem, jak ukrywanie się pod innymi pseudonimami miało wpłynąć na walkę z dwulicowością i brakiem szczerości. A Sztybor, skoro już tak tu jest niesiony na sztandarach, to nie pancernik Potiomkin, słabe komiksy też mu się zdarzają, jak choćby w Kartonie ostatnim, więc bez przesady, nikt go na ołtarze nie chce wnosić.

  • KMH -> nie bluźnij!
    Elegancki wstęp do dłuższej serii.

  • @Misiael
    Samo sedno, tylko z tym sensem nie bardzo. Jest taka bajka Szaty króla, od której(?) pochodzi sentencja: król jest nagi, wszyscy o tym wiedzą, tylko nie król. Nikt mu o tym nie powiedział. Każdy miał jakiś interes w tym aby ukryć prawdę. Ten komiksowy Hyde Park mógłby niejednemu królowi otworzyć oczy. Po co? Ano po to aby ów król poprawił w swoim wyglądzie co, nie co i nie narażał się dalej na śmieszność.

  • Maciej: e tam elegancki.

  • kokun, mi to kolesiostwo nie przeszkadza aż tak, żebym zaczął ciskać gromy na lewo i prawo. Trochę boli hermetyczność polskiej sceny komiksowej, bo to przez niego m.in fajne polskie serie komiksowe padają po pierwszym numerze (Pierwsza Brygada, Ursynowska Specgrupa od Rozwałki, Odmieniec), ale w naszym kraju – kraju, gdzie większość fanów komiksów się zna – nie za bardzo wyobrażam sobie innej formy półświatka, niż „mafia” ;)

  • Misiel, a możesz jaśniej wytłumaczyć związek kolesiostwa w komiksie polskim z upadkiem wymienionych przez Ciebie serii?

  • Kolesistwo –> hermetyczność rynku –> brak obecności w mass-mediach –> brak przebicia do świadomości szerszego konsumenta –> Brak zainteresowania seriami –> upadek serii.

    Gdyby Polacy czytali komiksy jak za PRL, to dziś mielibyśmy ze 4 tomy Pierwszej Brygady, Oleksicki rysowałby trzeciego Odmieńca, a Specgrupa dobijałaby już pewnie dziesiątki (ale utopia) :P
    Wymienione przeze mnie serie były produktami czysto rozrywkowymi – owszem, stały na wysokim poziomie, ale nie miały jakichś szczególnie wielkich aspiracji artystycznych. Siła rzeczy więc, były wymierzone w szeroką grupę targetową. A wśród Polskich czytelników takiej grupy nie ma.
    Nie twierdzę, że hermetyczność sceny komiksowej w Polsce jest wynikiem tylko i wyłącznie kolesiostwa – na to składa się wiele czynników – ale podejrzewam, że mogła to być jedna z tych bardziej znaczących przyczyn.
    Oczywiście nie wykluczam też możliwości, że znowu nie wiem, o czym piszę i pieprzę głupoty aż w uszach dzwoni :)

  • Kokun a jaką dajesz gwarancję, że będziesz pisał na temat, odpowiadał na pytania i nie pluł ad persona? Bo jak na razie niezbyt to Ci wychodzi i żeby nie było, tak tak, mam siebie na myśli:-)

  • Ludzie. Ad meritum.

  • Misiael, dzięki za odpowiedź. Nie mam więcej pytań.

  • Misiael, to nie przez żadne kolesiostwo, tylko życie. Wyrzykowski nie ma czasu się zabrać za robotę, Oleksicki robił ostatni rok inny komiks i sie nie rozdwoi. co to ma wspólnego z kolesiostwem i mafią? co mają kolesie z półświatka poklepujacy się po forach do wydawania komiksów, dobrych, złych czy brzydkich? czy jakiegoś komiksu (zakładamy że dobrego) nie wydano w Polsce z powodu układów? gnębi się jakiegoś twórcę tylko z racji tego, że nie ma znajomości? łamie się ręce łamistrajkom? przepraszam, ale to jakieś pierdolenie jest.

  • @KH
    No właśnie został wyniesiony. Ale tutaj nie chodzi o konkretne nazwiska, jednego czy drugiego autora, chodzi o „ustawowe” sankcjonowanie bylejakości, o dawanie tej bylejakości przywilejów, awansów. Takie działania koniec końców zawsze prowadzą do upadku, a także takich tekstów jak tekst Sendeckiego.

    @Misiael
    Kurcze, nie chodzi mi o ciskanie gromów, rozbijanie mafii, skłócanie kolegów, tylko o powstanie niezależnego nurtu krytycznego, wolnego od przywileju bycia czyimś kolegą. Pierwszy krok w dobrym kierunku widać już na Motywie Drogi. Jak to się potoczy dalej, zobaczymy.

    Taki niezależny nurt krytyczny mógłby rozhermetyzować polską scenę komiksową, dając jej dużo pozytywnej energii.

    @znikt
    na razie się nie bronisz tylko atakujesz próbując zdeprecjowoać wartość autora krytycznych słów.

    Warto stawać w obronie komiksu, tzn w obronie gatunku a nie poszczególnych dzieł. Posczególne dzieła podlegają krytyce. Gdyby tak nie było, mielibyśmy do czynienia z dyktaturą. Dlatego w sumie pozytywnie odbieram tekst Ł.Babiela. A ostatni cytat z tekstu chowam sobie do kieszeni.

  • au: dokładnie. Poza tym wystarczy spojrzeć ile wydanych w zeszłym roku polskich komiksów pochodzi spoza „określonego środowiska” żyjącego w trójkącie fora-blogi-twitter, aby zobaczyć, że kto chce tworzyć komiksy to może je sobie tworzyć, wszelkiej maści i kształtu i nikt nikogo nie gnoi, bo jest spoza.

  • tak- i nikt nikogo w gettcie nie trzyma, do czego kolega kokun wraca uparcie. brak zainteresowania mediów wynika tylko i wyłącznie z… braku zainteresowania mediów. głupie to, ale tak jest. z postawy „nie lubię komiksów” od której sie ten artykuł zaczyna, zresztą postawy wcale nie endemicznej dla Polski. hermetyczność środowiska nie jest winą środowiska, tylko tego, że to poza nami NIKOGO NIE OBCHODZI.
    a „nas” jest tysiąc czy dwa. i to się przekłada na wyniki sprzedaży. po raz kolejny, bo to juz było wałkowane wielokrotnie i wszędzie: utrzymaj się ze sprzedaży tysiąca komiksów.

  • kokun: nie miałem festiwalowej antologii w ręku, więc nie wiem, ale zawsze istnieje szansa, że rzeczywiście komiksy ze scenariuszem Sztybora były w tamtym gronie najsensowniejsze :)

    a i weź mi podeślij na mojego maila swój działający adres mailowy.

  • Konrad
    Może tak, może nie, tego z bliska jeszcze dzisiaj nie widać wyraźnie. Za jakiś czas, zapewne okaże się co przetrwa i wejdzie do kanonu jako przykład autentycznego talentu, a co przepadnie, jako ślad po strachu przed nie przyznaniem koledze nagrody.

  • JAPONfan

    Ale co ma kolesiosto i przyznanie (według ciebie) nagród Sztyborowi? Że Sztybora kupią masy bo dostał nagrodę na znanym w polsce i na swiecie MFKiG a inni nie obdarowani nadal będą musieli własnym sumptem wydać te 200 egzemplarzy zamiast jak MISTER Sztybor 300?

  • kokun: to były na przestrzeni tych 20 lat, jakieś autentyczne talenty, które nie weszły do kanonu przez to, ze koledzy innych talentów ich nie lubili?

  • Napiszę tylko: ja pierdolę.

    Napiszę też, że nie podobał mi się komiks, który zwyciężył na MFK, ale cieszę się, że zwyciężył komiks, a nie „zabawa formą”.

    Przekroju nie czytam, wali mnie co tam piszą, Wrzątkuna widziałem w Empiku, nie kupiłbym.

    I tyle. Co tu gadać? Lepiej wziąć się za robotę. Każdy tak, jak umie. I najlepiej, żeby najlepiej, jak umie. U większości to i tak będzie słabo, ale tu się chyba liczy dobra zabawa, a nie tworzenie manifestów dadaistycznych.

  • @KH
    adres mailowy już działa

    do wszystkich
    drodzy Państwo zostawcie Sztybora w spokoju. Nie o niego chodzi tylko o przetrwanie gatunku, nawet za cenę poronionych pomysłów.

  • No to jeśli chodzi o przetrwanie, to mam wrażenie, że jest coraz lepiej.

  • @kokun Którzy kolesie Sztybora dali mu nagrody na MFK? Nie wiedziałem, że kumpluje się z Tkaczykiem i Kołatem.

    Niezależny ruch krytyczny – polewam!

  • @Jarek Obważanek

    Przydałby się przydał, niezależny nurt krytyczny. Można polewać, nawet ze strachu przed nowym. A właśnie, wydaje mi się, że przyszedł czas na zmiany. Zresztą one dokonują się niezależnie od naszych chceń, polewań, niechceń, czy obaw. Szanowne jury, bez względu na to jak bardzo jest zasłużone dla komiksu, ma prawo odejść z godnością, ale czy będzie chciało skorzystać z tego przywileju. Czy może raczej będzie trzymać się kurczowo swojego dzieła i dalej popełniać błędy niezasłużonej stygmatyzacji nowych „pomazańców”.

    Swoją drogą, miałem cichą nadzieję na to, że przy okazji 20 lecia festiwalu, coś się zmieni, coś ruszy do przodu, jakiś gest ku przyszłości. A tu nic. Wręcz fizycznie odczuwałem kurczowść w trzymaniu się starego. To, że jest więcej blichtru niestety znaczy tylko tyle co „vox populi, vox Dei”.

  • „Niezależny ruch ruch krytyczny” musi znać środowisko komiksowe. Jeśli ktoś je zna, to praktycznie z 3/4 ludźmi z niego jest na „przybij piątkę”, bo jest takie małe. Czyli od razu podpada pod Twoje „kolesiostwo”.
    Wychodzi na to, że trzeba by kilku ludzi zamknąć w szafie na klucz i zasypać komiksami. Mogliby wychodzić tylko raz-dwa do roku, by rozprostować kości i zdecydować, który komiks jest najlepszy. Z zasłoniętymi oczami, żeby się nie widzieli, bo mogliby zostać oskarżeni przez niektórych o kolesiostwo.

    Popieram zdanie Konrada, jest coraz lepiej. Widać to choćby na przykładzie Kolektywu. Z numeru na numer coraz więcej zna, kupuje i przysyła komiksy do selekcji. Więkoszść autorów czynnie się rozwija, powoli przymierzając się na pełne albumy (wymienię tu choćby Rycerza Janka).
    W Gdańsku wyrósł kolejny, trzeci już, większy festiwal komiksowy, czyli BFK, który nie ukrywa, że ma ambicję iść au par z MFK i WSK. To znaczy, że jest zapotrzebowanie.

  • @au, KMH

    Pisząc o kolesiostwie miałem na myśli raczej półświatek blogerski, który w naszym kraju jest właściwie syjamskim bliźniakiem tego tradycyjnego, więc…
    Ludzie promują się nawzajem w ścisłej blogosferze – i bynajmniej nie uznaję tego za jakiś żydomasoński spisek, a naturalną kolej rzeczy – zaś postronny czytelnik zaczyna odnosić wrażenie, że to właściwie wszystko – kto nie należy do towarzystwa wzajemnej adoracji, nie udziela się w blogosferze i na twitterze, a tworzy sobie gdzieś w kąciku i smaruje jakieś swoje rzeczy jest właściwie nieznany. Przykład? – o, choćby Lupus, który ma na koncie więcej webcomicsów, niż spora część członków NetKolektywu, a w środowisku jest właściwie nieznany.
    Ja wiem, że to niczyja wina, że ww. Lupus sam nigdzie się nigdzie nie afiszuje, toteż natrafić na jego prace łatwo nie jest (choć z drugiej strony, na Komiksomanii profil ma), ale… Cholera, chyba za daleko poszedłem w dygresje.

    @Jarek

    Też jestem za. Pozostaje tylko pytanie, kto miałby do takiego ruchu należeć? Krytycy literaccy? (komiksowych „spoza układu” nie mamy, chyba, że o czymś nie wiem). Wydawcy?

  • Odejść z godnością? Trzymają się kurczowo swojego dzieła? Pomazańcy? Bogowie.
    Kokun, mam wrażenie, że chcesz, by ktoś staną na barykadach i zrobił przewrót. Naprawdę czuję taki wydźwięk.
    Ale chyba wiesz, że rewolucje są krwawe, a przynoszą tylko to samo w innych kolorach.

  • ja jebe :|

    kolejny pogromca spisków …
    Kolejny wieszcz krzyczący w obronie „NORMALNYCH” komiksów
    powiem wprost to co już kilka osób sugerowało:

    Weź spierdalaj zmontuj swój własny „normalny” festiwal „normalny” rynek i wydawaj „normalne” komiksy

    to pisałem ja w gorączce… faktycznej i gorączce wkurwu

  • I zjadają własne dzieci.

  • @Misiael No właśnie. Sam sobie odpowiedziałeś.
    My nikogo nie kamieniujemy i nie smyramy się pytami po szyi (no, to ostatnie to tylko do czasu do czasu). Robisz komiksy (nawet nie musisz) i nie jesteś bucem? Wystarczy podejść, zagadać, przywitać się, wkręcić w środowisko. To tak naprawdę zależy od CIEBIE, nie od środowiska. Mam wrażenie, że istnieją ludzie, którzy nie mają odwagi przełamać pewnych barier społecznych i po prostu się przywitać, z góry zakładając, że odgryziemy im ręce, bo jesteśmy tacy hermetyczni i nienawidzimy wszystkich spoza naszego kręgu.

    A jeśli robisz komikys, wydajesz się i masz całą resztę środowiska gdzieś, to co? Twoja decyzja. Nam to nie przeszkadza. Czemu miałoby?

    Masz do nas żal, że niektórzy nie chcą być popularni?

  • @kokun Skoro postulujesz o jakiś niezależny nurt krytyczny to po prostu nie wiesz jak wygląda sytuacja. Wydaje Ci się, że wszyscy się znają i wszyscy miziają się wzajemnie pytkami po szyjach a TAK NIE JEST.

  • Misiael, wchodzisz na Motyw i piszesz, że nie promujemy twórców spoza środowiska. Ja nie wiem, co ja mam z Tobą zrobić? Kazać przejrzeć archiwa?

  • Kokun nie bronię się przed Tobą bo nie nawiązałem jeszcze romowy. Zadałem konkretne pytanie Ty pojechałeś ad persona moje pytanie olewając, a teraz Izaurę strugasz.
    Jak na mój skromny gust i teorie spiskowe to jesteś którymś tam przegranym w wyścigu po tegoroczne nagrody na mfk albo za mało Cię po pleckach klepano, czy co tam się robi wśród „kolegów”, innymi słowy rozczarowany „koleś”, który zmienia front. hm, wiem :-D, absurdalne i naciągane, ale co tam ma to taki sam sens jak anonimowe plucie, które preferujesz. Z mojej strony to koniec. Ja już swego Krzysia na tym forum zaliczyłem, niech inni się z Tobą bawią

  • I zeby było jasne w kwestii obrad jury – jurorzy nie wiedzą, kto stworzył daną pracę. Nie wiedzą kto napisał scenariusz, a kto narysował. I pierwszy ich werdykt wygląda tak – grand prix praca nr 58, I nagroda praca numer ileś tam itd. co więcej – w tym roku częśc jurorów po raz pierwszy w realu spotkała się dopiero na festiwalu, bo obrady odbywały się wirtualnie.

  • KMH – nie mówię o Motywie w tym momencie. Tu nie chodzi o promocję czy jej brak, tylko o sytuację wśród twórców (web)komiksów. Można odnieść wrażenie, że wszyscy się znają. Jak się wkręcić do takiego fight clubu? Po prostu – zacząć publikować, udzielać się na blogach weteranów (tu prym wiodą blogi Śledzia i KRL-a), pojechać na MFK i wypić piwo z belem i koko. Tyle, że nie każdy ma do tego głowę, nie każdy chce się bratać i klepać po plecach. I ja to świetnie rozumiem.
    Zresztą, pokaż mi palcem gdzie konkretnie napisałem, że WY (w domyśle – Motyw) nie promujecie osób spoza środowiska?

  • @Waltari. Wiesz przeciez, że ani Kokun ani Kokon z Poltera niestety Ci w to nie uwierzą. Bo przecież wszędzie są kolesie, klepanie po pleckach, kółka wzajemnej adoracji a może nawet korupcja. Skoro mamy w Polsce śmierdzących polityków, to w komiksie musi być to samo. Kokon z Poltera co chwila strzela gorzkim żalem w komciach, ale jak piąty raz go proszę, żeby pokazał tę swoją skrzywdzoną przez jurorów pracę, udaje, że myszy przegryzły mu stałe łącze. A później wraca i jakby nigdy nic napieprza kolejny raz w Sztybora.

  • @kmh Podziały na ludzi ze środowiska i spoza niego też mnie bawią niezwykle. Jesteś w stanie bez najmniejszej wątpliwości podać listę osób, które są w owym środowisku? Jakie kryteria zastosujesz? Czy „stara gwardia”, czyli Witek Tkaczyk albo Tomek Tomaszewski będą tworzyć jakąś oddzielną kategorię? Oni nie znają większości osób, które zaczęły udzielać się w XXI wieku.

  • Misiael: No dopsz, palcem Ci nie pokażę. Ale myślę, że dobrym przykładem są chłopaki z „Hell Hotelu”, a niegdyś Bug City, którzy po prostu tworzyli świetny komiks i „środowisko” ich poznało już gdy ich komiks miał popularność wśród czytelników. Ja sam nie lubię siedzieć w zadymionych festiwalowych knajpach, bo dym mnie po prostu męczy, ale jestem pewien, że w tworzeniu DOBRYCH komiksów brak znajomości nie przeszkadza.

    Jarku: wybacz, że nie umieściłem tamtego środowiska w cudzysłów, o tak jak teraz: „środowiska”, tym samym każąc Ci zadawać głupie pytania.

  • Jarek dobrze prawi. Równie dobrze można spytać o ekipę od komiksu Biocosmosis. Są oni w tym legendarnym środowisku czy nie są? Sam Cabała w jakimś wywiadzie powiedział, że ma w nosie środowisko. Tylko co to jest środowisko? Czy Termos i Fil są w środowisku? Czy bracia Minkiewicz są w środowisku? Czy Łukasz Ryłko jest w środowisku? Czy Przemek Surma jest w środowisku? Ile jest tych środowisk? Czy jest jakieś główne środowisko i podśrodowiska? Kaman!

  • A czy Krzysiek Skrzypczyk, Michał Słomka albo Michał Błażejczyk są w środowisku? :)

  • Misiaelu!
    Przeczytaj z łaski swojej relację Slaya:
    http://coszzupelnieinnejbeczki.blogspot.com/2009/10/po-mfk.html

    i przestań pierdolić kocopoły.

    Razem z kokonem napinacie trzy po trzy
    a zarazem robicie wirtualnego blowjoba jak ma dojść do konkretów
    (czytam twojego blogaska, tylko md tak nie robi itp).
    Trochę konsekwencji, pliska!

  • KMH, ja nie mówię, że przeszkadza. Sam w tym grajdole stoję jedną nogą dopiero od niedawna i jeszcze nie łapię wszystkich niuansów tej Wielkiej Rafy Komiksowej – na przykład dlaczego cała blogosfera trzęsie się ze świętego oburzenia tylko dlatego, że jakiś nie do końca kontaktujący dziadek od Kulfona i Moniki powiedział coś o zdechłych rybach płynących z prądem.

  • Kurde, a miałem już nie komentować… Ale ktoś tu mnie odkrył.

    Tak, jestem spiskowcem, przyznaję. Przez dwa dni spiskowałem przy monitorze by wybrać jak najwięcej prac Sztybora – niestety niektóre nam umknęły. Spisek to był zakrojony na szerszą skalę – wpierw musiałem odkryć kto jest rysownikiem tych ponumerowanych prac. Później musiałem odkryć kto jest scenarzystą. Następnie musiałem przekonać 4 obcych mi mężczyzn (poza Timofem, którego nieco znałem), by głosowali tak jak chciałem. I w końcu udało się – choć też nie do końca, bo Sztybor nie zajął pierwszego miejsca. Ale myślę, że mój najlepszejszy przyjaciel Sztybor (z którym dozgonną przyjaźń obiecaliśmy sobie podczas naszego jedynego spotkania na BFK, gdy ja, nawalony w cztery dupy opalałem go z fajek jak jakiś nastolatek) wygrał. By zamaskować ten spisek zjechałem ostatnio jego komiks w „Kartonie”, ale przecież on wie, że ja za nim zawsze!

    Poziom absurdu tej teorii dorównuje historii geja chcącego otruć lesbijki trutką na ślimaki, bo oskarżyły go o kradzież trzynogiego kota.

    Z mojej strony tyle w temacie Jury. Było mi bardzo miło w nim zasiadać. Do soboty nie miałem pojęcia kto wygrał. Do tej pory nie poznałem jednego z jurorów. Oto cały spisek.

  • LOL, przecież Sztybor zajął pierwsze miejsce. :)

  • No dobra, oczywiście chodziło mi o Grand Prix… Maciej zepsułeś mi taką piękną teorię spiskową…

  • Nie ma tu żadnych spiskowych teorii, jest natomiast „zdechła” formuła Jury MFK(iG), którą należy jak najszybciej zmienić.

    Zamiast PSK (a może obok), powinno też powstać Forum Wydawców, które będzie wspólnie działać na rzecz rozwoju gatunku. Jeśli biznes może mieć swoje forum, to dlaczego komiks nie może?

    Niezależny nurt krytyczny, nawet jeśli tylko w fromie corocznego Hyde Parku może stać się ciekawym zjawiskiem, niosącym „nowe”. Tylko kto się odważy to zorganizować? Ciekawe czy są tacy odważni, którzy wyskoczą ponad środowiska, ponad podziały i powiedzą wreszcie prawdę, albo po prostu zauważą, że idzie „nowe”, albo, że powinno już przyjść „nowe”.

  • Ale jakie idzie „nowe” i kto blokuje to „nowe”? Parafrazując Twoje zdanie o talencie, „nowe” (czymkolwiek jest) jak będzie dobre to „przetrwa i wejdzie do kanonu” samo i nie będzie mu potrzebne żadne Forum Wydawców ani niezależny nurt krytyczny.

  • Kokun – podaj też proszę receptę na idealne jury.

  • @znikt

    Warto się pokusić o analityczny tekst poświęcony zjawisku komiksów historycznych, wydawanych z różnych inspiracji. Warto też zadać pytanie o jakość, przesłanie, rolę, funkcyjność.

    Np. w jednym takim komiksie znalazłem kadr, który przedstawia polskich oficerów powieszonych na drzewach… w rogatywkach. Nie wiem czy już ktoś to zauważył. Ja, pomimo ponurej sceny, uśmiałem się do łez, no ale jak mówię był to taki trochę śmiech przez łzy właśnie. „Kfiatków” tym podobnych jest więcej. Może lepiej zauważać pewne rzeczy przed publikacją. Po publikacji niestety nerw gryzie, bo krytyka się sypie zewsząd.

    @Jaszczu

    Może faktycznie lepiej nic nie robić. A potem trochę ponarzekać, a na koniec wyjechać, bo przecież jest źle, beznadziejnie i nic się nie dzieje.

    @Waltari

    Recepta na idealne jury? A czy ja jestem Panem Bogiem, Mogę tylko mieć nadzieję, że nikt nie będzie otwierał otwartych drzwi.

  • @kokun: wyważał. Taki związek. frazeologiczne. Drzwi otwarte otworzyć to akurat mały fakap.

    Ja się mogę wznieść nad podziały. Tylko co to, do chuja, znaczy? Mam się obrazić na Sztybora, nie podać reki Pałce, zwyzywać Pastuszkę i nasrać Babielowi do buta?

    Czy co? Jestem tylko głupim chujem z licencjatem, nie widzę twoich horyzontów. Przestań walić konia po krzakach i powiedz wreszcie jakiś zasrany konkret. Panie anonimie.

  • Słuchajcie, ten troll jest już tak spasiony, że mu bita śmietana nosem idzie. Dajcie już spokój.

  • e tam chłopaki
    anonimi maja to do siebie, że nakręcają się swoją anonimowością, aż im ego tak wyrasta, że nie są żadnego wątku swojego słowotoku utrzymać w ryzach.
    czytam i pukam się w głowę nad wielością farmazonów.
    forum wydawców, to może jeszcze inne nielegalne formy monopolistyczne wprowadźmy. i nawet mimo tego, że rozgonią je nam urzędy państwowe, to i tak zdążymy zaszkodzić naszej dziedzinie takimi działaniami.
    jury z dziupli, dobry pomysł. jak dla mnie to jednak powinni być to ludzie, którzy znają się na danej sztuce, a nie pani zdzisia z urzędu, czego efekty często oglądamy na różnych konkursach, gdzie bohomazy, grafomania, czy też inne pseudoformy zostają wyniesione przez widzimisię.
    co do jurorowania, to żałuję, że kilka prac było wyżej niż inne, że jakieś nie zdobyły nagrody, a inne dostały. ale to wszystko jest wynikiem głosu paru osób, a nie jakiegoś arbitralnego wyboru jednostki i z tym trzeba się pogodzić i cieszyć się, że ramach konsensusu wybrano ciekawe prace.

    a krytyka i niezależna itd. no sorry bełkot nad bełkotami. może niech ta co jest obecnie wyrośnie do zadowalających standardów pisania o dziedzinie na której powinno się znać, uświadomi sobie miejsce jej w kulturze, nauczy się fachu, którym chce się parać. bo niezależna ona jest… od wszystkiego.

  • Chciałabym Wszystkim Detektywom Przekrętów i Szachrajstw powiedzieć, że Szanowny Sztybor oprócz konszachtów z jury na MFKiG(łapówki, dragi i te sprawy- wiecie, komiksowy świat), ma też układy w bankowości i polityce- szczegóły tu—> http://www.for.org.pl/pl/konkurs-na-komiks-wyniki/podatki/1
    i oczywiście jego mafijny(w końcu to Corleone polskiego komiksu) teren wykracza ZNACZNIE poza Łódź, sięgając swoimi mackami aż tutaj—-> http://www.bolzanocomics.it/
    aż strach się bać co będzie jak (paniechroń) zacznie słać swoje prace dalej…!

    Kochani, więcej wiary w ludzi, uczciwość, talenty ich i swoje. czytajcie komiksy, róbcie komiksy i rozmnażajcie się. niech komiksowy świat będzie inny, lepszy od pełnej syfu i plugastw codzienności.

    peace.

  • ha!
    wyszedłem na chwilę z domu, a tu tyle czytania :O
    sory chłopaki
    napracowaliście się w tym pisaniu dziś, ale ktoś mi kiedyś opowie, o co chodzi
    bo ja pierdolę i idę rysować
    album

  • JAPONfan

    jak do scenara Sztybora to przegrales zycie.Jak nie to „fight the power”.

  • No co Ty, jak album, to nie Sztybor.

  • JAPONfan

    album zlozony z szortow. w sam raz na MFKiG 2010 jako szort, MFKiG2011 jako album dziel zebranych, MFKiSEiM 2012 jako reprint and so on.

  • JA PIERDOLĘ, CO TU SIĘ WYRABIA!

  • Ludzie. Zróbcie to jak Walt Kowalski!

    …czyli tak, o

  • Niby czemu, jest ok.

  • Gdzie wy te wszystkie trolle znajdujecie? Zawsze chciałam mieć swojego!

  • I to właśnie ten fajny moment w dyskusji, kiedy przychodzą wszyscy co są „ponad to” i koniecznie muszą to zakomunikować :)

  • No a co, mamy dalej kontynuować mądrą dyskusję? Oczywiście, ze można, tylko po co? Teraz tylko czekamy na nowy artykuł na Motywie i kolejną szansę na spór o idee.

  • Rob – ten cudzysłów ma sugerować, że nie jestem ponad to? a może kokun mi dowali jakimś zarzutem. może jestem kurwa don korleone tej naszej komiksowej mafii.
    ja o takich rzeczach rozmawiam jak wiem z kim rozmawiam. dla mnie kokun to puste słowo. jak się przedstawi i pokaże swoje komiksy to pogadam z nim.
    teraz jestem „ponad to”.

  • Znaczy, jak nie pokaże swoich komiksów bo ich nie robi, to nie jest partnerem do rozmowy?

  • niech się przedstawi.

  • Swoją drogą to ciekawe zjawisko, wiara w to, ze jest się anonimowym w internecie i życie w tym złudzeniu. Potem takie kokuny wychodzą.

  • Don KRLeone, zabójca polskiego komiksu.

  • @ łał :)

  • może trochę wstecz sięgam, ale to mnie zadziwiło:
    „kto nie należy do towarzystwa wzajemnej adoracji, nie udziela się w blogosferze i na twitterze, a tworzy sobie gdzieś w kąciku i smaruje jakieś swoje rzeczy jest właściwie nieznany”.
    Oczywiście, że jest nieznany. Tak samo nieznany, jak gdyby w ogóle nie opublikował prac- brak informacji równa się brakowi zainteresowania.
    Nikt nie mówi, że trzeba się lubić z innymi twórcami (chociaż imo warto), ale jeśli się nie wyśle maila z linkiem do swojego komiksu, to tak jakby człowiek wsadzał komiksy do szuflady i dziwił się, że nikt go nie podziwia ;)

  • No ja widzę, że wygrać coś na MFKiG to prawie taki kop w dupę od losu jak Digart Dnia.

  • Ej. Mnie tegoroczna emefka zainspirowała, żeby więcej prac na konkurs robić robić. Parę kolorków, może jakiś scenar albo coś solo. Skoro jest taka posucha ,że dostają się do zestawienia słabe komiksy, a większość nagród zgarnia jeden z naprawdę cholernie pracowitych ludzi w mafii, to chyba większość twórców powinna dojść do wniosku, że albo robią coś na jeszcze nie dość dobrym poziomie, albo się najzwyczajniej w świecie opierdzielają.
    A co do twittowania, blogowania to come one. Ci ludzie naprawdę czasem coś ciekawego napiszą, narysują, czy podlinkują. Warto się przełamać, przedstawić, zacząć samemu, a nie węszyć spiski czy i posądzać o kumoterstwo.

  • chłopaki. szkoda czasu. chcecie wytłumaczyć kokunowi, że trawa jest zielona, a on i tak jest daltonistą. do tego w śpiączce.

    proponuję zlać to ciepłym…

  • Uwielbiam pełne nadziei i wiary w przyszłość sugestie typu: czas na nowe otwarcie, nowy serwis, nową szczerą dyskusję, nowe bambosze.
    Są jak dżem na moją kanapkę, cieszą podniebienie i wzbudzają apetyt na więcej.
    Kokon mam propozycję: pokaż swoje komiksy – muszę wiedzieć dlaczego warto otworzyć mityczne środowisko i wpuścić do niego tak znamienite zapewne rzeczy!

  • kokun nie rysuje. on się tylko martwi o polski komiks.

  • Wow, to prawie jak ojciec chrzestny w ukryciu. Jak dobra czarodziejka z Kopciuszka.
    Ja niebawem skrobnę coś na blogu o tym wszystkim, o kondycji polskiego komiksu i o tym co czytam i odkłada mi się gdzieś na wątrobie, bo normalnie nie da się. No nie da…

  • Jak wiadomo, o komiksach w Polsce mogą się wypowiadać jedynie Ci, którzy ten komiks robią. Nierobiący komiksów czytelnik nie istnieje.

  • Istnieje, ale na ogół nie pisze on dziwacznych sugestii jak np. koleś w dyskusji na Polterze. Nie pisze z jednej prostej przyczyny: bo go to jebie.

  • Konrad – ten nasz czytelnik nie istnieje bo nie ma imienia i nazwiska. tylko enigmatyczną ksywę.

  • A troll tymczasem zniknął. Pewnie już się znudził.

  • nuda, jo. wylosujmy kogoś z tu obecnych i zacznijmy go mieszać z błotem. znowu się rozkręci.

  • Prawie jak za Kopcia :)

  • ja tam nie wspominam z nostalgią czasów za Kopcia. żenujące to było i wciąż jest, jak, wydawałoby się dorosłym ludziom, trzeba podstawowe rzeczy tłumaczyć, a oni nie przyjmują tego do wiadomości, bo cos se wbili do tego tępego łba. to do niczego nie prowadzi, mnie to nie kręci, nie mam nerwów, za stary jestem.

  • @au

    Żenujące, ale i śmieszne, nie zaprzeczysz chyba.
    Zresztą, ktoś mądry kiedyś powiedział, że wszyscy jesteśmy idiotami, czym stworzył paradoks, bo skoro wszyscy są idiotami, to on też, więc – jako idiota – nie może powiedzieć nic mądrego, a powyższy aforyzm jest stekiem bzdur i gazu bagiennego, co z kolei znaczyłoby, ze nie wszyscy są idiotami, a ten gość mówiąc coś mądrego i prawdziwego nie jest idiotą, wbrew temu, co mówi… i tak dalej.

  • śmieszne to nigdy nie było, a na pewno nie kiedy musisz to tłumaczyć pięćdziesiąty raz.

  • Ja tam wolę się śmiać, niż – po pięćdziesiątym tłumaczeniu – palnąć sobie w łeb, albo jeszcze zrobić komuś krzywdę.
    Nawet, jeśli to będzie śmiech przez łzy.

  • Jezusmaria, zaraz zamknę komentarze. Weźcie się ogarnijcie,

  • No co ty – taki ładny flejm chcesz przerwać? Wstyd!

  • to ja jeszcze dodam: a dlaczego twórcy mogą się wypowiadać?
    przecież wiadomo, że tez komiksów nie czytają
    możesz zamykać;d

  • Czytelnicy kupujący komiksy, z reguły są anonimowi, bez imienia i nazwiska. Niestosownym byłoby, tylko z tego powodu, odbierać im głos.

    Nie pamiętam kto, niedawno na swoim komiksowym blogu, napisał, że 99% ludzi to debile. Z większości powyższych wpisów wynika, że panuje swego rodzaju spontaniczna zgodność w temacie. Naturalnie ja nie podzielam tego poglądu, wolę z ludźmi rozmawiać, nie obrażać. Lubię też wiedzieć, że są tacy, którzy mają inne zdanie. Kontrowersyjne bardziej lub mniej. Nie jest to dla mnie powód do obdarowywania epitetami, nawet jeśli w niektórych przypadkach, chciałbym być bardziej szczodry.

    Autorowi słów o debilach, proponuję zamieścić swoją sentencje, jako motto na tytułowej stronie każdego swojego komiksu. Debil się obrazi, a nie-debil pomyśli, że jest w tym jednym procencie i będzie się czuł dopuszczony do wielkiej tajemnicy komiksu.

    Podejrzewam, że z tekstem Sendeckiego może być podobnie. Być może on uważa, że 99% twórców komiksowych to debile, a tylko 1% procent to prawdziwi argonauci. Mówię może, ale pewności nie mam. Bo przecież wszyscy wiemy, że nigdy tak naprawdę nie wiadomo co autor miał na myśli

  • Łukasz, zamykaj bo zaraz cała dyskusja zacznie się od nowa!

  • Zabrzmiało jak na Gildii…

    Panie Kokun, a masz pan czelność powiedzieć, że krytyka na Motywie, albo na Polterze, Wraku czy na moich Kolorowych Zeszytach jest nieobiektywna i klepę po pleckach moich koleszków?

    To powiedz mi to w twarz.
    I powiedz gdzie.
    A jak nie to po prostu spierdalaj.

    A co do Sztybora i jego pracy to nie wiem, o co tyle halo. Chłop potrafi się świetnie wykreować i wylansować, daje radę z krótką formę (przez co rysownicy chcą rysować jego scenariusze) – nie wiem czego się tu czepiać…

  • @kmh a co z robiącymi komiksy nie czytającymi komiksów?

  • z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu, że moje motto jest kurewsko trafne. może słowo „debile” powinienem zamienić tylko na „tropiciele teorii spiskowych”.

  • Kokun, powiedz człowieku w czym widzisz problem, bo właściwie kręcisz coś i nie wiadomo o co Ci chodzi.
    Jak widzisz problem to go przedstaw jasno i klarownie. Rzucasz jakimś od czapy tekstem tu i tam i wszyscy mają się domyślać o co chodzi.
    Jesteś twórcą, publicystą, tylko czytelnikiem, czy po prostu masz uraz do kogoś o coś?

  • a wracając do meritum – dawno w sumie nie było w końcu jakiejś konkretnej afery w półświatku.
    fajnie że coś się ruszyło – zazwyczaj wtedy jest okazja powiedzieć co się myśli, ponarzekać na brak pieniędzy i czasu za i na komiksy i ogólnie pośmiać się ze Sztybora.

  • Ja tam nie widzę problemu w mówieniu tego, co się myśli. Z tego co widzę to redaktor Babiel również, Konwerski takoż, Maciej, Jaszczu…

  • Mi to przypomina „argumenty” Chudego w dyskusji pod tym wpisem: http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/05/176b-ankieta-co-z-ta-polska-siecia.html

    Ta sama niekonkretność.

  • @Kuba

    Nie odrobiłeś lekcji z wcześniejszych wpisów. A mi nie wypada cytować samego siebie.

    @Krl

    A no właśnie, to KRL kiedyś o tych debilach… to był bardzo mocny tekst. Niestety nie zapamiętałem kto to był, za co należą się przeprosiny.

    W sumie to dobrze, jeśli bardziej pamięta się dzieła autorów, a nie ich nazwiska.

  • wybaczam

    czy ty człowieku możesz przestać pierdolić? czy ty jesteś ućpany? nikt cie kurwa nie rozumie. nikt nie wie o co ci właściwie chodzi. masz 6 lat albo jesteś kretynem.
    powiedz w jednym zdaniu – z czym masz problem? nazwij to. siedzisz i majaczysz jak w gorączce. ktoś ci nie podpisał komiksiku na mfk? jakiś komiksiarz przeorał ci siostrę? ktoś odmówił ci druku? rosiński cię nie uściskał w drzwiach łdku? powiedz. nie możesz założyć twittera? znajdź sobie jakiś tutorial w sieci.

    jak się nie przedstawisz to nie licz, że znowu się do ciebie odezwę. nawet ciebie nie zbluzgam. szkoda czasów na anonimów.

    czasów… łał. idę odespać.

  • @kokun czy ty człowieku możesz przestać pierdolić? czy ty jesteś ućpany? nikt cie kurwa nie rozumie. nikt nie wie o co ci właściwie chodzi. masz 6 lat albo jesteś kretynem.
    powiedz w jednym zdaniu – z czym masz problem? nazwij to. siedzisz i majaczysz jak w gorączce. ktoś ci nie podpisał komiksiku na mfk? jakiś komiksiarz przeorał ci siostrę? ktoś odmówił ci druku? rosiński cię nie uściskał w drzwiach łdku? powiedz. nie możesz założyć twittera? znajdź sobie jakiś tutorial w sieci.

  • Ej, panowie. Spokojnie. Dacie się wpuszczać w maliny, a później wyzywacie ludzi. Spokojnie. Kokun sprowadza dyskusję na tory, które mnie nie interesują, Wy dajecie się prowokować. Co nie zmienia faktu, że nie chcę, żeby tutaj ludzie się obrażali nawzajem. Wyluzujcie.

  • W 2008 roku odbyła się batalia różnych grup lobbystycznych o jeden mały zapis w ustawie, który miał sprawić, że sieci handlowe będą się rzetelniej rozliczać ze swoimi klientami . Batalia prowadzona przez różne stowarzyszenia, organizacje, wydawców etc. Chodziło o wprowadzenie obligatoryjnych odszkodowań dla klientów, którym sieci handlowe płacą z rocznym, a nawet z półtorarocznym opoźnieniem. Wśród grupy wydawców walczących o ten zapis nie było przedstawicieli wydawnictw komiksowych, nawet małej reprezentacji. A wiadomo, że mały wydawca wobec potężnej sieci handlowej jest bezbronny i jeśli mu czegoś ustawa nie zagwarantuje to może się później latami sądzić. Nawet jak wygra to i tak przegra bo, nie będzie miał wstępu do tej sieci przez następne 3 wieki.

    W 2004, 2005, 2006 roku trwała inna batalia: o zachowanie ulgi podatkowej dla autorów. Tych sławnych 50% kosztów uzyskania. Na spotakania z przedstawicielami władz, czy ośrodków decydenckich zapraszano różnych przedstawicieli kultury. Nie było żadnej grupy, która reprezentowałaby środowisko komiksowe (wydawców, autorów, organizatorów różnych festiwali itp). Z tego co wiem, nikt ze środowiska komiksowego nie starał się o zaproszenie. Co więcej, ja nie widziałem na żadnych forach komiksowych aby ktokolwiek zająknął się nawet na ten temat.

    Kongres Kultury Polskiej – ktoś wyżej pisał, że nie było nikogo od komiksów. Fakt nie było, bo nikt nie zaprosił przedtsawicieli śr. komiksowego, nie było, bo nikt nie starał się być, wreszcie nie było ponieważ… na jaki adres mieli by wysłać zaproszenie, na MFKiG?

    Medale- ciekawy jestem kto pisał rekomendacje dla Ministerstwa Kultury, jeden pan, pani, a może 3 panów. Czy ktoś wogóle wie coś na ten temat. Oczywiście dobrze, że są. To jest najlepsza reklama dla gatunku. Już się uśmiecham na samą myśl o przeczytaniu następnych wpisów o tym jak umieram z żalu, którego powodem jest brak takiego medalu.

    Tych zniechań jest bardzo dużo, mógłbym wymieniać i wymieniać, skutków dla gatunku, tych negatywnych, jeszcze więcej.

    Pozwalacie innym decydować o swoich sprawach ponad swoimi głowami. Ciągle, od 20 lat odpuszczacie sobie, właściwie wszystko co można było wygrać, mając własną organizację. To jest jakiś fenomen auto destrukcji, dla mnie niezrozumiały. Takie działania prowadzą do marginalizcji środowiska komiksowego, nawet wśród innych środowisk twórczych. Podejrzewam, że dla niektórych urzędników ministerialnych spotkanie z twórcami komiksów, byłoby tak samo egzotyczne (czytaj: kompromitujące) jak spotkanie z producentami jednorazowych ekologicznych penisów. Ale czyja to wina, tego urzędnika? No chyba nie. Urzędnik musi mieć partnera do rozmowy, a nie jakąś rozproszoną grupę, która wznieca kurz tylko wtedy, kiedy zaczyna się mówić o podziałach w środowisku. Albo kiedy zaczyna się pisać źle o komiksie (Sendecki?)

    Z jednej strony mamy całą masę zaniechań środowiska komiksowego, z drugiej zaś kolejną masę niezrozumiałych dla mnie żali, których źródłem prawdopodonie są skutki wynikające z tych zaniechań. Zamknięta cyrkulacja nieszczęść. Rysowanie i wydawanie komiksów to za mało aby gatunek mógł się prawidłowo rozwijać. Aby wegetować to akurat w sam raz. Dlatego należy podejmować różne działania.
    Mam nadzieję, że każdy rozumie, że uczstnictwo w rozmowach, spotkaniach itp. najlepiej na wszystkich najwyższych, a także najniższych szczeblach, jest nobilitacją, potężną reklamą i budowaniem marki tej części kultury, którą jest komiks. Warto wpychać się na takie spotkania, warto bywać, nawet jeśli nie pozwolą zabrać głosu, nawet jeśli posadzą na końcu. No ale żeby bywać, trzeba najpierw być.

    Forum wydawców i autorów, niezależna krytyka, zmiana frormuły jury: no ja jestem na tak.

  • Ale wydawcy mają swoje forum, większość z nich jest ze sobą na ty, znają się od lat, współpracują ze sobą, pomagają, spotykają poplotkować.

  • To dlatego, że za wszystkim stoi mitologiczny Sztybor. Sztybor Polskiego Komiksu.

  • Jeszcze kilka dowcipnych komentarzy z reductio ad sztyborum a się wścieknę.

  • PS Przepraszam kolegę Sztybora, że tak go wymieniam, a nawet go nie znam, wybacz:) ale po tej gadce na Polterze, został we mnie niesmak, co do bezpodstawnego dopierdalania temu autorowi, mimo, iż jego zwycięski komiks, jako jeden z nielicznych z wystawy festiwalowej, uważam za świetny (duża tu zasługa rysownika).

  • @MistrzZagłady Który ze zwycięskich komiksów Sztybora masz na myśli?

  • Reasumując, nie przejmowałbym się co kto pisze w PRZEKROJU na temat komiksów, bo to sprawa drugorzędna, tak na prawdę powinniśmy się cieszyć, że ukazał się WRZĄTKUN, bo poszerza on w jakiś sposób grono potencjalnych czytelników komiksu, o tych, którzy lubią eksperymenty graficzne. Może nawet do tego typu komiksu najbardziej pasuje określenie „powieść graficzna”.
    Słowa napisane w opiniotwórczych gazetach nie są jednak wyrokami sądowymi, więc nie czepiałbym się tu recenzenta. Tym bardziej, że nie definiuje on szerokości ram gatunku, a raczej poddaje w wątpliwość używanie terminu „komiks” do wszystkiego co jest kompilacją tekstu i obrazu. To szersza kwestia w ogóle. Wg mnie jak najbardziej do dyskusji, a nie do bicia w tarabany.

    @Maciej nie mam pod ręką katalogu, ale chodzi mi o ten – bez niefortunnych skojarzeń – z mechanicznym ptakiem. Przez wystawę przeleciałem dosyć szybko i zatrzymałem się tylko przy kilku pracach, także duży plus za przejrzystość narracyjną, bo historia wcale nie jest jakaś wybitna, po prostu jest bardzo dobrze opowiedziana.

  • A tak zupełnie BTW – Wrzątkun mnóstwo okej. Bardzo dobry komiks :)

  • @KH
    szkoda, że na „ploteczkach” się kończy, niestety. Mówię o organizacji nie o klubie.

  • kokun: myślę, że wydawcy mimo wszystko nie są zadowoleni z faktu, że wydają świetne komiksy w mikroskopijnych nakładach i robią co mogą, aby dotrzeć ze swoimi tytułami poza getto. Serio.

  • JAPONfan

    Kokun. A pomysl dlaczgo nie bylo takiego wydawcy wsrod lobbystow jak np. Egmont? A egmont nie jest małym wydawcą.
    Mysle ze ty jestes „Tym o ktorym nie mozemy pisac” bo khm sie wscieknie.
    Bo jak inaczej bys wiedzial ze nikt publicystow piszacych o komiksach czy wydawcow nie starali sie o zaproszenie na KKP.

  • Kokun – no wszystko pięknie, idea PSK obiła mi się o uszy jakieś2, może 3 lata temu, więc jak mniemam coś jest na rzeczy i są prowadzone działania w tym kierunku.

    Ale co z tym wspólnego ma mieć krytyka komiksowa, to ja nie wiem :/

  • Ale co to wszystko ma do smalca?

  • Japon: kmh po prostu się wścieknie za kolejny komentarz szarżujący w obronie Sztybora, bo nie o to chodzi w tej dyskusji przecież. Snucie hipotez, że to właśnie Sztybor robi sobie z nas jaja jest do przyjęcia.

  • @KMH

    To o co chodzi w tej dyskusji, bo ja to chyba należę do tych 99%, o których tak często mówi KRL. Odnoszę wrażenie, że kokun prowadzi jakąś świętą krucjatę, zaś reszta zgromadzenia korzysta z oczyszczającego atmosferę flame waru.

  • @Misiael – Masz rację.

  • W czym konkretnie – w tym, że jestem idiotą, czy że kokun boksuje mgłę, a reszta nurza się w tym łajnie niczym w psychicznym spa?

  • Misiael: myślę, że podniesiony przez Kokuna problem jest znacznie szerszy niż kwestia słuszności przyznania nagród Sztyborowi i rzeczywistej wartości jego scenariuszy.

  • @KH @Japonfan
    Reprezentatywna grupa środowiska komiksowego nie istnieje. Grupa, do której np. może zwrócić się Kongres Kultury Polskiej. Grupa lobbująca na rzecz środowiska komiksowego nie istnieje. Jeśli nawet istnieją jakieś alianse między wydawcami komiksów, to raczej mają formę korygującą niż strukturalną. Ostatecznie każdy wydawca, ba, każdy autor koniec końców działa tylko i wyłącznie we własnym interesie. To są działania rozproszone, które są bardziej działaniami doraźnymi, niż długofalowymi. Każdy myśli tylko o tym jak przetrwać do następnego miesiąca (wydawcy i autorzy, zapewne Egmont też). Brakuje mi w tym wszystkim konsolidacji, ukierunkowania, takiej bazy dla środowiska. Nie wiem czy wiecie, że forum wydawców (zresztą jak zwał tak zwał, można to nazwać jak się chce, ja nie przywiązuję do tego wagi) jako formalnie zarejestrowane stowarzyszenie może formułować uwagi do ustaw i zgłaszać je do różnych podkomisji, no a potem lobbować oczywiście, aby z tych uwag jak najmniej wypadło. Może starać sięo dotacje unijne na promowanie gatunku itd…

    To są oczywiście zagadnienia wyrastające ponad codzienność rysowania tworzenia, wydawania. Myślenie ponad pułapem swoich doraźnych potrzeb, myślenie o całej grupie, myślenie o jej przyszłości.

    @ Kuba
    Krytyka komiksowa, niezależna, to jest miejsce gdzie rozmawiamy o komiksie, jego terażniejszości, przyszłości, gdzie rozmawiamy o kulturze. Niezależna nie tylko od ewentualnych sponsorów, ale także np od chamstwa, prostactwa, i zwyczajnej głupoty.

    Gdzie nie mówimy komuś”spierdalaj” tylko dlatego, że ma inaczej poukładany pogląd na komiks. To jest miejsce z którego nikt nie wychodzi trzaskając drziami, wykrzykując: „jak się nie przedstawisz to nie licz, że znowu się do ciebie odezwę. nawet ciebie nie zbluzgam. szkoda czasów na anonimów.” To ma być miejsce dla nas wszystkich, którzy chcą coś powiedzieć o komiksie. To jest miejsce, gdzie właśnie, rodzi się nowe.

  • Kurde… Jak nazywał się ten grecki gigant, który powalony na ziemię wstawał dwa razy silniejszy?

  • Kokun?

  • Nie, nie, to było coś jakby… Cholera, nie pamiętam.
    Do krzyżówki mi jest potrzebne :P

  • Wpisz sobie kokun, może będzie pasowało

  • Za dużo kratek jest. Dziewięć.

  • to wpisz dwa razy, możesz na końcu pominąć n

  • Teraz pasuje :D

    Skoro już wynurzyliśmy się zza oparów absurdu, to może zdradzisz nam, jak uzdrowić polski komiks? Bo powiem Ci szczerze, że tęgie głowy zastanawiały się nad tym wielokrotnie, a sam widzisz jak to dziś wygląda…

  • O ja… wy jeszcze nie skończyliście ?

  • Misiael: ale kokun w swoim ostatnim dłuższym komentarzy zdradził swój sposób.

  • Dziękuję Konradowi i pozostałym uczestnikom tej dyskusji, ale niestety muszę kończyć, chociaż jest jeszcze tyle spraw do obgadania, tyle rzeczy, które można wymyślić i zorganizować, aż strach kończyć.

    To był mój debiut w świecie komiksu. Podziękowania dla redakcji MD (oczywiście dla Mamy i Taty też:)

  • idziesz już sobie? to dobrze. powiem ci tylko, że jak już się wyprowadzisz od Mamy i Taty to tez będziesz myślał o tym jak przetrwac do następnego miesiąca. a co do chamstwa, prostactwa i głupoty to przypomnę ci powiedzonko o belce we własnym oku.

  • Ja tam nie wierzę w takie programowanie środowiska.

    A jesli ktoś chce powiedzieć coś o komiksie, to nie znaczy, że od razu warto tego słuchać.

    Jak przyjdzie to nowe, niech mnie ktoś zawoła.

  • jak przyjdzie to moze sie okazać że nie będzie Cię chciało wpuścić. stowarzyszenia służą głównie do tego, żeby wykluczac tych co nie należą. a jeszcze stowarzyszenie, które ma ambicję lobbować za zmianami w ustawach i wyciągać łapę po dopłaty z unii, będzie traktować członkostwo bardzo poważnie. przeciez nie będzie się dzielić tą władzą i pieniędzmi z kimś kto ma inaczej poukładany pogląd na komiks.

  • Jak już wejdą do rządu, może będą potrzebowali kogoś, żeby mieć większość, i wtedy pojawię się ja.

    A jak nie, to pozostanę twórcą alternatywnym, niedocenionym, czy coś.

    Zresztą, znając życie, jak już przyjdzie nowe, to pewnie i tak będę już na to za stary.

  • Tak naprawdę w stowarzyszeniach najlepsze jest to, że można się do siebie zwracać per „prezesie”. Od jakiegoś czasu uskuteczniamy to z asu i timofem i jest pysznie.

  • albo mozna urządzić sympozjum o komiksie w szponach miernoty i nikt spoza Stowarzyszenia nie będzie miał nic do gadania.

  • Jak stowarzyszenie, to chyba powinno być „towarzyszu”?

  • nie, „towarzyszu” jest w towarzystwie. w stowarzyszeniu jest „stowarzyszu”

    zing!

  • no. tekst o oraniu siostry zawsze działa.
    dalej nie wiem o co chodzi kokunowi, ale przynajmniej napisał coś więcej poza „Sztybor jest be”.

    moim osobistym zdaniem kokun i misia to jedna i ta sama osoba. nawet jeżeli to dwie różne osoby, to jednak jeden mózg. to jest ktoś komu po dupie dało jakieś wydawnictwo (jury?). może to ktoś kto wyleciał z jakiegoś wydawnictwa?
    ktoś kto nie śpi po nocach i analizuje przepisy, ustawy i wszystko to co normalny człowiek ma w dupie. kogoś tutaj coś bardzo boli.

  • Ja już naprawdę proponuję dać sobie spokój. Tak na amen.

  • możemy wrócić do tematu. a wiecie , że Empro rysuje do Przekroju. i kiedy przeczytałem tytuł tego artykułu, to sobie pomyślałem – łooo Łukasz jest hardkorem……

  • A wszedł? Bo jeśli nie, to się nie liczy – chyba, że urwał od Internetu.

  • Misiael, bardziej żenujący być nie możesz?

  • ja proponuję poczekać na następny artykuł na motywie i zaczniemy komentować na nowo. A dziś już sobie odpocznijcie chłopcy.

  • stanisław

    polski komiks?

  • TurboDymoMan zawstydzi kokuna- załozy stopięćdziesiątwarzyszenie.
    badum- pszsz!

  • …no ale czy komiks to sztuka?

  • dojdzie do 200? proszę, powiedzcie mi, że dojdzie do 200.

  • @KRL LOL, ja też myślałem że artykuł będzie dotyczył Empro rysującego do przekroju. A tu tylko Łukasz swoje zwykłe czepialstwo zaserwował :P

  • Panicz W.

    Ja dla odmiany zgadzam się z większością Kokunowych wywodów i żywię głęboką nadzieję, że to właśnie PSK pójdzie wkrótce w kierunku realizacji wskazanych przez niego celów.

    Liczę na Was panowie – bądźcie kreatywni i pozostańcie otwarci na rady osób, które mają nam coś do zaproponowania. Konstruktywna krytyka może tylko pomóc. Polskie środowisko komiksowe potrzebuje szybkiej i profesjonalnej konsolidacji.

    Pozdrawiam wszystkich dyskutantów – za wyjątkiem może tych, którzy zaniżyli poziom powyższej dyskusji poprzez użycie nieuzasadnionych wulgaryzmów.

  • ja jeszcze tylko chciałem dodać tak na koniec . jak to jest, że o polski komiks martwią się najbardziej ludzie którzy go nie rysują, nie wydają. tylko siedza i pierdolą. tak paniczu w – pierdolą. pan tez pierdolisz. żeby cos zmienić w polskim komiksie trzeba go robić, a nie memleć jęzoprem jak ostatnie cioty.

  • Karol, zluzuj. Nie masz wszystkich informacji, że tak powiem.

    Och, komentarze zamknięte. Tak mi przykro.

  • Komentarze odblokowane. Proszę, zachowujcie się.

  • A poza tym 5 stron komiksu na dwóch stronach Przekroju i cała strona relacji z Łodzi w tym moja fota wielkości znaczka pocztowego. ;)

  • Ja to głupi chyba jestem bo ni w ząb nie mogę zrozumieć po co zmusza się kogoś do czytania, oglądania, słuchania czegoś, czego nie lubi, lub czym gardzi?

  • znikt: no cóż, może Sendecki chciał poszerzyć swoje horyzonty. Teraz przynajmniej znalazł jeden komiks, który mu się spodobał :)

  • ale to i tak jest durne. Nie cierpię jazzu, dla mnie to total syf i badziew pseudo muzyków, ale płyta X-a jest nawet nawet, choć resztą nadal gardzę. I to ma być nobilitujące? To ma poszerzać horyzonty?
    Dla mnie to zwykłe dupienie fleków ignorantów

  • Gdzieś w pierwszych komciach padło pytanie „co zmienic?”. Mam kilka postulatów: http://maciejpalka.blogspot.com/2009/10/obrazki-z-wystawy.html

  • Tak sobie myślę, sitwa, klika, napierdalanka, kolesiostwo, młodych tłamszenie.

    Ale nie tylko my mamy takie problemy, najwyraźniej, ot, staroć, ale jakże aktualny, z fandomu sf:

    „Sz. P.
    Jadwiga Zajdel
    (list otwarty)

    Szanowna Pani Jadwigo!
    Uprzejmie proszę aby zechciała Pani rozważyć wycofanie honorowego patronatu i
    nazwiska Janusza Zajdla z nazwy nagrody literackiej przyznawanej przez Związek
    Stowarzyszeń „Fandom Polski”. Powodem jest fakt, że organizacja ta nie jest w
    stanie zapewnić Nagrodzie im. Janusz Zajdla należytego prestiżu. Nagroda na
    którą oddaje głosy zaledwie 150 osób nie może być uznawana za ogólnokrajową
    nagrodę artystyczną, a jedynie wyróżnienie środowiskowe.
    Idea Nagrody im. Janusza Zajdla przegrywa ze względami towarzyskimi, które np.
    zdecydowały, że w tym roku organizację Polconu i przyznanie Nagrody powierzono
    prowincjonalnemu klubowi w Zielonej Górze, reprezentującemu nikły potencjał
    intelektualny i kulturalny. Natomiast w przyszłym roku przyznanie Nagród ma
    odbyć się w Poznaniu, którego środowisko słynie z jawnej wrogości do Nagrody
    Zajdla. W minionych latach osoby związane z tym środowiskiem wielokrotnie
    kwestionowały ówczesne rozstrzygnięcia, uciekając się do niegodnych insynuacji.
    Nie rokuje to dobrze powadze plebiscytu w przyszłym roku.
    Współczesny „Fandom Polski” nie jest już środowiskiem, które znał i cenił ś.p.
    Janusz Zajdel. Różnorodność opinii i poglądów zastąpiła mentalność mściwej
    sitwy. Pod różnymi pretekstami tłamszona jest swoboda krytyki literackiej,
    uniemożliwia się dyskusje, dominuje dyktat „towarzyskiej poprawności”,
    ustalanej przez tajemnicze gremia. To w połączeniu z brakiem jawności procedur
    wyłaniania nominacji do Nagrody stwarza stan, w którym skandal i kompromitacja
    są tylko kwestią czasu.
    Nie kwestionuję żadnego z dotychczasowych werdyktów, uważam jednak, że nie
    można już dłużej przeciągać struny i czekać aż zdarzy się szkoda. Związek
    Stowarzyszeń „Fandom Polski” na prawo do własnej nagrody, ale nie musi to być
    koniecznie Nagroda im. Janusza Zajdla. Uważam, że powinna Pani postawić
    stanowcze warunki, a w razie ich niespełnienia przekazać prawo do dysponowania
    imieniem Janusza Zajdla innej organizacji. Być może o rangę Nagrody powinno
    zadbać grono jej dotychczasowych Laureatów.
    Z Poważaniem
    Konrad T. Lewandowski
    (Laureat Nagrody za rok 1995, członek Fandomu od 1982 roku) „

  • Haha, ale przypomniałeś aferę :)
    Nie wiem czy wiecie, ale KTL ma kosę z TK ponoć od czasu gdy byli w liceum. Tak więc troszkę zaczepiłeś tym przykładem o komiksowe podwórko.

    BTW, Bunt krasnoludków Konrada T. Lewandowskiego i Szarloty Pawel wkrótce wyda Ongrys.

  • 150 osób. a myslałem, że to nasz półświatek jest marginalny:P
    i jakie fajne jest to „jam jest Członkiem od 1982!”.

  • badszelong

    A ja uważam osobiście, że coca-cola zero wcale nie smakuje lepiej..;]

  • bo nie smakuje.

  • Gaylord Focker

    W gąszczu wypisywanych tu idiotyzmów, pojawiło się jednak kilka mądrych kwestii i pomysłów wartych rozwinięcia. Jednakże podstawowym problemem jest to, że tak naprawdę miarą potęgi tzw. polskiego środowiska komiksowego jest odpowiedź na proste pytanie: „Ile osób – spoza tego kręgu – interesuje to, o czym się tu mówi?”

  • odpowiedź na to pytanie jest zerojedynkowa. w tym sensie, że brzmi „nikogo, może jedną”.

  • engarde

    Na dobrą sprawę pisać można, co się chce. Pytanie oczywiście, „w jakim celu”?, ale nie oto chodzi.

    Inne pytanie brzmi: No i co z tego? Czy chcesz, aby wszyscy musieli mieć dobrą opinię o komiksach, bo inaczej podnosić się będzie krzyk?

  • Nie chodzi o „dobrą” lecz „rzetelną”.

  • Co to jest „rzetelna” opinia?

  • Wróć. „Wyrażana w rzetelny sposób” mogłeś sobie dopowiedzieć. I nie zamierzam tego tłumaczyć, skoro po przeczytaniu tekstu zrozumiałeś, że chodzi mi o to, żeby wszyscy mieli „dobrą” opinię.

  • Ta, ta – spokojnie proszę. To nie zmienia faktu, że opinia, jaka by tam nie była, jest tylko opinią.

    Zwyczajnie zastanawiam się, w jakim celu powstają takie teksty i dlaczego tego typu pretensje zgłaszają fani gier, komiksów itd. Bo jeśli twoją intencją było napisanie, że oto kolejny człowiek wypowiada się krzywdząco o komiksach (też mi powód do rozpaczy…), to istniała możliwość napisania tego w jednym zdaniu… i zripostowania w drugim.

    Jeszcze niejeden powie be o Twoich zabawkach. I co z tego? Taka syzyfowa walka musi być bardzo męcząca, Panie Babel. I dla walczącego, a i dla tego zwalczania widzów. Proszę mi wierzyć, wiem coś na ten temat. Ja wiem, że to nierzetelna i krzywdząca opinia, i jakoś tam fajnie wiedzieć, że funkcjonujemy na tym samym poziomie patrzenia, nawet jeśli biegunowo różnie reagujemy.

    Ale bloga wpiszę do moich „Ulubionych” w zakładce ciekawostki.

    Tyle chciałem powiedzieć w tym temacie.

    pzdr

  • Dziękuję, ale wciąż ucieka Ci sedno. O komiksach krąży wiele głupich czy niepochlebnych opinii. Nie zamierzam z tym walczyć. Sytuacja „Przekroju” była o tyle inna, że od lat pisze się tam o komiksach rzetelnie – trafiają się tam recenzje niepochlebne, ale ma to swoje uzasadnienie. Tutaj uzasadnienia dla m.in. zacytowanych przeze mnie fraz, nie było. Mój tekst był nieco dramatyczny, ale akurat tego wtedy wymagała chwila. Napisałem zresztą list do redakcji „Przekroju”, która uznała, że jest to głos na tyle ważny (podobno nieodosobniony w tym temacie), że postanowiła go opublikować. No i tyle.

    Też zauważ, że ja nie jestem „zły” na samą opinię, a na sposób jej podania przede wszystkim. W szanowanym (w ogóle oraz przeze mnie) tygodniku.

  • mało rzeczy mi ucieka, których sam uznając je za nieistotne nie decyduję się pominąć… ;)

    ale opublikowany list to fajna rzecz – jest polemika, jest żywa dyskusja. temu pogratuluję.

Dodaj komentarz