in imprezy, papier

Karton: wrażenia i fotorelacja

Karton
Gdy pierwszy raz pisałem o „Kartonie”, byłem pełen etuzjazmu – projekt to zarazem ambitny i genialny w swej prostocie. Magazyn komiksowy ze stałymi seriami – tutaj cartoonowymi – rozbudzał nadzieję, że zobaczymy coś, czego nie widzieliśmy od prawie pięciu lat. Nasz rynek jest przecież ubogi w regularnie wydawane seriale – na „Wilqa” trzeba zazwyczaj czekać, a samymi „Wartościami rodzinnymi” człowiek żyć nie będzie. I chociaż wszyscy wiemy, co dzieje się z papierem niefrasobliwie zostawionym w kieszeni pranych spodni, zadajmy to sakramentalne pytanie – jak wyszedł „Karton” w praniu?

Lekturę zaczynamy od „Szczypty realizmu” Marka Oleksickiego, który swoim geriatrycznym pin-upem po raz kolejny zaprezentował swój kunszt w posługiwaniu się czernią i bielą – paradoksalnie jest to jedna z rzeczy robiących w „Kartonie” największe wrażenie. Stopka i spis treści okraszone są paskami zatytułowanymi „Wyjście” (podtytuł „Komiks sponsorowany przez stowarzyszenie: «Na trzeźwo jest strasznie, ale jest na trzeźwo»”) autorstwa Karola Kalinowskiego, który operując dość ogranymi żartami nt. alkoholizmu, stworzył rzecz tyleż sympatyczną, co wietrzejącą z głowy niczym charakteryzujący się tym samym przymiotnikiem atrament. Pomimo że w zapowiedziach pisano o prezentowaniu na łamach „Kartonu” nowych bohaterów i serii, znalazło się miejsce dla Marka Lachowicza i Tomka Kuczmy, którzy prezentują dawno nieoglądaną i znaną skądinąd „Grand Bandę”, czyli serię shortów o podbojach dwóch babć – serię znakomitą, chwytającą swoim prostym acz inteligentnym humorem. Obecność „Grand Bandy” uważam za pewną niekonsekwencję w linii pisma, lecz robi ona „Kartonowi” wyłącznie dobre. Dzięki temu każdy komiksowy Mamoń będzie zadowolony.

Witaj
Gdybyście jeszcze nie wiedzieli, co to jest „Karton”, po kliknięciu w obrazek sprawa się wyjaśni. Scenariusz: Bartosz Sztybor, rysunki: Tomasz Pastuszka, tusz: Piotr Nowacki.

„Ćmy” Tomka Pastuszki są chyba najlepiej zapowiadającą się serią magazynu, chociaż może to być złudzenie wynikające z tego, że jest to najdłuższy (aż siedmiostronicowy) komiks pierwszego numeru „Kartonu”. Opowiada o sąsiedzie superbohatera, który – jak się domyślamy – nie ma lekko. Asu sprawnie wprowadził origin superbohatera, a także zamknął odcinek w sposób, który nie wywołuje uczucia niedosytu. Niestety tego samego nie można powiedzieć o „Flatties” Ewy Juszczuk i wspomnianego Asu. Chociaż rysunki są wielce zachęcające, nie można tego powiedzieć o całości historii – gdybym nie wiedział, że ma to być serią, uznałbym komiks za urwany, lekko chaotyczny – w tym przypadku, aby powiedzieć więcej, trzeba poczekać do następnego odcinka. Zawodem numeru jest dla mnie „Byle do piątku trzynastego” Bartosza Sztybora i Piotra Nowackiego – można było mniemać, że będzie to jedna z serii, która tryskać będzie humorem. Okazało się jednak, że codzienne życie morderców jest po prostu nudne. W „Byle do piątku…” możemy zobaczyć klasyczne „komiksowe wprowadzenie bohaterów” – wszyscy mówią sobie po imieniu w pierwszej wypowiedzianej kwestii, z nowymi bohaterami jesteśmy zapoznawani dość jednostajnie. Te elementy, wraz ze stosunkowo dużą ilością dialogów, nie złożyły się na tych pięciu stronach w spójną całość. Sztybor wprowadził chyba wszystkich swoich bohaterów, więc należy mieć nadzieję, że nie odsłonił też wszystkich kart.

„Cosmocosmosis” Bartosza Szymkiewicza i Macieja Łazowskiego to tak naprawdę zmarnowane dwie strony. Jak na wprowadzenie do serii to stosunkowo za mało, a twórcy „Hell Hotel” ni to błysnęli jakimś gagiem, ni zaintrygowali tematyką. „Cosmocosmosis” można potraktować jako żart – wprowadzenie we wprowadzenie, które – poza robotami – czytelnika pozostawia z niczym. Po „168” Marcina Surmy widać, że jest to zalążek jakiejś dłuższej, obyczajowej historii – nie wiemy dokąd podąża, wokół czego tak naprawdę będzie się skupiać, nie dowiadujemy się zbyt wiele o bohaterach. Rysunki Marcina cieszą oko podobnie jak „Flatties”, a historia kończy się intrygująco. Seria jest wielką niewiadomą. Juanele, czyli gość numeru, wspomógł „Karton” swoją „Karate Babcią”, a my w gruncie rzeczy nie wiemy, dlaczego ta babcia jest karate, o co chodzi w całej tej akcji z jej urodzinami oraz szaloną rodzinką i jest to najpewniej wina tego, że to jedynie wycinek z całej serii o karate babci. Na pocieszenie – rysunki Juanele to rasowy cartoon. Na sam koniec dwie jednoplanszówki – bardzo udana rysunkowa reklama odtwarzacza mp3 (dzięki której „Karton” kosztuje tylko piątaka) oraz „Diogenes”, o którym można jedynie powiedzieć to, że jest to jedyny kolorowy komiks w „Kartonie” i wygląda wyśmienicie – chociaż temu dziwić się nie powinno, bo odpowiada zań Przemek Surma.

Diogenes

Na premierze parę razy padło hasło „Produkt”. Porównywanie „Kartonu” do „Produktu” nie ma jednak większego sensu – w dzisiejszych czasach, przy założonym trzymiesięcznym cyklu wydawniczym „Karton” nie będzie miał szans stać się tym, czym był „Produkt” w latach swojej świetności. Liczę na to, że „Karton” w następnych odsłonach będzie liczył więcej niż 36 stron, ponieważ marne dwie, trzy, pięć stron jednego czy drugiego serialu po prostu nie zadowala – czuje się niedosyt, a wydaje mi się też, że nie każdy twórca potrafi dobrze wykorzystać tak nieznaczną ilość miejsca na coś, co ma mieć dalszy ciąg. Podobnie z cyklem wydawniczym – czekanie trzech miesięcy na kolejną odsłonę „Diogenesa” mija się trochę z celem, także mam nadzieję, że redakcja „Kartonu” przekalkuluje to wszystko i w drugim numerze wprowadzi małe zmiany. Podsumowując zatem – „Karton” lekko się sprał, ale ma szansę stać się jasną gwiazdą w naszej rodzimej komiksowej konstelacyjce. Póki co moim ulubionym niezeszytowym serialem pozostaje jednak „Fotostory” z często krytykowanego przeze mnie „Ziniola”. Obu magazynom życzę pomyślności.

Kronika towarzyska Konrada:
Bez względu na wrażenia po lekturze pierwszego numeru „Kartonu”, trzeba przyznać, że jego prapremiera udała się znakomicie. Frekwencja znacząco przewyższała tę znaną z regularnych spotkań warszawskiego środowiska, przyszło sporo osób „z zewnątrz”, co może tylko cieszyć. Były rozmowy, były autografy autorów, były tajne gadżety dodawane do każdego egzemplarza magazynu – to jest specjalne karty z wizerunkami bohaterów występujących w „Kartonie”. W sali obok trwały rozgrywki w Go, ale chyba nie przeszkadzaliśmy im za bardzo. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że następna okazja do takiej imprezy pojawi się w miarę szybko.

Poniżej publikujemy kilka zdjęć z czwartku, wykonała je dla nas Olga Skowrońska. Dziękujemy.

Skomentuj

Comment

14 Comments

  1. Na tym jednym zdjęciu timof z gonzem to takie dwa przystojniaki, że aż się zastanawiałem, czy opublikować to zdjęcie, coby uniknąć nalotu fanek.

  2. „Tajne gadżety” czyli że co? Że nie wspominać co i jak? Jak tak do dajcie znać to jeszcze zrobię poprawkę do KX :]

    A z recką się generalnie zgadzam.

  3. Karton jest OK. Liczyłem, że będzie mega wypas, więc się trochę przeliczyłem, ale ogólnie daje radę i nadzieję na lepsze jutro. Serie mają szansę się rozkręcić i liczę na to, że z każdym numerem będzie tylko lepiej.

  4. No właśnie ja też miałem spore oczekiwania, chyba za duże, że w środku znajdę coś co sprawi, że będę głośno chichotał, jak przy „Wilq”. A tak uśmiechnąłem się pod nosem tylko parę razy.

  5. Konrad na tym jednym foto (zapewne wiesz ktorym), jak je widze to az sie cisnie pytanie „jak długo jesteście ze sobą”? xD

    Aczkolwiek wsyzedłes giiit. :)

    Pozdrawiam

  6. ale teraz przynajmniej dzięki tej fotorelacji wiem, jak wygląda mój drogi imiennik, Jaszcz.

  7. Konrad, bosko wygladasz z profilu.

    Po sposobie trzymania kieliszka wnioskuje ze pjp pił wodę.

  8. Jeszcze bardziej podkręciliście moją ciekawość. Karton na pewno nabędę na MFK, z ciekawości i dlatego, że to grzech nie wspomóc startujący kwartalnik komiksowy, zwłaszcza, że za tak małe pieniądze.
    Mam nadzieję, że się załapię jeszcze na dodatek.

  9. Ja porównywałem do Produktu, ale tylko olfaktorycznie. No weźcie, wąchnijcie, nie wracają wspomnienia?

Webmentions

  • Motyw Drogi » Kolektyw #5 09/28/2009

    […] Karton: wrażenia i fotorelacja […]

  • Motyw Drogi » Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier 09/28/2009

    […] Karton: wrażenia i fotorelacja […]