Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Koniec Scary Go Round


internet · komentarzy 5

Scary Go Round
11 września ukazał się ostatni, 1785 odcinek „Scary Go Round”, jednego z moich ulubionych tytułów w sieci. Komiksy internetowe już tak mają, że się czasem kończą, ale w tym przypadku warto poznać powody, dla których John Allison postanowił zakończyć przedstawienie.

O rychłym końcu „SGR” było publicznie wiadomo od zeszłego lipca, kiedy to Allison ogłosił swoją decyzję na blogu. Wbrew pozorom jej główną przyczyną wcale nie było typowo twórcze wypalenie czy znudzenie trwającym od siedmiu lat serialem, ale pieniądze. Nieraz czytelnik wchodził na stronę popularnego komiksu internetowego, ale rezygnował z dalszej lektury przerażony wielkością archiwum. Jego rozmiar nie jest problemem w przypadku tytułu będącego zbiorem pojedynczych pasków – „SGR” składało się jednak z powiązanych ze sobą historii, przeplatających się wątków i powracających postaci, co stanowiło średnio zachęcający orzech do zgryzienia dla większości trafiających na stronę osób. W połączeniu z faktem, że każdy serial w którymś momencie traci popularność wśród swoich widzów, którzy odchodzą szukać czegoś nowego, prowadziło to do systematycznego spadku wyników oglądalności. Chcąc dalej żyć z rysowania i pisania, Allison mógł zrobić tylko jedną rzecz – zakończyć komiks.

Może nie tyle „zakończyć”, co „zresetować”. Allison zdaje sobie sprawę, że stworzył unikalny świat, który polubiła masa ludzi, więc wrzucanie go do kosza byłoby skrajną głupotą, bo wszystko należałoby zaczynać od początku. Tak też nowy, nienazwany jeszcze komiks, który zadebiutuje 21 września, zawierać będzie znane już postacie, ale w nieco innej konfiguracji. Najprawdopodobniej autor zrezygnuje też z dzielenia komiksu na rozdziały, skupiając się na bardziej uniwersalnym i dostępnym dla wszystkich humorze. Co ciekawe, Allison podobnego resetu dokonał już wcześniej – z trwającego w latach 1998-2002 „Bobbins” wykiełkowało „Scary Go Round”, co sprawia, że niektóre postacie, jak Shelly Winters czy Ryan Beck, są obecnie w sieci od 11 lat!

Bobbins
Bobbins, circa 1998

Strasznie jestem ciekaw, co z tego wyniknie, zwłaszcza, że nie da się ukryć, że ostatni rok „Scary Go Round” czytałem już raczej z przyzwyczajenia niż szczerej chęci.

Należy jednak zauważyć, że przejście z „Bobbinsa” do „SGR” w 2002 to zupełnie inna sytuacja niż dzisiejsza – wtedy Allison chciał stworzyć nową jakość, teraz walczy o przetrwanie swojej firmy. Rynek komiksów internetowych na przestrzeni minionych siedmiu lat nie tyle się zmienił, co po prostu od podstaw ukształtował i można się spodziewać, że jeżeli tego rodzaju odświeżenie się uda, to autorzy innych wiekowych tytułów o wyrobionej marce, mogą w którymś momencie przeprowadzić podobny zabieg. Na początku tego roku swego rodzaju „miękkiego resetu” dokonał Kris Straub, autor „Starslip” – zachował wszystko pod starym tytułem, odświeżając historię i warstwę graficzną komiksu. W jakiś sposób zbliża to komiksy internetowe do papierowych tasiemców spod znaku Marvela czy DC. Być może za kilkanaście lat doczekamy się „Ulitmate Questionable Content„.

komentarzy 5

  • W sumie trudno się dziwić, sam nieraz zrezygnowałem z lektury jakiegoś komiksu, przerażony rozmiarem archiwum.
    Pewnie najbezpieczniejsze jest utrzymywanie balansu między samodzielnością pasków, a tworzeniem dłuższych historii, przeplataniem i nawracaniem wątków.
    Chyba nieźle to robi autor User Friendly, który utrzymuje się… jej, od 12 lat, rocznica stuknie w listopadzie. I to publikując codziennie, bez żadnych przerw, w tym roku po raz pierwszy przez dwa miesiące nadawano stare odcinki, z powodów rodzinnych autora…
    Mimo upływu lat jakoś nie odczuwam znużenia.

  • czasem w związku z wielkością archiwów zdarzają się autentyczne tragedie. dajmy na to, xkcd. przebrnie człowiek przez 200 odcinków, a potem oświecenie „o boże, a jak się najedzie na obrazek myszką to jest dodatkowa pointa!”. kurwa. a przy smbc przeżyłem to samo.

    a tak w ogóle, czym podyktowana jest zmiana stylu podpisywania artykułów? ;)

  • nowacki: chcieliśmy ułatwić niektórym publicystom zorientowanie się, jak naprawdę nazywają się autorzy poszczególnych tekstów :)

    Jurgi: UF to jeden z tych komiksów, których archiwum nie miałem jednak siły ruszać nawet :)

    XKCD ma o tyle łatwiej, że funkcjonuje na zasadzie „śmiesznego obrazku z internetu”, który można wklejać w fora czy gdziekolwiek i dzięki temu łapie nowych czytelników.

  • a chyba najbardziej patologiczny pod względem konieczności bycia na bieżąco jest opisany tu kiedyś mspaintadventures. swego czasu nie sprawdzałem przez jakieś 3-4 dni co tam się dzieje, i w tym okresie nazbierała się już taka hałda komiksów, że jakoś mnie przerósł powrót, tym bardziej, że w nowej historii jest po prostu od cholery tekstu.

  • ostatnio Chugworth Academy tez zostało zresetowane, moda jakaś.

Dodaj komentarz