Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Samotność długodystansowca w sieci


gry · komentarzy 15

Bownik "Gamers"
Jest sobota, więc dlaczego nie ruszycie się sprzed komputera? W Warszawie można trafić na wystawę, której najlepszym podsumowaniem jest „nietypowa”. Co nie znaczy, że nie jest ciekawa.

Zbiór fotografii Bownika zatytułowany „Gamers”, to próba wejścia w obszar, który dla przeciętnego Kowalskiego może być terra incognita – do świata graczy komputerowych. Ale nie szeregowych, a e-sportowców, którzy z grania uczynili pasję i zawód, regularnie trenując i zarabiając pieniądze na wygrywaniu turniejów. Wystawa „Gamers” to zestawienie fotografii ich oraz ich pokoi – miejsc pracy, rozrywki i zamieszkania. Możecie ją oglądać w Yours Gallery od 4 września do 25 października.

W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że seria zdjęć ma na celu nic innego, jak tylko potwierdzenie stereotypów o graczach jako odludkach, zamkniętych w swoich pokojach-twierdzach – w autonomicznym wszechświecie, do którego nikt nie ma wstępu i nikt go nie potrafi pojąć. Pogłębia je filtr sepii nałożony na fotografie pokojów. Jednak po przyjrzeniu się bliżej, dostrzegłem, że właściwie pokoje graczy nie różnią się niczym od pokojów zwykłych nastolatków i zawierają typowe dla okresu dorastania atrybuty: sprzęt sportowy, instrumenty muzyczne, książki z rozmaitych dziedzin – od historii po sztukę motywacji i płyty różnych zespołów oraz inne przedmioty pozwalające zgadywać cechy i zainteresowania posiadacza pokoju. Brak tu właściwie rzeczy, które pozwalałyby zunifikować graczy – nieliczne są nawet pudełka po grach i związane z nimi gadżety. Również portrety nie pozwalają potwierdzić stereotypowego obrazu graczy jako subkultury pryszczatych nerdów o kiepskiej kondycji fizycznej. Zebrani na fotografiach są kompletnie różni, łączy ich jedynie oddanie swojej pasji.

"Gamers" Bownik
© Bownik

Elementem wyróżniającym progracza nie jest nawet komputer – bo w którym współczesnym pokoju go nie ma? Tu jest i, tak jak wszędzie, jest zupełnie zwyczajnym sprzętem domowym. Ci, którzy po profesjonalnym graczu spodziewali się niesamowitego sprzętu: wielkich monitorów, wygodnych foteli służących do grania, rozczarują się widząc w większości zwyczajne myszki, monitory CRT i wysłużone krzesła lub nawet wiklinowy fotel. Zaledwie na jednym przedstawionym zdjęciu pojawia się modding obudowy, często z graczami kojarzony. Stanowisko komputerowe sprowadzone jest do roli miejsca pracy i sprzętu treningowego, którego podstawową wartością jest użyteczność.
Od samych graczy, ustawionych na białym tle, bije aura pewnej zaciętości czy wytrwałości, które budzą mieszankę podziwu z niepokojem. Może stąd skojarzenie zawarte przeze mnie w tytule, a filtr sepii czy puste tło pozwalają głębiej odczuć, że dla tych osób granie przeszło z obszaru rozrywki, do obszaru ciężkiej pracy, którą trzeba godzić z normalnym życiem nastolatka.

Żeby było ciekawej, Bownik ukazuje graczy w oderwaniu od ich pokojów. Widząc na ścianie dyplom z wysoką nagrodą za turniej w Counter Strike, nie wiadomo, do którego (bo dziewczyn niestety nie ma) z przedstawionych profesjonalnych graczy należy. Pozostaje dociekanie, kto jest mistrzem, a kto dopiero do tego dąży. Można ewentualnie pobawić się z zgadywanie, kto jest właścicielem danego pokoju, choć to raczej proste zgadywanki, na zasadzie zestawienia zestawu hantli z kondycją fizyczną danego osobnika.

Intrygująca, choć pozostawiająca niedosyt swoim rozmiarem, galeria portretów współczesnych sportowców.

gry

komentarzy 15

  • błąd w tytule zamierzony?

  • Dzięki, poprawione.

  • Odnośnie pierwszego akapitu.
    Właśnie, jest sobota, a ja nie mam się gdzie ruszyć… bo nie mieszkam w Warszawie. Ot, za tydzień sobie mogę iść na koncert Danzela, Perfectu i jeszcze innych chałturników, a wszystko z okazji rocznicy otwarcie lokalnego hipermarketu. Tak wygląda życie na prowincji (a to przecież miasto wojewódzkie…).

    A żeby nie było, że tylko żale wylewam, to się jeszcze przyczepię. W ostatnim zdaniu powinno być: „pozostawiająca”, a nie „pozostająca”.

  • Naprawdę ciekawa inicjatywa. Teraz poczekajmy, aż ktoś zrobi wystawę ze zdjęć komiksiarzy i stert narysowanych komiksów – będzie można zgadywać po rozmiarze worów pod oczami, która kupka albumów jest dziełem którego rysownika.

  • ach, jakie to głębokie, paru gości i ich syf.

  • A czy ja mówię, że głębokie?
    Mnie jako gracza ciekawi. Może innych graczy też.
    Czy to sztuka? Nie wiem, nie znam się, ja tylko komiksy czytam. ;)

  • ojezu, jak to fajnie zobaczyc pokój w którym jest wiekszy burdel niż u mnie ;D

    z drugiej strony był kiedyś artykuł na onecie chyba o nolajfach mieszkających z rodzicami, i to dość przykre dowiedzieć się że idealnie wpasowuje sie w jakiś schemat ;/

  • @PKP

    Perfect = chałturnicy? Hm.

  • Perfekt = chałturzące skamieliny

  • tak w temacie: twarze gracze

    @ a: w pewnym wieku się wyrasta z tego, że wszystko ma być głębokie. wejdź se na ffffound. niewiele rzeczy jest tam głębokich, a mimo to, same zajebiste.

  • @nowacki: nie mówię, że tego oczekuję, że to galeria, a w galerii musi być sztuka i musi mieć niesamowity przekaz duchowy i blablabla. no ale sorry, jak chcę zobaczyć gacie na podłodze to wystarczy mi się odwrócić.

  • @a: no to w ten sposób możesz skasować z orbity zainteresowań większość sztuki współczesnej. Chyba źle te „gacie na podłodze” interpretujesz. Artysta to takie bydle, że nawet to Ci uzasadni jako wytwór sztuki. Bez kontekstu i przygotowania teoretycznego ani rusz. Choć ja akurat nie wiem jak ze swoich gaci skapret uczynić sztukę :lol: a burdel mam w pokoju podobny do tego ze zdjecia, i też deska stoi w rogu :-) łączę sie z tym przekazem, wracając do wielkiego świata gier: zadebiutowałem już w Arkham Asylum! A mtz juz nawet przeszedł całość, w 4 dni :wow:

  • gówno tam. co prawda nie widziałem i nie zobaczę pewno w całości tej wystawy, ale celem zapewne jest jedynie pokazanie, że gracze to nie są dziwolągi z kosmosu, tylko ludzie tacy, jak inni. to nie ma wzbudzić zachwytu i spektakularnej ejakulacji związanej z artystycznym orgazmem.i takim tekstem jak o gaciach to można wszystko zbić. „po co iść na wystawę o afryce, biedę to ja mogę zobaczyć i na warszawskiej pradze”, „po co mam jechać nad atlantyk, wodę to ja mam w wannie”, etc.

    poza tym, tak jak dla nas, ludzi raczej młodych zobaczenie mordy gracza to żadna atrakcja, tak dla niektórych to może faktycznie być coś naprawdę ciekawego, i może niszczyć stereotypy – a właśnie niszczenie stereotypów to największy plus takiej wystawy.

    qba: nie wiem, czy w Twoim komentarzu jest jakaś treść, czy to tylko strumień myśli.

  • sam nie wiem… może to, że sztuka wspołczesna i jej autointerpretacje są przewrotne. serio, ja sam nie wiem czy autor się czasami nabija, czy on rzeczywiście wierzy w to, co mówi.

  • Byłem, widziałem. Najlepsze podsumowanie zafundowała moja dziewczyna. „Jak to dobrze, że nie jestem aż tak hardcorową gamerką. Ale jak tobie dobrze, że jestem gamerką!”

Dodaj komentarz