Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Lou! x 4


komiksy · komentarzy 12

loutitle

Wiele osób starało się zrozumieć umysł dziewczęcy a następnie przedstawiało wyniki swoich obserwacji w okropnych serialach, filmach i książkach pokroju „Dziewczyny i miłość” czy „Pamiętnik księżniczki”. Bohaterki takich produkcji są zazwyczaj głupie i zupełnie niewiarygodne, zachowują się jak zaprojektowane roboty myślące jedynie o ciuchach, makijażu i chłopcach. Wiadomo, że nie każdy był kiedyś małą dziewczynką, toteż wybacza się owe twory przedstawicielom płci męskiej, ale niestety również kobiety tworzą tak sztampowe serie i opowieści. Dlatego też w zdziwienie i osłupienie wprawia „Lou!”, komiks, który nie tylko prezentuje realistyczne, myślące postaci dziewczęce ale także został napisany właśnie przez mężczyznę.

Julien Neel stworzył humorystyczną i ciepłą opowieść o rozbitej rodzinie mieszkającej w Paryżu. Główną bohaterką jest tytułowa Lou, która w pierwszym komiksie z planowanej na osiem części serii, ma 12 lat. Pozostali bohaterowie to mama dziewczynki – Emma, najlepsza przyjaciółka Mina, sąsiad o wdzięcznym imieniu Ryszard, pokazująca się od czasu do czasu Babcia, obiekt westchnień – Tristan oraz kot. Być może ktoś zauważył, że w owej długiej liście brakuje taty – nie jest to jednak wynik mojego błędu, bowiem ojciec Lou porzucił ją jeszcze zanim się urodziła, zostawiając Emmę z nie lada wyzwaniem. Młoda mama poradziła sobie jednak znakomicie, łącząc studia, pracę oraz wychowanie dziecka. Postać ojca nie jest obecna, ani w wspomnieniach, ani w codziennym życiu Lou. Dziewczynka sama twierdzi, że ponieważ „nigdy go nie poznała to za bardzo jej go nie brakuje”. Oczywiście, czytelnik domyśla się, że kiedyś ten problem musi zostać poruszony i tajemniczy rodziciel pojawi się na scenie – tymczasem jednak życie dwóch kobiet toczy się swoim, dość powolnym tempem, w które zresztą bardzo szybo zostajemy wciągnięci.

loupostac

Atutami „Lou!” są klimat, humor oraz bardzo przyjemne, proste, kreskówkowe rysunki. Głównymi problemami i wyzwaniami bohaterów jest chodzenie do szkoły, gotowanie, pisanie książki science fiction, projektowanie ubrań, pobijanie rekordów w nowym „Mario” oraz szukanie miłości. Innymi słowy „LOU!” to normalne, codzienne życie, podane w zabawny i przystępny sposób. Pierwszy tom jest wręcz zbiorem anegdotek i występuje w nim tylko jeden wątek przewodni. Kolejne części posiadają bardziej rozbudowaną fabułę, ale wciąż trzymają się stylu epizodycznego, dzięki czemu komiks staje się luźną, relaksacyjną lekturą. Narracja przypomina film animowany – mamy do czynienia z oddaleniami kadrów i ciekawymi, przemyślanymi przejściami od strony do strony (widać to zwłaszcza w tomie czwartym). Komiks doczekał się zresztą swojej telewizyjnej adaptacji- niedawno ukazał się pierwszy odcinek.

Osobiście zachwycona jestem samą postacią Lou, która rzeczywiście myśli, ma prawdziwe problemy i popełnia błędy jak każdy człowiek. Jest kreatywną i mądrą dziewczynką (później nastolatką), z którą wiele osób może się identyfikować. Jej mama również zasługuje na brawa, choć bardzo często jest jedynie źródłem gagów związanych z nałogiem grania na Nintendo GameCube. Mimo to, każdy kto ma choć trochę oleju w głowie zauważy, że pod tą komiczną maską kryje się niezwykle inteligentna i odważna osoba. Tak świetnych postaci kobiecych nie prezentuje byle komiks. Mężczyzn w „Lou!” jest mniej, ale nie oznacza to, że komiks przeznaczony jest jedynie dla dziewcząt – poleciłabym go dosłownie każdemu.

lou3

Ostatnią rzeczą, o której warto wspomnieć mówiąc o „Lou!” jest kwestia przedstawionego w niej modelu rodziny. Mało jest komiksów, filmów i książek, po które dzieci i młodzież mogłyby sięgnąć by zobaczyć rozbitą rodzinę, pokazaną realistycznie i bez dramatyzmu. Zazwyczaj w serialach, czy innych produkcjach, takie domostwa przedstawione są jako miejsca tragedii i melancholii, a dzieci z nich pochodzące, to sfrustrowane i smutne osobowości. Oczywiście, rozwód czy brak rodzica, to ciężka sprawa dla dziecka, ale czas leczy rany i zazwyczaj każda rodzina dochodzi do swojej normalności. Powszechnie używa się jednak słów takich jak „rozbita”, „inna”, „nietypowa” czy „niepełna”, aby je określić, i zawsze niosą one ukryte, negatywne przesłanie. Czy jednak patrząc na szczęśliwą bohaterkę, jej mamę i kota można użyć któregokolwiek nich bez dłuższego zastanowienia czy wahania? „Lou!” to komiks nowoczesny, który podobnych okoliczności nie traktuje jako czegoś kompletnie odmiennego ale jako zwyczajną sytuację, która przecież może się zdarzyć. I zdarza się, czy tego chcemy czy nie, coraz częściej.

komentarzy 12

  • Rewelacyjna seria. Czytałem wszystkie części i nie mogę się doczekać następnych.

  • Części 1-3 to rewelacja. Natomiast zawiódł mnie zeszyt nr cztery – zrobiło się za poważnie, mało gagów, momentami wieje nudą.

  • Zgadzam się w pełni. Lou czyta się dobrze, kreska i tła są bardzo przyjemne, w szczególności graficzki z miastem w tle, gdzie wbre pozorom wciśniętych jest sporo szczegółów.
    Najbardziej jednak lubię uniki matki Lou przed płaceniem czynszu. Klasyk ^^

  • Potwierdzam słowa jaszczu. Świetny komiks. Wciąga jak diabli :) Jedynym problemem jest format, który przez swoje zmniejszenie (w stosunku do oryginału) spowodował pogorszenie jakości dymków (czasem ciężko jest przeczytać cokolwiek).
    Ale tak to? Nie ma co narzekać :)

  • no u mnie na razie lektura skonczyla sie na trzech czesciach. Naprawdę świetny komiks.

  • Ja mam podobne odczucia jak Louise – części 1 – 3 są świetne, ale później Lou jakoś za szybko urosła, wolałem ją w pierwszej połowie podstawówki, jako dziewczynkę, niż jakieś późniejsze, gimnazjalne romanse młodszej nastolatki. Calvin tak szybko nie wyrósł :)

  • fajna kreska

  • Jak to nie ma ojca? A koleś w pociągu? Wspomnienia o botkach? Smutny blondyn w Wigilię?

    Super seria, chociaż faktycznie, czwarty tomik był trochę hop do przodu z dorastaniem.

  • @godai
    pociąg – lou nic nie wiedziała
    botki – to ojciec wspominał
    smutny blondyn – lou również nic nie wie
    to że czytelnik wie to już zupełnie inna sprawa – ale w jej życiu jako takim ojca nie ma.

  • W jej życiu owszem. Ale jak dla mnie ten nieobecny / istniejący ojciec jest ważnym elementem, bo już wiadomo, że musi wejść na scenę w pewnej chwili. Czego się w sumie mocno boję, bo ten motyw łatwo jest koncertowo spieprzyć.

    Jak w życiu :D

  • A serial będzie można oglądać na kanale Zig Zap:
    http://www.zigzap.tv/program/?full/30261

  • Seria jest supeer!! Czy będą jeszcze jakieś tomiki??

Dodaj komentarz