Komiksy · Filmy · Gry · Anime · Manga · Muzyka · Książki · TV · Wywiady · Warszawa

Olaboga, Marvel się sprzedał!


komiksy · komentarzy 69

Wolverine meets Mickey Mouse
„Disney kupił Marvel Entertainment, oficjalny komunikat” – taki sms dostałem wczoraj po południu. Ponieważ wracałem dopiero do domu, nie miałem pojęcia, jak błyskawicznie zareagował na to internet. Teraz, gdy fala informacyjnego szumu nieco opadła, można na chłodno przyjrzeć się całemu zamieszaniu. Jeśli więc przespaliście wczorajszy dzień albo, co gorsza, nie działał Wam internet – oto szybkie podsumowanie tego na pewno największego, a być może najważniejszego crossovera w dziejach Marvela.

Skoro Disney kupił Marvela, to wypadałoby sprawdzić, co mówią sami zainteresowani. Niestety zarówno na witrynie ojców Kaczora Donalda jak i Spider-Mana znajduje się ten sam tekst, więc nici z różnicy zdań i spekulacji. Padają w nim za to imponujące liczby – za 4 miliardy dolarów Disney nabył m.in. prawa do ponad 5000 postaci należących do Marvela. To czwarte największe przejęcie w historii Disneya, licząc koszt fuzji w dolarach. Oczywiście dyrektorzy obydwu korporacji prawią sobie uprzejmości. Robert A. Iger, prezes i dyrektor naczelny Walt Disney Company:

Ta transakcja połączy zbiór marvelowskich postaci, będących znanymi na całym świecie markami – m.in. Iron Mana, Spider-Mana, X-Menów, Kapitana Amerykę, Fantastyczną Czwórkę i Thora z disneyowską twórczością i kreatywnością.

Dłużny nie pozostał mu Isaac Perlmutter, dyrektor naczelny Marvela:

Disney to świetne miejsce dla Marvela i jego fantastycznej biblioteki charakterów – daje mu możliwość rozwijania się w zakresie tworzenia i zarządzania licencjami.

Cała reszta jest w podobnym tonie – dużo marketingowej waty i informacji biznesowych, dla ludzi, którzy widzą w Marvelu wyłącznie kapitał i wzrosty i spadki na giełdzie. Zostawmy więc oficjałki.

Trochę więcej światła na to, co faktycznie oznacza ten zakup, rzucają artykuły w prasie. Jak pisze internetowe wydanie brytyjskiego „The Guardian”:

Disney ma nadzieję na wykorzystanie postaci Marvela w produkowanych przez siebie kanałach telewizyjnych, grach, filmach i parkach rozrywki.

Niektórzy pewnie skrzywią się na myśl o Iron Manie paradującym po Disneylandzie, widząc w tym skalanie świętości, ale autor artykułu trzeźwo zauważa, że obydwie korporacje mają podobny model biznesowy – posługują się postaciami oddziałującymi na masową wyobraźnię i promują je agresywnie na każdej platformie handlowej. Disneyowi, tradycyjnie kojarzonemu z rozrywką rodzinną i produkcjami trafiającymi bardziej do dziewcząt, zakup Marvela pozwoli zdobyć publiczność pośród chłopców i nastolatków oraz tworzyć produkcje osadzone w mroczniejszej i brutalniejszej rzeczywistości. Swój zachwyt, na łamach „New York Times”, wyraził też Stan Lee, podkreślając, że nikt nie kręci filmów z takim rozmachem i nie zarządza prawami do postaci tak dobrze jak Disney. Z pewnością można spodziewać się wielu nowych licencjonowanych gadżetów, bo tymi Disney dosłownie zalewa sklepy – oby tylko nie poszli w ilość i pamiętali o starszych klientach.
Disney vs Marvel - Clash of the Titans
Wariacje na temat, autorstwa Paula DeBenedetto i Matta Occhuizzo – jest ich więcej.

Co jeszcze może oznaczać takie połączenie? Disney w 2006 r. nabył studio Pixar – za kwotę 7,4 miliarda dolarów, przy której te 4 miliardy za Marvela nie wyglądają już tak oszałamiająco. Marvel od niedawna samodzielnie zajmuje się produkcją filmową – sukcesem okazał się „Iron Man”, nieco mniejszym „The Incredible Hulk”. A to nie koniec – Dom Pomysłów ma wielkie plany – zapowiadane produkcje o Avengers, Thorze i Kapitanie Ameryce to zapewne dopiero początek. Głębokie kieszenie Disneya i obecność w tej samej firmie specjalistów z Pixara mogą im tylko pomóc. A i sam Disney zechce pewnie skierować do produkcji kolejne kilka filmów – kupili prawa do postaci, by ich używać, a nie schować je do szuflady. Marvel nie jest konkurencją, którą chcieli wykupić, a inwestycją, która ma się zwrócić. Obawiam się tylko, by nie przesadzili z ilością i by ta przekładała się na jakość – próba szybkiego zarobienia na licencjach może oznaczać zalew niezbyt wysokiej jakości produkcyjniaków direct-to-DVD, produkcji dla dzieci i gier na ich podstawie. Liczę na czujne oko Marvela, baczące, do czego wykorzystuje się jego postacie.

Wydaje mi się jednak, że możemy wziąć za dobrą monetę zacytowane w raporcie „Wall Street Journal” słowa Roberta Igera – Disney kupił Marvela, gdyż podziwiał rozwój tej firmy i po prostu podobało im się to, co tworzy.

This was a company that we admired that we saw growing right before our eyes, that we were impressed with.

I choć to gładka gadka napisana przez speców od PR, to pewnie jest w niej ziarno prawdy. Robert Iger zaznacza też, że w żadnym wypadku nie było to podyktowane problemami finansowymi i nie była to transakcja z konieczności. Jednak autor raportu w „WSJ” patrzy na to z bardziej ekonomicznego punktu widzenia i nie jest przekonany takimi argumentami. Jak zauważa – Disney dokonał tej fuzji w miesiącu, w którym na tym obszarze dzieje się najmniej od 1995 roku, a wiele fuzji w 2009 roku zostało podyktowanych właśnie przez chęć przetrwania jeszcze trochę dłużej. Dodatkowo – Disney przepłacił za Marvela, choć dyrektor finansowy Tom Staggs twierdzi, że to uzasadniony ruch w przypadku kupowania prężnie rozwijającej się firmy, ruch, który szybko się zwróci. Akcje Marvela na giełdzie od razu skoczyły o 26%, Disneya zaś minimalnie spadły.

Czy Marvel był dla Disneya deską ratunku i sposobem na zdobycie nieosiągalnego do tej pory sektora rynku? A może to Dom Pomysłów potrzebował finansowania na rozwijanie produkcji filmowych? Okaże się w najbliższym czasie. Zejdźmy jednak ze świata wielkiego biznesu na ziemię.

Warren Ellis - Mistrz Ciętej Riposty

Co to oznacza dla czytelników komiksów?
Chwilowo zapewne nic, ale internet zdążył zaroić się od spekulacji i komentarzy, mniej lub bardziej dowcipnych, ale na jedną nutę – pytających, co stanie się z seriami i bohaterami Marvela. Niektórzy uderzyli w naprawdę hiobowe tony i wieszczyli śmierć Marvela, jakby Disney już zaczął odklejać Loganowi szpony, a doklejać okrągłe uszy. Jednak najwięcej było żartów, zarówno rysunkowych na blogach, jak i słownych, dotyczących przekształceń znanych postaci i crossoverów Disney/Marvel. Wszystkie były jednak podobne i szybko nużące, niezależnie od portalu. Moim typem jest historia „The Beast – Fairy Tales”, w której odchodzi on z X-Men, pokonuje disneyowską Bestię, zamieszkuje z Piękną w zamku i walczy ze złym magiem Von Doomem. Konrad z kolei chciałby „Spider-Man loves Mary Jane” zekranizowane jako musical na lodzie.

Prym w żartowaniu wiodła społeczność zgromadzona na serwisie Twitter, złożona z fanów, ale i ludzi Marvela. Z fanów wsławił się pomniejszy rysownik komiksów Brian Lynch, który na serii dowcipów dorobił się 400 nowych obserwujących, a jego żart doczekał się przetwittowania przez samego Kevina Smitha.

Część pracowników Marvela wykorzystała Twitter jako kanał promocji całego wydarzenia. Joe Quesada („Daredevil: Father”) od rana był podekscytowany, by potem promienieć szczęściem i zadowoleniem z dokonanej fuzji. Przejął się też biadoleniem fanów, dla których Disney to Myszka Miki dla dzieci, i uspokajał ich zarówno na Twitterze jak i za pomocą artykułu na ComicBookResources, który według niego odpowiada na większość pytań dotyczących Marvela, Disneya i filmów. Dzielnie wspierał go C.B Cebulski („Fairy Tales”), starając się robić dobry, choć moim zdaniem nieco nachalny PR. O dziwo, uspokajał też pracowników Marvela(!). Czyżby jakaś panika? Ciekawe jak z ich polityką informacji?

Brian Reed i Ivan Brandon komentują zakup Marvela przez Disneya

W wewnątrzkorporacyjnym dowcipkowaniu celował zwłaszcza gwiazdor Brian Michael Bendis („Ultimate Spider-Man”, „Daredevil”, „Alias”), a sekundował mu chociażby Brian Keene („Devil Slayer”) już planujący nowe scenariusze. Warren Ellis („Authority”, „Tansmetropolitan”) nie omieszkał poironizować na temat kolegów po fachu. Riposta Quesady była już mniej cięta. Ivan Brandon („Secret Invasion: Home Invasion”) martwił się o stan swoich czeków, ale C.B. Cebulski jego także uspokoił. Nie wszystkim chciało się komentować, Dan Slott („Avengers: The Initiative”) wykazał się większą wstrzemięźliwością, niż np. Stephen Wacker, który nawet specjalnie zmienił avatar.

Zabawnie obserwowało się te dialogi – można było zobaczyć w piszących nie tylko nazwiska z okładek opasłych woluminów, ale przede wszystkim zwykłych ludzi, którym ta praca sprawia frajdę i mogą się z niej czasem ponabijać. Była to okazja, by zobaczyć, jak wygląda wielka korporacja podczas wielkich zmian. Kilka lat temu takie teksty zostawały w mailach i na korytarzach marvelowskich biurowców – Twitter pozwolił je upowszechnić. Choć można też podejrzewać, nieco paranoicznie, że dział PR kazał co bardziej znanym nazwiskom Marvela porobić nieco dobrego szumu. A może rozładowywali w ten sposób atmosferę, nie wiedząc, co przyniesie jutro? Jeśli chcielibyście śledzić ich sami, to tu znajdziecie chyba najdokładniejszą listę twittujących z Marvela.

Crossover Iron Mana z Myszką Miki raczej nam nie straszny. Bardziej serio można by potraktować obawy o zdziecinnienie Marvela – skupienie się na nowej linii filmów rodzinnych i kreskówek dla małoletnich ze znanymi postaciami – gdyby wydawnictwo już samo nie wykonywało takich kroków. Kanoniczne są kreskówki telewizyjne czy imprint „Ultimate” – docelowo miały zdobywać młodszego czytelnika, traf chce, że podobają się także starszym. Przypomnieć jednak warto jeden z filmów „Hulk Vs”, gdzie w pojedynku z Thorem w ogóle nie było krwi. Albo kinowego Wolverine, którego także okrojono z juchy, by zaniżyć kategorię wiekową. Nie jest to jakieś wielkie uchybienie, bo oba filmy obejrzałem z większą lub mniejszą przyjemnością, ale wyraźny ukłon w stronę młodszej publiczności. Innym są próby łączenia Marvela z niezwykle popularnymi wśród dziewcząt mangami czy anime, a nawet kurioza w stylu „Marvel Divas” – czytelnik/widz płci żeńskiej to słaby punkt Domu Pomysłów, a silny Disneya. Choć zdaje mi się, że „Marvel Divas” interesują się jednak raczej osobnicy, niż osobniczki… Nie ma więc co lamentować nad ewentualnym powstaniem kolejnego miniuniwersum, bo będzie to jedno z wielu – kolejna mutacja starych dobrych superherosów.

Donalrine! Kliknij po całość.

Inną kwestią jest możliwy wpływ Disneya na „dorosłe” komiksy – ta jest oczywiście otwarta i chyba za wcześnie, by cokolwiek prorokować. Myślę, że nikt nie będzie psuł czegoś, co dobrze działa. Disney kupił Marvela, by zarabiać na tym, co już w nim stworzono, a nie przerabiać to na swoją modłę. Nikt raczej nie złagodzi świata Marvela, gdyż byłoby to wbrew samemu Marvelowi. Cała transakcja ma pewnie bardziej biznesowy wymiar, niż nam się wydaje – ale cóż poradzić, że dwie wielkie nazwy rozpalają wyobraźnię fanów. No i słowo „przejęcie” brzmi groźnie. Chyba najlepiej podszedł do sprawy Warren Ellis na swoim blogu – póki co pewnie wiele się nie zmieni, nie ma więc co komentować – poza robieniem sobie kolejnych żartów w stylu: „Is Storm a Disney Princess now?”
Zastanawia mnie tylko, czy dobre stosunki polskiego Egmontu z Disneyem mogą coś zmienić w sytuacji braku komiksów Marvela w Polsce – to chyba jednak wina słabej popularności wielkiego M w naszym kraju i ewentualne zmiany to pieśń przyszłości.

Śpijcie zatem spokojnie, na razie nie czeka nas raczej „House of Hannah Montana”, „Spider-Duck” i „Daredevil: Mouse without Fear”. Zresztą, co tam Disney – 20th Century Fox chce od nowa nakręcić filmy o „Fantastycznej Czwórce”.

komentarzy 69

  • Ja tam nie narzekam. Disney zrobił świetną trylogię „Piratów z Karaibów”. Teraz zabiera się za „Prince of Persia”. To może wyjść na dobre. Wyłożą kasę na więcej kreskówek i więcej filmów kinowych. Nie sądzę, aby robili seriale tv o młodym Hulku czy młodym Daredevilu. Ja sądzę, że będę starali się za pomocą Marvela uderzyć w nieco starszą publiczność. Szansę, aby dotrzeć do nowego targetu, bo póki co Disney kojarzony jest głównie z kreskówkami dla dzieci.
    Nie ma co panikować. :)

  • Ja tam się nie boję, nie zarzyna się kury znoszącej złote jajca. Jakoś to, że Disney był producentem Clerks czy Pulp Fiction nic nie zaszkodziło.
    Za to te dowcipy są genialne :P

  • Disney miał być producentem Dogmy. Ale po prostestach katolików musiał zrezygnować. Chociaż nie wiem czy to nie Disney utworzył osobne podstudio w którym powstała Dogma.

  • co za njus. żarty rysunkowe nawet śmieszne ;-)

  • Dla mnie Disney wyprodukował więcej wartościowych rzeczy niż marvel. Pewnie wielu mnie zlinczuje, ale dla mnie wszystkie te superbohaterskie uniwersa to shit.

  • Ale część z tych komiksowych wizji mogłaby być naprawdę zabawnym pomysłem (pod warunkiem, że sami twórcy podeszli by do całości z jajem), a i pewno nie jeden z czytelników miał przynajmniej raz w życiu pomysł aby zrobić tak absurdalne crossovery ;)
    Co do newsa, jak już mówili inni, nie ma co panikować.

  • Świetna notka!

  • Kajman: jak dla mnie, stosunek mdłej popeliny do fajnych rzeczy w obu firmach jest mniej więcej podobny :) No, może rzeczywiście gorzej z tym jest u Marvela.

  • za holcmanem, nic dodać.

  • świetny reaserch i notka, wczoraj wyglądało to zabawnie, nie moja za przeproszeniem „bajka” ale sam się dałem podkręcić wiadomością, a co do przyszłości młodej pary prócz mashupów http://9gag.com/gag/11476/

  • Cóż, wiedziałem, że kto jak kto, ale mój ulubiony Demotywator Drogi (wybaczcie żarcik)na pewno skomentuje tego newsa.
    Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o przejęciu Marvel przez Disney’a, od razu zastanowiłem się, jak to wpłynie na treści ukazywane w komiksach Marvela. Wszyscy znamy Disnejową manierę – chwilami irytującego – ugładzania treści sygnowanych logiem, wokół którego lata Dzwoneczek z Piotrusia Pana. Co się teraz stanie? Heroiny dostaną więcej ubrania i będą propagowały wstrzemięźliwość seksualną aż do ślubu? Punisher wstąpi do zakonu? Spider-Man wespnie się na Empire State Building i zacznie śpiewać, jak bardzo kocha Mary Jane?
    Oczywiście, doskonale zdaję sobie sprawę, że Disney najprawdopodobniej nie będzie mieszał się do samych komiksów (swoją drogą – chciałbym zobaczyć Myszkę Miki, Kaczora Donalda i całą resztę tej wesołej ferajny w komiksie pisanym przez Ennisa, najlepiej w MAX-owym imprincie ;) ), że przecież maczał palce w Pul Fiction i Clerks, jednak irracjonalna nerdowska obawa wciąż pozostaje.

  • Staram się trzymać rękę na pulsie – i choć zwykle takie fakty kometujemy na spokojnie w niedzielę, to ten wzbudził tyle reakcji, że warto je było jakoś uporządkować.

  • Co do zwiększenia popularności wielkiego M w naszym kraju, to pewnie niewiele się zmieni. Z Disneya tak naprawdę najpopularniejsze są pierdółki w rodzaju gazetek, albumów z naklejkami, plecaków, piórników itd., ozdobionych Hanna Montana czy HSM. Jak się przejdziecie po Empiku to zauważycie, że z Marvelem jest podobnie. Kilka pism dla dzieci (w tym jedno z figurkami i komiks w małym formacie), masa zeszytów, naklejek etc. To nie jest tak, że bohaterowie Marvela nie są popularni w naszym kraju. Po prostu komiksy z tymi bohaterami nie są popularne (te z głównego nurtu). I nie wydaje mi się, aby pod tym kątem coś się miało zmienić. Patrząc na witryny polskich kiosków to Marvel jest dostatecznie zdziecinniały, więc przejęcie przez firmę Myszki Miki nie powinno nic w tym względzie zmienić.

    Ps: jeśli chcecie zobaczyć prawdziwe oblicze szefa Disneya to polecam jeden z odcinków South Parku (ten o Jonas Brothers).

  • ja czekam na „Xavier’s School Musical”.

  • @PKP

    „masa zeszytów”

    Gdzieś ty w polskim kiosku widział masę Marvelowych zeszytów? Chyba jak Axel szalał, ale dziś?

    „Patrząc na witryny polskich kiosków to Marvel jest dostatecznie zdziecinniały, więc przejęcie przez firmę Myszki Miki nie powinno nic w tym względzie zmienić.”

    Tja, te opiniotwórcze witryny polskich kiosków :P

  • Dziś też są zeszyty Marvela – dla dzieciaków od Egmontu. I fakt – jest to jedyny Marvel w kioskach…

  • Misiael: myślę, że PKP pisząc „zeszyty” miał na myśli zeszyty szkolne. Wiesz, w kratkę i linie.

    W zeszłym roku mieliśmy okazje być z Łukaszem na spotkaniu licencyjnym Marvela. Ilość polskich firm zainteresowanych przyklejeniem sobie Spidermana na piórniki czy kredki bambino była całkiem spora.

  • szkoda, że nie wprost proporcjonalna do oficyn, które chciałyby wydać komiksy z Domu Pomysłów. Ostatnio rozważam zakup Messiah CompleX HC przez Multiversum. Przeszło 300 stron w twardej, lakierowanej oprawie za niewiele ponad 100 PLN. Ani Mucha, ani Egmont nie zaoferują mi takiego stosunku ceny do jakości. Ja wiem, ze specyfikacja rynku za wielką wodą jest inna, a polski półświatek komiksowy cierpi na brak popytu, ale jako klientowi opłaca mi się to o wiele bardziej, niż np. Marvels, który przez Multiversum kosztuje dużo taniej(bawet doliczając przesyłkę), niż to, co szykuje mucha. Że co, że po polsku? W dzisiejszych czasach polski fan komiksów MUSI znać przynajmniej angielski (dobrze by było jeszcze z francuskim) bo inaczej kiła, mogiła. A kupując oryginał, odpada problem żenującego tłumaczenia (a u Muchy różnie z tym było).
    Jak to się ma do połączenia z Disney’em? cholera… nie wiem. :) W każdym razie – mnie, jako polskiego fana Marveliady ta fuzja ani ziębi, ani grzeje, bo w to, że dzięki temu będzie się w naszym kraju pojawiać więcej komiksów z House of Ideas zwyczajnie nie wierzę (nikt zresztą tego nie obiecywał).

  • @zuziako „Xavier’s School Musical”, albo raczej „Mutant Academy Musical” – KONIECZNIE!

    A, bez żartów, naprawdę chętnie zobaczyłbym taki crossover Disneyowskich i Marvelowskich bohaterów sztandarowych. Że się nie da, że wyjdzie głupio? Przecież Disney już raz to zrobił – seria „Kingdom Hearts”, czyli fuzja Disneya z klimatami z Final Fantasy studia Square Enix. I wyszedł miodek.

    Wierzę, że jakby się do tego porządnie zabrać, to serio coś fajnego mogłoby wyjść.

  • @SpellCaster

    Coś takiego może udać się tylko Japończykom. U amerykanów zaraz zaczną się rażące uproszczenia i brak odpowiedniego podejścia, albo przeciwnie – przekombinowanie.
    Poza tym, to nie Disney robił KH, tylko Square. Disney jedynie użyczył wizerunku postaciom i dodał swoje logo.
    Poza tym, nie wiem, który scenarzysta miałby coś takiego zrobić. Brian Michael Bendis? Jemu najlepiej wychodzą Marvelowe wersje „Beverly Hills, 90210”. Peter Aaron David? Hm… ja uważam, że by nie podołał. Mark Millar zaraz spłyciłby temat (jak w Kick-Ass, gdzie zarżną cały potencjał dobrego pomysłu), Garth Ennis po prostu by się nie nadawał… Chyba tylko Mike Carey by dał radę udźwignąć taki potencjał. no, i Neil Gaiman, ale jego romans z Marvelem zakończył się bodaj na Eternals…

  • Czuję nosem prowokację.
    Jeśli Daredevil Bendisa to Beverly Hills (bo USM owszem, ma takie elementy), to ja już nie wiem, co jest wg Ciebie dobrym superhero…

    Pytasz, który scenarzysta?
    JEPH LOEB :D

  • @pawelk

    No przyznam, że z BNB trochę mnie poniosło, ale np. w jego Dark Avengers wszyscy zachowują się, jakby przeżywali właśnie burzę hormonów.

    A Loeb? o, to by było nawet niezłe. Mniejsza już o jakość fabuły, ale poziom schizu byłby jak najbardziej odpowiedni.

  • W kategorii komiksowych Beverly Hills, czy wręcz Szkoły Złamanych Serc, to uwielbiam Spiderman Loves Mary Jane.

  • @Misiael

    Pisząc zeszyty nie miałem na myśli zeszytów komiksów. Myślałem, że jak to słowo pojawia się obok piórników, kredek i naklejek to już wiadomo o co chodzi…

    Podobnie pisząc: „witryny polskich kiosków” miałem na myśli ogół pisemek i gadżetów dla dzieci. Nie ważne czy do kupienia w empiku, kolporterze, tesco czy właśnie zwyczajnym kiosku.

    Kurcze, nie wiedziałem, że potrzebne jest aż takie precyzowanie myśli…

  • PKP: nie przejmuj się, inni Cię zrozumieli :)

  • A ja nie łapię całego tego hype’u. Jedna firma kupiła drugą, czemu wszyscy się trzepią?

  • Bo to ciekawe. To taka sytuacja jakby nie wiem no… jeden duży garnizon połączył się z drugim!

  • Chyba jestem już kurewsko stary, bo nie widzę w tym absolutnie nic ciekawego.

    Popiardywanie o dorabianiu uszu ajronowi jest co najmniej żałosne – nie wiem, jak można poważnie do tego podchodzić. Obawa, że Disney spierdoli sobie dobry biznes, robiąc gówniany musical bez żadnej wartości z pulpowych bohaterów też jest mocno przesadzona.

    Ogólnie – no nie wiem. Może jestem za stary.

    Skąd akurat „garnizon”?

  • Chciałem Ci to jakoś łatwo wytłumaczyć, w prostych żołnierskich słowach, jak żołnierz żołnierzowi, abyś zrozumiał z racji wieku.

  • @godai: weź się ogarnij, zaczaj żart od czasu do czasu, przestań marudzić, napisz jakiś normalny komentarz. Wiesz… takie normalne rzeczy, co robią normalni ludzie od czasu do czasu. Oprócz maszerowania w te i wewte po placu, oczywiście.

  • Kurcze też mam Spiderman loves MJ nawet w HC. Myślałem, że tylko ja mam zrytą czachę :)

  • CHC: ej no, to jest świetna seria! :) Peter Parker i Mary Jane to moja ulubiona komiksowa para, jak można przepuścić ich historii w licealnym wydaniu?:)

  • O, to teraz licealnego Parkera może zagrać Zac Efron, a Mary Jane – Miley Cyrus.

  • @KMH
    You’re damn right! Miło jest zmienić perspektywę. Poza tym, pulpa i kicz oczyszczają mi umysł :)

  • Wczorajszy Dziennik poświęcił sprawie ostatnią stronę. Każdy kto zerka na te śmieszne ramko-przywieszki przy kioskach mógł sobie zatem popodziwiać ładną, dużą graficzkę z bohaterami Marvela. Może z całego zamieszania tyle będzie dobrego, że o komiksach znowu zrobi się głośno (a zwykły czytelnik pomyśli: kurcze, chętnie bym sprawdził tych Awendżersów)? Taa…

    @konradh
    Wiem, że inni zrozumieli, ale „niesmak pozostał” ;)

  • Rob: no właśnie! Synergia jest na wyciągnięcie ręki! A potem to już tylko rewia na lodzie.

  • @lukasz: rozumiem żarty i Donalda ze szponami. Nie śmieszą mnie, ale rozumiem. Nie rozumiem, że ktoś może serio mieć obawy.

    Pytanie brzmiało inaczej: skąd takie podniecenie zwyczajną fuzją?

  • Bo to fuzja dwóch dużych firm operujących w obszarze kultury popularnej? Z których wyszły postacie będące częścią dzieciństwa masy osób? Warner kupił DC w 1969 roku, więc ludzie zdążyli się jakoś przyzwyczaić do tamtej fuzji.

  • @godai, Łukaszu chyba chodziło o zaczajenie żartu Konrada z garnizonami a nie Donalda ze szponami:)

    Ja muszę tu napisać, że nie chciałbym, żeby godai przestał marudzić bo to już nie będzie godai. Tak więc godai, nie słuchaj Łukasza i marudź dalej bo taki już Twój urok:)

  • @Jaszczu: Jasne, że będę marudził.
    @Konrad: Disney tak, ale Marvel to trochę niszowy jest – znają go komiksiarze. Moja Żona, moja matka i moja córka nie. (No, Żona może słyszała nazwę, albo nie).

    A tylko dlatego, że byłem w wojsku, nie znaczy, że nawiązanie do wojska będzie dla mnie bardziej zrozumiałem, albo, tym bardziej, śmieszne.

    Jak Adobe kupiło Macromedię, to Gazeta o tym nie pisała :\

  • Jaszczu: Ja myślę, że godai mógłby marudzić, bo robi się to trudne do wytrzymania.

    Godai: Marvel niszowy? No ale widzisz, jak się ludzie przejęli. Wczuj się zamiast zrzędzić, a jak nie potrafisz, to zaakceptuj, że połączenie dwóch producentów popkultury ma większe znaczenie niż połączenie dwóch producentów oprogramowania.

  • Konrad, ale pomyśl sobie jakby to było nudno w wiosce Smerfów gdyby nie było tam Marudy, Ważniaka, Zgrywusa, Osiłka i całej reszty. Co to byłyby za flaki z olejem, gdyby wszyscy byli Papą Smerfem.

  • Jaszczu, wystarczy, że Ty jesteś aniołem miłosierdzia :)

  • @konrad, kurwa, zadałem półretoryczne pytanie, o co biega z tą fuzją. Nie muszę się wczuwać, bo ktoś kogoś kupił. Powiedziałem tylko, że mnie to nie zwilża, nie zachowujcie się, jakbym obrażał wasze matki.

    Źle reagujecie (jako redakcja) na brak uwielbienia. Syndrom Znikta poniekąd.

    Na marginesie: jestem przekonany, że pomijając te 200 osób z grajdoła, 90% reszty o tym, “cotomarvel” to wie z arta w GW. Tak, wydawnictwa komiksowe są niszowe. “Zaakceptuj to”.

  • Lol. Nie chodzi o „brak uwielbienia”. Chodzi o to, że ciągle mędzisz i tylko tyle ;). Bo zazwyczaj Twoje komenty wyglądają tak: „Road Race lepszy, a też polegał głównie na unikaniu zderzenia…”, „TL;DR”, że o twitterze nie wspomnę, i tak do końca nigdy nie napiszesz dlaczego, co itd. Szkoda, że nie chce Ci się komentować jak np. w „Bez komentarza”. Bo umiesz. Choć jesteś stary jak Rudy 102.

    Poza tym – ekstrapolujesz. Nikt tu się nie zwilża, że Disney kupił Marvela, nikt tu sie nie zachowuje się „jakbyś obrażał nasze matki” i tak dalej, i tak dalej… I jeszcze ten znikt. Bez przesady.

    A statystyki skąd wytrzasnąłeś? Z dupy? Tak myślałem.
    Swoją drogą to trochę tekstu nie zrozumiałeś. Bo mówił on między innymi o tym, jaki w sieci był buzz o tej fuzji. Ile osób żywo reagowało, że dyskusje, że masa twittów itd. A Ty tutaj wyskakujesz z „niszowością”, podczas gdy miliony ludzi na całym świecie się zastanawiały nad tą sprawą. Już pomijając to, że Marvel i Disney to dwie megakorporacje, Marvel to jedno z największych wydawnictw komiksowych na świecie, produkują filmy docierające do milionów ludzi itd. itp. A Ty uważasz, że nie ma o czym pisać. Pffffrrryyt.
    Adobe i Macromedia nie oddziałowują na zbiorową wyobraźnię od dziesiątek lat, jak robią to Disney i Marvel.

  • Jest hype, bo to medialne. Wszyscy wiedzą kto to Disney. Może mniej osób wie od razu kto to Marvel, ale jak się doda że to ci od Supermana, Spider-mana i paru innych postaci, które wszyscy znają chociażby z kina i telewizji – to od razu zapala się żarówka.

    I ja nie wiem czy taki znowu hype jest ogólnie. W środowisku komiksiarzy to naturalne, że ludzie o tym żywo dyskutują. Poza środowiskiem nie zauważyłem jakichś szczególnych ekscytacji.

    Miałem na myśli warunki polskie, z tym “poza środowiskiem”, bo dla Amerykanów to dwie sentymentalne świętości rzecz jasna.

  • @łukasz: zadałem pytanie „czemu się wszyscy ekscytują”. Jako komentarz do informacji, że się wszyscy ekscytują. Potem podałem swój punkt „widzenia” – dwie korporacje. Jakiego chcesz komentarza?

    Statystyki są z dupy, ale jutro specjalnie dla ciebie przepytam ludzi na planie i powiem ci, ile osób z próby wiedziało, „cotomarvel”. Przypominam, że istnieją ludzie, co nie widzieli GW, więc nie każdy musi wiedzieć, że to jedno z największych wydawnictw tej śmiesznej rozrywki dla dzieci.

  • @Rob: do Supermana? Co za fopa!

  • http://twitter.com/CBCebulski/statuses/3733907519
    Jakiś konkret, bo chrzanicie.

    Co mnie obchodzi, czy czyjaś żona i kierownik planu znają Marvela. Tekst jest dla tych, co znają, reszcie wystarczy notka w dzienniku i wnioski w stylu „O, dorobią Spider-manowi uszy”.

    I jeszcze Bendis:
    http://twitter.com/BRIANMBENDIS/statuses/3742513576
    http://twitter.com/BRIANMBENDIS/statuses/3742529109

  • Godai a dla mnie też coś zrobisz? Pokażesz mi paluszkiem w którym miejscu tego „uwielbienia” się domagam? Bo wiesz skoro to syndrom to chciałbym go zobaczyć. Łukaszb może Ci pomóc, wiesz on to robi tak po męsku;-)

  • znikt: proszę Cię, to naprawdę nie jest miejsce na dyskusję na Twój temat, wystarczy.

  • ;-)ależ Konradh mam syndrom znikta, pamiętasz? Jeżeli koledzy Godai i Łukaszb coś do mnie mają to proszę ich o odpowiedź. To chyba jeszcze wpisuję się w termin „męskie”?

  • > To chyba jeszcze wpisuję się w termin “męskie”?

    Monopolizowanie tematu swoją osobą i przejmowanie się tym co inni faceci myślą o Tobie? No chyba niekoniecznie.

    @ Jaszczu – to taki żart, żeby Karol mógł w przyszłości wykorzystać.

  • @ Jaszczu – to taki żart, żeby Karol mógł w przyszłości wykorzystać.

  • :-)Nie co myślą, tylko co piszą publicznie Rob. To chyba dwie różne sprawy.
    Jestem z prowincji i u mnie „męskie” wygląda tak, że jak coś do kogoś masz to mówisz mu to w oczy by sprawę zamknąć na wieki wieków.

  • Cheshire Cat

    Bardziej takie jak seks w metrze.

  • @znikt, godai – to wspaniale, umówcie się więc na ustawkę, dajcie sobie po męsku i wojskowemu w mordę, potem wypijcie i pogadajcie o tym, jak ciężko żyć. A oszczędźcie nam tu przepychanek.

  • bić się? Z kulturalnym człowiekiem, który wie co mówi? Pawelk nie godzi się, bo to nie średniowiecze, a ja nie poczułem się jeszcze urażony:-). To nie przepychanka, mam tylko podejrzenie, które zrodził Łukaszb a potwierdził Godai i chciałem to wyjaśnić. Jeżeli tak wszystkich męczy to, że proszę o odpowiedź to niech obaj odpiszą mi na e-mail. Konradh dysponuje adresem, zresztą na mojej stronie też jest:-)

    Kurczę wiem, że obaj koledzy są bardzo zapracowani, wiec nie proszę o nic wymagającego, wystarczy mi “kopiuj-wklej”, a teraz zniktu, zniktam i zapadam się w mroki szaleństwa czekając oczywiście na odpowiedź:-)

  • @lukasz: 27:9 na korzyść „że co jaki marwel?”

    W tych 9 policzyłem też odpowiedź „Marvel? No, ten rysownik komiksów przecież!”.

    Faktycznie, nie 90% Zwracam honor.

  • Łał. Przytoczyłeś naprawdę rzetelne dane na reprezentatywnej próbie. Dzięki, Bartku. Odmaszerować.

  • 9 na korzyść.

    Dane są rzetelne. Wątpienie w ich rzetelność jest z twojej strony zwyczajną bucówą ;)

    Reprezentatywna? Pewnie nie. 1000 osób byłoby reprezentatywne.

    Za to mieszana próba, bo byli to ludzie zupełnie przekrojowi.

  • O Boże…

    Weź, naprawdę. Ale co z tego wszystkiego? To ma w jakiś sposób udowodnić, że nie ma sensu o tym pisać? Zrób następnym razem ankietę o tym, kto to wie co to „Wieczna wojna” zanim o tym napiszesz. No proszę Cię!

  • Powtarzasz ten żart, dobrze wiemy na moim przykładzie, że przestaje być śmieszny.

    To, co przytoczyłem udowadnia tylko moją tezę, że przytłaczająca większość spoza środowiska nie wie, o co chodzi.

    Poprosiłeś o dane nie z dupy – masz dane nie z dupy. Nie marudź.

  • Nie zmieniaj tematu.

  • ja przewiduję, że trzasno park tematyczny. i dzieci(nasze) zamiast przytulać się w disnejlendzie do kaczora(o zgrozo), będo się przytulać do hulka. będą miały szczęśliwe dzieciństwo i cały świat pokocha komiksy. i może częściej będzie je czytał, a nie oglądał…

Dodaj komentarz